Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
biznes
27.10.2008 09:00

Pieniądze lubią szaleńców

Jedni zarabiają wypuszczając w powietrze motyle, inni zgrywając na iPody swoich klientów muzykę. Sukces nie zna ograniczeń.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Ładowanie plikami MP3 cudzych iPodów czy handel żywymi motylami to dość wyszukane, ale już zapełnione nisze. Nawet najbardziej szalone pomysły na biznes mogą okazać się sukcesem. *

Jak zarobić na cudzym iPodzie?

HungryPod to biznes założony dokładnie cztery lata temu przez Catherine Keane. Dziewczyna, właścicielka i jedyny pracownik firmy, konwertuje utwory z płyt do formatu MP3 i ładuje je na iPody lub inny sprzęt grający. To wspaniała okazja dla kogoś, kto cierpi na chroniczny brak czasu i na pewno niczego sobie nie przegra lub dla osób, które nie mają pojęcia, jak się do tego zabrać.

Keane nie ściąga plików z sieci, nie łamie więc prawa. Na wspaniały w swej prostocie pomysł wpadła, gdy znajoma znajomego zaoferowała 500 dolarów (!) za załadowanie piosenkami swojego iPoda. Dwudziestotrzyletnia wtedy Amerykanka zdała sobie sprawę, że istnieje zapotrzebowanie na tego typu usługi. Za konwersję jednej płyty CD (gdy ich łączna liczba waha się od 1 do 100) GłodnyiPod pobiera opłatę w wysokości 1,75 dol. Przy "hurcie" pojawia się zniżka i cena spada do 1,5 dol.

Keane została też konsultantem muzycznym. Gdy klient dopłaci 50 dol., może skorzystać z jej systemu rekomendacji. Gdy ktoś dostarczy bizneswoman płytę formacji Clannad, poleci mu np. nagrania Loreeny McKennitt, bo z dużym prawdopodobieństwem przypadną mu one również do gustu. Większość klientów mieszkanki Nowego Jorku to osoby w wieku od 20 do trzydziestu kilku lat, głównie pracownicy branży finansowej.

*Motyle warte milion dolarów *

Na ślubach można obsypywać parę nowożeńców płatkami kwiatów, ryżem, monetami czy wypuszczać w powietrze białe gołębie. O ile jednak bardziej romantycznie i, co najważniejsze, oryginalnie jest świętować ważne okazje uwolnieniem chmury żywych motyli. Hodowlą i handlem tymi kruchymi istotami zajmują się Jose Mu?iz i jego żona Karen. Wszystko zaczęło się 9 lat temu, gdy były konsultant finansowy założył się z przyjacielem o 100 dolarów, że zdoła się utrzymać z motylego biznesu. Po siedmiu latach firma Amazing Butterflies miała dwa biura (w Tamarac i San Jose), a przewidywany dochód sięgał, uwaga, miliona dolarów. Oto doskonały przykład, że na żywych motylach można zarobić, trzeba tylko wiedzieć jak.

Uwalnianie motyli, np. znanych z gromadnych przelotów z Ameryki Północnej do Meksyku monarchów, stało się szczególnie popularne wśród organizatorów ślubów, pogrzebów i imprez charytatywnych. Stawka za tuzin owadów to 95 dolarów. Obrońcy przyrody zgłaszali szereg zastrzeżeń do biznesu Mu?iza, ale firma nabrała już takiego rozpędu, że nie zdołało jej to wyhamować. Przedsiębiorca czeka na 100 dolarów z wygranego zakładu. Zarzeka się, że nigdy nie wróci do dawnego zawodu, bo obcowanie z motylami daje mu wielką satysfakcję. W międzyczasie otworzył kolejną filię w Dallas.

Doradcy ds. nazw domen

Każdy, kto próbował znaleźć związaną z rodzajem prowadzonej działalności wolną domenę internetową, wie, że nie jest to, delikatnie mówiąc, proste. Wszystkie chwytliwe, łatwe do zapamiętania nazwy są już zazwyczaj zajęte i przygotowane do sprzedaży za wywindowaną cenę. Stropionemu człowiekowi mogą pomóc pracownicy PickyDomains.

Po wpłaceniu kaucji w wysokości 50 dol. jeden z 17 profesjonalnych "nazywaczy domen" (ang. domain namer) z USA, Rosji, Australii czy Nowej Zelandii rozpoczyna przeszukiwanie wirtualnych annałów. Zleceniodawca musi tylko sprecyzować, jakiego rodzaju domena go interesuje. Nazywacz przedstawia mu listę dostępnych adresów WWW. Gdy jeden z nich spodoba się klientowi, który zdecyduje się go zarejestrować, PickyDomains inkasuje kaucję. Jeśli nie, cała suma jest oddawana pod koniec miesiąca.

Listy sugerowanych nazw domeny są przesyłane mailem przez 30 dni od daty złożenia zamówienia. Nazywacz, który utrafi w gusta klienta, dostaje 25 dolarów, reszta trafia do wspólnej kasy.

Nietypowa kuchnia - fuzja smaku z biznesem

Rick Field to absolwent Yale i były producent telewizyjny. Nie ma chyba nikogo, kto w mniejszym stopniu kojarzyłby się z kiszonkami, los jednak chciał, że robieniem tych przetworów interesował się już od dzieciństwa. Wiedziony nostalgią za latami 70., postanowił odtworzyć rodzinne receptury.

Wkrótce potem zaczął eksperymentować, tworząc udany mariaż tradycji kulinarnej Europy Wschodniej, m.in. Polski, z kuchnią hinduską, chińską, koreańską czy meksykańską. Stąd pomysł na zalewę z esencją kokosową albo z suszonymi wiśniami. Nowości spotkały się z uznaniem testerów (przyjaciół i rodziny), co tylko przyspieszyło prace w maleńkim mieszkaniu na Brooklynie. Naprzeciw domu Ricka od lat odbywa się targ warzywny, tak więc surowców mu nigdy nie brakowało.

W 2001 roku Field zdobył aż 6 nagród na Rosendale International Pickle Festival. Dumny jak paw, wystawił wtedy słoiczki opatrzone etykietami drukowanymi własnym sumptem. Przymocował je, oczywiście, za pomocą zwykłego kleju roślinnego. Dla jurorów liczył się jednak nie wygląd opakowania, lecz wyjątkowy smak Windy City Wasabeans, czyli zielonej fasolki szparagowej w zalewie z sosu sojowego i palącego podniebienie wasabi. Rick's Picks wygrywało jeszcze dwa lata z rzędu. Wreszcie przyszedł czas na zaprezentowanie się szerszej publiczności, a nie tylko klientom sklepiku internetowego i stoiska na Union Square Green Market na Manhattanie.

Przejście od detalu do hurtu nie było łatwe, ale się powiodło. Wpadek nie dało się uniknąć, lecz sprzedaż stale rosła, czasem nawet o 200% rocznie. Moda na pikle powróciła. Poza tym ludzie lubią kuchnię w stylu fusion, a pomysłowość i wieloetniczność to tylko dwa z licznych atutów firmy Ricka.

...po raz trzeci, podbite!

Serwis aukcyjny Podbij.pl to nowość na polskim rynku. Zasady jego działania tak odbiegają od tego, do czego przywykliśmy, że internauci podchodzą do niego ze sporą ostrożnością. Umożliwia on kupno przedmiotów za niewielkie pieniądze, ale uczestnictwo w nim to hazard. Właściciele serwisu wystawiają atrakcyjne przedmioty, np. telewizory czy aparaty fotograficzne, i aukcja rozpoczyna się od 0 złotych. Cenę można podbić jednorazowo o 10 groszy. Za każde podbicie zapłacimy 1,20 zł oraz przedłużymy aukcję o 10-20 sekund.

Innymi słowy, jeśli ostatecznie przedmiot, warty na rynku 5000 złotych, zostanie kupiony za 1000 złotych, oznacza to, iż jego cenę podbito 10 000 razy, a do kasy Podbij.pl wpłynęło 12 000 zł + wylicytowane 1000 zł. W pierwszych dniach działalności serwis przyniósł straty. Jego twórcy mają jednak nadzieję, że wkrótce zaczną zarabiać.

Niezwykłych pomysłów na początkowo domowy biznes jest naprawdę wiele. Japończyk Kenji Takeuchi stworzył np. kurtkę dla motocyklistów, która zastępuje poduszkę powietrzną. W ten sposób stał się bogatszy o 1,5 mln dolarów.

Amerykanin Joe Born wynalazł sposób na naprawienie porysowanych płyt CD, a jego rodak Louis Helm wykorzystał popularność serwisów społecznościowych i trend zbierania funduszy za pośrednictwem internetu. Założył witrynę Fundable.com, gdzie można zbierać pieniądze na dowolny cel: nakręcenie filmu, spotkanie szkolne czy wydanie płyty.

Tagi: biznes, business news, strategie firm, gospodarka, manager, strategie, z rynku
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz