Notowania

04.11.2008 11:31

Befsztyk z wieloryba

Wielorybnicy z północnej Norwergii narzekają tak jak nasi rybacy na Bałtyku. Pieniędzy nie starcza, praca jest ciężka. Ale nie jeden pracownik biurowy może jej pozazdrościć.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Wielorybnicy z północnej Norwergii narzekają tak jak nasi rybacy na Bałtyku. Pieniędzy nie starcza, praca jest ciężka. Ale nie jeden pracownik biurowy może jej pozazdrościć. *Z jednego wieloryba uzyskujemy 1,5 tony najlepszej polędwicy. Jest to wspaniałe i zdrowe mięso bogate w tłuszcz Omega-3. Można je przyrządzać na wiele sposobów, jako befsztyk, carpaccio, kotleciki, gołąbki, pizze, a nawet kebab. Niestety wielorybnictwo ma już za sobą złote czasy i dzisiaj zyski z polowań są tylko suplementem dla rybaków w sezonie bez dorsza - mówi Private Banking prezes norweskiego stowarzyszenia wielorybników Jan Hugo Bendiksen.

Bendiksen mówi swobodnie w kilku językach, ubrany w koszulkę polo i designerską kurtkę, z lekkim zarostem wygląda jak adwokat lub architekt. W jego rodzinie są profesorzy uniwersytetów i prawnicy. On sam wybrał inny - jak mówi - męski zawód.

- Polujemy na wieloryby gdyż jest to m.in. regulacja gatunku. Istnieje aż 76 gatunków wielorybów, a my polujemy tylko na jeden. Fałdowców (minkwhale) jest grubo ponad 100 tysięcy sztuk, a my zabijamy zaledwie 500 sztuk rocznie. To nie jest ten znany z filmów i bajek sympatyczny wielki zwierz popisujący się fontanną, lecz żarłoczny szkodnik. Zjada rocznie więcej dorsza niż wynosi cała norweska kwota połowowa tej ryby - opowiada Bendiksen, który razem z synem, ojcem i wnuczkiem upolował w tym sezonie 23 sztuki.

Norwescy wielorybnicy podkreślają, że dzisiaj nie jest to lukratywne zajęcie jak w latach 50 i 60-tych, kiedy świat potrzebował tranu, a w Norwegii wieloryb był głównym składnikiem pożywienia. Norwegia wprowadziła na początku lat 90-tych embargo na eksport, aby nie denerwować opinii światowej, lecz gwarantuje wielorybnikom minimalną cenę skupu mięsa w wysokości 30 koron (12 złotych) za kilogram.

Fałdowiec mały ma 7-10 metrów długości i waży 6-9 ton. Żyje średnio 30-50 lat i pływa z szybkością 20-30 kilometrów na godzinę. Ich populacja szacowana jest na 180 tysięcy sztuk. Od roku 1904 wielorybnicy upolowali 116 tysięcy sztuk. Sezon polowań trwa od 1 kwietnia do 7 września. W tym roku kwota odstrzału wynosiła 1052 sztuki, lecz wielorybnicy upolowali 542 wieloryby.

Leif Einar Karlsen właśnie zakończył sezon i przycumował w Svolvaer na wyspach Lofockich po dwutygodniowym rejsie na Szpicbergen.

- W tym sezonie upolowałem tylko 11 sztuk i łatwo obliczyć że jest to ok. 16 ton czystego mięsa o wartości pół miliona koron (210 tys. złotych) - mówi.

Rachunek jest jednak bardziej skomplikowany. Zysk jest dzielony pomiędzy czteroosobową załogę po odjęciu kosztów 8000 litrów oleju napędowego, sprzętu, ubezpieczenia łodzi i prowiantu. Jeden strzał kosztuje 4000 koron (1600 złotych), bo taki jest koszt granatu na czubku harpuna, który po wbiciu się w ciało wieloryba wybucha 50-60 centymetrów wewnątrz zwierzęcia tak, aby je zabić w miarę humanitarny sposób.

- Polowanie jest bardzo podobne do polowania na łosie. Mamy sześciogodzinne wachty przy harpunie ponieważ wieloryb pływa szybko i ukazuje się tylko na chwilę i wtedy należy natychmiast strzelać. Jest to zwykle jego pierwsze i ostatnie spotkanie z człowiekiem. Celujemy w serce, ponieważ w tym miejscu wieloryb ma na ciele białą plamę, co ułatwia oddanie precyzyjnego strzału - mówi 44-letni Karlsen, który w branży pracuje zaledwie 12 lat.

- Byłem mechanikiem samochodowym, lecz znudziła mi się praca od ósmej rano do 16-ej. Wole być swoim własnym szefem na morzu. Upolowałem w życiu 130 wielorybów.

Wielorybnicy narzekają na niskie zarobki, lecz mięso jest rozchwytywane i w sklepach sprzedawane już za 150 koron za kilogram (63 złote).W restauracji befsztyk kosztuje 300-400 koron.

- My wykonujemy najcięższą robotę, a kilka sieci handlowych posiadających ponad 90 procent norweskich sklepów zarabia na tym prawdziwe pieniądze. Jedyną szansą jest eksport. Już na dniach rozpoczynamy eksport mięsa i tłuszczu z wieloryba do Japonii, a tam ceny już są inne - mówi Bendiksen.

Z każdego upolowanego wieloryba wykrawane są cztery filety. Mięso jest krojone, pakowane w 400 gramowe pudelka i zamrażane. Na wyspie Skrova, która jest centrum wielorybnictwa pracujący przy ćwiartowaniu i pakowaniu zarabiają 130 koron (52 złote) za godzinę.

- W ciągu dnia pakuję 1500-2000 pudełek. Praca jest ciężka, lecz tutaj na wyspie gdzie mieszka 200 osób nie wydaje się pieniędzy. Pracuję już tutaj 22 lata. Lubię befsztyk z wieloryba. To dobre i czyste mięso - mówi Private Banking Jeralt ze Sri Lanki.

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz