Notowania

10.06.2009 11:46

Nie ma już złotych zegarków

W styczniu Szwedzi usłyszeli chyba najdramatyczniejszą wiadomość ostatnich lat. Fabryka Saaba podjęła decyzję, iż robotnicy po przepracowaniu 25 lat nie będą już otrzymywać… złotych zegarków.

Podziel się
Dodaj komentarz

*W styczniu Szwedzi usłyszeli chyba najdramatyczniejszą wiadomość ostatnich lat. Fabryka Saaba podjęła decyzję, iż robotnicy po przepracowaniu 25 lat nie będą już otrzymywać... złotych zegarków. *

W lutym Saab stanął przed wizją bankructwa i dla tradycyjnych, solidnych Szwedów jest to szok. Lecz społeczeństwo zrozumiało, że ma u siebie kryzys i to w dodatku poważny.

Każdy dzień lutego był coraz gorszy, a na domiar złego w drugiej połowie miesiąca korona zaczęła gwałtownie spadać. Dla Szweda nie liczy się specjalnie kurs dolara czy euro, lecz sąsiedniej korony norweskiej, która przez dziesięciolecia była zawsze słabsza. W styczniu za 100 norweskich koron płacono 110 szwedzkich, lecz w połowie lutego juz 130. I właśnie wtedy oba państwa ogłosiły stan swoich dochodów. Po raz pierwszy w historii o połowę mniejsza Norwegia uzyskała większy dochód narodowy niż Szwecja.

Wszystkie szwedzkie gazety codziennie opisują postęp w tzw. rekonstrukcji Saaba, możliwości ratowania i koszty. Saab jest dla Szwedów przykładem upadku pierwszej z narodowych firm i czytając szwedzkie gazety pełne rad jak się przygotować do kryzysu, jak oszczędzać i jak ograniczyć jedzenie i chodzenie do kina, można odnieść wrażenie, że jedyną solidną szwedzką eksportową firmą jest obecnie... napastnik Interu Mediolan - Zlatan Ibrahimović.

Powstała w 1937 roku fabryka samolotówSvenska Aeroplan AB zaczęła produkować samochody w 1947 roku. Od 2000 roku należy do General Motors i nazywa się Saab Automobile. Ikona szwedzkiego przemysłu, jak się okazało, przynosiła straty juz od 15 lat, a do każdego sprzedanego samochodu fabryka dopłacała przez lata średnio 19 tys. koron. Na obecny rok firma przewiduje straty w wysokości aż trzech miliardów koron, tyle ile oficjalnie straciła w roku ubiegłym. Taka suma pojawiła się w podaniu do sądu o rekonstrukcję firmy, lecz rząd odmawia dopłat uważając, że bankructwo może być tańsze, a na uratowanie potrzeba przynajmniej pięciu miliardów.

Saab obiecuje, że dzięki nowym modelom stanie się zyskowny już w 2011 roku, lecz nikt w to nie wierzy i jeżeli spełnią się pogłoski o tym, że chińskie firmy kupią i Saaba i Volvo będzie to dla Szwedów szok stulecia. Dziennik Svenska Dagbladet ocenił wręcz wstrząsająco ,,dla Chińczyków nasz Saab to małą przystawka, przygotujmy się na gorsze". ,,Saab nie jest gorszy od innych samochodów, jest po prostu zbyt drogi i dlatego słabo się sprzedaje" napisał dziennik Sydsvenska Dagbladet.

W styczniu sprzedaż Saaba w Szwecji spadła o 60 procent, w Europie o 55 procent a w USA o 46 procent. Pomimo to szef firmy Jan Ake Jonsson uważa, że ,,jak tylko wprowadzimy nowego 9-5 i 9-4 to zaczniemy zarabiać". Okres rekonstrukcji to trzy miesiące i w Szwecji raczej już nikt nie wierzy, że firmę da się uratować, a minister gospodarki Maud Olofsson określiła prognozy Saaba jako ,,zbyt optymistyczne".

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz