Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Chrysler na holu Mercedesa

Po ponad ośmiu latach od połączenia wartość koncernu spadła o połowę, dlatego jego zarząd jest coraz bliżej decyzji o rozstaniu. Kto kupi kosztowną markę?

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

*Po ponad ośmiu latach od połączenia wartość koncernu spadła o połowę, dlatego jego zarząd jest coraz bliżej decyzji o rozstaniu. *Akcjonariusze domagają się podziału majątku. Wciąż bowiem to Mercedes holuje Chryslera, który przynosi wyłącznie straty. Analitycy szacują, czy po rozłączeniu Chrysler ma jednak szansę przetrwać na rynku.

W niedzielę na stronach internetowych Wall Street Journal podał, że padły konkretne propozycje z rynku. Nie podano jednak żadnych nazwisk ani firm. Reuters z kolei podał, że to General Motors – po nieudanym połączeniu z Fiatem - zastanawia się nad przejęciem Chryslera. Gdyby tak się stało, powstały z połączenia koncern zdobyłby 30 procent amerykańskiego rynku motoryzacyjnego i tym samym poważnie zagroził mocnej pozycji japońskiego konkurenta.

Według rynkowych specjalistów bardziej prawdopodobne jest jednak, że nierentownego Chryslera kupi VW lub Renault-Nissan. Jak dodaje niemiecki dziennik Handelsblatt, zainteresowany kupnem jest też chiński producent samochodów Cherry oraz koreański Hyundai. Nad warunkami transakcji pracują analitycy z JPMorgan, którzy mają pomóc zarządowi podjąć strategiczną decyzję.

*Walentynkowe zwolnienia? *
Sprzedaż Chryslera w Stanach spadła w minionym roku o 7 procent i z tego głównie powodu drży większość z 83 000 pracowników koncernu. Ich obawy okazały się prorocze, bo Chrysler w święto zakochanych poinformował, że zamierza zwolnić 13 000 osób z załogi (9000 osób w Stanach i 4000 w Kanadzie; łącznie 2000 etatowych pracowników). Zarząd zamierza również wyeliminować do 20 procent z 32 proponowanych modeli i do 15 procent nierentownych salonów sprzedaży.

Prawdopodobnie zostanie zamknięta też większość lub wszystkie z amerykańskich fabryk Chryslera. Pod młotek jako pierwsza pójdzie fabryka w Newark, Delaware. Zatrudnia 2100 osób i produkuje najmniej popularne, potężne modele SUV: Dodge Durango i Chrysler Aspen. W minionym roku amerykańska część grupy przyniosła jej 1,4 mld straty.

Duży niekoniecznie może więcej

Tom la Sorda, obecnie zarządzający grupą, nie komentuje na razie prasowych rewelacji. ”Nie wyłączamy żadnego rozwiązania w celu polepszenia sytuacji zarówno grupy Chrysler, jak i koncernu Daimler Chrysler.” – powiedział prezes zarządu Dieter Zetsche, spec od kryzysów, któremu tym razem nie udało się wyprowadzić firmy z rynkowego dołka. Do połączenia marek doszło za rządów jego poprzednika Juergena Schremppa, zwanego jako "menedżer porażka". Złośliwi uważają, że fuzja to jedyna rzecz, która mu się w zarządzaniu spółką udała. Wszystko poza tym po mału doprowadzała firmę do kryzysu. Spekulacje dotyczące przyczyn załamania w amerykańskiej firmie nie ustają.

Niektórzy twierdzą, że podobnie jak pozostali konkurenci z wielkiej amerykańskiej trójki, czyli GM i Ford, Chrysler przegrał z rosnącą wciąż potęgą innowacyjnej motoryzacji japońskiej.

Inni zauważają opóźnienie w obserwacji zapotrzebowania na rynku. To akurat jest błąd nie tylko tej firmy. Również konkurenci zainwestowali w produkcję drogich i dużych aut sportowych, podczas gdy w zaskakującym tempie rośnie sprzedaż małych i ekonomicznych aut miejskich. Spec od kryzysowych sytuacji za późno zareagował więc na dominujący na rynku trend. Poza tym już od kilkunastu lat Toyota pracuje nad silnikami hybrydowymi, zapewniając sobie tym samym dominującą pozycję na rynku technologicznych innowacji. Kolejne rynki argumentem niskiej ceny zdobywają też producenci z Chin.

| Tylko Japończyki trzymają się mocno |
| --- |
| General Motors w 2005 r. zanotował 10,6 mld dol. straty netto i w związku z tym do końca 2008 r.zamierza zamknąć dziewięć fabryk w Ameryce Północnej i zwolnić 30 tys. pracowników. Ford może się "pochwalić" rekordową stratą netto za zeszły rok, sięgającą aż 12,7 mld dolarów. W związku z tym zmkniętych zostanie 14 zakładów produkcyjnych, a pracę w Ameryce Północnej straci 45 tys. osób. * Toyota* w całym roku obrachunkowym 2006/2007 pognozuje kolejny rekordowy zysk. W poprzednim mogła pochwalić się 11,15 mld dolarów czystego zysku. Japoński koncern ustanawia kolejne rekordy zysku nieprzerwanie od sześciu lat. |

Miało to być połączenie sił inżynierskich i konstruktorskich oraz zintegrowanie tych samych podzespołów, fabryk i magazynów. Tymczasem spodziewana synergia okazała się ciosem w wizerunek niemieckiego koncernu oraz dużym wydatkiem. Co ciekawe, to właśnie fenomenalny i uwielbiany przez załogę prezes Zetsche sam kilka lat temu opracowywał program autonomii obu marek. Pod żadnym pozorem nie chciał produkcji wspólnych dla obu marek podwozi, czy silników. Ugiął się jednak pod zarzutem niewykorzystywania potencjału "produkcji łączonej" i to być może stało się przyczyną katastrofy.

Nie bez powodu zapewne najsilniejsze marki samochodowe, jak Toyota, Honda i BMW nigdy nie przyjęły żadnej z propozycji mariażu.

Tagi: chrysler, business news, manager
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz