Notowania

skażona żywność
19.03.2013 16:15

Policja wykryła skandal w ubojni. Sprzedawali mięso z padliny

Policja zabezpieczyła samochód-chłodnię z 18 tonami mięsa, które zostało wywiezione z ubojni.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/Policja)

Zarzuty oszustwa oraz naruszenia przepisów ustawy o ochronie zdrowia zwierząt usłyszał 43-letni właściciel ubojni z okolic Białej Rawskiej (Łódzkie). Zarzuty mają związek z podejrzeniem, że do ubojni trafiało martwe bydło. Mężczyźnie może grozić do 8 lat więzienia.

43-latek ma być w środę przesłuchiwany w prokuraturze. _ Istnieją podejrzenia, że właściciel ubojni prowadząc działalność nadzorowaną, nie spełniał wymogów weterynaryjnych i produkowane przez niego mięso było złej jakości i nie spełniało parametrów zdrowotnych. Ustalamy, jaka była skala procederu _ - powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.

W miniony weekend przy wjeździe do jednej z ubojni w okolicach Białej Rawskiej policja skontrolowała transport bydła, które miało trafić do ubojni. Zgodnie z dokumentami przewożonych powinno być 25 sztuk bydła. Jak się okazało, były 24 sztuki, z czego aż dziewięć zwierząt było martwych. Pozostałe zwierzęta, które przeżyły transport, były w bardzo złym stanie. Część z nich miało złamania; większość była poobijana, nie była w stanie samodzielnie opuścić części ładunkowej tira. Z dokumentów wynika, że bydło było zakupione prawdopodobnie od hodowców indywidualnych, a transport przyjechał z terenu województwa kujawsko-pomorskiego.

Wczoraj policja zabezpieczyła samochód-chłodnię z 18 tonami mięsa, które prawdopodobnie zostało wywiezione z ubojni. Mięso było w różnym stadium przetworzenia, ale po badaniach i identyfikacji mięsa przez inspekcję weterynaryjną stwierdzono, że było to mięso wołowe.

Chłodnia - według śledczych - była zaparkowana w pobliżu stacji diagnostycznej, która również należy do właściciela ubojni. Powiatowy Lekarz Weterynarii zdecydował o zabezpieczeniu ładunku, a 43-letni właściciel zakładu został zatrzymany do dyspozycji prokuratury.

Obecnie trwają oględziny samochodu-chłodni i badania 18 ton mięsa, które mają wykazać, czy pochodzi ono od krów zdrowych, padłych, czy też uśmierconych w humanitarny sposób w ubojni.

Jak poinformowała policja, 43-letni przedsiębiorca usłyszał już wstępne zarzuty oszustwa, a także naruszenia przepisów karnych ustawy o ochronie zdrowia zwierząt i zwalczania chorób zakaźnych zwierząt.

_ Przedsiębiorcy przedstawiono zarzuty przyjmowania bydła pourazowego, które mogło być leczone środkami farmakologicznymi, a które po uboju i jego rozbiorze wprowadzał do obrotu jako towar pełnowartościowy. Za oszustwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności _ - wyjaśniła rzeczniczka łódzkiej policji podinsp. Joanna Kącka. Policjanci zapowiadają wystąpienie do prokuratury o wniosek dotyczący tymczasowego aresztu dla podejrzanego.

Śledczy wyjaśniają, dlaczego w transporcie, który jechał 3,5 godziny, było aż dziewięć padłych zwierząt, czy bydło było zdrowe, miało wymagane badania i czy wcześniej takie transporty również trafiały do tej ubojni.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rawie Mazowieckiej. 43-latek złożył wyjaśnienia na policji, prokuratura na razie nie ujawnia ich treści. W środę ma być przesłuchany w prokuraturze, która ostatecznie zdecyduje, jakie usłyszy zarzuty.

Zabezpieczono też m.in. monitoring z terenu ubojni, przesłuchiwani są jej pracownicy, śledczy zamierzają także przesłuchać pracowników firmy transportowej z woj. kujawsko-pomorskiego.

Prokuratura zabezpieczyła wszystkie padłe zwierzęta; we wtorek przeprowadzane są ich sekcje. Od wszystkich zwierząt pobrano wycinki mózgu do badań, które przeprowadza inspekcja weterynaryjna. Prokuratura czeka na ich wyniki.

Główny Lekarz Weterynarii Janusz Związek przyznał, że po raz pierwszy spotkał się z sytuacją _ uboju upozorowanego _. Bo - jak mówił - tak trzeba nazwać tę sytuację, w której padnięte zwierzęta wieziono na ubój.

_ To jest działalność przestępcza. To kolejny dowód na to, że nie można do końca ufać niektórym przedsiębiorcom _ - powiedział.

Jak dodał, zakład został zamknięty. Prowadzone są badania _ co do gatunkowości mięsa jak również, czy nie było stwierdzonych w tym mięsie antybiotyków _. _ Nas zastanawia jeszcze fakt, dlaczego próbowano ukryć to mięso i podroby. Jeżeli ktoś z magazynu wywozi towar, to zachodzi domniemanie, że ten towar jest nielegalny. Musimy to wszystko sprawdzić _ - mówił Związek.

Zwrócił uwagę, że do badania zwierząt w tej rzeźni - zarówno przed jak i po ich uboju - byli wyznaczeni lekarze. Będą oni przesłuchiwani przez policję jak i inspektorów weterynarii.

Zabezpieczono również w tej sprawie dokumentację od początku tego roku. _ Należy też porównać dokumentację przywozową zwierząt i sprawdzić czy pochodziły one faktycznie z tych gospodarstw, które były tam wskazane. Czy nie doszło tu do jakiegoś fałszerstwa _ - powiedział Główny Lekarz Weterynarii.

Czytaj więcej w Money.pl
Pijany kierowca staranował przystanek. Są ranni Do wypadku doszło w Łodzi. Policja zatrzymała dwóch mężczyzn jadących samochodem.
Złapali członków gangu. Mają 100 zarzutów Policjanci zatrzymali 13 mężczyzn w wieku od 37 do 55 lat podejrzanych o udział w jednej z większych na terenie Polski grup przestępczych o charakterze zbrojnym.
Śledczy badają sprawę podpalenia auta szefa policji w Łodzi Łódzka policja potwierdziła dziś informacje lokalnych mediów, że do podpaleń doszło w nocy z wtorku na środę.
Tagi: skażona żywność, ubojnia, business news, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, strategie, zarządzanie, prawo, wiadmości, marketing i zarządzanie, lifestyle
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
28-12-2019

muuuZamknąć wstrętnego typa i cały czas karmić tylko padliną. Główny Lekarz Weterynarii Janusz Związek od razu został głównym lekarzem? Jakoś tak … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (1)