Notowania

usa
07.04.2010 12:24

Chińscy hakerzy mogli użyć Twittera

Twitter i Google posłużyły chińskim hakerom do kradzieży tajnych dokumentów z Ministerstwa Obrony Indii i ataku na Dalajlamę. Ślady włamań prowadzą do Chengdu w południowo-zachodnich Chinach.

Podziel się
Dodaj komentarz

Twitter i Google posłużyły chińskim hakerom do kradzieży tajnych dokumentów z Ministerstwa Obrony Indii i ataku na Dalajlamę. Ślady włamań prowadzą do Chengdu w południowo-zachodnich Chinach.

Jak wynika z raportu badaczy z Kanady i z USA, grupa cyberszpiegów użyła popularnych serwisów internetowych, takich jak Twitter, Google i Yahoo oraz blogspot do przejęcia tajnych dokumentów z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Indii. Były wśród nich poufne dane oceny sytuacji w zakresie bezpieczeństwa Tybetu, Bangladeszu czy Myamaru. W rękach hakerów są też informacje dostarczone przez osoby ubiegające się o wizy i cenne kontakty wykradzione z biura Dalajlamy. Te ostatnie mogą posłużyć do śledzenia duchowych przywódców, których w Chinach oskarża się o nawoływanie do walki o niepodległość Tybetu.

Według raportu „Shadows In the Clouds”, sieć szpiegowska miała być prowadzona przez chińskie podziemie przestępcze. A uzyskane informacje mogły zostać przekazane oddziałom chińskiego rządu. W raporcie przyznano jednak, że nie udało się znaleźć mocnych dowodów udziału władz chińskich w tej operacji szpiegowskiej

Chińskie władze zaprzeczają jakimkolwiek kontaktom z cyberszpiegami. - Chiński polityka jest bardzo przejrzysta. Zdecydowanie sprzeciwiamy się wszelkiej przestępczości internetowej, w tym włamaniom hakerskim – powiedziała rzeczniczka chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Ataki z wykorzystaniem społecznych sieci zdobyły większą uwagę od czasu przyznania przez Google’a, że padł on ofiarą hakerów z Chin. Google automatycznie wycofał też swoją chińskojęzyczną wyszukiwarkę z tego państwa.

Dane zebrane przez amerykańskich i kanadyjskich badaczy wykazały, ze naruszenia bezpieczeństwa przez jedną grupę może skutkować kradzieżą danych przez inną organizację – a to utrudnia ustalenie ostatecznego pochodzenia cyberprzestępstwa.

Jak czytamy w raporcie, tropy włamań prowadzą do dwóch miast w Chinach. Domeny internetowe użyte we włamaniu rozpoznano jako adresy IP w Chongqing, dużego miasta w południowozachodnich Chinach, natomiast adresy , które zostały wykorzystane do kontroli kont pocztowych pochodzą z Chengdu, miasta leżącego w tym samym rejonie Chin.

Tagi: usa, polityka, sieci, raport, dane, sieć, kontrola, grupa, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz