Notowania

10.06.2009 10:45

Rating funduszy inwestycyjnych – luty 2009

Słabnący złoty kolejny miesiąc sprzyjał funduszom inwestującym w papiery denominowane w walutach obcych. Z drugiej strony sytuacja na rynku walutowym i wysokie ryzyko kursowe mocno ograniczały popyt na polskie akcje i obligacje ze strony inwestorów zagranicznych.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Słabnący złoty kolejny miesiąc sprzyjał funduszom inwestującym w papiery denominowane w walutach obcych. Z drugiej strony sytuacja na rynku walutowym i wysokie ryzyko kursowe mocno ograniczały popyt na polskie akcje i obligacje ze strony inwestorów zagranicznych. *

Luty srogo zawiódł właścicieli jednostek uczestnictwa funduszy inwestujących w krajowe papiery wartościowe, czy to w akcje czy w obligacje. Główne indeksy giełdowe zanurkowały po 12-14 proc., a największym przegranym był indeks największym firm WIG20. Względnie lepiej sytuacja przedstawiała się w segmencie małych i średnich spółek, gdzie indeksy straciły 8-9 proc.
Fundusze zaliczane do kategorii akcji polskich przyniosły średnią stratę w wysokości 10,7 proc. Najlepiej poradziły sobie albo te mniejsze (m.in. CU Nowych Spółek, Idea Akcji) albo te, które - wbrew nazwie kategorii do której należą - nie ograniczają się wyłącznie do akcji polskich spółek (m.in. Arka Akcji, Skarbiec-Akcja).

Tej drugiej grupie pomaga słabnący złoty, który w lutym stracił 6,4 proc. wobec dolara i 4,9 proc. wobec euro (licząc wg średnich kursów NBP). Z kolei na przeciwnym biegunie znalazły się te produkty, które niemal wyłącznie lokują na warszawskiej giełdzie (m.in. Allianz Akcji Plus, UniAkcje Mistrzostwa Europy 2012). Jest to świetny przykład na to, że im lepsza dywersyfikacja portfela (także geograficzna), tym bardziej rozłożone, czyli ograniczone jest ryzyko.

Akcjom notowanym na warszawskim parkiecie nie służy niestety sąsiedztwo Polski z Ukrainą, która znalazła się w poważnych tarapatach finansowych, o skali których świadczą chociażby problemy jakie mają zwykli obywatele z wypłatą pieniędzy z bankomatów. Pomimo że - co można usłyszeć z ust wielu ekonomistów (w tym tych z Banku Światowego, którzy szacują wzrost polskiego PKB w 2009 roku o 1-2 proc. i zestawiają to z innymi wschodnioeuropejskimi członkami unii, którzy weszli w recesję) - sytuacja nad Wisłą odbiega od tego, co dzieje się innych krajach naszego regionu, to niestety część dużych, międzynarodowych inwestorów postrzega tę część świata jako całość i wrzucają nas do jednego worka z innymi ościennymi krajami. Jeśli więc wyzbywają się oni aktywów w Kijowie czy Budapeszcie, to odbija się to czkawką także w Warszawie.

W pewnym sensie płacimy zatem za innych, a ponieważ Polska jest jednym z większych rynków w regionie, dotyka ją to mocniej. W tym kontekście pocieszeniem są opinie takie jak ta przytoczona powyżej, wypowiedziana przez przedstawiciela Banku Światowego. Jeśli istotnie nie jesteśmy w tak trudnej sytuacji jak inne kraje wschodnioeuropejskie, to można liczyć na to, że prędzej czy później inwestorzy docenią ten fakt, a odrabianie strat, które może wówczas nastąpić, może być relatywnie szybsze i na większą skalę. Szkopuł w tym, że trudno wskazać kiedy taki moment może nadejść. Jednak pomimo to, naszym zdaniem, dla klientów funduszy inwestycyjnych (potencjalnych i obecnych), zwłaszcza tych nastawionych na długoterminowe inwestowanie (co najmniej 3 do 5 lat), to najprawdopodobniej jeden z lepszych momentów do wejścia na rynek.

Obligacje też na minusie

W lutym, w większości przypadków stracili także posiadacze jednostek uczestnictwa funduszy obligacji (na minusie było nawet kilka funduszy rynku pieniężnego). Tym samym dość gwałtownie zahamowana została dobra passa w tym segmencie rynku, trwająca - z przerwami - od połowy ubiegłego roku. Na sytuację na rynku obligacji przemożny wpływ ma również podejście inwestorów zagranicznych do naszego regionu Europy. Uciekając przed ryzykiem, pozbywają się naszej waluty. Osłabiający się złoty potencjalnie może przyczynić się do wzrostu inflacji, a to z kolei ograniczyłoby możliwości Rady Polityki Pieniężnej, w kwestii dalszych obniżek stóp procentowych. Wizja taka nie wpływa dobrze na sytuację funduszy obligacji - bowiem rentowności papierów rosną, a ich ceny spadają. Dlatego właśnie niemal wszystkie fundusze obligacji zanotowały w lutym spadek wartości jednostek uczestnictwa (średnia wyniosła -1,66 proc.).

Przypomina to nieco sytuację z drugiej połowy października ubiegłego roku, kiedy to w ciągu zaledwie kilku dni rentowności polskich obligacji znacząco wzrosły, powodując duże straty z funduszy obligacji. Jednak ci, którzy wówczas poddali się chwili i umorzyli jednostki, niedługo potem pluli sobie w brodę, bo niespełna miesiąc później straty zostały odrobione z nawiązką. Nie oznacza to oczywiście, że teraz musi być podobnie, jednak podpowiada, że lepiej zachować spokój i postarać się nie podejmować decyzji pod wpływem emocji. Najpierw pozwólmy im opaść.

Złoty słabnie, a zyski rosną

Kolejny miesiąc z rzędu najlepsze wyniki spośród wszystkich funduszy otwartych notowały produkty inwestujące w papiery denominowane w walutach obcych. Na pierwszy plan wybijają się przede wszystkim fundusze dłużnych papierów dolarowych i euro. Nieźle zaprezentowały się także fundusze rynków wschodzących, ale wszystkich innych poza europejskimi. Wychodzi na to, że ten akurat region jest obecnie postrzegany jako najbardziej narażony na negatywne efekty globalnego kryzysu finansowo-gospodarczego.

Inwestorzy skuszeni wysokimi zyskami, jakimi przykładowo mogą pochwalić się wspomniane fundusze inwestujące w obligacje dolarowe czy euro, powinni mieć na uwadze, że od zeszłorocznych wakacji dolar zyskał wobec złotego jużponad 80 proc., a euro ok. 45 proc. Dalsze wzrosty oczywiście nie są wykluczone, rozsądek podpowiada jednak, aby w takiej sytuacji zachować ostrożność.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz