Notowania

18.06.2011 13:29

Wielka srebrna manipulacja

Zakręcenie kurka z ropą przez Kaddafiego, gwałtowny wzrost cen srebra, podniesienie wymogów depozytowych przez operatorów giełd towarowych i paniczna wyprzedaż srebra.

Podziel się
Dodaj komentarz

W historii rynków towarowych nikt inny nie działał na tak wielką skalę jak bracia Hunt

*Zakręcenie kurka z ropą przez Kaddafiego, gwałtowny wzrost cen srebra, podniesienie wymogów depozytowych przez operatorów giełd towarowych i paniczna wyprzedaż srebra. To nie opis rynkowych wydarzeń z ostatnich kilku tygodni, ale epizody największej w historii manipulacji cenami metali szlachetnych z końca lat 70. ubiegłego wieku. Zaskakujące jest, że pomimo ogromnego postępu technologicznego i globalizacji rynków finansowych, w przekręcie, za którym stali bracia Hunt, można odnaleźć mnóstwo analogii do obecnej sytuacji. *

Latem 1979 r. niewidzialna ręka rynku zaczęła po cichu ograniczać światową podaż srebra. Ślady wskazywały, że na niespotykaną dotąd skalę ten metal szlachetny skupują inwestorzy z różnych zakątków globu i akumulują go w sejfach w Londynie, Nowym Jorku, Dallas, Zurychu oraz arabskim mieście Dżudda.

Wspólnym mianownikiem operacji była niewielka firma International Metals Investmentst Company z siedzibą na Bermudach, która stanowiła przykrywkę dla sojuszu zdolnego do kontrolowania globalnej podaży i ceny srebra. W dokumentach założycielskich firmy figurowały nazwiska dwóch biznesmenów z Arabii Saudyjskiej, posiadających koneksje z saudyjską rodziną królewską, ale mózgiem srebrnej ośmiornicy był amerykański miliarder Nelson Bunker Hunt, zarządzający majątkiem rodziny naftowych potentatów z Teksasu.

Gdy w styczniu 1980 r. cena uncji srebra osiągnęła 50 dol. klan Huntów był jednym z najzamożniejszych w Stanach Zjednoczonych - wartość rodzinnego imperium szacowano na ok. 12-14 mld dol. Źródłem rodzinnej fortuny była największa na świecie prywatna firma paliwowa Placid Oil, ale, jak na miliarderów przystało, Huntowie posiadali również znaczące udziały w firmach z rynku nieruchomości, kopalniach węgla, drużynach sportowych oraz oczywiście na rynku srebra.

Metale szlachetne, których zakup był pomysłem Bunkera, stanowiły dla jego licznego rodzeństwa głównie formę dywersyfikacji majątku, dla Bunkera Hunta miały zdecydowanie większe znaczenie.

Pieniądze to nie wszystko

Jako skrajnie prawicowy konserwatysta, Bunker Hunt wspierał finansowo polityków o podobnych poglądach i udzielał się w organizacjach katolickich. W 1977 r. pomógł zebrać 1 mld dol. na działalność organizacji realizującej projekt Krucjata dla Chrystusa, finansował powstanie filmu "Jezus" i założył fundację STEP (Strategies to Eliminate Poverty).

Bunker Nelson Hunt nie uznawał przeciętności - jeśli angażował się w jakieś przedsięwzięcie, liczyło się tylko pierwsze miejsce i zdominowanie konkurencji. Wynikało to z głęboko zakorzenionego w podświadomości postrzegania pieniędzy, które wyniósł z rodzinnego domu. Jego ojciec, który zbudował fundamenty rodzinnego biznesu naftowego, skłaniał dzieci do rywalizacji o uwagę i uczucia, a najlepszym sposobem było udowodnienie zdolności do pomnażania majątku klanu. Swoją drogą konkurencja była niemała, bo wszystkich pociech ekscentryczny ojciec Bunkera Hunta posiadał aż 15 (z trzema kobietami). W wywiadzie udzielonym jeszcze przed srebrną aferą Bunker Hunt mówił, że pieniądze nigdy nic dla niego nie znaczyły, podobnie jak dla jego ojca, były one jedynie sposobem na mierzenie sukcesu w życiu i biznesie.

Ropa w Libii

We wczesnej młodości, gdy faworytem ojca był jeszcze Hassie, który później uległ załamaniu nerwowemu i stracił względy ojca, spisany na straty Bunker nie ukończył szkoły i podjął pracę w rodzinnej firmie Hunt Oil, gdzie zapoczątkował międzynarodowy program poszukiwania ropy. Po tym, jak koszty pierwszych odwiertów sięgnęły 11 mln dol., Hunt senior stwierdził, że sam wyposażony w mapę byłby skuteczniejszy niż Bunker z całym batalionem geologów.

Wytrwałość zwróciła się, kiedy Bunker Hunt trafił na złoża w Libii, zawierające ok. 11-13 mld baryłek ropy. Około połowa udziałów w libijskim przedsięwzięciu należała do brytyjskiego koncernu BP, ale reszta stanowiła własność Bunkera Hunta, co przy ówczesnej cenie ropy poniżej 2 dol. za baryłkę dawało ok. 5 mld dol., czyli prawie dwa razy więcej niż warta była cała fortuna ojca.

Z dnia na dzień z stał się najbogatszym człowiekiem na globie, przynajmniej na papierze, bo w rzeczywistości, po wywierceniu setek dziur w suchej ziemi, był niemal bankrutem. W praktyce pieniądze z Libii mogły płynąć na konto teksańskiego klanu dopiero po wybudowaniu i uruchomieniu infrastruktury, co mogło zająć nawet kilka lat, więc upokorzony Bunker musiał zwrócić się do ojca z prośbą o pożyczkę. Pod koniec lat 60. ubiegłego wieku zaczęto eksploatować libijskie złoża Sarir, które generowały ok. 30 mln dol. nieopodatkowanych zysków rocznie.

Sytuacja finansowa Bunkera Hunta zmieniła się diametralnie, zaczął się więc rozglądać za nowym sposobem na potwierdzenie swoich zdolności biznesowych.

Srebro w Szwajcarii

Na początku lat 70. uwagę naftowego potentata na srebro skierował nowojorski broker, wskazujący jako główny argument za akumulacją metalu ryzyko wzrostu inflacji. Razem z bratem Herbertem, Bunker zaczął skupywać niewielkie (w skali rynku) ilości srebra pakietami po ok. 5 - 10 tys. uncji. Między 1970 a 1973 r. cena srebra wzrosła z 1,5 do 3 dol. za uncję, dzięki czemu Bunker przekonał brata, że to przedsięwzięcie ma sens.

W 1973 r. stosunki USA z krajami arabskimi zaczęły się pogarszać, co jak się później okazało doprowadziło do embarga na ropę, a w maju 1973 r. nowy przywódca Libii Muammar al-Kadaffi znacjonalizował pole naftowe Sarir.

Wtedy bracia Hunt, dostrzegając ryzyko globalnego kryzysu, zaczęli bardziej zdecydowanie kupować srebro. Inflacja przekroczyła 7 proc., wojna w Wietnamie wydawała się nie do wygrania przez USA, osoby indywidualne nie mogły posiadać złota, a srebro oprócz ochrony przed spadkiem wartości nabywczej waluty miało dodatkowo zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu. W grudniu 1973 r. zrealizowany został pierwszy wielki kontrakt na dostawę 20 mln uncji srebra. Kolejne zlecenia powiększyły łączny stan rodzinnego majątku do ok. 200 mln uncji. Na początku 1974 r. Huntowie kupili kontrakty terminowe na 55 mln uncji, co stanowiło wówczas ok. 7 - 9 proc. światowej podaży srebra. Nikt na świecie nie dysponował większą ilością, ale w przeciwieństwie do większości inwestorów obracających na giełdach kontraktami na metale szlachetne, bracia Hunt realizowali kontrakty po wygaśnięciu i odbierali sztabki w fizycznej formie.

