Notowania

18.05.2011 14:20

Insiderzy są wszędzie

"Dave kupował akcje przed rozmową ze mną o firmie Lubrizol i nie miał wówczas wiedzy o tym, jak zareaguję na ten pomysł. Dodatkowo, oczywiście nie wiedział, jaka będzie odpowiedź spółki, jeśli byłbym zainteresowany."

Podziel się
Dodaj komentarz

„_ Dave kupował akcje przed rozmową ze mną o firmie Lubrizol i nie miał wówczas wiedzy o tym, jak zareaguję na ten pomysł. Dodatkowo, oczywiście nie wiedział, jaka będzie odpowiedź spółki, jeśli byłbym zainteresowany.” _

Warren Buffett
(w liście wyjaśniającym transakcje Sokola i jego odejście z Bershire Hathaway 28 marca 2011 r.)

Posunięcia Warrena Buffeta i jego firmy Berkshire Hathaway zawsze były wnikliwie obserwowane przez media, inwestorów i instytucje finansowe z Wall Street, ale ostatnio „wyrocznia z Omahy” znalazła się pod szczególnie zmasowanym ostrzałem krytyki. Prawa ręka Buffeta, David Sokol, zrezygnował ze wszystkich pełnionych funkcji krótko po tym, jak prasa poinformowała o jego transakcjach zawieranych na papierach spółki chemicznej Lubrizol, którą fundusz Buffeta przejął za 9 mld dol.

W grudniu 2010 r. na spotkaniu z bankierami Citigroup Sokol reprezetujący Berkshire Hathaway otrzymał listę 18 spółek, które według banku mogłyby zostać kupione przez fundusz. Za godną uwagi uznał tylko jedną z nich. Dzień później nabył na własny rachunek akcje Lubrizolu i polecił bankowi inwestycyjnemu skontaktowanie się z władzami chemicznej spółki w celu przedyskutowania oferty przejęcia. Zanim rada nadzorcza Lubrizolu wyraziła zainteresowanie a Warren Buffet wyraził zgodę na przejęcie, w portfelu Sokola znajdowało się ok. 100 tys. akcji spółki wartych ok. 10 mln dol. kupowanych poniżej 104 dol. za sztukę. 14 marca 2011 r. opublikowano szczegóły przejęcia – Berkshire Hathaway oferował 135 dol. za akcję. W tym dniu papiery podrożały o 28 proc., a Sokol wzbogacił się o 3 mln dol.

Udowodnienie insider tradingu przed sądem jest bardzo karkołomnym zadaniem. Wymaga to bowiem twardych dowodów, że głównym motywem zawierania określonych transakcji była chęć wykorzystania dostępu do poufnych informacji, a nie inne czynniki, jak choćby fundamenty spółki, intuicja czy szczęście.

Przykładem takiego sądowego tasiemca jest toczące się obecnie postępowanie przeciwko zarządzającym funduszem Galleon. Do tej pory za kratki trafiło już ok. 20 osób udzielających lub wykorzystujących poufne informacje o spółkach z Wall Street (w tym m.in. z Goldman Sachs), ale Raj Rajaratnam będący „mózgiem ośmiornicy” idzie w zaparte, mimo niezbitych dowodów potwierdzających, że łamał prawo.

„_ Słyszałem wczoraj od kogoś, kto jest w radzie nadzorczej Goldman Sachs, że mieli 2 dol. straty na akcję. _”

R. Rajaratnam, założyciel funduszu hedgingowego Galleon Group (do współpracownika tuż przed ogłoszeniem wyników kwartalnych przez Goldman Sachs w jednej z nagranych rozmów telefonicznych stanowiących dowody oskarżycieli)

Reputację i zaufanie innych traci się z reguły tylko dwa razy: pierwszy i ostatni. Później pozostaje już tylko gra na zwłokę lub robienie dobrej miny do złej gry.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz