Notowania

polska
05.11.2009 08:30

,,Jesteś szalona" nie dla brandów

Disco polo w Polsce to jedno z ostatnich tabu do obalenia. Choć w ostatnich latach, muzyka ta zajęła bezpieczne miejsce po stronie kiczu, to nadal jej słuchanie nie jest ,,usankcjonowane". Stąd, zarówno słuchacze, jak i wydawcy, zeszli do podziemia, czyli do Internetu.

Podziel się
Dodaj komentarz

- Można muzyki disco polo nie lubić, ale nie należy uniemożliwiać wykonywania pracy zespołom. Portal, który reprezentuję stara się dotrzeć do konkretnych odbiorców i promować muzykę, która została pozbawiona swoich praw w polskich mediach – uważa Wirginia Drabek, z NETSTEL Software, wydawcy portalu disco-polo.pl. - Podobno o gustach się nie dyskutuje - dlaczego więc słowa te nie dosięgają tylko tego gatunku muzyki? – pyta retorycznie Drabek.

Nie przyznają się, ale słuchają

Występ lidera Boys w show u Kuby Wojewódzkiego, czy liczne plenerowe imprezy, podczas których zespoły disco polo przygrywają bawiącemu się tłumowi, nadal nie są w stanie przekonać m.in. producentów, że słuchacz disco polo to wartościowy target, do którego warto skierować przekaz reklamowy.

- Może krzywdzące stereotypy wynikają z ich "inności"? Z faktu, że nie chcą być "na czasie", nie interesuje ich "główny nurt"? Może autonomia i niezależność ich gustu jest niezrozumiała i niepokojąca dla "mainstreamu" podążającego za tymi, którzy aktualnie adorowani są przez media? – nad medialną banicją słuchaczy disco – polo zastanawia się Marek Staniszewski, m.in. autor publikacji „Atlas strategiczny. Inspiracje dla menedżera”, „Strategiczny podstęp. Umiejętność wygrywania w biznesie”.

Niechęć do muzyki disco-polo i jej słuchaczy, ewidentnie kłóci się z wynikami badań z badań TNS OBOB z 2008 roku „Muzyczny portret Polaków”. Jak wynika ze statystyk 29 proc. Polaków przyznaje się do słuchania tego rodzaju muzyki. Badań na temat, ile z tych osób korzysta z Internetu nie ma. Wystarczy jednak przyjrzeć się popularności serwisów poświęconych dico-polo czy radiowych kanałów tematycznych, aby stwierdzić, że to pokaźna grupa. Zarówno słuchacze jak i wydawcy nie mieli większego wyboru. Jedynym obecnie programem telewizyjnym, którego tematyką jest muzyka disco-polo jest „Vipo” nadawany w TVS (Telewizji Silesia), wzorem swojego protoplasty - Disco Relax w każdą niedzielę o godz. 10.

O popularności muzyki disco-polo wśród Polaków jest przekonany Paweł, z wydawnictwa muzycznego GreenStar, m.in. wydawcy płyt zespołu Boys. - Oszacować nawet przybliżoną liczbę słuchaczy jest ciężko. Jednak śmiało można stwierdzić, że odbiorcy tego nurtu to zdecydowanie najliczniejsza grupa fanów w Polsce. Wystarczy spojrzeć na Juwenalia w każdym mieście czy każdy koncert disco polo - mówi. - Warto zwrócić uwagę, że trudność w określeniu dokładnej liczby słuchaczy, wynika z faktu, że wielu Polaków nie przyznaje się do słuchania disco polo, które traktowane jest jako wstydliwe hobby – dodaje Wirginia Drabek.

Kim jesteś słuchaczu disco – polo?

Rafał Sokulski, dyrektor programowy kanału Disco Polo, w platformie Open.fm: - Disco polo jest jednym z najpopularniejszych kanałów, spośród tych, które mamy w ofercie. Niech świadczy o tym fakt, że aż 1/7 wszystkich użytkowników Open.fm przynajmniej raz odwiedziła kanał Disco-Polo. Użytkownicy tego kanału są wierni swoim upodobaniom. Nie są podatni na przejściowe mody. Podczas gdy rotacja na innych kanałach jest spora, słuchacze disco polo nie „skaczą” ze stacji na stację. Trudno natomiast powiedzieć coś na temat ich wieku – opisuje profil słuchacza kanału Disco-Polo w Open.fm Sokulski.

Słowa dyrektora programowego kanału Disco-Polo w platformie Open Fm potwierdza socjolog Dominik Batorski z Uniwersytetu Warszawskiego. - Internauci słuchający disco polo to jedna z najwierniejszych grup słuchaczy. Ich zainteresowania są skrystalizowane, stabilne. Mają stałe preferencje. Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że kierowanie odpowiednich komunikatów do tej grupy osób, dla reklamodawców byłoby korzystnym rozwiązaniem – uważa Batorski.

Popularność serwisów i liczebność użytkowników podkreślają sami wydawcy. Wirginia Drabek nie chce zdradzić dokładnej liczby użytkowników serwisu www.disco-polo.pl, ale przyznaje, że wzrost oglądalności strony, na chwilę obecną wynosi 37,49 proc. - Obecnie, zarejestrowanych mamy 3283 użytkowników. Codziennie ta liczba zwiększa się około 20 nowych. Liczba unikalnych użytkowników, która w sierpniu i wrześniu 2009, odwiedziła stronę, to ponad 400 tys. W ubiegłym roku, w tych samych miesiącach odwiedziło nas około 320 tys. unikalnych użytkowników. Zatem tendencja jest jak najbardziej wzrostowa – mówi Tomek, administrator serwisu DiscoStrefa.info.

Jak się funkcjonuje w „podziemiu”?

Jak każdy serwis działający w sieci, także i tym o tematyce disco-polo zależy na popularności i czerpaniu z tej popularności korzyści - zarówno finansowych, jak i wizerunkowych. Jak przyznają wydawcy, niestety nie narzekają na odzew na swoje oferty reklamowe.

- Posiadamy ofertę dla reklamodawców - oferujemy sprzedaż bannerów, bilboardów i linków, jednak nie cieszy się ona dużym powodzeniem. Reklamę kupują głównie zespoły które chcą się wypromować – mówi Tomek, administrator portalu DiscoStrefa.info. - Pozycjonujemy portal na kluczowe frazy takie jak "disco polo", "teledyski disco polo" , "mp3 disco polo". Wiąże nasz również współpraca z wydawnictwami wydającymi płyty z muzyką taneczną, a także z innymi portalami muzycznymi - wymienia formy promocji i reklamy portalu.

Podobnie na pytanie odpowiada ekipa Disco-Polo.pl. - Każdy zainteresowany współpracą z portalem może skontaktować się bezpośrednio z osobą odpowiadającą za wizerunek serwisu. Na chwilę obecną współpracujemy z kilkoma partnerami, a współpraca ta przynosi obopólne korzyści. Pozytywnie reagujemy także na oferowaną wymianę barterową, buttony, artykuły promujące, konkursy itd. Staramy się nie ograniczać do schematów, cały czas dyskutujemy nad nowymi sposobami promocji w Internecie, chociaż warto zauważyć, że sieć nie jest naszą jedyną przestrzenią, w której możemy reklamować zarówno nasz serwis jak i muzykę disco-polo – mówi Wirginia Drabek.

Przedstawiciele serwisu Disco–polo.pl przyznają, że doskonalą techniki pozycjonowania serwisu, kładą nacisk na frazy związane z muzyką disco-polo, przodującymi zespołami oraz najpopularniejszymi piosenkami. Użytkownikom, uczestnictwo w życiu serwisu zapewnia m.in. możliwość umieszczania komentarzy pod konkretną piosenką, teledyskiem bądź wydarzeniem.

Reklamodawco, co nie podoba ci się w słuchaczu disco-polo?

Jest ich sporo, są wierni, mają skrystalizowane upodobania. Czyż to nie wymarzony target dla przedsiębiorcy? Co jest ze słuchaczem disco-polo nie tak, że reklamodawcy nie chcą kierować do niego swojego przekazu. - Czy można ignorować 7 mln osób? (mniej więcej tyle przyznaje się w Polsce do słuchania gatunku muzyki disco-polo). Odpowiedź brzmi: można. Przynajmniej tak wynikałoby z nikłego zainteresowania marketerów tą grupą konsumentów – dywaguje Marek Staniszewski.

- Co może zniechęcać reklamodawców? Być może nie chcą, aby ich marka była blisko kojarzona, z takim rodzajem muzyki. Disco-polo jest przecież synonimem obciachu. Co prawda Internet pozwala na bardzo precyzyjne targetowanie przekazu, ale być może nasz jeszcze do tego nie dojrzał – zastanawia się Dominik Batorski.

Winą słabego „ruchu reklamowego” wśród słuchaczy muzyki disco-polo nie należy obarczać tylko reklamodawców. Być może wydawcy tego rodzaju serwisów nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co należy zrobić, aby udowodnić, że w słuchacza disco – polo warto zainwestować.

- Czy target został zdefiniowany ilościowo i jakościowo, i czy charakterystyka ta jest włączona do oferty dla reklamodawców? Czy informacja o popularności wymienionych kanałów jest włączona do oferty? Czy wykonano ruchy marketingowe, z gatunku wykorzystujących np. "społeczny dowód słuszności", lub inne mechanizmy, wzmacniające ofertę? Przykład: gratisowe wykonanie i zamieszczenie reklamy liderów kategorii i powoływanie się na nią – wymienia Danuta Majsak, konsultant komunikacji marketingowej i wizerunkowej Holding Profit. - Jeśli wydawcy nie prowadzą zasygnalizowanych wyżej działań, komplementarnie, w formule zogniskowanej - to klapa. Reklamodawcy bowiem, chcąc ulokować budżety jak najkorzystniej, skorzystają z oczywistych dla nich, uznanych jako masowe, a więc bezpiecznych przedsięwzięć – tłumaczy Majsak.

Marek Staniszewski zgadza się z poprzednikami: sympatycy disco polo to teoretycznie idealna grupa dotarcia, łatwo zidentyfikować miejsca, w których bywają, ich preferencje muzyczne wpisują się w określony styl życia, są również lojalni. - Z drugiej strony są to konsumenci "II-giej kategorii" - słabiej wyedukowani, mniej zamożni, częściej mieszkańcy "Polski B", Co jednak można sprzedać młodemu mieszkańcowi wsi, który żyje na garnuszku rodziców? Takie pytanie to oczywiście przejaw myślenia stereotypami – mówi Marek Staniszewski. - Słuchacze disco polo to przecież nie tylko sfrustrowani brakiem przyszłości mieszkańcy popegeerowskich blokowisk. Ale chyba właśnie stereotypy każą zapominać o takiej "grupie docelowej" jak słuchacze disco polo – przekonuje Staniszewski. - Na pewno jest w tej grupie olbrzymi potencjał marketingowy. Tym samym dla zachęty, każdej takiej marce dedykuję piosenkę:

Wstyd, ujma, stereotyp

Jak reklamowanie się wśród słuchaczy muzyki disco polo może wpłynąć na wizerunek marki? Meandry myślenia rekamodawców w tej materii przybliżyła Danuta Majsak, konsultant komunikacji marketingowej i wizerunkowej Holding Profit:

Skłonni jesteśmy sądzić, że reklamodawca (przedsiębiorca) kieruje się w swych działaniach kategorią zysku. Na poziomie racjonalnym tak jest. Ale przedsiębiorca jest także człowiekiem i nie jest wolny od postaw i zachowań dla ludzi immanentnych. Jako człowiek jest też we władaniu wielu przemożnych mechanizmów psychologicznych, którym ulega bezwiednie i poza "racjonalną świadomością".

Kategoria psychologiczna, która ma chyba najistotniejsze znaczenie, w odniesieniu do postawionego pytania głównego, nazywa się „samoocena” i jest najwrażliwszą komponentą konstrukcji psychologicznej każdego z nas. Wielokrotnie spotkałam się z „jej głosem” w pracy z klientami i sądzę, że w przypadku, o którym mowa też tak jest.

Może się bowiem zdarzyć, że zaistnienie danej marki w otoczeniu muzyki disco-polo postrzegane będzie jako ujma dla jej wizerunku, ale nie bezpośrednio, ale poprzez projekcję.
To jej  właściciel (a nasz reklamodawca), stanąwszy przed propozycją promocji w wyżej wymienionych kanałach, albo nie będzie mógł tej ryby osobiście przełknąć, albo nie nałoży jej nawet na talerz, w obawie: „co ludzie na to powiedzą”.

W obu przypadkach mechanizm będzie nieświadomy i w obu dotyka boleśnie samooceny. Napięcie powstałe w wyniku opisanego procesu zostaje następnie przenoszone na jedyne w swoim rodzaju, najukochańsze dziecko reklamodawcy – na jego markę. Teraz wiadomo, że komunikacja B2B, dążąca do pozyskania tegoż, musi być konstruowana z uwzględnieniem tej wiedzy.
Tagi: polska, internet, praca, serwis, media, sprzedaż, muzyka, reklama, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz