Notowania

Przejdź na
polska
16.11.2009 10:34

"... lub przez sieć Internet" - ustawy hazardowej ciąg dalszy

Rząd zmienił zdanie co do kształtu ustawy hazardowej. Dopisane w ostatniej chwili słowa: "... lub przez sieć Internet" oznaczają, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom premiera Tuska, zakłady w Sieci będą jednak legalne.

Podziel się
Dodaj komentarz

Rząd zmienił zdanie co do kształtu ustawy hazardowej. Dopisane w ostatniej chwili słowa: "... lub przez sieć Internet" oznaczają, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom premiera Tuska, zakłady w Sieci będą jednak legalne.

Ekspresowa nowelizacja

W resorcie finansów powstała nowelizacja zaakceptowanego we wtorek przez rząd projektu tzw. ustawy hazardowej. We wcześniejszym projekcie nowelizacji ustawy art 14. ust. 3 brzmiał:

"Przyjmowanie zakładów wzajemnych dozwolone jest – stosownie do udzielonego zezwolenia – wyłącznie w punktach przyjmowania zakładów wzajemnych."

W piątek wieczorem rozszerzony on został o słowa:

"...lub przez sieć Internet."

W kilku punktach wyszczególniono również warunki wyznaczające reguły prowadzenia zakładów w Sieci, m.in. : strony, na których będzie można dokonywać zakładów bukmacherskich, będą musiały mieć polskie domeny , a także zabezpieczenia uniemożliwiające wejście osobom niepełnoletnim, ponadto firmy będą musiały prowadzić rachunek w bankach w Polsce. Zezwolono firmom na reklamowanie swych usług w Internecie. Wciąż zakazane pozostają takie form hazardu, jak ruletka, czy poker.

Rząd: „Zmiana była konieczna”

Prawdopodobnie za legalizacją internetowych bukmacherów miał optować wicepremier Waldemar Pawlak.

- Pawlak od dawna był orędownikiem e-biznesu. W trakcie dyskusji nad tą ustawą wielokrotnie mówił, że nie wolno nam zakładać kagańca na Internet, bo sieć to przyszłość naszego kraju - skomentował dla "Dziennika" jeden z ministrów.

Zdaniem rzecznika rządu *Pawła Grasia *ta nowelizacja powstać miała z bardzo prostego powodu. - To, co jest legalne w realu, powinno być też legalne w Internecie. I na odwrót: to, co jest zabronione w realu, musi być zabronione także w Internecie - powiedział Graś. Podkreśla on, że legalizacja internetowych zakładów wzajemnych musiała nastąpić, gdyż do tej pory była to sfera nieuregulowana prawnie.

Warto podkreślić, że jeszcze trzy dni wcześniej rząd grzmiał, że każda forma e-hazardu (w tym i zakłady wzajemne) miała być całkowicie zabroniona. Wiceminister finansów Jacek Kapica, który odpowiedzialny jest za tworzenie nowej ustawy, przekonywał wcześniej, że zgoda na jakąkolwiek formę hazardu w Sieci jest niemożliwa, ponieważ nie przyniosłoby to Polsce żadnych wpływów do budżetu - Właściciele stron internetowych z grami hazardowymi i tak płaciliby podatki w rajach podatkowych, a nie w kraju - argumentował. Szerzej na ten temat wypowiadał sie pod koniec października w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną", kiedy to stwierdził, że resort finansów liczy na to, że jeśli zlikwidowana zostanie internetowa konkurencja, automatycznie zwiększą się wpływy od klasycznych bukmacherów.

Bukmacherzy - Polska na tym straci

Przedstawiciele klasycznych, polskich firm bukmacherskich ostrzegają, że jeśli nowa wersja ustawy rządowej wejdzie w życie, to do budżetu już w ogóle nie będą wpływać podatki z tytułu zakładów wzajemnych.

- Zostaniemy wyparci przez firmy internetowe. Nowelizacja zakłada bowiem podniesienie nam podatku z 10 do 50 proc. A Internetowi bukmacherzy w rajach podatkowych odprowadzają podatek od 2 do 5 proc. - mówi "Dziennikowi" Zdzisław Kostrubała, prezes bukmacherskiej firmy STS. Zwraca uwagę na to, że choć internetowi bukmacherzy będą musieli zakładać polskie strony internetowe i prowadzić rachunki w polskich bankach, to i tak podatków w Polsce płacić nie będą. - Unijne prawo jest nadrzędne wobec polskiego i gwarantuje swobodę prowadzenia działalności gospodarczej na terenie UE. Po co więc płacić 50 proc. podatku w Polsce, skoro na Malice jest 0,5 proc.? - pyta Kostrubała.

Opozycja: "To nie koniec!"

Przedstawiciele opozycji nie ukrywają, że mają wiele zastrzeżeń do najnowszej wersji projektu, jak i jego wprowadzenia. Już teraz zapowiadają, że nie obejdzie się bez stosownych ingerencji.

- Ta nowelizacja wyeliminuje z rynku legalnie działające firmy, które są pod pełną kontrolą, w których nie mogą grać nieletni. A w Internecie takiej kontroli nie ma. To o to chodziło premierowi, gdy mówił, że chce chronić nasze dzieci? - dziwi się Marek Wikiński z SLD. Wraz z klubem chce zgłosić poprawkę, zgodnie z którą internetowe zakłady wzajemne obciążone miałyby być najwyższą możliwą stawką podatku ze stosowanych przy tego typu działalności w UE.

To nie jedyny problem. Dokument zawierający najnowszy projekt pojawił się na stronach ministerstwa finansów w piątek wieczorem, czas na konsultacje społeczne wyznaczono jednak tylko do niedzielnego wieczora.

- Brak właściwych konsultacji społecznych może być powodem zakwestionowania tej ustawy przez Trybunał Konstytucyjny, gdyby ta ustawa została tam zaskarżona - przekonuje Wikiński.

Początkowo Tusk zapowiadał, że chciałby, by nowe prawo zaczęło obowiązywać od początku 2010 roku. Dlatego też Platforma chce, by ustawa trafiła do prezydenta przed 30 listopada. Wydaje się jednak, że działania takie, jak nowelizacja przyjętego trzy dni wcześniej projektu, projektu - który już neguje opozycja, nie pozostaną bez wpływu na ten czas.

Źródło: Dziennik.pl

Tagi: polska, internet, rząd, rynek, prezydent, polski, prawo, sieci, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz