Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
wizytówki
07.07.2008 13:30

Najbardziej odjazdowe wizytówki

Spinacz do bielizny z numerem telefonu, czekoladka z nazwiskiem, namiary ukryte pod zdrapką - warto zaskoczyć pomysłową wizytówką!

Podziel się
Dodaj komentarz
(thisisactualsize.com)

Wizytówka idealna jest intrygująca, wszystko mówiąca albo skutecznie podpowiadająca i wpadająca w oko. Nie jest banalna, stanowi grę z odbiorcą, rodzaj rebusu. Nie tylko przekazuje informacje o właścicielu, ale zapewnia kontrahentowi rozrywkę, a nawet rodzaj gimnastyki mózgu.

W całym morzu naprawdę oryginalnych wizytówek można wyróżnić kilka podstawowych kategorii.

Pierwsza to wizytówki konstrukcyjne, które należy samodzielnie złożyć albo zmodyfikować. Niektóre przypominają kartonowe modele, gdzie trójwymiarowy obiekt rozrysowano na płaszczyźnie jak siatkę prostopadłościanu, a poszczególne części są od siebie oddzielone perforacjami. Wystarczy je wydusić, pozginać i na biurku pojawia się, dajmy na to, błękitny samochodzik.

W ten właśnie sposób postanowił się przedstawiać redaktor naczelny jednego z brytyjskich pism motoryzacyjnych. Ciekawym pomysłem są też wizytówki nadmuchiwane, np. w postaci baloników z nadrukiem, czy rozciągane. Pierwsza powstała dla pulmonologa, stąd dmuchanie, a druga dla instruktora fitness, któremu na pewno nieobcy był stretching. By "dobrać się" do wnętrza niektórych wizytówek, trzeba je potraktować jak pudełko na kawę czy makaron. Dane kryją się pod odrywalnym paskiem.

ac">fot: cehovin.comfot: creativesuitcase.comfot: cehovin.com[ ( http://static1.money.pl/i/glass.gif ) ] zobacz całą galerię(http://www.money.pl/galeria/najbardziej;pomyslowe;wizytowki,galeria,1192,0.html) Kategoria druga to wizytówki do wyhodowania, tak zwany design organiczny. W ten sposób reklamują się firmy wyspecjalizowane w architekturze krajobrazu, ogrodnicy czy kwiaciarze. Dołączone do wizytówek nasiona umieszcza się np. na logo. Czasem kiełkują one przez otworki imitujące położenie terenów zielonych na mapie. Niekiedy zaś wysiewa się je do ziemi przez wyciętą w bileciku matrycę, a
gdy rośliny podrosną, układają się w żądany wzór. Często takie wizytówki są też jednocześnie torebką na nasiona.

Wizytówki użyteczne są zarazem przedmiotami codziennego użytku: łyżkami do butów, oddzieranymi jak zapałki wykałaczkami, otwieraczami do butelek czy miarkami. Specjalistą w projektowaniu takowych jest Eduard Cehovin z Lublany, autor wizytówki-spinacza do bielizny oraz bransoletki na rękę czy stopę

Głodnemu inwestorowi spodobają się na pewno jadalne wizytówki. Czekoladowe tabliczki na zamówienie produkuje firma CandyFavorites.com. Każdą umieszcza się w ochronnym opakowaniu. Zazwyczaj słodka reklamówka waży ok. 3 dag i mierzy 8 na 8 cm. Obraz jest nadrukowywany cyfrowo na wysokiej jakości czekoladzie. Ma to, niestety, jedną wadę. Podczas upałów wizytówki się rozpływają.

Inne amerykańskie przedsiębiorstwo cukiernicze, CookieHQ, specjalizuje się w bilecikach-ciastkach. Brzegi grahamowych krakersów zanurza się w białej belgijskiej czekoladzie, posypuje drobnymi cukierkami w wybranym kolorze, a na środku drukuje się 100-procentowej wielkości wizytówkę klienta. Holenderska agencja reklamowa Publicis Dialog zaprojektowała coś w sam raz dla dyskretnego łowcy głów, choć rozwiązanie przemawia też zapewne do szpiegów: wizytówkę z instrukcją spożycia (przeczytaj mnie i zjedz).

Kolejna kategoria to wizytówki z nietypowych surowców. Do plastikowych, które przypominają firmowe identyfikatory, a nawet metalowych już się przyzwyczailiśmy, ale wersja a'la patchwork jest już na pewno nowością. Chociaż powinno się unikać samodzielnego wykonywania wizytówek, te mają swój niezaprzeczalny urok. Łatwo je schować, można je nawet zwinąć w poręczny rulonik, a gdy się pogniotą, wystarczy sięgnąć po żelazko.

Wizytówki mogą udawać coś innego, np. list. Tło wygląda niczym żółtawa koperta, dane właściciela zastępują adres, a logo firmy trafia na miejsce znaczka.

Wydawałoby się, że bileciki nawiązujące do profesji będą nieciekawe, jednak nic bardziej mylnego. Tutaj znów warto wspomnieć o pomysłach Eduarda Cehovina, który stworzył ażurową wizytówkę dla brytyjskiej architekt Iwany Wingham i pospinane igłami papierowo-materiałowe wycinanki dla projektantki tkanin oraz mody Tanji Devetak z Lublany. Jennifer Wright wymyśliła ciekawe połączenie wizytówki i kartki z przypomnieniem terminu wizyty w salonie fryzjerskim Impact. Dwustronnie zadrukowany kartonik włada się do czarnego futerału, na którego środku widnieje wycięta głowa kobiety lub mężczyzny. Ich fryzury są stylizowane na lata 50.-60. Rozwiązaniem zapadającym w pamięć jest też wizytówka agenta nieruchomości z motywem domku z gry Monopol.

Czasem gros efektu zależy nie od samej wizytówki, ale od czegoś dodanego do niej. Instruktor pływania, który umieszcza namiar na siebie w nieprzemakalnym plastikowym woreczku, wydaje się np. bardziej wiarygodny od swoich konkurentów.

Niektórzy projektanci lubują się w kategorii "zabawa z okiem odbiorcy". Z wizytówek Boba Kiernana można "wyciągnąć" zdjęcie pomniejszonego do rozmiarów liliputa właściciela. W ten sposób z dwóch wymiarów uzyskuje się trzy, trochę jak w książeczkach dla dzieci z ruchomymi obrazkami. Stefan Sagmeister w ciekawy sposób przekształcił składające się z kolorowych punktów logo firmy w wizerunki poszczególnych pracowników. Początkowo zmiana barwy jest niemal niezauważalna, ale po dokładniejszym przyjrzeniu z kropek zaczyna się wyłaniać czyjaś twarz. U jeszcze innych, tutaj warto wymienić amerykańskie Studio Show Off, wyraźnie widać wpływy komiksu i gier fabularnych. Wizytówki wyglądają niemal jak karty postaci z tych ostatnich, a zajęcia i kwalifikacje przedstawia się niczym moce i zdolności.

Wizytówki z tajemnicą wymagają specjalnego potraktowania. Niektóre są rozdarte na dwie połowy, które trzeba złożyć, by odczytać, co jest na nich napisane. Inne nie są w ogóle zadrukowane, a na białym kartoniku widać tylko odciśnięty czubkiem wkładu długopisu ślad odręcznej notatki. Można ją próbować odczytać bez cieniowania ołówkiem albo w ten właśnie sposób ułatwić sobie nieco sprawę. Kolejne przypominają popularne 30 lat temu kartki czy płyty długogrające z nadrukiem, które ustawione pod różnymi kątami pokazywały różne obrazki. O ile jednak tamte pozwalały uzyskać tylko dwa rysunki czy zdjęcia, wizytówki Sagmeistra dają aż trzy wersje napisu. Identyczny trik artysta wykorzystał, projektując własną rozsuwaną wizytówkę.

Osoby związane z odpowiednimi zawodami zainteresują na pewno wizytówki z odzysku (a właściwie sprawiające takie wrażenie). Pewna właścicielka sklepu z używaną odzieżą sprawiła sobie np. bileciki, w przypadku których tło stanowiła czyjaś pokreślona reklamówka, a na wierzchu niby-piórem wypisano dane teleadresowe jej własnego punktu usługowego.

Jak widać, od momentu pojawienia się w III wieku w Chinach pierwszych przodków współczesnych wizytówek naprawdę wiele się zmieniło. Ewolucja przebiegała w wielu kierunkach, zapewniając pole do popisu zarówno artystom, jak i kancelistom czy drukarzom.

Tagi: wizytówki, business news, wiadomości, gospodarka, manager
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz