Notowania

kariera
09.02.2015 06:45

Służbowa komórka to pogróżki, ale i wywiady w wannie. Jak nie zwariować z telefonem w pracy?

Telefon w pracy to nie tylko nudne rozmowy biznesowe, ale też SMS-y z pogróżkami i wywiady robione w wannie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Kontrec/iStockphoto)

Służbowa komórka to dla jednych utrapienie, a dla innych źródło rozrywki. Ktoś nie może się opędzić od natrętnego dłużnika, ktoś inny załatwia interesy na imprezach integracyjnych. Jedni, dzięki komórkowej lojalności i rzetelności, budują swoją pozycję w firmie, a inni z tej samej przyczyny tracą pracę. Są też tacy, którzy pożegnali się ze stanowiskiem, bo nie mieli iPhone'a. Jak dziś korzystać z telefonu w pracy i jak przy tym nie oszaleć?

Choć pod względem obsługi telefon komórkowy jest narzędziem banalnie prostym, to okazuje się, że korzystanie z niego w zgodzie z zasadami dobrego wychowania może nastręczać nam sporo kłopotów. Zwłaszcza w dzisiejszym świecie biznesu, w dobie pędu za coraz większymi pieniędzmi, hegemonii wielkich korporacji na rynku i zacierania się granicy między czasem prywatnym a tym, który spędzamy w pracy.

Współczesnemu pracownikowi miesza się hierarchia wartości. W domu albo na urlopie odbiera telefony od szefa, a kiedy jest w pracy, _ wisi _ na prywatnej komórce. - _ To błąd _ - tłumaczy Stanisław Krajski, ekspert od savoir vivre. Ogólna zasada jest bowiem taka, że prywatne telefony nie powinny być odbierane w godzinach pracy. Najlepiej taką komórkę wyłączyć albo chociaż wyciszyć. Możemy z niej skorzystać w sytuacjach wyjątkowych: kiedy mamy w domu chore dziecko albo żonę. - _ Jednak bez przesady. Nie może być tak, że codziennie spodziewamy się sytuacji alarmowej _- dodaje Stanisław Krajski.

Kultura rozmawiania przez telefon w pracy? Zobacz, jak to wyglądało wśród maklerów w filmie _ Wall Street _(od 2:30 min.):

Niezależnie od tego, czy rozmawiamy na tematy prywatne czy służbowe, powinniśmy mówić na tyle cicho, by osoby z naszego otoczenia nas nie słyszały. Jeżeli komuś przeszkadzamy, powinniśmy wyjść do innego pokoju. To podstawowe zasady dobrego wychowania, które dzisiaj nie zawsze są przestrzegane. Ciężko jest się przecież spodziewać, że w call center będzie panowała idealna cisza. Albo że na typowej we współczesnych korporacjach otwartej przestrzeni, na której przy biurkach siedzi kilkadziesiąt osób, każdy kto będzie chciał porozmawiać przez telefon, wyjdzie do innego pomieszczenia. Jednak kiedy tylko jest taka możliwość, powinniśmy z niej korzystać.

**To nie szef jest w pracy najważniejszy**

Codzienne służbowe rozmowy przez komórkę, które prowadzimy za biurkiem, nie stanowią takiego problemu, jak dylemat: czy odbierać telefon od szefa, kiedy jestem na ważnym spotkaniu poza firmą? Tutaj zasady etykiety również są jasne i nie dotyczą tylko relacji szef-podwładny. - _ We wszystkich podręcznikach savoir vivre można przeczytać, że pierwszeństwo w rozmowie ma osoba, z którą rozmawiamy "na żywo" _ - tłumaczy Stanisław Krajski. - _ Komórka powinna być na ten czas wyłączona, a jeżeli spodziewamy się bardzo ważnego telefonu, z góry uprzedźmy o tym naszego rozmówcę _- dodaje.

Tej zasady trzyma się Bożena Salamonowicz, key account manager w firmie Intrum Justitia, zajmującej się zarządzaniem należnościami. - _ W mojej pracy najważniejszy jest klient. Jeśli jestem na spotkaniu i zadzwoni telefon, staram się go nie odbierać. Nawet jeśli jest to szef - mówi Salamonowicz. - _ Oddzwaniam wtedy, kiedy mogę już rozmawiać - _dodaje. - To zachowanie zgodne z zasadami savoir vivre _ - potwierdza Stanisław Krajski._ _

A jak się zachować w odwrotnej sytuacji - kiedy trwa spotkanie z szefem, a w tym czasie dzwoni telefon od ważnego klienta? - _ Staram się zawsze odebrać taki telefon, bo jednak utrzymywanie dobrych relacji z moimi klientami to moje zadanie, a przełożeni to rozumieją _ - tłumaczy Bożena Salamonowicz. Ze zrozumieniem szefa spotyka się także Marek Szklarz, specjalista PR z firmy Insert. - _ W mojej pracy przepływ informacji jest najważniejszy. Dlatego w większości przypadków nie mogę sobie pozwolić na odrzucenie przychodzącego połączenia _- tłumaczy Szklarz.

**Całodobowa komórka służbowa**

Ekspert od komunikacji z Insertu przyznaje, że ze względu na wykonywany zawód ze służbowej komórki korzysta też po wyjściu z pracy. - _ W wolnym czasie zdarza mi się nie odbierać telefonu natychmiast. Przeważnie jednak staram się później dowiedzieć, po co ktoś do mnie dzwonił _- tłumaczy Szklarz. Pod służbowym telefonem dostępna całą dobę jest Bożena Salamonowicz. Co prawda nie zdarzyły się jej jeszcze telefony w środku nocy, ale dogrywanie szczegółów ważnych umów do późnego wieczora to dla niej normalka. Salamonowicz przyznaje, że włączony non stop służbowy telefon niesie za sobą całkiem realne ryzyko. Tak jak wtedy, gdy wkurzony dłużnik wypisywał do niej SMS-y z pogróżkami. Prośbą nie udało się go uspokoić. Skończyło się więc na zgłoszeniu sprawy na policję i ciąganiu po sądach.

W poważnym biznesie trudno jest dziś pozwolić sobie na odetchnięcie od służbowych obowiązków nie tylko po wyjściu z pracy, ale także na urlopie. Mimo to można sobie tak zorganizować wyjazd, żeby pracy poświęcić niewiele czasu. - _ Zawsze informuję klientów, do kogo z firmy mogą się zwrócić podczas mojej nieobecności. Jeśli sytuacja jest naprawdę poważna, wtedy oczywiście odbieram _- tłumaczy Bożena Salamonowicz. Podobnie postępuje Marek Szklarz. - _ Są dwie możliwości. Albo podaję klientowi kontakt do mojego dobrze zorientowanego zastępcy, który jest w pracy, albo pomagam mu sam. I to w sumie z satysfakcją. W moich zawodowych relacjach rzetelność i pewnego rodzaju lojalność są lokatą, która z czasem procentuje _- przekonuje.

Stanisław Krajski uspokaja: ci, którzy nie chcą myśleć o pracy w czasie urlopu, nie muszą tego robić. - _ Recepta na to jest prosta. Kiedy widzimy, że dzwoni nasz szef albo ktoś z pracy, po prostu nie odbierajmy telefonu _ - mówi ekspert od savoir vivre. Stanisława Krajskiego martwi zresztą nie tylko to, ze na urlopach zostawiamy włączone komórki służbowe, ale że w ogóle staliśmy się więźniami telefonów.

- _ To jest problem. Na wakacjach telefony powinniśmy mieć wyłączone przez większą część dnia i uruchamiać je tylko na kilka godzin. Na przykład na wieczór _ - tłumaczy Krajski. - _ Dzisiaj natomiast wygląda to tak, że przez ciągłe rozmowy telefoniczne marnujemy urlopy. Zamiast spędzić przyjemny dzień, dajmy na to, pływając kajakiem po Mazurach, odbieramy komórkę, rozmawiamy, głośno się śmiejemy. A obok nas ktoś może właśnie łowić ryby i my mu te ryby spłoszymy _ - żartuje ekspert od savoir vivre. - _ Jest taka filozofia, która głosi, że współcześnie technika wyprzedziła kulturę _ - dodaje już poważnie Krajski.

**Jak telefony niszczą karierę fotografom i [kierowcom](https://praca.money.pl/oferty/kierowca-ce/) autobusów**

Odbieranie telefonów po pracy albo na urlopie to nie tylko przykry obowiązek. Marek Szklarz przekonuje, że czasem może to być źródłem ciekawych anegdot i przysporzyć sporo śmiechu. Wspomina, jak kilkukrotnie autoryzował wypowiedzi dla ważnych tytułów prasowych w czasie wyjazdowych imprez integracyjnych albo udzielał wywiadu jednej ze stacji radiowych biorąc kąpiel. - _ Gdy go później odsłuchiwałem, wyłapałem kilka ewidentnych odgłosów kropli obijających się o tafle wody. Na szczęście nikt poza mną nie zwrócił na to uwagi _ - śmieje się Szklarz.

Szklarz może sobie pozwolić na odbieranie telefonów w różnych sytuacjach. Niestety są też tacy, którzy idą w jego ślady, mimo że absolutnie nie powinni tego robić. Tak jak kierowca miejskiego autobusu z Białegostoku, który pod koniec sierpnia został przyłapany na namiętnym pisaniu SMS-ów. Był w to tak zaangażowany, że trudno było powiedzieć, czy częściej patrzył na klawiaturę telefonu, czy na drogę. Przywiązanie do komórki w jego przypadku zostało słusznie ukarane: stracił pracę. Taki sam los spotkał pracownika słupskiego MZK, który bez zażenowania rozmawiał przez komórkę w czasie jazdy. Mimo krętej drogi, odważnie pokonywał zakręty trzymając kierownicę jedną ręką. Podobno rozmawiał w tym czasie z szefem.

Przez komórkę również w czerwcu straciło pracę 28 fotografów gazety Chicago Sun Times. Pracodawcy nie oszczędzili nawet utytułowanego Johna H. White'a, zdobywcy nagrody Pulitzera. W tym przypadku nie chodziło jednak o to, że dział fotograficzny zamiast robić zdjęcia namiętnie stukał w klawiaturę telefonu albo oddawał się długim rozmowom. Tutaj po prostu nad człowiekiem zwyciężyła technika. Kierownictwo gazety stwierdziło bowiem, że nie opłaca się utrzymywać watahy wykształconych specjalistów w dziedzinie, w której jedną ręką rozkłada ich iPhone. Dlatego od wakacji zamiast fotoreporterów z lustrzankami, na ulice Chicago wyszli pozostali przy pracy dziennikarze redakcji wyposażeni w telefony z nadgryzionym jabłuszkiem na obudowie.

Tak strajkowali przeciwnicy decyzji o zwolnieniu fotoreporterów _ Chicago Sun Times _:

Czytaj więcej w Money.pl
Życzą sobie dziesięciu palców Pirotechnicy są jak saperzy - mylić się nie mogą.
Tak internet niszczy karierę Jeden wpis może zniszczyć twoją przyszłość. Możesz jednak obronić się w sądzie i dostać odszkodowanie.
Wypalenie zawodowe? Możesz się bronić W teorii wypalenie zawodowe bierze się z poczucia niemożliwości wywiązania się ze wszystkich swoich zobowiązań, ale to tylko teoria.
Tagi: kariera, business news, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, manager, najważniejsze, gospodarka polska, lifestyle
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz