Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agata Kalińska
Agata Kalińska
|

Strata PKP Intercity za 2015 r. Prognoza na ten rok też mówi o 50 mln zł straty

0
Podziel się:

29 milionów złotych - tyle według wiceministra infrastruktury odpowiedzialnego za kolej Piotra Stommy wyniesie strata PKP Intercity za 2015 r. Jednak, jak wynika z danych, do których dotarło money.pl, strata może być dużo wyższa.

Strata PKP Intercity za 2015 r. Prognoza na ten rok też mówi o 50 mln zł straty
(Paweł Supernak/ PAP)

29 mln zł - tyle zdaniem wiceministra infrastruktury odpowiedzialnego za kolej Piotra Stommy wyniesie strata PKP Intercity za 2015 r. Z danych, do których dotarł money.pl, wynika, że strata może sięgnąć 40 mln zł. A prognoza na bieżący rok mówi o stracie 50 mln zł. Informacje o dużym minusie w kasie przewoźnika zbiegły się z tajemniczą dymisją prezesa spółki Jacka Leonkiewicza.

- Wywodzę się z rynku kapitałowego i widziałem sporo spółek, które miały dodatnie wyniki netto, a rok czy dwa później przestawały istnieć – mówił jesienią w rozmowie z money.pl Leonkiewicz (na zdjęciu). O tym, że PKP Intercity odnotuje za zeszły rok stratę, było wiadomo od miesięcy. Gorzej, że – jak wynika z prognoz przewoźnika – potężna strata będzie i w 2016 r. Z dokumentów, które widział money.pl wynika, że będzie ona wynosiła 50 mln zł na minusie.

Prezes nagle rezygnuje

Money.pl chciał porozmawiać z prezesem Jackiem Leonkiewiczem na temat wyników finansowych. W środę około godz. 14 ustaliliśmy datę rozmowy na piątek. Trzy godziny później do mediów trafiło oświadczenie, że zarówno prezes, jak i szefowa finansów PKP Intercity Magdalena Zajączkowska-Ejsymont złożyli rezygnację. Powodów dymisji nie podano, niczego więcej nie dowiedzieliśmy się też w biurze prasowym spółki.

W branży kolejowej pojawiają się różne spekulacje na temat odejścia Leonkiewicza. Powszechne było przekonanie, że choć trafił do pracy za czasów rządów PO, to zostanie na stanowisku przynajmniej do Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się latem. PKP Intercity będzie musiało przewieźć setki tysięcy pielgrzymów i turystów. Sporo będzie zależało od dobrej organizacji, a czasu zostało niewiele.

Jak się okazuje, rezygnacja szefa Intercity zadziwiła nawet Ministerstwo Infrastruktury. - Ostatnio zintensyfikowała się aktywność rady nadzorczej, walnego zgromadzenia. Śmiem twierdzić, że członkowie zarządu nie umiejąc odpowiedzieć na wyzwania, po prostu zrezygnowali z dalszych dyskusji - tak tłumaczył w czwartek posłom wiceminister Stomma podczas specjalnego posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury.

Siedem chudych lat

Zeszły rok był kolejnym, który narodowy przewoźnik kolejowy zakończył na minusie. Gdybyśmy zsumowali straty z lat 2009-2014 wyszłoby, że PKP Intercity straciły 446 mln zł. Jeżeli dodamy do tego stratę za zeszły rok, wynik dobije do niemal pół miliarda złotych.

dane nieoficjalne
*
prognoza

Sporo, zwłaszcza że kolejni prezesi spółki zapowiadali, że wkrótce spółka wreszcie odbije się od dna. Tymczasem strata netto za zeszły rok może być nawet o jedną trzecią większa, niż zapowiada wiceminister Stomma.

Były szef rady nadzorczej PKP Intercity Piotr Ciżkowicz (odszedł pod koniec października, czyli na krótko po wygranych przez PiS wyborach) pytany jesienią przez money.pl o wyniki PKP Intercity przekonywał, że w niektórych sytuacjach wynik netto nie jest dobrym wskaźnikiem tego, w jakiej sytuacji jest spółka. Zamiast tego polecał patrzenie na wynik EBITDA. A ten, jak udało nam się ustalić, PKP Intercity ma mieć na przyzwoitym jak na swoje dotychczasowe osiągnięcia poziomie: 310 mln zł w 2015 r. i 376,6 mln zł w bieżącym.

Od 2014 w PKP Intercity pojawiło się 20 nowiutkich składów Pendolino, 20 świeżych Dartów z bydgoskiej Pesy i 20 pociągów Flirt, wyprodukowanych przez konsorcjum Newagu i Stadlera. Za Pendolino PKP Intercity zapłaciło 400 mln euro, za Darty nieco ponad 1 mld zł, a za Flirty – 1,15 mld zł. Amortyzacja tych składów przez kilka lat będzie ciągnęła wynik Intercity w dół.

- Po przyjęciu na pokład sześćdziesięciu nowych składów, które są teraz amortyzowane, patrzenie na wynik netto nie ma tak naprawdę najmniejszego sensu. EBITDA pokazuje, jaka jest relacja kosztów do przychodów i ile jesteśmy w stanie na tej bazie kapitałowo-kadrowej wygenerować przychodu – tłumaczył wówczas Ciżkowicz. – Czy ten wynik można poprawić? To bardzo łatwe, wystarczy na przykład wstrzymać remonty taboru. Nie będzie Intercity robić remontów taboru przez półtora roku i będzie zysk. Tylko czy to by świadczyło, że długofalowo ta spółka działa bardziej efektywnie? Absolutnie nie – dodawał.

Grzech pierwszy: prywatyzacja

Dlaczego Leonkiewicz złożył rezygnację? Wśród pracowników warszawskiej centrali PKP Intercity panuje przekonanie, że "prezes po prostu miał dość". Od czasu dojścia PiS do władzy kolejni menedżerowie, których przyciągnął do kolei Jakub Karnowski albo rezygnowali ze stanowisk, albo dziękowano im za współpracę. Prezes PKP Intercity był jednym z ostatnich, którzy zostali. Tymczasem z Ministerstwa Infrastruktury zaczęły dochodzić pomruki, że przewoźnik nie wywiązuje się należycie z umów zawartych z resortem, że Pendolino było chybioną inwestycją i że wyniki spółki są niezadowalające. Wyciek danych finansowych przewoźnika - które nie zostały jeszcze oficjalnie opublikowane - mógł przepełnić czarę goryczy.

Ale jest też inne wytłumaczenie. - Powiedzmy sobie szczerze, Leonkiewicz był prezesem PKP Intercity przez rok. Przez ten rok ani nie mógł tam znacząco wszystkiego poprawić, ani zepsuć – mówi money.pl osoba związana z branżą kolejową. – Jego rezygnacja może mieć raczej związek z tym, co robił wcześniej, czyli z pracą w PKP SA dotyczącą nadzoru właścicielskiego i prywatyzacji – dodaje.

Leonkiewicz trafił do spółki w 2013 r. Miał się zająć prywatyzacją – dobrze się na tym zna. Szlify zdobywał m.in. w JP Morgan w Londynie, gdzie pracował przy debiucie giełdowym rosyjskiego Rosnieftu, w swoim czasie największej takiej transakcji na świecie. W Polsce przygotowywał m.in. debiut giełdowy PKP Cargo oraz prywatyzację PKP Energetyki. To właśnie tej sprzedaży PiS jeszcze w poprzedniej kadencji sprzeciwiał się najmocniej. Ówczesny poseł opozycji, a dzisiejszy minister infrastruktury Andrzej Adamczyk zaraz po przyjściu do resortu powołał dwa zespoły, które mają prześwietlić prywatyzację tej ostatniej spółki. Czego szukają, do końca nie wiadomo, ale minister już zapowiedział, że w ciągu kilku tygodni zdecyduje, czy państwo podejmie próbę unieważnienia transakcji.

Grzech drugi: arbitraż

- Inną możliwą przyczyną odejścia Leonkiewicza może być to, że PKP Intercity odebrało od Pesy już wszystkie Darty i ministerstwo uznało, że nie będzie go dłużej tolerować na tym stanowisku – mówi nasz informator.

PKP Intercity odebrało ostatnie Darty kilka dni temu. Prawie trzy miesiące po terminie. Całą sprawę opisywaliśmy szerzej tutaj.Prezes zapowiadał kilkakrotnie, że nie daruje producentowi opóźnienia. Od 14 grudnia PKP Intercity zaczęło naliczać Pesie kary umowne – według kontraktu to 0,2 proc. ceny każdego pojazdu dziennie, co oznacza, że ogólny rachunek za opóźnienie idzie w miliony złotych. Ostatnio w świat poszła wieść, że strony będą rozwiązywać ten problem w arbitrażu.

Tymczasem minister Adamczyk, podsumowując pierwsze sto dni w ministerstwie infrastruktury, jako główny swój sukces przedstawił "uratowanie Pesy". – Nie możemy rozpoczynać procesu reindustrializacji kraju od upadku dużego producenta – mówił minister. Konfrontacyjna postawa Leonkiewicza rażąco nie pasowała do takich deklaracji. W branży huczy od plotek, że nowy prezes PKP Intercity może być bardziej ugodowy. Tego jednak jeszcze nie wiemy.

business news
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)