Madoff Indii

Madoff Indii

Fot. PAP/EPA

Indie przeżyły szok. Jeden z poważniejszych biznesmenów  tego kraju przez kilka lat zmyślał dochody swojej firmy. Satyam - bo o to przedsiębiorstwo chodzi, to jedna z największych spółek w tym kraju.

Ramalinga Raju - to nazwisko zapamiętają w Indiach na długi czas. Bo też sporo wody upłynie, zanim zagraniczni inwestorzy odzyskają pełne zaufanie do tamtejszych firm, po tym, co ujawnił Raju. Otóż przez kilka lat fałszował on finanse firmy - jednej z większych spółek giełdowych kraju. Zmyślane przez niego operacje sięgały miliarda dolarów i stanowiły nawet więcej niż 90 proc. księgowanych pieniędzy firmy.

Skruszony oszust przyznał, że zaczął konfabulować zyski, gdy poczuł ogarniającą Indie presję szaleńczej pogoni za zyskiem. Zaczęło się od jednego kłamstwa, a potem jego konsekwencją były kolejne - i tak przez kilka lat. Raju porównał swoja sytuację do człowieka ujeżdżającego tygrysa:

- Pędziłem na oślep, nie wiedząc jak zsiąść, by nie zostać zjedzonym - żalił się na konferencji, na której przyznał sie do oszustwa.

W Indiach trwa teraz debata, jak mogło do tego dojść. Pojawiają się głosy, że młody kapitalizm pokazał swoją słabość, oraz nadzieje, że inwestorzy zaczną się dobrze przyglądać dokumentom zanim włożą swoje pieniądze w jakąkolwiek firmę.

Zarząd Satyam zarzeka się, że o niczym nie wiedział, ale i to wyznanie nie świadczy dobrze o jego działalności. Oszustwo Raju będzie wyjaśniane, co jednak utrudnia fakt, że ekstrawagancki prezes zniknął.

Zobacz także:

pieniądze, indie, oszustwo, księgi, ramalinga raju
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie