Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Zbigniew Grycan, producent lodów

0
Podziel się:

Smaku lodów zepsuć nie dam

Zbigniew Grycan, producent lodów
bEJYdDQl

_ O tym, jak wejść na rynek podzielony już przez międzynarodowe korporacje, jak zdobywać klientów nie wydając milionów złotych na reklamę, opowiada _**Money.pl **_ Zbigniew Grycan, producent autorskich lodów "Grycan - lody od pokoleń". _

Money.pl: Kiedy trzy lata temu otwierał Pan fabrykę w Majdanie, wielu nie wierzyło, że się Pan utrzyma. Czy teraz z satysfakcją może Pan powiedzieć: udało się? *
*
Zbigniew Grycan:
To prawda, mówili, że zwariowałem, że znowu wchodzę w lody, a rynek jest podzielony i nie będzie dla mnie miejsca.
A jednak udało się znaleźć miejsce na rynku i w tej chwili jesteśmy największą w kraju siecią lodziarni firmowych, obsługujemy najlepsze sieci hotelowe w Polsce, zaopatrujemy też duże sieci handlowe i delikatesy.

Money.pl: Ale są miasta w Polsce, w których marka jeszcze nie jest znana, dopiero przed kilkoma miesiącami Pana lodziarnie pojawiły się we Wrocławiu. Otwarciom nowych lokali nie towarzyszy też żadna kampania reklamowa. *
*
Z.G
.: Nie jesteśmy agresywni, wchodzimy w rynek stopniowo, zgodnie z moimi założeniami. Musimy non stop inwestować, dlatego póki co nie ruszamy z żadną kampanią reklamową. Ale mimo to rozwijamy się, można powiedzieć lepiej niż przypuszczałem na początku.

bEJYdDQn

Money.pl: W ilu smakach „Grycan" sprzedaje lody? Na początku startował Pan z 7, a docelowo miało być 30. *
*
Z.G
.: No właśnie, a już mamy ponad 60 smaków. Jesteśmy też prekursorami, jeśli chodzi o wprowadzenie nowych smaków, na przykład jako pierwsi wprowadziliśmy smak piernikowy, makowy, imbirowy, likier pomarańczowy.

Money.pl: Nie ulega Pan modom, nie ma rożków Grycan, czy lodów na patyku. *
*
Z.G.:
Rzeczywiście, jestem wierny lodom tradycyjnym, z założenia lodów tak zwanych impulsowych nie robimy. To moja zasada.

Money.pl: Czy rzeczywiście, tak jak podaje Pan na opakowaniach, Grycan to lody oparte o smak sprzed stu lat stworzony przez Pana dziadka Grzegorza? *
*
Z.G
: Prawda jest taka, że ja tego smaku nie pamiętam, natomiast pamiętam, jak się robiło lody, jak robili je moi rodzice - także cukiernicy - i w takiej samej technologii je robię.

Money.pl: Jak to możliwe, skoro oni robili to 60 lat temu, a Pan ma nowoczesną fabrykę? *
*
Z.G.
: To, co kiedyś robiło się ręcznie i oczywiście w mniejszej skali, teraz robi się w maszynach, ale to nie jest wielka różnica. To trochę tak, jak nasze matki gotowały w garnkach emaliowanych, a my gotujemy w Zepterze. Teraz na szczęście mamy linię technologiczną powiązaną z elektroniką i dzięki temu nie popełniamy błędów. Ale tak naprawdę to nie jest wielka różnica, po prostu w emaliowanym garnku łatwo pani przypali potrawę, a w nowoczesnym nie. Dla mnie najważniejsze jest , że robimy te lody według tradycyjnej technologii to znaczy gotując razem wszystkie naturalne składniki, a nie mieszając koncentrat w proszku z wodą. Tyle może, że moi rodzice robili lody z poziomek z lasu, a teraz robi się je z hodowli. Lody kiedyś to było po prostu rękodzieło.

bEJYdDQt

Money.pl: Czy ktoś z Pana bliskiej rodziny nie jest cukiernikiem? *
*
Z.G.:
Faktycznie, jesteśmy w lody zaangażowani całą rodziną. Maja żona jest cukiernikiem, również mój syn i starsza córka, z kolei mój teść był wspaniałym cukiernikiem i szefem cukierni w Bristolu.
A we Wrocławiu, w którym niedługo otworzymy kolejne dwa lokale w nowej galerii handlowej, wszystko się właściwie zaczęło. Moi rodzice prowadzili tam pierwszą po wojnie lodziarnie, która nazywała się „Miś", na rogu placu Grunwaldzkiego, a lody były rozwożone po całym mieście. Teraz nie ma śladu już tej lodziarni, ale dla mnie powrót do Wrocławia to historyczny moment.

*Money.pl: Pan mówi, że Grycan to dzieło Pana życia, ale przecież Pan zbudował markę „Zielona Budka", czy to także jest dzieło Pana życia? *
*Z.B: *To prawda, kiedy kupiłem w 1980 roku „Zieloną Budkę", ona miała swoich wiernych klientów, ale mnie się udało z niej zrobić markę ogólnokrajową. Z tym, że ja już do tego nie chcę wracać, bardzo mile ten czas wspominam, ale to już zamknięty okres mojego życia. I nie żałuję, że tak się stało.

*Money.pl: Kiedy odchodził Pan z Rady Nadzorczej „Zielonej Budki", mówił Pan, że ówczesny właściciel zbytnio kieruje się słupkami. Czym Pan się kieruje? *
*Z.G.: *Ja oczywiście jestem, choć nie lubię tego słowa - biznesmenem i zdaję sobie sprawę, że w każdym przedsięwzięciu rachunek ekonomiczny jest ważny, ale ja się tym zajmuję z innych powodów, ja jestem fachowcem i robię to po prostu - może to górnolotnie zabrzmi - z potrzeby serca.
Proszę sobie wyobrazić, że ja dokładam do niektórych smaków, które są bardzo drogie w produkcji. Nie chcę z nich rezygnować, ani różnicować cen, a ponieważ wiem, że klienci je lubią, to sam dokładam.

Money.pl: Pan się zdecydował na lody wysokiej jakości, a więc też drogie. Pytanie, czy to już jest moment, kiedy Polacy chcą płacić za towary luksusowe.

bEJYdDQu

Z.G.: Myślę ,że zawsze i wszędzie ludzie lubią jeść rzeczy dobre, nawet jeśli są one nieco droższe. Różnica w cenie pomiędzy pojemnikiem półlitrowym moich lodów a lodów niemarkowych wynosi 2-3 zł., a różnica w smaku mam nadzieję - znacząca. Trzeba tylko konsekwentnie nad tym dobrym smakiem trzymać pieczę, pilnować dostawców, pracowników, procedur.
Niestety, niepokojące jest dla całej „słodkiej" branży jest to, co się dzieje - ceny surowców idą szaleńczo w górę, mleko w proszku podrożało o sto procent, drożeją owoce. I to się musi przekładać na cenę naszych produktów. Mój współpracownik mówi do mnie ostatnio: „Szefie, może byśmy jednak pożonglowali przy recepturach". A ja mówię: „Żongluj przy żarówkach i wygaszaj, te, które się niepotrzebnie palą, ale nie przy recepturach". Na to nie pozwolę. Ale ten wzrost jest przerażający i naprawdę trzeba mocno ciąć koszty wewnątrz firmy.

Money.pl: Zauważyłam, że Państwo szukając do pracy proponują pomoc w znalezieniu mieszkania. Czy w nowoczesnej firmie możliwa jest taka familijna atmosfera? *
*
Z.G
.: Tak , staramy się pomoc naszym pracownikom, sami wynajmujemy mieszkania dla pracowników, szkolimy ich. Wychodzimy nie tylko frontem do klienta, ale też do naszej załogi i dzięki temu mamy tez dobrą atmosferę w firmie. W tej chwili zatrudniamy już około 500 osób i głównie są to młodzi ludzie.

Money.pl: Jakie ma Pan plany? Chciałby Pan wejść na zagraniczne rynki? *
*
Z.G.
: Kto wie, nawet wczoraj dostałem maila z propozycją otwarcia lokalu za granicą. Ale spokojnie, na to przyjdzie czas. Na razie rozkręcamy się w Polsce. Chcemy iść drogą, która idziemy - spokojnie, bez rozrastania się do gigantycznych rozmiarów. Jeszcze w tym roku otworzymy nowe lodziarnie w Gdańsku, Gorzowie Wielkopolskim i Białymstoku. W sumie będzie ich już 50. A dla miłośników lodów w opakowaniach mamy niespodziankę - pojawią się wkrótce nowe smaki.

*Money.pl: A ja się Pan odnajduje w konkurencji z zachodnimi koncernami? Czy jest coś, czego się Pan od nich nauczył? *
*Z.G.: *Ja mam duży szacunek do tych firm, oni mają potencjał, doświadczenie, no i pieniądze. Byłbym nienormalny, gdybym przyjął postawę: „ja wam pokażę". I oczywiście też się od nich uczę, podobnie jak oni szkolimy naszych pracowników, mamy na wzór zachodnich firm koordynatorów, którzy jeżdżą, konsultują, szkolą. Zresztą, uważam, że ten „tort lodowy" jest dość duży i jeśli my sobie kawałek uszczkniemy, to nam to wystarczy. Robię swoje i z nikim się nie ścigam, jestem realistą.

bEJYdDQv

Money.pl: Czy już ktoś chciał kupić Pana firmę? *
*
Z.G
.: Tak, jest pewne zainteresowanie, bo jednak okazało się, że udało nam się znaleźć lukę na rynku, więc jesteśmy obserwowani, ale sprzedawać firmy nie planuję.

Money.pl: Czego Pana zdaniem przedsiębiorcy potrzebują teraz najbardziej od rządzących? *
*
Z.G.
: Jestem przedsiębiorcą już 45 lat i różne rzeczy przeszedłem, na przykład zielone i czerwone światła dla rzemiosła i wiem jedno: im mniej ingerencji państwa w życie gospodarcze, tym lepiej. Potrzebujemy jak najmniej przepisów, sprawozdań, krótko mówiąc jak najmniej biurokracji. Im więcej koncesji, tym lepiej dla urzędników, a tym gorzej dla przedsiębiorców. Tymczasem nie wiem, jak to się stało, że na początku lat 90-tych obowiązkowych koncesji było tylko kilka, a teraz są ich setki, tak to się rozrosło. To nie jest dobre dla biznesu.

| Zbigniew Grycan - król lodów |
| --- |
| Ma 66 lat, pochodzi z rodziny cukierników. Swoją karierę zaczął w 1980 r., gdy kupił małą firmę "Zielona Budka", z której zrobił mocną, ogólnopolską markę. W 2000 roku sprzedał udziały w "Zielonej Budce" funduszowi 'Enterprise Investors'", ale jeszcze przez dwa lata był szefem rady nadzorczej. Zdecydował się jednak opuścić firmę i zacząć wszystko od nowa. W 2004 r. w podwarszawskim Majdanie otworzył fabrykę lodów, w której zatrudnia około 500 osób. |

bEJYdDQO
wiadomości
najważniejsze
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)