Notowania

fundusze
04.11.2008 11:12

Rating funduszy inwestycyjnych – sierpień 2008

Sierpień był szczególnie udany dla posiadaczy funduszy akcji i obligacji nominowanych w walutach obcych. Powody do zadowolenia mogą też mieć inwestujący w fundusze polskich papierów dłużnych. Gorzej poradziły sobie produkty z udziałem polskich akcji.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Sierpień był szczególnie udany dla posiadaczy funduszy akcji i obligacji nominowanych w walutach obcych. Powody do zadowolenia mogą też mieć inwestujący w fundusze polskich papierów dłużnych. Gorzej poradziły sobie produkty z udziałem polskich akcji. *W sierpniu na wartości straciły wszystkie podstawowe indeksy mierzące koniunkturę na warszawskim parkiecie. W przeciwieństwie do lipca, kiedy to rynek zdecydowanie bardziej pokarał małe i średnie spółki, tym razem najbardziej ucierpieli posiadacze akcji blue chipów. Indeks WIG20 z monitorowanych przez nas czterech wskaźników stracił najwięcej, bo -5,65 proc., co ponad dwukrotnie przewyższało spadek indeksu małych spółek sWIG80 (-2,3 proc.).

*Polskie gorzej, zagraniczne lepiej *
Wszystkie fundusze polskich akcji w sierpniu przyniosły inwestorom straty - średnio -3,3 proc. Na plus należy odnotować, że ponad dwie trzecie funduszy straciło mniej niż nasz benchmark, czyli punkt odniesienia, który jest zbudowany w 90 proc. z indeksu WIG i w 10 proc. ze średniej rentowności 52-tygodniowych bonów skarbowych. Jest to najprawdopodobniej efektem ograniczania przez zarządzających strat, co przejawia się z jednej strony zejściem z zaangażowaniem w akcje do najniższych, statutowo wyznaczonych poziomów, a z drugiej zwiększeniem ekspozycji na rynku papierów dłużnych, na którym w ostatnich dwóch miesiącach można było sporo zarobić, częściowo odrabiając straty poniesione na akcjach.

Po raz pierwszy od wielu miesięcy powody do zadowolenia mieli posiadacze funduszy inwestujących w aktywa nominowane w walutach obcych. Złoty umacniający się w ostatnich latach wobec euro i dolara oraz w zasadzie niemal wszystkich innych walut, wpływał niestety negatywnie na wyniki wypracowywane przez fundusze inwestujące za granicą. Taka sytuacja cieszyła chyba wyłącznie kredytobiorców, spłacających raty kredytów zaciągniętych w walucie, zwłaszcza franku szwajcarskim.

Z początkiem sierpnia sytuacja uległa jednak odwróceniu, ku uciesze tych, którzy powierzyli oszczędności funduszom lokującym w walutach obcych. Najlepsze - ponad 12-proc. - wyniki odnotowały fundusze akcji amerykańskich PKO/Credit Swiss i Pioneer. Większość z tych zysków jest zasługą właśnie umocnienia się dolara wobec złotego, które w sierpniu przekroczyło 10,5 proc.

Z tego samego powodu rewelacyjnie wypadły też fundusze obligacji dolarowych. Trzeba przyznać, że miesięczny zysk powyżej 10 proc. z funduszu obligacji przyprawia o zawrót głowy. Nie można jednak zapominać, że to tylko jeden miesiąc. Jeśli spojrzymy na wyniki w dłuższej perspektywie, to nie wygląda to już tak różowo. Np. pomimo 11,6-proc. zysku funduszu Pioneer Obligacji Dolarowych Plus w sierpniu, w ostatnich 12 miesiącach notuje on -21,4-proc. stratę. Dobrze obrazuje to ryzyko związane z taką inwestycją.

*Fundusz może ulżyć kredytobiorcom *Pytanie, na które wszyscy chcieliby znać odpowiedź, dotyczy oczywiście przyszłego zachowania się kursów walutowych. Prognozy analityków walutowych rzecz jasna różnią się od siebie, ale obecnie wydaje się, że większą szansę na realizację ma scenariusz dalszego osłabiania się złotego. Czy jednak będzie to trwała zmiana trendu, czy tylko korekta, po której znów wrócimy do umacniania się naszej waluty z miesiąca na miesiąc - pozostaje na razie pytaniem bez odpowiedzi. Rynek walutowy jest bardzo zmienny i mocno nieprzewidywalny, dlatego inwestowanie na nim jest niezwykle ryzykowne, zarezerwowane dla wytrawnych graczy.

Dla wspomnianych już wcześniej kredytobiorców zadłużonych w walucie sytuacja, w której złoty się osłabia, rodzi niestety dodatkowe koszty w postaci zwiększających się miesięcznych rat. Ciekawym pomysłem na ograniczenie tego ryzyka, może być np. ulokowanie odpowiedniej kwoty w funduszu inwestującym w papiery nominowane w określonej walucie. Dobrym przykładem jest np. PKO/Credit Suisse Światowy Fundusz Walutowy - Subfundusz Papierów Dłużnych CHF. W sierpniu, podczas gdy frank umocnił się względem złotego o 5,75 proc., jednostka uczestnictwa tego funduszu zyskała 6,4 proc. Uwzględniając 1,5-proc. opłatę dystrybucyjną przy zakupie jednostek funduszu o wartości do 5000 zł, zysk wyniósłby 4,8 proc., a to w znacznej części pokryłoby wzrost wysokości raty. Sytuacja oczywiście byłaby odwrotna w przypadku umocnienia złotego - stracilibyśmy na funduszu, ale zyskalibyśmy płacąc mniejszą ratę kredytu.

Podobny efekt możemy osiągnąć zwyczajnie kupując walutę w kantorze. Koszt takiej transakcji będzie jednak sporo wyższy, bo fundusz dokonuje przeliczeń walutowych po kursie średnim NBP, a kantory czy banki dodają do tego jeszcze swoją prowizję. Osoby potencjalnie zainteresowane takim pomysłem muszą też pamiętać o ryzyku spadku wartości lokat funduszu, które może uszczuplić zysk lub powiększyć stratę. Negatywnie na wycenę obligacji w portfelu funduszu mogą bowiem wpłynąć podwyżki stóp procentowych (lub tylko ich zapowiedź).

*Hossa na funduszach obligacji *Ostatnie dwa miesiące to istna hossa dla inwestorów, którzy ulokowali oszczędności w funduszach polskich obligacji. Zyski nie są może tak powalające jak w przypadku obligacji nominowanych w walutach, ale za to są generalnie oczekiwane i stabilne, a nie uzależnione od tak zmiennego czynnika jak kurs walutowy. W lipcu dały one średnio 1,12 proc. Żeby zarobić tyle na lokacie w banku, musiałaby ona być oprocentowana na blisko 13,5 proc. w skali roku.

Fundamentalnie na rynku obligacji w ciągu ostatniego miesiąca zmieniło się niewiele. O przynajmniej jednej możliwej podwyżce stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej we wrześniu bądź październiku mówi się już od pewnego czasu. Po ostatnim posiedzeniu RPP pod koniec sierpnia jastrzębie wypowiedzi jej członków poniekąd utwierdziły rynek co do takiego scenariusza, dlatego zareagował na to lekką zwyżką rentowności obligacji, spadły zatem ich ceny i w konsekwencji obniżyły się nieco wyceny funduszy. Ten ruch w dół należy traktować jako korektę i najlepiej wykorzystać jako okazję do dokupienia nieco tańszych jednostek.

*O metodologii ratingu *W zestawieniu oceniamy fundusze utworzone na mocy polskiego prawa i zarządzane przez licencjonowane przez Komisję Nadzoru Finansowego towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI). Oceniamy fundusze w pięciu podstawowych kategoriach (akcji, mieszane, stabilnego wzrostu, obligacji i rynku pieniężnego), w zależności od deklarowanych strategii inwestycyjnych. Wszystkie dotyczą funduszy inwestujących przede wszystkim w Polsce. W miarę upływu czasu i przybywania nowych funduszy, tych kategorii będzie przybywać.

Rating, czyli orchidee, otrzymują fundusze, które działają od co najmniej trzech lat (czyli od ostatnich pełnych 36 miesięcy). Jeśli fundusz ma wystarczająco długą historię, to punkty ratingowe liczymy za okresy: 3, 5 i 7 lat, a następnie obliczamy rating ostateczny, przypisując każdemu z okresów inną wagę.

Pomijamy w ten sposób sporą część funduszy, które powstały w trakcie trzech ostatnich lat. Wiele z nich to bardzo wartościowe produkty, które być może kiedyś będą liderami tego rankingu. Oceniamy jednak wyniki w długim terminie, to znaczy w okresie co najmniej 3 lat. Żeby całkowicie nie pomijać ,,młodziaków", te, które skończyły 12 miesięcy, umieszczamy na końcu tabel, posortowane według wysokości rocznych stóp zwrotu, wraz z informacją o dacie pierwszej wyceny.

Każdy ze wspomnianych wyżej okresów 3, 5 i 7 lat oceniamy oddzielnie przez pryzmat trzech parametrów: tego najważniejszego, czyli stopy zwrotu oraz dwóch pozwalających określić relację pomiędzy osiągniętym zyskiem a związanym z nim ryzykiem - wskaźnika Sharpe`a i odchylenia standardowego. Poszczególne parametry punktowaliśmy w skali od 1 do 5 w zależności od pozycji zajmowanej przez fundusz w danej kategorii.

Każdemu z ocenianych parametrów przypisujemy inną wagę - do wyniku końcowego zalicza się 60 proc. oceny za stopę zwrotu oraz 40 proc. oceny za stopień ryzyka (w przypadku funduszy pieniężnych oceniamy wyłącznie stopę zwrotu). W ten sposób otrzymujemy ostateczną punktację, która może przybierać wartości w zakresie od 1 do 5. Aby jeszcze uprościć jej odczytanie, przyznajemy funduszom gwiazdki (orchidee), w sposób następujący: najlepsze 15 proc. funduszy otrzymuje cztery, kolejne 25 proc. - trzy, następne 30 proc. - dwie, a najsłabsze 30 proc. - jedną.

Tagi: fundusze, kwoty, produkty, indeksy, rynek, spadek, straty, plus
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz