Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mariusz Błoński
|

Nintendo, japońska wańka-wstańka

0
Podziel się:

Firma ta ma wyjątkową umiejętność radzenia sobie w trudnych chwilach i udanego rywalizowania z potężniejszymi konkurentami.

Nintendo, japońska wańka-wstańka
(EPA/PAP)

Pod koniec września 2007 roku prasa donosiła: ,,Nintendo drugą co do wartości japońską firmą".

Co prawda po dwóch tygodniach informacje nieco skorygowano, gdyż przez jakiś czas zawieszone były notowania Mitsubishi UFJ Financial Group, jednak nie zmienia to faktów. Od Nintendo, firmy obecnej tylko i wyłącznie na rynku elektronicznej rozrywki, większą wartość mają Toyota Motor Corp. i Mitsubishi UFJ Financial Group.

Wartość Nintendo wynosi grubo ponad 85 miliardów dolarów. Rynkowa kapitalizacja Nintendo jest więc niemal dwukrotnie wyższa niż Sony, mimo iż ta druga firma notuje ośmiokrotnie większe wpływy.

To m.in. odbicie sukcesu Wii, konsoli najnowszej generacji, która pozostawiła w tyle rynkowych konkurentów - Xboksa 360 Microsoftu i PlayStation 3 Sony.

Sukces Nintendo nie wziął się jednak znikąd i, jak za chwilę się przekonamy, firma ta ma wyjątkową umiejętność radzenia sobie w trudnych chwilach i udanego rywalizowania z dużo potężniejszymi konkurentami.

Karciane początki. Marufuku

Nintendo zostało założone w 1889 roku przez Fusajiro Yamauchiego, jako firma o nazwie Marufuku. Zajmowała się produkcją tradycyjnych japońskich kart do gry, tzw Hanafuda. Ręcznie wytwarzane karty szybko zdobyły popularność i stopniowo pan Yamauchi musiał zatrudniać kolejne osoby.

W 1933 roku adoptowany syn Yamuchiego, Sekiryo Yamauchi, który w międzyczasie przejął firmę, związał się z innym przedsiębiorstwem, tworząc Yamauchi Nintendo & Co.

Dla historii Nintendo niezwykle ważne okazały się rządy kolejnego prezesa, Hiroshiego Yamauchiego, wnuka Sekiryo. Objął on rządy w wieku zaledwie 21 lat, po niespodziewanej śmierci swojego dziadka w roku 1949.

Pierwsze wielkie sukcesy

Cztery lata później Nintendo Playing Card Company Ltd. (tak nazywała się wówczas firma), zaczęła, jako pierwsza w Japonii, wytwarzać karty z plastiku. Okazały się one wielkim hitem i firma zdominowała rynek. Młodemu prezesowi to jednak nie wystarczało. Myślał o ekspansji zagranicznej. W 1956 roku wybrał się do USA na rozmowy z przedstawicielami U.S. Playing Card Company. Ten największy w USA producent kart do gry posiadał niewielkie biuro, które uświadomiło Hiroshiemu, jak niewielki potencjał tkwi w tym rynku. Nintendo nadal jednak było wierne kartom do gry. W 1959 roku firma podpisała umowę z Disneyem, która pozwalała jej produkować karty z wizerunkami bohaterów kreskówek.

Giełdowy debiut i początek problemów

Okazały się one tak wielkim sukcesem, że w 1962 roku Nintendo mogło wejść na giełdę. Nowo zdobyty kapitał postanowiono zainwestować i władze firmy przez kilka lat próbowały szczęścia w różnych dziedzinach, od przedsiębiorstwa taksówkowego, poprzez sieć hoteli, aż po produkcję odkurzaczy. Żadna z inwestycji nie wypaliła, poza produkcją zabawek. Na tym rynku Nintendo przydało się doświadczenie zdobyte przy okazji produkcji i rozprowadzania kart do gry. Co do samych kart, to firma nie mogła już liczyć na ten rynek. Gdy w Kraju Kwitnącej Wiśni trwał boom gospodarczy, rynek się ZOBACZ TAKŻE:
Pierwsza reklama telewizyjna Nintendonasycił, Japończycy przestali kupować karty do gry, akcje Nintendo spadły z ponad 900 do 60 jenów.

Nintendo, obok kart, produkowało jeszcze zabawki, ale nie było liczącym się graczem w tej dziedzinie. Firmę w dużej mierze uratował przypadek. W 1965 roku pracę w niej rozpoczął inżynier Gunpei Yokoi, którego zadaniem było nadzorowanie pracy linii produkcyjnych wytwarzających karty.

Sztuczna ręka ratuje Nintendo

Pięć lat później prezes Hiroshi Yamauchi, wizytując linię produkcyjną Hanafudy, zauważył sztuczną rękę, którą dla zabawy skonstruował Yokoi. Kazał mu przygotować model dla dzieci. ,,The Ultra Hand" stała się pierwszym mechanicznym przebojem Nintendo, a Gunpei Yokoi przeszedł z działu utrzymania ruchu do wydziału projektowego. Z czasem stał się twórcą wielu bardzo dobrze sprzedających się zabawek.

Przedsiębiorstwo rozwija, jako pierwsze w Japonii, produkcję elektronicznych zabawek, odnosząc coraz większe sukcesy.

Gry wideo

Firma zaczyna interesować się też rynkiem gier wideo. W 1975 roku otrzymuje od Mitsubishi Electric propozycję współpracy przy rozwijaniu domowego systemu rozrywki elektronicznej. Dwa lata później na rynek trafia Color TV Game 6 - pierwszy system do gier wideo wyprodukowany przez Nintendo. W 1978 roku firma rozpoczyna też produkcję i sprzedaż inkasujących monety automatów do gier. Rynek rozrywki wideo jest na tyle obiecujący, że powstaje osobny dział zajmujący się automatami, a w 1980 roku Nintendo otwiera swój amerykański oddział. Już rok później ukazuje się jeden z największych przebojów firmy - maszyna z grą ,,Donkey Kong". Sukces gry, stworzonej przez Yokoia i jego ucznia Shigeru Miyamoto (to kolejny pracownik Nintendo, który miał stać się legendą na rynku gier), był tak wielki, że ukazały się jej wersje na najpopularniejsze wówczas urządzenia domowe - Atari 2600 i ColocoVision.

W tym mniej więcej czasie Nintendo zaczęło interesować się rynkiem konsoli domowych. Wiadomo było, że wejście nań nie będzie łatwe. Działali tam bowiem silni gracze, z potężnym Atari na czele. Sytuacja była jednak bardzo płynna i kolejne firmy oraz produkty pojawiały się i znikały.

Rynkowy gigant

W 1983 roku Nintendo rozpoczęło na japońskim rynku sprzedaż konsoli Famicom (od Family Computer). Rok później był to już najpopularniejszy produkt tego typu. Sukces urządzenia zachęcił Japończyków do wyjścia na zewnątrz.

Konsolę odpowiednio zmodyfikowano i w 1985 roku podczas targów Consumer Electronics Show pokazano urządzenie NES (Nintendo Entertainment System). Sukces był oszałamiający. Przez kolejnych pięć lat była to najlepiej sprzedająca się konsola w USA. Zdecydowały o nim przede wszystkim świetne, legendarne już gry: ,,Super Mario Bros", ,,Duck Hunt", ,,The Legend of Zelda"czy ,,Donkey Kong Jr.". Ówcześni giganci rynku, Atari i Sega, zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Atari nigdy zresztą nie odbiło się już od dna i z czasem firma wycofała się z rynku sprzętu komputerowego.

Użytkownik NES otrzymywał świetną konsolę, robota R.O.B, kontrolery oraz plastikowy elektroniczny pistolet NES Zapper. Po kilku latach do zestawu dołączono specjalną matę. Dzięki zestawowi czujników użytkownik mógł sterować grą poruszając się po macie.

Mimo dość wysokiej ceny (250 dolarów) Nintendo sprzedało do dzisiaj 60 milionów NES i 500 milionów kartridży z grami.

Przez kilka kolejnych lat pozycji Nintendo próbowały zagrozić kolejne firmy.

Pojawia się konkurencja

Udało się to dopiero firmie Sega, która w 1989 roku zaprezentowała produkt o nazwie Sega Genesis i na trzy lata zdominowała amerykański rynek.

Nintendo było w stanie odpowiedzieć dopiero dwa lata po debiucie Segi. W 1991 roku na rynek trafia Super Nintendo Entertainment System (SNES). Użytkowników próbowano przekonać świetną grafiką i kilkoma dodatkami, wśród których znalazła się m.in. bezprzewodowa bazooka i SNES Mouse. Klientów udało się przekonać i kupili oni 49 milionów SNES, a historia tej konsoli pokazała, iż na rynku tego typu urządzeń najważniejsze są... gry. Na SNES pojawiło się co najmniej 750 tytułów, a wśród nich takie przeboje jak Donkey Kong Country i Street Figher II.

Przez kolejne kilka lat największymi producentami konsoli były Sega i Nintendo. Ich pozycji nie mogły zagrozić ani Philips, ani Commodore, ani Atari, które podjęło ostatnią próbę odzyskania pozycji. Commodore zbankrutowało, a Atari, jak już wspomnieliśmy, zrezygnowało z walki o rynek.

Do roku 1995 wydawało się, że rynek podzieliły między siebie dwie potęgi.

Nadchodzi Sony

Rok 1995 był przełomowy na rynku, na którym do dzisiaj działa Nintendo. Pojawił się na nim bowiem gigant elektroniczny - Sony. Debiutant od razu pokazał rewolucyjny produkt, konsolę PlayStation (dotychczas sprzedano 100 milionów sztuk), która na najbliższe lata całkowicie zdominowała rynek.

Sega w ciągu kilku lat przestanie się liczyć, a Nintendo, które rozpoczęło sprzedaż dziwacznej przenośnej konsoli o nazwie Virtual Boy, szybko zrozumiało swój błąd i po roku przestała się nim zajmować. Zastąpił ją system Nintendo 64, pierwsza 64-bitowa konsola w historii. Odniosła ona dość spory sukces (znowu dzięki świetnym grom), ale nie spełniła pokładanej w niej nadziei. Nie pozwoliła odzyskać Nintendo dawnej pozycji.

Kolejne lata upływają pod znakiem całkowitej dominacji Sony, chociaż Nintendo odnosi sukcesy na rynku przenośnych konsoli do gry. Pojawiają się takie produkty jak Game Boy czy Game Boy Advance. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych z Nintendo odszedł Gunpei Yokoi, który zdążył jeszcze zaprojektować Game Boya. W 1997 roku 57-letni Yokoi ginie w wypadku samochodowym.

Wśród gigantów

Tymczasem na rynku wciąż dominuje Sony, jeszcze bardziej umacniając swą pozycję premierą PlayStation 2. Sukces tej konsoli jest większy niż poprzedniczki. Sprzedano jej bowiem 120 milionów sztuk.

Pojawia się też kolejny gigant. Pod koniec 2001 roku debiutuje Xbox firmy Microsoft. Nintendo ma silną pozycję na rynku konsoli przenośnych, wydaje się jednak, że stosunkowo niewielka firma nie ma czego szukać pomiędzy Sony i Microsoftem na rynku stacjonarnych konsoli.

W 2002 roku ze stanowiska ustępuje Hiroshi Yamauchi, a jego miejsce zajmuje obecny prezes Satoru Iwata. Tymczasem Nintendo próbuje swoich sił w Europie. Firma zostaje oskarżona przez Komisję Europejską o praktyki monopolistyczne i skazana na grzywnę w wysokości 18 milionów euro.

Dwa lata po zmianie prezesa debiutuje Nintendo DS, kolejna przenośna konsola, która okazała się sukcesem. Jest zresztą z powodzeniem sprzedawana do dzisiaj.

Sony, Microsoft i Nintendo rozpoczynają prace nad konsolami kolejnej już, siódmej, generacji. W miarę upływu czasu, gdy do prasy wyciekają kolejne informacje dotyczące możliwości technicznych rozwijanych urządzeń, staje się jasne, że walkę o rynek stoczą Microsoft i Sony. Obie firmy szykują wysoko zaawansowane multimedialne kombajny. A Nintendo pracuje nad typową konsolą, której specyfikacja techniczna wygląda nader skromnie przy konkurentach.

Analitycy najczęściej typują zwycięstwo Sony. Jako zwycięzcę rzadko wymienia się Microsoft, a Nintendo... Wydaje się, że wypadło z gry.

Tryumfalny pochód Wii

Dzisiaj, dwa lata po debiucie Xboksa 360 (Microsoft) i rok po pojawieniu się na rynku PlayStation 3 (Sony) oraz Wii (Nintendo), sytuacja jest zupełnie inna od prognozowanej.

Nintendo po raz kolejny w historii zdeklasowało konkurentów.

W sierpniu bieżącego roku poinformowano, że Nintendo właśnie przegoniło Microsoft pod względem liczby sprzedanych konsoli. Wii znalazło 10,57 miliona nabywców, a Xbox 360 - 10,51 miliona. Pamiętać przy tym należy, że Wii zadebiutowało o rok później od konsoli Microsoftu. Najgorzej wypada PlayStation 3. Konsola, która pojawiła się w tym samym mniej więcej czasie co Wii, przekonała do siebie 4,32 miliona osób.

Nintendo nie tylko sprzedaje więcej, ale może poszczycić się też najszybszym wzrostem sprzedaży. Z wrześniowych danych firmy NPD wynika, że w całym sierpniu konkurenci sprzedali następującą liczbę swoich konsoli: Nintendo (Wii - 438 000, DS - 435 000, Game Boy Advance - 75 900), Microsoft (Xbox 360 - 303 400), Sony (PlayStation 3 - 143 300, PlayStation Portable - 160 200, PlayStation 2 - 222 800).

Niedawno ukazały się kolejne informacje, niekorzystne dla konkurentów Nintendo. Otóż coraz liczniejsi producenci gier zaczynają tworzyć tytuły dla Wii. W ostatnim kwartale bieżącego roku na rynek trafi 86 gier dla Wii (w tym 20 tytułów tylko i wyłącznie dla tej konsoli), 47 gier dla Xboksa 360 (w tym 8 na wyłączność) i 38 dla PlayStation 3 (5 na wyłączność). A, jak pamiętamy, to w olbrzymiej mierze gry decydują o sukcesie konsoli.

Nintendo wciąż umacnia swoją pozycję, a że firma ta wyjątkowo dobrze radzi sobie z przeciwnościami losu, niewykluczone, że walka o rynek konsoli 8. czy 9. generacji rozgorzeje pomiędzy Nintendo a firmami, wśród których nie będzie ani Sony, ani Microsoftu.

strategie firm
strategie
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)