Wyzwaniem było utrzymanie w sekrecie zakupów i lokalizacji sejfów. W tym celu Bunker Hunt wysyłał ze swojej posiadłości w Dallas samolot do Nowego Jorku z kilkunastoma osiłkami na pokładzie, którzy po szybkim przeładunku sztabek z magazynów giełdy towarowej udawali się w dalszą podróż. Docelowym punktem była Szwajcaria, ponieważ Bunker popadł w konflikt z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, po tym jak kilka miesięcy wcześniej nie zgodził się na umieszczenie agenta CIA w libijskiej spółce. Samoloty ze srebrem lądowały w Zurychu, gdzie pod osłoną nocy konwoje rozwiozły sztabki ważące łącznie ok. 40 mln uncji do sześciu różnych sejfów, m.in. do banku Credit Suisse. Za bezpieczne przechowanie srebra w Europie bracia Hunt płacili ok. 3 mln dol., a do odebrania z giełd w Chicago i New Jersey pozostało jeszcze kolejne 15 mln uncji.

Wiosną 1974 r., gdy inwestorzy dowiedzieli się, że tajemniczy trader z Teksasu kupił właśnie więcej srebra w fizycznej formie niż ktokolwiek w ostatniej historii giełd towarowych, atmosfera stała się nerwowa. Cena srebra przekroczyła 6 dol. za uncję. Ostatni raz do zmonopolizowania dostaw na rynku srebra doszło w 1717 r., kiedy Bank Anglii skupił wystarczającą ilość sztabek, by kontrolować cenę metalu. Nikt nie przypuszczał, że coś podobnego może zdarzyć się na nowoczesnych rynkach.

Saudyjscy sojusznicy

W kwietniu 1974 r. Bunker Hunt po raz pierwszy osobiście zjawił się na parkiecie nowojorskiej giełdy, po czym udzielił krótkiego wywiadu magazynowi "Barron's". Nie ujawnił wprawdzie rozmiaru srebrnego imperium, ale zasygnalizował długoterminowe intencje. Powiedział wówczas, coś co obecnie niemal każdego dnia można usłyszeć z ust ekonomistów opisujących politykę pieniężną USA: "Cokolwiek obecnie kupisz w długim okresie będzie lepsze niż papier. Jeśli nie lubisz złota, kup srebro, albo diamenty, albo miedź, ale niech to będzie coś. Byle głupiec potrafi obsługiwać drukarkę".

Wkrótce po śmierci ojca klanu Huntów, jesienią 1974 r. rozpoczęły się przepychanki licznego rodzeństwa o podział majątku. Bunker Hunt zdawał sobie sprawę, że nie jest w stanie w pojedynkę zdominować rynku srebra i zaczął szukać sojuszników. W 1975 r. udał się do Teheranu na spotkanie z irańskim szachem oraz ministrem finansów, ale nie zdołał przekonać ich do inwestycji w srebro. Dzięki bliskim kontaktom z prawicowymi aktywistami szybko nawiązał stosunki z wpływowymi biznesmenami z Arabii Saudyjskiej, którzy posiadali dojścia do rodziny królewskiej. Spotkania z saudyjskim królem już się nie doczekał, bo ten zginął w zamachu.

Następne podejścia do zdominowania rynku srebra przez Huntów polegały m.in. na próbie przejęcia największej kopalni srebra w USA oraz wysłaniu do 50 szejków arabskich listu prezentującego zalety inwestycji w ten metal szlachetny.

Punktem zwrotnym w historii największej spekulacji na rynku metali szlachetnych okazał się rok 1978 r., kiedy Bunker wreszcie dotarł do wpływowych osób w Arabii Saudyjskiej. Latem 1979 r., wraz dwoma partnerami z tego kraju, bracia Hunt założyli na Bermudach spółkę International Metals Investmnets Company. Międzynarodowy sojusz milionerów umożliwił kupno ok. 90 mln uncji srebra przeciętnie po ok. 10 dol. za uncję. Oznaczało to, że do otwarcia pozycji w kontraktach terminowych firma musiała wyłożyć ok. 45 mln dol. w gotówce, lecz aby odebrać dostawę w fizycznej formie należało uzupełnić depozyt o ok. 900 mln dol.

Panika na giełdach

Firma International Metals Investmnets Company rozpoczęła zakupy w czerwcu 1979 r. otwierając 8600 kontraktów na ok. 43 mln uncji srebra. Termin dostawy wypadł na jesień tego samego roku. Paradoksalnie w momencie, gdy Huntowie posiadali wreszcie odpowiednią moc, aby poruszyć rynkiem, srebrem zainteresowało się kilku innych miliarderów. Wśród nich był Libańczyk mieszkający w Brazylii, który zarobił miliony na kontraktach na kawę oraz tajemnicze firmy z bermudzkimi adresami powiązane z szejkami z Kuwejtu i Bahrajnu. O ich zleceniach szeroki rynek dowiedział się między sierpniem i wrześniem 1979 r. Ceny srebra eksplodowały z 8 do 16 dol. za uncję.

Operatorzy giełd zaczęli się niepokoić liczbą otwieranych pozycji w kontraktach na srebro przez wielkich inwestorów, ponieważ nie byłyby w stanie zrealizować fizycznych dostaw przy obecnych stanach magazynów. Nowojorska giełda Comex i chicagowska Board of Trade łącznie miały na składzie ok. 120 mln uncji. Firma Huntów planowała odebrać jesienią ponad 40 mln uncji, inni duzi gracze drugie tyle, więc władze giełd miały powód do niepokoju. Nadzorca rynku kontraktów surowcowych w porozumieniu z operatorami największych giełd poprosił Bunkera Hunta o pomoc i odsprzedanie części sztabek. Jego odpowiedź była odmowna, a wręcz zadeklarował, że zamierza dalej kupować i odbierać fizyczne dostawy.

W jeszcze większą panikę władze giełd wpadły, gdy wyszło na jaw, że bracia Hunt przerzucają srebro do Europy. Wówczas giełda w Chicago podniosła wysokość depozytów wymaganych do otwarcia kontraktów na srebro oraz ograniczyła maksymalną liczbę otwartych pozycji do 3 mln uncji na jednego inwestora. Bunker Hunt nie przestał kupować srebra i ostatniego dnia 1979 r. za uncję płacono już 34,5 dol. Późniejsze śledztwo wykazało, że dziewięciu z 23 dyrektorów giełd towarowych posiadało krótkie pozycje w kontraktach opiewające na 38 mln uncji srebra, wartych 1,9 mld dol.

W styczniu limity otwartych pozycji wprowadziła giełda Comex. Hunt oburzony zmianą warunków w trakcie gry oznajmił, że nie ma zamiaru więcej handlować za pośrednictwem amerykańskich giełd, a przyszłość rynku srebra jest w Europie. Ceny nie przestały galopować i 17 stycznia 1980 r. osiągnęły szczyt tuż powyżej 50 dol., co jako się później okazało w dużej mierze wynikało z dalszych zakupów International Metals Investmnets Company. Między 14 a 16 stycznia firma braci Hunt i arabskich szejków otworzyła w Londynie kontrakty z terminem dostawy wiosną 1980 r. na ok. 33 mln uncji.

Wówczas wartość wszystkich sztabek braci Hunt stanowiła równowartość ok. 4,5 mld dol. Papierowy zysk wypracowany przez Bunkera i Herberta przekraczał 3,5 mld dol. - w ciągu kilku miesięcy zarobili tyle, co ich ojciec w ciągu całego życia. Problem polegał obecnie na zrealizowaniu zysku przy jak najmniejszym obciążeniu podatkowym.

21 stycznia giełda Comex diametralnie zmieniła warunki gry - od tej pory można było tylko składać zlecenia zamykające już istniejące pozycje. Żadnych nowych kontraktów. Dzień później cena srebra runęła w dół zatrzymując się na 34 dol.

Huntowie szli w zaparte. W lutym odebrali 26,5 mln uncji sztabek srebra na chicagowskiej giełdzie. Nabyli też za 4,5 mln dol. udziały firmie wydobywającej srebro oraz ponad sześcioprocentowy pakiet udziałów w brokerskiej spółce, przez którą realizowali zlecenia.

Szejkowie z Kuwejtu i Bahrajnu zdążyli sprzedać swoje srebro po wysokich cenach inkasując zysk ok. 22 mln dol., ale nie zamierzali na tym poprzestać. Zgłosili się do Bunkera Hunta i w ten sposób powstała firma Gulf Precious Metals, której kapitał miał wynieść ok. 500 mln dol., z czego do 20 proc. z kieszeni rodziny z Teksasu. Wśród inwestorów zaczęły krążyć plotki, że Huntowie przymierzają się do przejęcia jednej z największych firm paliowych Texaco, ale ich sytuacja stawała się coraz trudniejsza, gdyż papierowy zysk zaczął topnieć.

Game over

Na początku marca cena srebra spadła z 35 do ok. 21 dol. za uncję z powodu gwałtownej podwyżki stóp procentowych w USA, stabilizacji sytuacji na świecie oraz kurczącej się liczbie inwestorów gotowych do zakupów metali szlachetnych.

Huntowie posiadali wówczas otwarte pozycje w kontraktach na ok. 60 mln uncji srebra, ale zaczęli otrzymywać od brokerów telefony ponaglające do zwiększenia depozytu, dziennie o ok. 10 mln dol. Przekonany, że cena się odbije, Bunker Hunt odmawiał zamykania pozycji. Cała gra dobiegła końca 25 marca 1980 r., kiedy na wiadomość od maklera, że na należy dopłacić 135 mln dol. Nelson Bunker Hunt odpowiedział: "Nie damy rady".

27 marca 1980 r. załamał się nie tylko rynek srebra, ale i ceny akcji na nowojorskiej giełdzie. Rano za uncję srebra płacono 15,8 dol., a na koniec dnia, gdy wszyscy mówili nie tylko o bankructwie Bunkera Hunta, ale i firmy obsługującej jego zlecenia, uncja kosztowała o 5 dolarów mniej. Indeks Dow Jones Industrial Average spadł aż 25,4 proc. To był srebrny czwartek.

Bunker i Herbert Huntowie gorączkowo zaczęli szukać pomocy. Sami nie byli w stanie oszacować strat, ale wiedzieli już, że były one największe w historii Stanów Zjednoczonych. Ówczesny szef Rezerwy Federalnej Paul Volcker obawiając się o stabilność amerykańskiego systemu finansowego zgodził się na udzielenie braciom Hunt przez konsorcjum banków kredytu na 1,1 mld dol. Pod zastaw poszły udziały w spółkach paliwowych, większość ze zgromadzonych sztabek srebra, a nawet największa na świecie hodowla koni wyścigowych. Odsetki od pożyczki wynoszące ok. 500 tys. dol. dziennie, kumulowały się do 180 mln dol. rocznie, ale przez kilka kolejnych lat udawało się je spłacać kosztem wyprzedaży rodzinnych, o ironio, sreber. W 1988 r. Bunker i Herber Hunt ogłosili bankructwo, po tym jak sąd uznał ich winnymi manipulacji rynkiem srebra i nakazał wypłatę 134 mln dol. peruwiańskiej firmie wydobywczej, która poniosła straty w wyniku opisanych wydarzeń.

Podkreślanie licznych podobieństw do bieżących wydarzeń na rynkach finansowych nie wydaje mi się konieczne. Ktoś, kto ich nie dostrzega, poznał historię największej spekulacji w historii rynków towarów, a ktoś, dla kogo są one oczywiste, mógł utwierdzić się w przekonaniu, że na przestrzeni kilku dekad zmieniają się figury na szachownicy, ale panują te same reguły.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz