Notowania

Reklamy jak śmieci. Powinno się ich zabronić

Zdaniem Krzysztofa Pałysa trzeba w końcu wprowadzić prawo chroniące przed reklamowymi śmieciami.

Podziel się
Dodaj komentarz
(www.mmbydgoszcz.pl)

Mamy do czynienia z totalną samowolką reklamową. Większość wolnych przestrzeni jest oklejona i zasłaniana. Oczywiście, istnieje wąski zbiór przepisów dot. wieszania reklam na zabytkach i w ich najbliższym otoczeniu, ale na tym jest koniec.

O AUTORZE


Krzysztof Pałys, absolwent wrocławskiej ASP, od ponad ośmiu lat zawodowo związany z rynkiem reklamowym. Kompozytor, instrumentalista oraz zapalony podróżnik.
* Co tydzień w piątek w serwisie Manager.Money.pl pisać będzie felietony o wszystkim, co jest związane z najciekawszymi i najbardziej kontrowersyjnymi kampaniami reklamowymi w Polsce i za granicą.*
Większość tych kreacji sprawdza się do jednego, do słowa pupa. Towarzyszy ona 85 proc. wszelkich reklam małych firm, których targetem są mieszkańcy mniejszych miast i wsi. Naturalnie, tendencja ta w nieco innej formie występuje również przy całkiem dużych kampaniach znanych firm, ale o tym innym razem.

Skąpe przepisy nie są szczególnie respektowane i jeszcze w wielu miastach możemy znaleźć kilometrowe zwoje banneru zadrukowane kolorowymi reklamami pokrywające zabytkowe kamienice.

Na dodatek nie ma takich uregulowań, które na przykład mówią o tym, że wjazdy do miasta nie są bożonarodzeniową choinką, ani chińskim lampionem. Nie ma u nas tzw. kultury zagospodarowania przestrzeni reklamą. Wspaniale poradzili sobie z tym przecież nasi niemieccy sąsiedzi. _ _

_ Ordnung muss sein _ (porządek być musi) - to ich narodowa dewiza. I bardzo dobrze! Za zachodnią granicą nie ma mowy o zaśmiecaniu pobocza dróg publicznych żadnymi bilbordami, żadne gołe pupy nie powodują wypadków, żaden zabytek nie może być zakryty reklamą, a jeśli umieszczamy na nim jakiś szyld, to jego stylistyka nie może odbiegać od klimatu budynku.

Stąd w wielu miastach na kamienicach funkcjonują kute, stylizowane na zabytkowe szyldy. Owszem, u nas też je można znaleźć, ale nie ma w tym żadnej konsekwencji. Tam po prostu takie jest prawo i jeśli Hans z Kalusem powieszą na czterystuletniej kamienicy fikuśny podświetlany szyld _ Backerei _, to szybko zasilą budżet państwa kwotą nawet 5000 euro. Można? Można!

To dlaczego u nas nie karze się barbarzyńców, którzy potrafią do nieprzyzwoitości obwiesić piękne budynki zbiorem przypadkowych reklam, bez żadnego rozplanowania, ani pomysłu czy zasady ich ujednolicenia?

Oczywiście warto wspomnieć o aspekcie finansowym, bo przecież o to wszystkim chodzi. Właściciele takich miejsc, czy to prywatni czy miejscy, po prostu czerpią z tego kasę i to nie małą.


wikimedia commons autor: Friedrich BohringerWynajęcie wielkoformatowej przestrzeni reklamowej w centrum miasta kosztuje krocie! Średnia cena ekspozycji we Wrocławiu przy Świdnickiej (koło przejścia podziemnego) to koszt 50 tys. złotych miesięcznie, a przy krakowskich sukiennicach nawet do 70 tys. złotych! Kto by chciał z takich pieniędzy zrezygnować, a przecież sporo z nich trafia do właścicieli tych miejsc. Coś kosztem czegoś.

Rozdzielmy to chociaż tak żeby ochronić w tym wszystkim zabytki i ich najbliższe otoczenie. W Norwegii np. jest to absolutnie zabronione. Nie można wieszać reklam wielkoformatowych nawet na budynkach przylegających do zabytków. Są po prostu wyznaczone na to miejsca.

W Oslo jest ściśle określone, gdzie mogą być prezentowane reklamy, a przy nowych miejscach trzeba na to dostać specjalne pozwolenie. U nas reklamy są wszędzie, od zawalonego wjazdu do miasta, przez szeregi bilbordów przy głównych drogach, obrandowanych wszystkich płotach i parkanach aż do starego miasta. Bilbordy to nic!

Mamy wkopywane tabliczki w pasy zieleni koło traktów komunikacyjnych, przerdzewiałe blaszane tablice, na których ogłoszenia zredagowane są artystycznym czarnym sprayem, serie krzywo naklejonych plakatów, z których każdy powtórzony jest 65 razy w jednym miejscu. To te standardowe, do tego dochodzą wszelakie wymysły _ odręcznych _ form na które nie wpadłby nawet najbardziej kreatywny wykładowca ZPT.

Reklamowo-śmietnikowy szlak. Prawie każde miejsce jest do kupienia, jak zawsze, wszystko jest kwestią ceny.

www.mmbydgoszcz.pl

Są jeszcze operatorzy nośników, którzy nie dbają o ich estetykę. Są często zniszczone, brudne, odłazi z nich papier. Znów przecież moglibyśmy uczyć się od kolegów z Europy. W Anglii w 2007 r. wyszły doprecyzowane regulacje prawne, które podobnie jak w przypadku tych niemieckich regulują przepisy dotyczące umieszczania reklam na zabytkach i ich najbliższym otoczeniu, a na dodatek nakładają na operatorów nośników obowiązek dbania o ich czystość i stan techniczny.

Nie muszę wspominać, że kary są takiej wysokości, że wszystkim operatorom bardzo zależy na perfekcyjnym utrzymaniu swoich nośników. U nas ponoć taki przepis funkcjonuje, ale jest z nim podobnie jak z autostradą z Wrocławia do Warszawy lub z występowaniem tura w Polskich lasach...

www.mmlublin.pl

Jedyne nośniki, o które względnie się dba to te w centrach miast, bo za nie są największe opłaty. Ale jeśli o tym mowa, i jeśli to wszystko sprowadza się rzeczywiście do pieniędzy, to gdyby teraz zadziałać odwrotnie i przyjrzeć się tym przepisom, doprecyzować je i konsekwentnie egzekwować to nie wiem czy miasta nie były do przodu na samych karach za reklamową samowolkę, stawianie reklam bez pozwoleń i w niewyznaczonych jasno miejscach.

www.blog.mediafun.pl

Na dodatek, gdyby pojawiła się nagle inspekcja stanu technicznego funkcjonujących nośników, to myślę że niejedno miasto mogło by sobie pozwolić na remont starówki za pieniądze z kar. Naturalnie trochę przesadzam, ale to co się dzieje dookoła nas to jest prawdziwa, i to nie _ trochę _ przesada.

www.mmszczecin.pl

Spotkałem się wielokrotnie z takimi głosami wśród osób z zagranicznych firm, z którymi współpracuję. Większość z nich jest po prostu zdziwiona, że jest zezwolenie na szpecenie miast którymi oni się przecież zachwycają!

www.polskalokalna.pl

Zgadzamy się na odwracanie uwagi od pięknej architektury miast, które wcześniej w pocie czoła odbudowywaliśmy i remontowaliśmy. I jeszcze raz wrócę do pytania, czy zajęcie się tym problemem przez rządzących byłoby bardziej czasochłonne niż rozwiązanie problemu dróg szybkiego ruchu?

wikimedia commons, autor: Bleppo

Przyglądając się przepisom naszych europejskich sąsiadów naprawdę myślę że nie (są one krótkie i klarowne), a jestem przekonany, że efekt byłby równie spektakularny. Pamiętajmy, że jeśli my nie zadbamy o nasz ogródek, to nie oczekujmy tego od przyjezdnych.

wikimedia commons autor: Frettie

Chcielibyśmy przecież żeby zabytkowe panoramy naszych miast były pokazywane w towarzystwie tych najświetniejszych europejskich a nie w towarzystwie panoram tanich jarmarków...

Czytaj więcej w Manager.Money.pl
Po co się tworzy głupie reklamy? Rzecz jest i śmieszna i bardzo poważna zarazem, a tyczy się rozbrajających reklam, które rosną nam w kraju jak grzyby po deszczu.
Cała prawda o reklamach z udziałem gwiazd Myślisz, że gwiazda piłki spędza długie godziny w laboratoriach komponując swój zapach? Przekonaj się, jak jest naprawdę.
Zatrudnią setki pracowników. Chcą specjalistów Firma produkuje i serwisuje systemy oraz komponenty dla przemysłu lotniczego i obronnego.
Tagi: reklama zewnętrzna, reklama, business news, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, strategie, marketing i sprzedaż, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz