Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Wielton rusza do Afryki. Sprzeda tam nawet tysiąc naczep rocznie

Wielton rusza do Afryki. Sprzeda tam nawet tysiąc naczep rocznie

Andrzej Szczepek, prezes Wieltonu Fot. Wielton
Andrzej Szczepek, prezes Wieltonu

Polski potentat w produkcji naczep kupił właśnie udziały we francuskiej spółce, która ma 40 procent tamtejszego rynku. - Po Włoszech i Francji będziemy chcieli doprowadzić do kolejnych przejęć. Zależy nam na umocnieniu pozycji rynkowej w Niemczech i Hiszpanii - deklaruje w rozmowie z Money.pl prezes Andrzej Szczepek. Przekonuje również, że bardzo obiecujące są dla niego kraje Afryki. Inwestorzy zdają się wierzyć w ten plan. W ostatnich miesiącach kurs akcji Wieltonu notuje wyraźne wzrosty.

Łukasz Pałka, Money.pl: Poinformowaliście państwo niedawno o kupnie większości udziałów w spółce Fruehauf Expansion SAS. Jesteście już obecni we Włoszech, a teraz przejmujecie francuską firmę.

Andrzej Szczepek, prezes Wieltonu: Zgadza się. Takie działania wynikają z naszej strategii. Chcę, by Wielton stał się trzecim największym producentem naczep w Europie. Aby tak się stało, zakładamy, że główna produkcja będzie skupiona w Polsce, ale będziemy też mieć silne regionalne marki, które są ukorzenione w tradycji. Takim brandem we Francji jest właśnie Fruehauf.

Rozumiem, że gospodarcza stagnacja we Francji nie jest dla pana powodem do niepokoju?

Było dużo więcej argumentów, przemawiających na korzyść tej transakcji. Stagnacja we Francji zmierza ku końcowi, co widać między innymi w rosnących wynikach sprzedaży Fruehauf. Coraz więcej firm na tamtejszym rynku decyduje się na inwestycje, które były wstrzymywane w ostatnich latach.

Poza tym Fruehauf jest liderem francuskiego rynku, w którym ma około 40 procent udziałów. Spółka ma świetną kadrę około 400 pracowników, nie wymaga restrukturyzacji i była na sprzedaż. Nie mogliśmy nie skorzystać z tej okazji, tym bardziej, że po połączeniu nie będzie sytuacji, by ktoś na tym tracił. Francuzi mają pięć różnych grup produktowych. My - około 60. Te produkty się nie wykluczają, więc dość łatwo będziemy mogli poszerzyć asortyment francuskiej spółki.

To na razie koniec ekspansji zagranicznej Wieltonu?

Nie. Po Włoszech i Francji będziemy chcieli doprowadzić do kolejnych przejęć. Zależy nam na umocnieniu pozycji rynkowej w Niemczech i Hiszpanii.

Jeżeli natomiast chodzi o samą sprzedaż za granicę, to w tym przypadku niezwykle ważny jest dla nas rynek afrykański. Mamy gotowe wyroby, które doskonale zdadzą egzamin w trudnych warunkach. To chociażby wywrotki, które sprawdziły się już w Azerbejdżanie czy Kazachstanie. Jestem też przekonany, że przejęcie francuskiej spółki ułatwi nam szybki rozwój sprzedaży do Afryki.

Dlaczego?

Francuzi mają doskonałe relacje biznesowe i kulturowe z całą francuskojęzyczną częścią tego kontynentu. Budowa sieci sprzedaży, przy wykorzystaniu ich kontaktów, będzie więc o wiele łatwiejsza. A jest o co walczyć, bo Afryka ma ogromny potencjał. W tych krajach z pewnością będzie rozwijać się infrastruktura i górnictwo. A do wszystkich tego typu inwestycji będzie potrzebny sprzęt, który my możemy zaoferować. Liczymy też, iż za pośrednictwem spółki Fruehauf uda się nam pozyskać środki od rządu francuskiego na wsparcie eksportu.

Idziecie wzorem spółki Ursus, która pozyskała bardzo atrakcyjny kontrakt w Etiopii.

To dobre porównanie. Nie jesteśmy jedyną firmą, która dostrzega potencjał afrykańskiego rynku. Wyróżnia nas jednak nasz francuski partner. Tak jak wspomniałem, bardzo liczę na to, że Francuzi otworzą nam szeroko drzwi do Afryki.

Podzieli się pan prognozą na temat tego, jaką sprzedaż chcecie osiągnąć w Afryce?

To na razie trudno dokładnie oszacować, bo budujemy dopiero strukturę sprzedażową. Ale myślę, że poziom tysiąca sztuk naczep i innego sprzętu rocznie jest w naszym zasięgu.

Zdobywając nowe rynki zasypujecie państwo straty poniesione na rynku rosyjskim? Jeszcze w 2013 roku to był największy rynek zagraniczny Wieltonu, na który szło prawie 30 procent sprzedaży eksportowej.

Oczywiście konflikt na Ukrainie mocno skomplikował sytuację eksporterów, którzy byli nastawieni na rynki wschodnie. Problem nie dotyczy tylko nas, ale wielu innych firm. Tracą one na tym, że rynek rosyjski stoi w miejscu, banki hamują udzielanie kredytów, przedsiębiorstwa nie mają też dostępu do leasingu, więc wstrzymują inwestycje, w tym zakup środków transportu.

Ale mimo wszystko wierzę w ten rynek. Relacji z partnerami biznesowymi w Rosji nie zerwaliśmy, mamy tam linię montażową i gdy tylko sytuacja polityczna wróci do normy, to bardzo szybko odbudujemy tam sprzedaż.

Jeśli chodzi o zdobywanie nowych rynków, to decyzja nie miała wiele wspólnego z Rosją. Od dawna stawiamy na dywersyfikację, nie tylko produktową, ale też geograficzną. Stąd nasza sprzedaż do w sumie kilkudziesięciu krajów na świecie. Jak widać, ta strategia się sprawdza, tym bardziej że na wielu rynkach widać ożywienie gospodarcze i my z niego będziemy korzystać.

W ostatnich latach branża transportowa w Polsce przeżywała dość trudny okres. Widać poprawę?

Cała branża wyszła już z lekkiego załamania i rosnąca sprzedaż u producentów pokazuje, że będzie coraz lepiej. Dodatkowo liczę na to, że kolejne transze środków europejskich pozwolą firmom na zakup nowych pojazdów, bo na tym z pewnością skorzystamy. Wprowadzamy również nowe produkty, np. wywrotki, dzięki czemu stopniowo odzyskujemy rynek od konkurencji zagranicznej.

Notowania akcji Wieltonu w tym roku

Analitycy biura maklerskiego banku BGŻ prognozują, że przychody Wieltonu sięgną w tym roku prawie 700 milionów złotych. Zrealizujecie taki wynik?

Na pewno wynik będzie dużo lepszy niż przed rokiem, zwłaszcza po połączeniu z francuską spółką, którą przejęliśmy.

Rozumiem, że inwestorzy mogą być spokojni o dywidendę?

Płacimy ją regularnie i to się nie zmieni. Nie podaliśmy jeszcze rekomendacji, jeżeli chodzi o dywidendę za 2014 rok, bo czekaliśmy na ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie przejęcia.

Obok dywidendy przeznaczycie środki również na nowe inwestycje?

To prawda. Realizujemy inwestycje związane z rozbudową centrum badawczo-rozwojowego. W kręgu naszego zainteresowania jest również budowa linii, które umożliwią budowę lżejszych i trwalszych produktów. Chcemy wejść na rynek chłodziarek do transportu np. żywności. Aby to zrobić, musimy sami zacząć produkować panele chłodnicze. To wszystko są plany na najbliższych pięć lat.

Firmy przemysłowe często narzekają na trudności z pozyskaniem pracowników, głównie inżynierów. U Pana jest podobnie?

Rzeczywiście, problem istnieje. Radzimy sobie w ten sposób, że m.in. nawiązaliśmy współpracę z Politechniką Śląską, gdzie współpracujemy z konstruktorami. Tam też zostanie uruchomiony kierunek, po ukończeniu którego absolwenci będą mieli dokładnie takie kwalifikacje, na które jest u nas zapotrzebowanie.

Na poziomie szkolnictwa zawodowego. wyszliśmy z inicjatywą, by w technikum w Wieluniu uruchomić klasę dla naszej specjalności. Uczniowie uczą się tam dokładnie na tym samym sprzęcie, który jest używany w Wieltonie. Tak właśnie wyobrażam sobie współpracę między szkołami a biznesem.

Czytaj więcej w Money.pl

wielton, andrzej szczepek
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
lis 54
41.138.87.* 2015-06-21 11:45
Panowie jedzcie do miast portowych do calej afryki,gdzie jest transport w glab kontynetu tirami i zobaczycie co sie dzieje,mamy sile tansza robocza w kraju zachod umiera ,a my mamy potencjal i wydajnosc w kraju i jechac panowie do afryki tam nas potrzebuja ,doradcow ,tanszych materialow nie z zachodu czy z chin,,smieci,,,ale z ojczyzny ,afryka sie otwiera bo niewierzy zachodowi juz bo ja wykorzystali kolonizatorzy,,widac co sie dzieje,francja,belgja i inne panstwa ,u nas sprzedali ojczyzne rozrabowali ,ale mozemy sie odrodzic ,,tuski ,kopacze.zdracy zachodu i jeszcze klamia ,nie maja wstydu,,
Antonio674
79.189.123.* 2015-06-20 11:21
Pięknie, tak powinno być w większości przypadków że firma współpracuje ze szkołami i uczelniami.
Andrzej Raniecki
89.230.89.* 2015-06-18 21:24
Naczepy wyślą, a kto zapłaci?
Zobacz więcej komentarzy (8)