Notowania

facebook na giełdzie
14.05.2012 06:30

Instagram, Path, Pinterest. Następcy Facebooka, czy nowa bańka internetowa?

Dave Morin stworzył serwis Path pozwalający dzielić się zdjęciami. Firm, które chcą powtórzyć sukces Facebooka, jest jednak znacznie więcej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(thekenyeung/Kenneth Yeung/cc/www.snapfoc.us)

Planowany debiut giełdowy największego serwisu społecznościowego ożywił na nowo marzenia firm z kalifornijskiej Doliny Krzemowej o zdobyciu ogromnych fortun. Jednak od boomu do blefu branżę dzieli tylko krok.

[Na zdjęciu Dave Morin, szef firmy Path]

Imponujący widok rozciągający się z 22 piętra na Bay Bridge i Zatokę San Francisco robi wrażenie. Jednak dla 35 osób pracujących na ostatnim piętrze przeszklonego wieżowca przy Howard Street nie to jest najważniejsze. Duże biuro przypominające loft jest zapchane biurkami i monitorami, na ścianach tablice zapisane hasłami takimi jak to: _ Priorytet 1: Pozyskać klientów. _ Przy dwóch dużych stołach pracownicy spożywają posiłki. Jedzenie jest dostarczane, aby nikt nie marnował czasu na lunch.

Biuro z pocztówkowym widokiem jest siedzibą internetowej firmy Path, obecnie najgorętszego start-upu w Silicon Valley. Działająca od półtora roku firma zbudowała serwis społecznościowy pozwalający dzielić się zdjęciami. Aplikacja Path pozwala użytkownikom edytować i udostępniać w serwisie społecznościowym zdjęcia robione smartfonem. Niedawno w młode przedsiębiorstwo zainwestował także brytyjski miliarder Richard Branson. Podczas ostatniej rundy finansowej twórcy Path - Dave Morin, Dustin Mireau i Shawn Fanning - pozyskali od inwestorów łącznie 30 mln dolarów.

Start-up'y wysoko się cenią

W przypadku Path mamy do czynienia w małej skali z tym, co od około roku elektryzuje amerykański sektor przedsiębiorstw internetowych. Wówczas na giełdzie zadebiutował biznesowy serwis społecznościowy LinkedIn, który nagle stał się wart więcej niż międzynarodowe koncerny jak np. Lufthansa. Nowy rekord padnie jednak 18 maja, gdy na giełdzie zadebiutuje portal społecznościowy Facebook, który już teraz wyceniany jest na 100 mld dolarów.

Facebook działa jak iskra zapłonowa, ponieważ za pozyskany kapitał firmy przejmują kolejne obiecujące start-upy. Już teraz Google, Facebook, ale także inni weterani branży internetowej tacy jak Apple, Amazon i eBay, konkurują o najlepszych kandydatów. Po raz kolejny sukces ekonomiczny nie jest mierzony przychodami i zyskami, ale kwotą, za jaką firma została przejęta.

Właśnie dlatego inwestorzy szacują wartość start-upów z garstką pracowników i minimalnymi przychodami na miliardy dolarów. Liderem jest system mikroblogów Twitter, którego wartość szacuje się na 10 mld dolarów, choć prawdopodobnie generuje obrót rzędu 140 mln dolarów, a na prawdziwie porywający model biznesowy Twittera inwestorzy czekają od lat.

System płatności mobilnych Square wycenia się na 4 mld dolarów, choć konkurencja w sektorze tych usług jest ogromna, a marże niewielkie. Airbnb - serwis pośredniczący w wynajmie kwater prywatnych - wycenia swoją wartość na 1,5 mld dolarów.

Być jak Mark Zuckerberg

Natchnieniem dla nowych przedsiębiorstw jest głównie Facebook i jego twórca Zuckerberg. 27-latek, który porzucił Harvard, ożywił nieco już zakurzone marzenia Doliny Krzemowej umacniając przekonanie, że twórcy przedsiębiorstw internetowych mogą w dalszym ciągu budować miliardowe imperia. Zaledwie kilka lat temu wydawało się, że internet znajduje się w rękach koncernu Google, a każdy pnący się w górę przeciwnik jest zdejmowany z rynku za pomocą przejęć lub podkupywania jego utalentowanych pracowników. Teraz na pierwszy plan wysuwa się ponownie realizacja własnych pomysłów.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/128/m214656.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ag/artykul/debiut;facebooka;zrobi;z;nich;miliarderow,162,0,1082018.html) *Debiut Facebooka zrobi z nich miliarderów * Na IPO serwisu zarobi nie tylko Mark Zuckerberg. Miliarderem zostanie m.in. jego kolega z akademika. Są też wielcy przegrani. Tą drogą poszedł Dave Morin, szef Path. 31-letni Morin siedzi przy stole konferencyjnym, popija mrożoną herbatę i głaszcze swojego psa Pixela. _ - Po prostu musiałem spróbować z Path _ - mówi próbując wyjaśnić, dlaczego jesienią 2010 roku zrezygnował ze stanowiska menadżera w Facebooku. Rozstanie z Facebookiem przed planowanym debiutem giełdowym serwisu kosztowało Morina dużo pieniędzy, co najmniej siedmiocyfrową kwotę. Morin uchodzi za jednego z pomysłodawców funkcji Facebook Connect, która integruje aplikacje i witryny internetowe z serwisem społecznościowym.

Zamiast zgarnąć miliony dolarów, Morin nawiązał współpracę z Fanningiem, twórcą serwisu Napster. Morin zrezygnował z pewnego majątku, ponieważ dostrzegł w mobilnym internecie _ historyczną szansę _.

- _ Obecnie na całym świecie użytkowanych jest 5,5 mld telefonów komórkowych i tylko 1,5 mld komputerów PC _ - poucza twórca Path. _ - Chcę zbudować coś trwałego _ - mówi Morin. _ - Zainspirował mnie Mark Zuckerberg _. Na koncie firmy jest obecnie 41 mln dolarów, które pochodzą od inwestorów. Daje to ponad milion dolarów na pracownika. Pojawiły się już plotki, że przejęciem firmy zainteresowany jest koncern Apple.

Czy jest to tylko kolejny hype, jak pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy Dolina Krzemowa wraz z całym światem przeżywała histerię dot-com, aby wkrótce obudzić się z kacem w rzeczywistości? Tym razem wszystko ma być inaczej.

Rośnie bańka internetowa

_ _

Do niedawna wydawało się, że argumenty zaprzeczające powstawaniu bańki mają sens. W końcu, w przeciwieństwie do wielu dot-comów z późnych lat dziewięćdziesiątych, firmy takie jak LinkedIn, Yelp, Groupon czy Zynga osiągają duże obroty, niektóre z nich nawet zyski. Facebook odnotował za ubiegły rok przychód rzędu 3,7 mld dolarów i miliard dolarów zysku.

Jednak stare argumenty zaprzeczające nowej bańce internetowej nie sprawdzają się do końca. Po raz kolejny wybucha hype na firmy, które mają jedynie wizję biznesu, ale nie mają przychodów. Przykładem może być niedawne przejęcie przez Facebooka firmy Instagram.

Szef Instagram Kevin Systrom, który pracował wcześniej dla Google na stanowisku menadżera ds. strategii, wypromował Instagram jako jedną z najbardziej popularnych aplikacji do robienia i edycji zdjęć dla użytkowników iPhonów i chciał właśnie powtórzyć sukces wypuszczając aplikację dla smartfonów z systemem Android. Z aplikacji korzysta już 50 mln użytkowników.

Zuckerberg miał się dowiedzieć, że Instagramem jest zainteresowany koncern Google, dlatego zareagował natychmiast. Zdjęcia, podobnie jak muzyka, uchodzą za medium, które cieszy się dużą popularnością wśród użytkowników. Dochodzą do tego informacje, których dostarczają zdjęcia o ich autorach. Za swoją firmę, zatrudniającą dwunastu pracowników, Systrom chciał dwa miliardy dolarów. Zuckerberg zbił cenę do miliarda - za start-up, który nie przynosi dochodów ani zysków.

