Notowania

kariera
08.02.2015 07:23

Ekonomistki udowadniają, że sporo jest prawdy w przysłowiu o diable, który jak czegoś nie może, wyręcza się babą. Bo kobiety mają coś, czego mężczyźni mogą im tylko zazdrościć

Kobiety ekonomistki udowadniają, że sporo jest prawdy w przysłowiu o diable, który jak czegoś nie może, wyręcza się babą.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Fotolia)
Ta praca to masa adrenaliny i satysfakcji.

Są świetnie wykształcone, znają kilka języków, a ich tajną bronią jest intuicja. To nie slogan. W świecie finansów intuicja to bezcenny, szósty zmysł. Bo tu trzeba być po trosze psychologiem, politologiem, a nawet mieć zdolności wróżbiarskie. To profesja, która dostarcza mnóstwo adrenaliny. Jest jak porządny thriller. Bez przerwy trzyma w napięciu i uwalnia w organizmie przyjemną dawkę ekscytacji. A to uzależnia!

_ - Wprawdzie nikt od nas nie oczekuje, że wyciągniemy spod biurka szklaną kulę i powiemy, co się wydarzy, ale w tej pracy naprawdę trzeba być wszechstronnym _ - mówi Marta Petka-Zagajewska, analityk finansowy, główna ekonomistka Raiffeisen Banku. _ - Dlatego ekonomista musi być dobrze zorientowany we wszystkim, co się dzieje. Złośliwi śmieją się, że jesteśmy jedynymi ludźmi, którzy w pracy bezkarnie czytają gazety i oglądają telewizję. To prawda, bo musimy stale śledzić to, co dzieje się na rynkach, w świecie. To wymaga nieustającej koncentracji. _

Robota nie dla flegmatyka


Marta Petka-Zagajewska,
fot. Raiffeisen PolbankParadoksalnie, choć ekonomiści w swojej pracy bazują na twardych danych, a ich analizy wynikają z matematycznych wyliczeń, końcowa prognoza czy ocena sytuacji na rynku wcale nie opiera się na liczbach.

_ - Dlatego właśnie ta robota jest taka pociągająca! _ - śmieje się Zagajewska. _ - Jest wiele czynników, które wpływają na gospodarkę. Wystarczy jedna, nieodpowiedzialna wypowiedź ważnego polityka, by rynki oszalały a nasza praca wylądowała w koszu na śmieci - _ dodaje. _ - Kiedy toczy się dyskusja o tym czy podnieść stopy procentowe czy nie, to trzeba wejść w głowy tych dziesięciu osób z Rady Polityki Pieniężnej, które o tym decydują. Z kolei gdy pojawia się temat polityki fiskalnej, trzeba być dobrze zorientowanym w bieżącej sytuacji i wiedzieć, które partie i politycy mają realny wpływ na gospodarkę. Trzeba mieć otwarte uszy i oczy 24 godziny na dobę. _

Na pierwszej linii strzału

O dużej adrenalinie w pracy sporo może powiedzieć Iwona Ustach, wiceprezes Domu Maklerskiego Noble Securities. Dziś jest członkiem zarządu i zajmuje się klientami korporacyjnymi. Nadzoruje rynek obrotu towarami giełdowymi i dostaje palpitacji serca tylko wtedy, gdy słyszy o kolejnych pomysłach polityków na zmiany przepisów dotyczące finansowania tego rynku. Wiele lat jednak pracowała jako makler, realizując zlecenia osób prywatnych. Jej klienci inwestowali na giełdzie oszczędności życia. Była świadkiem, jak rodziły się wielkie fortuny, nie brakowało jednak także równie spektakularnych upadków.

- _ To były szalone czasy _ - wspomina. _ - Pamiętam klienta, który wziął kredyt na obrót papierami, ale w związku z tym, że były duże spadki na giełdzie, bank upomniał się o spłatę pożyczki. Klient nie godził się na to, więc bank, zgodnie z umową, dokonał zbycia akcji. Klient się wściekł i zadzwonił do mnie, grożąc, że mnie zastrzeli. A że sporo opowiadał mi o swojej myśliwskiej pasji, uznałam że groźba jest realna. Przerażona zeszłam do ochroniarza i prosiłam, by mnie ostrzegł, jeśli zobaczy w drzwiach delikwenta ze strzelbą. Potem jeszcze kilka dni bałam się, że klient faktycznie przyjdzie i ustrzeli mnie jak sarnę _ - śmieje się.


Iwona Ustach, wiceprezes Noble Securities,
fot. Noble SecuritiesInnym razem, przez pomyłkę, zrealizowała transakcję klienta w drugą stronę. Zamiast sprzedać akcję, dokonała zakupu. Nie straciła pracy, bo dopomógł los. Na koniec sesji koniunktura okazała się tak łaskawa, że dzięki omyłkowej transakcji sporo zarobił klient i dom maklerski.

Nie zjadły jej nerwy, bo odporności na stres nauczyła ją praca... z trzydziestką rozwrzeszczanych dzieci. Droga Iwony Ustach do fotela prezesa jednego z największych domów maklerskich w Polsce rozpoczęła się bowiem dość nietypowo. Ukończyła pedagogikę, bo marzyła o zawodzie nauczyciela. Po czterech latach pracy w szkole straciła głos i okazało się, że ze względów zdrowotnych musi sobie znaleźć inną pracę. Załamała się, myślała, że świat jej się zawalił. Szybko jednak znalazła dla siebie nowy pomysł na życie. Zobaczyła w telewizji informacje o powstaniu giełdy. Polska wolnorynkowa gospodarka powoli budziła się do życia. Zaczęły się pierwsze notowania. Świat hossy i bessy wciągnął ją i oszołomił. Zrobiła licencję maklera, potem studia na SGH i kolejne kursy. O tym, że kiedyś była nauczycielem szybko zapomniała.

_ - To jest praca, od której można się uzależnić, bo każda transakcja jest inna, każdy klient jest inny _ - mówi Iwona Ustach. - _ Nie ma schematów. Nie można zastosować tego samego rozwiązania w kilku przypadkach. Trzeba stale główkować. To jest naprawdę pociągające! _ - przekonuje.

Na kozetce u maklera

Magdalena Kisielewska, maklerka KBC Securities, już w średniej szkole wiedziała, kim chce być. Kiedy jej koleżanki pindrzyły się przed lustrem, biegały na prywatki i zmieniały chłopaków jak rękawiczki, ona siedziała przed telewizorem i z wypiekami na twarzy śledziła w telegazecie notowania na giełdzie. Jej rówieśnicy pukali się w głowę, a ona nie mogła doczekać się, kiedy skończy wreszcie 18 lat. Bynajmniej nie dlatego, że chciała wreszcie _ legalnie _ napić się alkoholu.

- _ Marzyłam, by kupić na siebie akcje i grać na giełdzie _ - opowiada. - _ Pamiętam, że w radiu była cykliczna audycja z konkursami, w której typowało się spółki. Grałam namiętnie i szło mi naprawdę znakomicie. Miałam do tego smykałkę. Wygrywałam naprawdę konkretne kwoty, od których nastolatkowi może zawrócić się w głowie. I trochę mi się w tej głowie przewróciło. Wydawało mi się, że złapałam Pana Boga za nogi! _

Po maturze zaczęła się jej wielka przygoda z giełdą. Kupiła swoje pierwsze akcje i zarobiła fortunę.


Magdalena Kisielewska,
KBC Securities, fot: arch. pryw._ - Trzy cinquecento można było za to kupić . _ Sprawiłam sobie opla calibrę i byłam z siebie bardzo dumna. Jednak po pierwszych latach hossy, szybko przyszła bessa i sytuacja na rynku dramatycznie się pogorszyła. To była dla mnie lekcja pokory - _wspomina Kisielewska . - Zrozumiałam wtedy, że giełda nie jest maszynką do zarabiania pieniędzy. Musiałam szybko dojrzeć. _

Dziś tamte doświadczenia procentują w pracy, bo - jak mówi - lepiej rozumie klientów, którzy sporo ryzykują, inwestując oszczędności życia na giełdzie. Kiedy przychodzą załamani po sesji, nie poklepuje ich po ramieniu i nie częstuje banałami w stylu: _ Proszę się nie martwić, jutro na pewno będzie lepiej _. Przecież to giełda, tu nigdy nie wiadomo, kiedy będzie lepiej.

_ - Nie obiecuję gruszek na wierzbie, jestem profesjonalistką. Decyzję podejmuje klient, to nie jest moja rola. I trzeba pamiętać, że w tej pracy klient jest najważniejszy, jego interesy. Ważne, by zbudować z nim dobrą relację. Wtedy niezależnie od tego, co przynosi rynek, współpraca dobrze się układa - podkreśla maklerka . - I nawet kiedy klient przychodzi wściekły i wydziera się na mnie, to ja wiem, że nie dlatego że ma do mnie pretensje, ale dlatego że pokłócił się z żoną. Wiem, bo dobrze się znamy. I czasem on przychodzi nie dlatego, że potrzebuje maklera, ale dlatego że chce pogadać i ja to rozumiem. _

Jak zostać maklerem? Osoba, która chce zostać maklerem musi zdobyć odpowiedni certyfikat, który otrzymuje się po zdaniu egzaminu organizowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego (dawniej przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd). Egzamin odbywa się raz lub dwa razy w roku a termin podawany jest do wiadomości publicznej co najmniej 90 dni wcześniej. Kandydaci rozwiązują test zamknięty z czterema wariantami do wyboru, tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa. Zakres tematyczny dotyczy dwóch dziedzin: matematyki i prawa. Egzamin maklerski uchodzi za bardzo trudny. Bywa, że na ponad stu podchodzących do testu, zdaje zaledwie kilka osób. W zawodzie maklera najważniejsza jest praktyka, dlatego pracy w domu maklerskim warto poszukać już na studiach. Podczas stażu można lepiej przygotować się do egzaminu i zdobyć doświadczenie. Znakomite umiejętności interpersonalne to prawdziwy skarb w pracy doradcy finansowego. Tu trzeba zachować spokój i być serdecznie nastawionym, nawet jeśli człowiek po drugiej stronie
biurka wpada w furię, jest purpurowy ze złości i wyrzuca z siebie same inwektywy.

_ - Klienci są różni, ale doradca nigdy nie może tracić panowania nad sobą _ - mówi Agnieszka Wasilewska, wiceprezes Profit Doradcy Finansowi. - _ W tej pracy po prostu trzeba lubić ludzi, kontakt z nimi. Trzeba mieć dar rozmawiania, wczuwania się w sytuację i problemy drugiego człowieka. Bo zanim _ zajrzymy _ klientowi do portfela, musimy go najpierw dobrze poznać, aby stworzyć dla niego rozwiązania finansowe szyte na miar _ę. _ Nasza praca wymaga otwartości na drugiego człowieka, jego potrzeby - _dodaje.

Dyplom to dopiero początek

Jak trafić do kuszącego świata ekonomii? Solidne ekonomiczne wykształcenie to jedno, drugie - praktyka i samodoskonalenie się. Dyplom dobrej uczelni to dopiero początek. Po skończeniu studiów nie można spocząć na laurach, bo gospodarka i rynek to dynamiczna dziedzina, w której ciągle coś się zmienia. Świat to globalna wioska i dziś wszystko trzeba śledzić w skali _ makro _.

- _ Jak po studiach poszłam do pracy, przeżyłam szok _ - opowiada Marta Petka-Zagajewska. - _ Przeczytałam stosy mądrych książek i wydawało mi się, że znam odpowiedzi na prawie wszystkie pytania. A tu okazało się, że zdobytej teoretycznej wiedzy często nie da się wprost przełożyć na praktykę w polskiej gospodarce, która jest wciąż w fazie przeobrażeń. Zaczęła się praca, prawdziwe życie i zdobywanie doświadczenia. To ono jest niezmiernie ważne. I pokora. Nie można stawiać się w pozycji kogoś kto, kto zjadł wszystkie rozumy. _

Kiedy przychodzi na spotkanie, zwykle na początku tasują ją wzrokiem, a ona słyszy ich myśli: _ Co ta siksa będzie mi tu doradzać _. A potem przedstawia swoją prognozę popartą twardymi argumentami, jest rzeczowa, kompetentna i błyskotliwa. Kiedy kończy, uśmiechają się i przyznają, że są mile zaskoczeni. Podchodzą i pytają, ile ma lat, a potem z niedowierzaniem kręcą głową. Na argumenty, że to praca nie dla kobiet, mówi krótko: mamy intuicję, a to w tej branży szósty zmysł.

Jak zostać analitykiem finansowym? Najlepiej ukończyć ekonomię na kierunku finanse i bankowość. Przyszły analityk powinien także sporo czasu poświęcić na naukę języka angielskiego. To podstawowy język, w którym komunikuje się dzisiejszy świat finansów. Dobrze, jeśli zna się systemy informacyjne rachunkowości i potrafi tworzyć oraz pracować na rozbudowanych bazach danych. Praca w tym zawodzie wymaga nieustannego śledzenia sytuacji na rynkach światowym i polskim. Warto w tym celu być na bieżąco ze zmianami w prawie, czytać fachową literaturę i branżowe pisma, oglądać programy informacyjne. Niezbędne jest także podnoszenie kwalifikacji np. przez udział w kursach. Najbardziej popularne certyfikaty to ACCA (pozwala na zarządzanie przedsiębiorstwem), CFA (daje standardowe kwalifikacje w sektorze usług finansowych) i CIA (potwierdza wiedzę z zakresu audytu wewnętrznego). Są uznawane w całej Unii Europejskiej. - _ Ekonomia to dziedzina, w której kobiety świetnie się sprawdzają _ - dorzuca Iwona Ustach. - _ Z
prostej przyczyny: jesteśmy od mężczyzn odporniejsze psychicznie, a tu trzeba mieć nerwy ze stali. Poza tym to, że musimy działać na wielu polach sprawia, że szerzej patrzymy na sprawy, dostrzegamy szczegóły, które w danym projekcie czy analizie mogą być kluczowe. Myślę też że lepiej u nas z odpowiedzialnością i sumiennością. A tu niczego nie można odkładać na półkę i tłumaczyć się potem, że się zapomniało. Wszystko tak szybko się zmienia, że trzeba mieć rękę na pulsie. _

Osiem godzin to za mało

Jeśli jednak szukasz ciepłej posadki w modelu: osiem godzin i fajrant, zamiast ekonomii wybierz bibliotekoznawstwo. Praca, która przeradza się w pasję jest jak zazdrosny kochanek. Nie lubi się dzielić i żąda bezwzględnego oddania. Ludzie, którzy są doradcami inwestycyjnymi, analitykami czy maklerami nie dzielą czasu na zawodowy i prywatny. Czy ekonomia może zrujnować życie?

- _ Nie, jeśli ma się męża, który jest fanatykiem rynków finansowych _ - odpowiada Marta Petka-Zagajewska. _ - W naszym domu nikomu nie przeszkadza, że przy niedzielnym śniadaniu rozmawiamy o tym, co się dzieje w gospodarce. To nas kręci oboje. Mamy małą córkę i nie mamy poczucia, że z powodu naszej pracy, czegoś jej brakuje. Odkąd jest na świecie jestem jeszcze bardziej zmotywowana do pracy, mam mnóstwo pomysłów i energii, bo ona mnie napędza. Poza tym mam zadaniowy rytm pracy, nikt nie sprawdza, czy ciągle jestem przy biurku. Jestem rozliczana z efektów a nie czasu pracy. _

Iwonie Ustach praca wypełnia niemal każdą chwilę. Cieszy się, że jej córka jest już dorosła w samodzielna. Nie wyobraża sobie, by miała teraz wychowywać małe dziecko.

_ - Wracam do domu o 20.00 i dalej pracuję _ - wzdycha ciężko. _ - Jak córka była mała, wstawałam o piątej rano i wiozłam ją na lekcje jazdy figurowej na lodzie, a potem pędziłam do pracy. Dziś to ona przejmuje wiele domowych zajęć i jest prawdziwym skarbem. Wracam styrana do domu a ona podsuwa mi pod nos pyszny, gorący obiad. Staram się nie przynosić pracy do domu, ale czasami się nie da. Siedzę wieczorem z laptopem na kolanach i zaglądam, co się dzieje w Stanach, gdzie dzień właśnie trwa. Nawet w przerwie reklamowej filmu przerzucam na CNBC Biznes, żeby zobaczyć, co nowego. Ale teraz nie jest tak źle. Był czas, że wstawałam o pierwszej w nocy, by sprawdzić, co się dzieje na rynkach azjatyckich. _


Agnieszka Wasilewska,
fot. PROFIT Doradcy Finansowi Największym złodziejem prywatnego czasu w tej branży jest jednak posada doradcy finansowego. Z prostej przyczyny: klienci o inwestowaniu swoich oszczędności zwykle mają czas rozmawiać po pracy. Trzeba się do tego dopasować. Najwięcej spotkań jest w godzinach w godzinach popołudniowo-wieczornych, zwykle zarezerwowanych dla rodziny.

_ - Nasi partnerzy muszą być bardzo wyrozumiali _ - przyznaje Agnieszka Wasilewska. _ - Da się to jednak wszystko pogodzić. Praca jest ogromnie satysfakcjonująca zwłaszcza w tych chwilach, gdy okazuje się, że pomnożone pieniądze pomagają komuś zrealizować marzenia: kupno nowego auta, remont mieszkania zrobiony bez zaciągania pożyczki. A wizyty w domach klientów bywają naprawdę bardzo przyjemne. Z uśmiechem wspominam spotkanie, podczas którego zostałam poczęstowana pysznymi pierogami z kapustą i grzybami! _

Bezrobocie im nie straszne

Ci jednak, którzy wkroczą na ekonomiczną ścieżkę kariery, o zatrudnienie raczej nie powinni się martwić. To prężnie rozwijająca się branża, której kryzys nie straszny. Zawody z ekonomicznej działki wciąż znajdują się w czołówce rankingów dotyczących najbardziej intratnych zawodów.

- _ Analityk to z pewnością profesja przyszłości _ - twierdzi Marta Petka-Zagajewska. _ - Widać to po rosnącej liczbie klientów. Kiedy zaczynałam pracę po studiach, zapotrzebowanie na nasze usługi było niewielkie. Teraz klientów i w ramach organizacji i poza bankiem jest bardzo dużo. Coraz więcej ludzi zaczyna inwestować i chce świadomie zarządzać swoimi pieniędzmi, a my im w tym pomagamy. _

Czytaj więcej w Money.pl
Tak internet niszczy karierę Jeden wpis może zniszczyć twoją przyszłość. Możesz jednak obronić się w sądzie i dostać odszkodowanie.
Wypalenie zawodowe? Możesz się bronić W teorii wypalenie zawodowe bierze się z poczucia niemożliwości wywiązania się ze wszystkich swoich zobowiązań, ale to tylko teoria.
Życzą sobie dziesięciu palców Pirotechnicy są jak saperzy - mylić się nie mogą.

_ _

Tagi: kariera, business news, wiadomości, gospodarka, manager, najważniejsze, czołówki, lifestyle
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz