Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Babie Lato - udany biznes kobiet pracujących

Mimo że właścicielki "Babiego Lata" ograniczyły grupę docelową wyłącznie do kobiet, nic na tym nie straciły. Wręcz przeciwnie - udowodniły, że biznes nie jest domeną mężczyzn i że potrafią zarządzać firmą bez kłótni i sporów. A nie jest to łatwe w czterdziestosobowym gronie.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Mimo że właścicielki „Babiego Lata" ograniczyły grupę docelową wyłącznie do kobiet, nic na tym nie straciły. Wręcz przeciwnie - udowodniły, że biznes nie jest domeną mężczyzn i że potrafią zarządzać firmą bez kłótni i sporów. A nie jest to łatwe w czterdziestosobowym gronie. *

Klubokawiarnia „Babie Lato" znajduje się w Częstochowie przy ul. Kilińskiego. Istnieje już od dwóch lat. Udziałowczyniami są koleżanki, które nie mogły w mieście znaleźć odpowiedniego miejsca na spotkania. Żeby iść do restauracji trzeba elegancko się ubrać, w okolicznych kawiarniach trudno o miejsce, a w klubach jest tak głośno, że nie można spokojnie poplotkować. Pomysł wynikł więc ze względów towarzyskich. - Wyszłyśmy kiedyś z kina i po prostu nie miałyśmy gdzie usiąść, napić się kawy i spokojnie poplotkować - opowiada Dorota Caban, jedna z właścicielek klubu.

Postanowiły więc, że otworzą własny lokal. Rozwiążą się wspomniane problemy, a może uda się też „przy okazji" coś zarobić. 15 lipca dwa lata temu zawiązały spółkę i zgromadziły kapitał początkowy. Wyliczyły, że na początek potrzebne będzie 100 000 złotych, więc wydzieliły 200 udziałów po 500 złotych każdy.

Umowę spółki sporządziły tak, żeby „Babie Lato" zawsze było w kobiecych rękach. Podczas rozwodu jednej z udziałowczyń udziały nie mogą przejść na męża, dziedziczone też mogą być tylko przez kobiety. Na stanowisko Prezesa Zarządu wyznaczyły Małgorzatę Bieńkowską. - Opierałyśmy się na dość dużym zaufaniu. Oddałyśmy pieniądze jednej z nas, która zobowiązała się nimi zarządzać - wspomina Dorota Caban - Podobnie udaje nam się organizować obsługę. Kelnerki i kucharki to nasze koleżanki. Mamy do siebie zaufanie i znamy się. Pozwala nam to uniknąć wielu konfliktów.

Puszka Pandory, czyli nieprzewidziana kampania reklamowa

Nie wszystko jednak poszło tak gładko. Na jednym z pierwszych spotkań organizacyjnych któraś z nich zaproponowała, żeby to był klub wyłącznie dla kobiet, miejsce o wyraźnie damskim charakterze, gdzie można przyjść bez makijażu i w sportowym stroju. Odbyło się głosowanie. Kilka głosów sprzeciwu nie miało szans. - Ja byłam przeciwna. Dlaczego mieliby nie przychodzić? Zostałam jednak przegłosowana i zarejestrowałyśmy lokal jako kawiarnię dla kobiet. - mówi Dorota Caban. Nie oznacza to jednak, że mężczyźni nie mają tam prawa wstępu. Kompromisowo - został on ograniczony. Każdy mężczyzna musi przed wejściem do kawiarni założyć jedną z kolorowych peruk. Jeśli żadna mu się nie spodoba, musi przynieść swoją.

Mimo ograniczeń, w kawiarni bywają mężczyźni. - Ktoś, kto się lubi bawić, założy perukę i się nie obrazi, nie robi z tego problemu - mówią zgodnie. Pewien mężczyzna z Opola odważył się jednak wyrazić swój sprzeciw wobec takiego nakazu. Nazwał to nawet dyskryminacją. - Chciał wywołać burdę i ją zrobił. My też się nie pchamy do klubów nocnych dla panów. Nie chcą, mogą nie przychodzić. Czy to aż taka ujma na honorze, że trzeba założyć kolorową perukę? - komentuje Dorota Caban.

Nie zdając sobie sprawy z powagi oskarżeń ze strony wspomnianego klienta pani Małgorzata próbowała nawet żartować, że będzie bronić kawiarni własnymi piersiami. Okazało się, że pozbawiony poczucia humoru, a w zamian obdarzony walecznością klient złożył doniesienie na policji. Zarzucił on kelnerce złamanie art. 135 kodeksu wykroczeń mówiącego o tym, że kto ukrywa towar w lokalu gastronomicznym lub nie chce obsłużyć klienta, podlega karze grzywny. Przegrał. Kawiarnia jest lokalem przeznaczonym dla kobiet, a to nie jest sprzeczne z prawem.

Zwykle jednak nikt nie sprzeciwia się takiej selekcji. W „Babim Lecie" organizowane są imieniny, spotkania klasowe, bale sylwestrowe i wówczas mężczyźni stosują się do regulaminu. Dlatego w koszu przy wejściu do klubu jest tak dużo kolorowych peruk. - Wszystko zależy od charakteru. Chciałyśmy zrobić azyl dla nas, ale nie getto. Postawiłyśmy tylko jeden warunek. Czy to tak wiele? - zastanawia się Dorota Caban.

Only for women

Wnętrze nie bez powodu jest więc _ women friendly _. Meble robiono na zamówienie, więc fotele dopasowane są do klientki w każdym rozmiarze i o każdym wzroście. Pomyślano również o tym, żeby na fotelu było miejsce na torebkę. Na ścianach wiszą obrazy częstochowskich artystek, a lampy wykonała jedna z koleżanek. W kawiarni można poczytać prasę kobiecą i książki. - Dla nas ważne jest to, że dzieją się tutaj rzeczy, które nas interesują: wernisaże, pokazy mody. Mamy punkt wolnej książki, można też kupić ręcznie robioną torebkę. W każdy poniedziałek w „Babim Lecie" odbywa się kiermasz rzeczy pomyłkowo kupionych. Prowadzimy również zeszyt pośrednictwa pracy. Wszystko między sobą załatwiamy i to się sprawdza.

Menu kawiarni jest dość specyficzne. Są pojedyncze i dość wyszukane przystawki i desery. W menu nie jest dużo potraw, ale są wyłącznie odpowiednio wyselekcjonowane dania. Nie mamy tylko schabowych z kapustą - śmieje się Dorota Caban.

Przy zakładaniu kawiarni właścicielki nie spodziewały się, że będzie takie zainteresowanie. Żadna z nich nie prowadziła wcześniej lokalu gastronomicznego, dlatego podeszły do tego pomysłu bez szaleństwa. Wynajęły mały lokal, ale w dobrej lokalizacji. Jak się okazało, specyfika miejsca oraz niedźwiedzia przysługa zbulwersowanego klienta przyciągają coraz więcej stałych gości. Trwają więc rozmowy, żeby założyć „Babie Lato" również we Wrocławiu, Krakowie i Warszawie.

Udziałowczynie prowadzą swoje firmy, pracują. Są wśród nich: ekonomistki, prawniczki, lekarki, kosmetyczki, gospodynie domowe, księgowe. - Może dlatego, że mamy swoje źródła dochodów i swoją pracę, nie jesteśmy tak bardzo nastawione na zysk. Ale nie oznacza to, że musimy płacić na utrzymanie klubu. Ciągle inwestujemy i obracamy zarobionymi pieniędzmi.

Panie nie dość, że nie spodziewały się takiej sławy i sukcesu, to jeszcze nie były pewne, czy ich pomysł zostanie zaakceptowany. - Różne były głosy i reakcje na początku. Łącznie z tym, że ludzie przez okna zaglądali, żeby podejrzeć, co się tutaj dzieje. Może coś dziwnego? To już na szczęście minęło. Wszyscy wiedzą, że mamy rodziny, mężów, pracę. Okazało się, że jesteśmy normalne.

Tagi: babie lato, strategie firm, manager, strategie, case study
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz