Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Daniel Gąsiorowski
|

Legia Warszawa czyli wizjonerzy i biznesmeni

0
Podziel się

Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem w Polsce. Tymczasem wiele klubów piłkarskich przeżywa kłopoty finansowe. Wygląda na to, że sytuacja powoli zmienia się na lepsze. Szlaki w inwestycjach futbolowych przecierali Janusz Romanowski (zaangażowany w Legię Warszawa i Polonię), czy Jacek Rutkowski w Amice Wronki. Dziś triumfy święcą właściciele ITI, którzy zainwestowali w Legię Warszawa. Pytanie tylko, czy sukces sportowy idzie w parze z finansowym?

Legia Warszawa czyli wizjonerzy i biznesmeni
bErGIffV

Podczas, gdy najbogatsze kluby na świecie obracają wielkimi pieniędzmi, nad Wisłą prawie nikomu nie udało się na futbolu zarobić. Jeszcze do niedawna sytuację w klubach piłkarskich doskonale oddawała anegdota, gdy znany piłkarz przychodził do prezesa z prośbą o wypłatę zaległych premii.

- Nie mam - odpowiadał prezes.

- Ale jak to, przecież obiecywał Pan, że jak wygramy, to wykopie Pan pieniądze choćby z pod ziemi - naciskał piłkarz.

bErGIffX

- Ale szpadel mi się złamał - odpowiadał ubawiony do łez prezes.

Wraz z pojawieniem się bogatych ludzi w piłce ta sytuacja zaczęła się zmieniać. Dziś by odnieść sukces trzeba zainwestować dość pokaźne środki finansowe, co choćby pokazał ostatni przykład Legii Warszawa, nowo kreowanego mistrza kraju.

Tradycja zobowiązuje

Legia Warszawa, nowy mistrz Polski, tradycjami sięga początków ubiegłego wieku, zaś założycielami klubu byli żołnierze walczący w Legionach Polskich. Z wojskiem zresztą klub związany był bardzo długo. Z powodów historycznych fani przeciwnych drużyn negują choćby to, że jest to klub warszawski (powstał przecież na Wołyniu). Po II wojnie światowej reaktywowany klub często nazywany był wojskowym, stadion na ulicy Łazienkowskiej nosił nazwę Wojska Polskiego (im Marszałka Józefa Piłsudskiego), zaś we władzach klubu zasiadali panowie w mundurach. W 1989 r. ze struktur Centralnego Wojskowego Klubu Sportowego (CWKS) wyłoniono Autonomiczną Sekcję Piłki Nożnej ,,Legia". Na jesieni trzy lata później pojawił się w niej pierwszy prywatny inwestor w dziejach klubu. Był to Janusz Romanowski, znany szerzej jako hodowca koni. To był zarówno czas wielkich sukcesów sportowych -w lidze mistrzów, jak i początek kłopotów klubu.

bErGIfgd

Legia pod wodzą Romanowskiego zdobyła dwa mistrzostwa Polski (1994 r. i 1995 r.), jednak największym osiągnięciem był awans do Ligi Mistrzów w 1995 r.. Jak sam Romanowski deklarował, w futbol zainwestował około 5,5 mln USD. Po osiągnięciu świetnego wyniku sportowego w Legii, Romanowski postanowił odejść. Podobno powodem był brak porozumienia z wojskowymi, którzy nie chcieli mu dać pełni władzy w klubie. Nie zmienia to jednak faktu, że sukces był budowany na słabym fundamencie. Po jakimś czasie okazało się, że większość piłkarzy, którzy grali w klubie nie mieli podpisanych kontraktów z Legią, ale... Pogonią Konstancin, (klub ten nie miał nawet drużyny seniorów). Do Legii byli jedynie wypożyczeni. Właścicielem kart zawodników, był więc J. Romanowski, właściciel klubu z Konstancina. Oznaczało to, że mógł czerpać dochody ze sprzedaży zawodników. Po jego odejściu Legia została z długami i praktycznie bez zawodników. Umowy były bowiem tak skonstruowane, że klub musiał ponosić koszty związane z utrzymaniem graczy.
Sam Romanowski później jeszcze domagał się od Legii blisko 6,5 mln zł. Ten sam manewr biznesmen zastosował wkrótce jeszcze w Polonii Warszawa.

Koreańskie długi

Już jednak w grudniu 1996 r. Legia pozyskała nowego właściciela, a raczej sponsora - Daewoo. Za obecność w nazwie klubu i na koszulkach piłkarzy, koreańska firma płaciła rocznie 10 mln zł. Klub mógł pochwalić się, pokaźnym jak na tamte czasy rocznym budżetem w wysokości 25 mln zł. Ówczesny prezes Legii, Leszek Miklas, w jednym z wywiadów zdradzał strukturę dochodów klubu: ,,Ponad 60 proc. przychodów stanowi sponsoring. Ok. 25 proc. to środki jakie otrzymujemy ze sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych. 10 proc. stanowią środki ze sprzedaży biletów na mecze. Pozostałe 5 proc. to przychody pozostałe m.in. z merchandisingu, polegającego na sprzedaży różnego rodzaju gadżetów klubowych."

W tym czasie planowano rozbudowę stadionu, inwestycje w drużynę, jednak na przeszkodzie stanął kryzys w którym ucierpiały firmy południowo-koreańskie. Po czterech latach sponsorowania Legii, koncern nie odnotowując żadnego większego sukcesu sportowego był zmuszony wycofać się z finansowania klubu. W spadku przyszłym właścicielom zostawił długi szacowane na 8 mln zł.

bErGIfge

Tymczasowy inwestor

Nowym właścicielem Legii w 2001 r. została firma Pol-Mot. Koreańczykom zapłaciła za udziały blisko 3 mln USD. Firma miała być właścicielem bardzo krótko. Udziały planowała szybko odsprzedać z zyskiem. Klub miała przejąć spółka z Anglii i nawet wprowadzić ją na tamtejszą giełdę. Znów jednak na przeszkodzie stanęła sytuacja na światowych rynkach. Właśnie padło imperium medialne Kircha. Kryzys dotknął Europę, wielkie kłopoty przeżywały kluby w Bundeslidze. W takich warunkach nie było mowy o zawarciu transakcji. Pol-Mot z inwestora ,,na chwilę", stał się nim na stałe. Problem polegał jednak na tym, że firmy nie było właściwie stać na utrzymywanie klubu.

Próbowano zbilansować budżet, ścinając koszty. Cała akcja zakończyła się katastrofą, długi zaczęły rosnąc w zastraszającym tempie. Jak na ironię w 2002 r. piłkarze zdobyli Mistrzostwo Polski. W klubie zabrakło jednak pieniędzy na wypłatę premii. - O wzroście długów zdecydowały dwa moje błędy. - tłumaczył później prezes Pol-Motu, Andrzej Zarajczyk. - Mając w zarządzie klubu swoich przedstawicieli, nie zapewniłem należytej - adekwatnej do stopnia ryzyka - kontroli nad podejmowanymi jednoosobowo decyzjami prezesa. - mówił w jednym z wywiadów były właściciel Legii. Ówczesny prezes klubu obiecał piłkarzom za wygranie ligi 3 mln zł premii, niestety jak mówi Zarajczyk ,,przeliczył się". Zamiast nowego właściciela, w klubie doszło do drastycznych cięć wydatków. - Budżet w tej chwili nie przekracza 10 mln zł. - zdradzał prezes Miklas. - Wpływy z biletów to jakieś 10-15 proc. tej kwoty. Prawa do transmisji telewizyjnych stanowią około 35 proc. budżetu. Reszta to przychody z udziałów w: Pucharze Polski, Pucharze Ligi,
lidze, Pucharze UEFA, od sponsorów i reklamodawców. - tłumaczył prezes Legii w trakcie mistrzowskiego sezonu. Pol-Mot nie miał szczęścia do inwestorów. Z przejęcia klubu rezygnowali kolejni kontrahenci. Z inwestycji wycofał się min. Zbigniew Jakubas, właściciel Multico, wtedy u szczytu swoich dokonań biznesowych.

bErGIfgf

Era ITI na Łazienkowskiej

Ostatecznie najlepsze warunki zaproponował koncern ITI. Umowę przedwstępną podpisano jeszcze w grudniu 2003 r., jednak transakcja została sfinalizowana dopiero w kwietniu 2005 r. Koncern medialny, za udziały zapłacił 750 tys. USD. Konkretnie za 80 proc. akcji, gdyż 20 proc. nadal pozostawało w gestii CWKS Legia. ITI wraz z klubem przejął również jego długi, których nazbierało się w sumie 16,5 mln zł Jeszcze przed transakcją pożyczono również klubowi 2,5 mln zł na bieżące potrzeby. Tak więc już na samym starcie inwestycji, właściciel stacji TVN wydał 5,5 mln USD. ITI stanął już na samym początku przed poważnymi problemami.

- W kwietniu 2004 roku Legia była bankrutem. - wspomina w jednym z wywiadów Jan Wejchert, jeden ze współudziałowców ITI. - Legia nie płaciła piłkarzom i pracownikom od wielu miesięcy. - mówi Wejchert. Do tego narastał konflikt z mniejszościowym akcjonariuszem CWKS. Choć po podniesieniu kapitały udział stowarzyszenia spadł z 20 do 2,5 proc. to miało ono ostatni atut - prawa do herbu Legii. ITI chciało przejąć prawa do znaku. Herb widnieje na szalikach i innych gadżetach sprzedawanych przez klub piłkarski. Zdaniem właścicieli ITI stowarzyszenie zażądało horrendalnych stawek. - Warunki jakie próbował narzucić CWKS są absurdalne i nie do przyjęcia. - mówił półtora roku temu Jan Wejchert. Wygląda jednak na to, że zamiast ,,złotych gór" CWKS obejdzie się smakiem. Dotychczasowy herb klubu, to litera L w kole. Tymczasem w sezonie, który się właśnie skończył, piłkarze grali w koszulkach z literą L, tyle że w tarczy. Podobno z takim znakiem grali piłkarze klubu 90 lat temu. Cóż tradycja zobowiązuje. Różnica była tylko
taka, że nowy (stary) znak nie został zarejestrowany przez CWKS.

To jednak nie koniec. Kolejny konflikt wybuchł na linii inwestor-kibice. Ci ostatni mieli za złe, że drastycznie podniesiono ceny biletów na mecze. Ten spór też jednak szybko został rozwiązany. Stowarzyszenie kibiców dostało dodatkowe fundusze na oprawę meczów i można było zacząć myśleć o mistrzostwie. W pierwszym sezonie pod wodzą ITI, Legia nie zawojowała ani polskiej ekstraklasy, ani tym bardziej Europy. Nowy prezes Piotr Zygo uczył się dopiero specyfiki działania klubu sportowego. - Nie ukrywam, że nie jestem wielkim znawcą futbolu. Znam go raczej od strony kibica - mówił 4 maja 2005 roku nowy prezes, kiedy obejmował swoją funkcję.

bErGIfgg

Właściciele popełniali błędy, jednak wszyscy uczciwie przyznawali, że na sukcesy czas przyjdzie dopiero po 3 latach. Początkowe szacunki dotyczące budżetu klubu od momentu wejścia do Legii ITI mówiły o 20 mln zł. Niedawno w wywiadzie dla ,,Dziennika" prezes ujawnił, że ostatni sezon kosztował ITI 50 mln zł, jak to określił ,,z groszami". Owe grosze to zapewne premia dla zespołu w wysokości - jak spekuluje prasa 4 mln zł.

Quo Vadis?

Na razie ITI zapowiada uruchomienie kablowej telewizji klubowej i wydatki na zakup nowych piłkarzy rzędu 10 mln zł. Władze firmy uzależniają jednak poziom finansowania od rozwiązania sprawy gruntów wokół stadionu Legii. Miasto rozpisało przetarg na budowę, jednak do jego rozstrzygnięcia jest chyba równie daleko co rok temu. Dobrze tą atmosferę oddaje komunikat biura prasowego Legii, w którym czytamy: ,,Będziemy pilnie obserwować działania władz Miasta Warszawy w sprawie rozbudowy lub budowy nowego stadionu dla klubu.

Pełna przebudowa stadionu jest, była i będzie warunkiem niezbędnym dla rozwoju klubu, a tym samym uniknięcia powtórki sytuacji sprzed dwóch lat, kiedy klub znalazł się na krawędzi bankructwa bez szans na otrzymanie licencji do udziału w rozgrywkach ligowych i europejskich." Czy decyzja odnośnie stadionu zweryfikuje mocarstwowe plany ITI i Legii? Czy tak jak poprzedni właściciele zrezygnują po osiągnięciu małego sukcesu?

Wkrótce się przekonamy.

bErGIfgy
strategie firm
strategie
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)