Przejęcie firmy Instagram sprawiło, że bankierzy inwestycyjni dobijają się teraz do twórcy serwisu Path, którego działalność koncentruje się także na zdjęciach. Path chce zarabiać na sprzedaży filtrów do obróbki zdjęć robionych smartfonami. Firma chce się obejść bez tradycyjnych reklam. _ - W smartfonie to tylko przeszkadza _ - mówi szef firmy Morin. Path zdobył już trzy miliony użytkowników, głównie w Stanach Zjednoczonych. Serwis cieszy się dużą popularnością także w Japonii.

Ponure wspomnienia

Na fali popularności Facebooka wypłynął także Pinterest. Pomysł start-upu z Palo Alto w Dolinie Krzemowej jest prosty: na wirtualnej tablicy użytkownicy przypinają wszystko, co odkryją w sieci i chcą się tym podzielić z innymi – zdjęcia, teksty czy produkty. Robi to już 20 mln użytkowników. Problemem jest jednak częste naruszanie praw autorskich.

Ale Pinterest odrzuca krytykę, a twórca serwisu Ben Silberman wskazuje na Google, które również pomaga odkrywać i popularyzować internetowe treści. Po przejęciu Instagram, za kolejnego pewnego kandydata do przejęcia uchodzi Pinterest. Wśród zainteresowanych zakupem serwisu wymienia się koncerny Google, Facebook, Amazon i Microsoft. Wartość start-upu, który działa od ponad trzech lat, szacuje się na 1,5 mld dolarów.

Ale czy bal może trwać dalej? Serwisy społecznościowe żyją z aktywności użytkowników. Według badań przeprowadzonych przez firmę badawczą AppData, w przypadku Pinterest tak już nie jest. W połowie kwietnia z 20 milionów użytkowników Pinterest faktycznie aktywnych było jedynie 8,3 mln użytkowników. W marcu było ich o trzy miliony więcej. To bardzo duży spadek.

Zmalało także zainteresowanie Facebookiem. CEO firmy Zuckerberga musi się teraz skupić na wyciągnięciu jak największego przychodu z ponad 900 milionów użytkowników. Nastrój może szybko ulec pogorszeniu, jeśli Facebook nie pozyska z debiutu na parkiecie 100 miliardów dolarów. Jeszcze gorsze nastroje może wywołać potknięcie się którejś z nowych internetowych gwiazd giełdowych.

Obserwatorzy rynku mają na uwadze szczególnie serwis zakupów grupowych Groupon, którego wartość rynkowa od czasu debiutu giełdowego w listopadzie 2011 r. zmalała o połowę, a firma musiała wielokrotnie korygować swoje wyniki. Podobna korekta doprowadziła wiosną 2000 r. do giełdowego krachu dot-comów. Wówczas to Nadzór Papierów Wartościowych i Giełd zmusił do korekty wyników dostawcę oprogramowania Microstrategy.

Twórca Path Dave Morin pozostaje optymistą, jednak gorączkowa atmosfera wywołuje niepokój także u niego. Kiedy w 2004 r. przybył do Silicon Valley po ukończeniu ekonomii na Uniwersytecie Kolorado, w dolinie panowała jeszcze depresja po krachu notowań spółek internetowych. Morin miał szczęście i znalazł pracę w Apple. _ - Nie chciałbym przeżyć tego jeszcze raz _ - mówi.

Czytaj więcej w Money.pl
Sprawdź, ile możesz zarobić na Facebooku Gigant zdeklasował inne portale społecznościowe. Jego zysk to miliard dolarów.
Ponad tysiąc dolarów za akcję? To możliwe Inwestorzy liczą, że koncern podbije Chiny, a oni zarobią krocie.
Apple bez sternika. Co czeka inwestorów? Gracze giełdowi byli przygotowani na odejście Steve'a Jobsa. Sensacyjna informacja nie spowodowała wyprzedaży akcji koncernu.
Tagi: facebook na giełdzie, facebook, strategie firm, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, strategie, czołówki, case study
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz