Notowania

polska
01.03.2010 15:50

Czy internauci potrzebują nowych społeczności?

Bez serwisów społecznościowych życia nie wyobrażają sobie nie tylko zwykli internauci, ale coraz więcej marketerów. Media społecznościowe rozrastają się, a na inwestowanie weń decyduje się coraz więcej podmiotów. Prawdziwe zamieszanie wywołało uruchomienie Google Buzz. Czy jednak powstawanie nowych platform ma sens?

Podziel się
Dodaj komentarz

Bez serwisów społecznościowych życia nie wyobrażają sobie nie tylko zwykli internauci, ale coraz więcej marketerów. Media społecznościowe rozrastają się, a na inwestowanie weń decyduje się coraz więcej podmiotów. Prawdziwe zamieszanie wywołało uruchomienie Google Buzz. Czy jednak powstawanie nowych platform ma sens?

Kto lubi social media?

Zgodnie z wynikami badań Network Solutions, w Ameryce w ostatnim roku podwoiła się liczba małych przedsiębiorstw, które zaczęły używać social media w swoich działaniach. Okazało się, że platformy te nie spełniły oczekiwań przedsiębiorców. Miały one przyczynić się do przyciągnięcia nowych konsumentów i zwiększenia świadomości marki wśród grupy celowej. Tak się jednak nie stało.

Wciąż przedstawiciele małych firm wierzą, że mimo wszystko media społecznościowe będą miały pozytywny wpływa na ich biznes. 45 % z nich twierdzi, że pomagają im one m.in. w lepszym utrzymaniu zaangażowania obecnych klientów, a także wpływają na polepszenie współpracy z dostawcami, partnerami handlowymi.

Jeszcze bardziej intensywne działania na różnorakich platformach społecznościowych prowadzą duże przedsiębiorstwa. 79 spośród 100 największych firm korzysta z przynajmniej jednego z najpopularniejszych serwisów takich, jak: Twitter, Facebook, YoutTube lub blogów korporacyjnych.

Przez przeciętnych internautów platformy społecznościowe przede wszystkim traktowane są jako interaktywne bazy kontaktów. Internauci deklarują, że nie są przywiązani do żadnego z portali i większość z nich mogłaby zmienić je na inne alternatywne serwisy. Warunek – muszą one posiadać dużą ilość użytkowników, a co za tym idzie - musi to być taka strona, na której będą chcieli rejestrować się ich znajomi.

Stare czy nowe?

W ostatnim czasie liczne komentarze spowodowało wprowadzenie nowej funkcji przez Google – Google Buzz. Początkowo produkt oceniany był jako nudny, spóźniony i wtórny względem innych konkurentów (np. Facebooka czy Twittera). Po premierze, Buzz zyskał jednak także sporo pozytywnych komentarzy. Na stronie Antyweb.pl czytamy:

"Buzz jest narzędziem, które nie ukrywam bardzo mi się spodobało. Jest łatwi i intuicyjne w używaniu i dodatkowo świetnie ulokowane. Zawsze kiedy zaglądam do poczty przy okazji zaglądam też do Buzz – nie jest to tak absorbujące zajęcie i nie pożera tyle czasu ile na początku myślałem."

Krok Google w kierunku społeczności sprowokował wielu internautów do zastanowienia się nad tym, czy dalszy rozwój social media ma jeszcze sens. W chwili, gdy królem mediów społecznościowych pozostaje Facebook, a pozostała cześć rynku podzielona jest miedzy kliku głównych graczy, wprowadzanie przez Google funkcji o takim charakterze część z komentujących uznała za pomysł nietrafiony. Czy zatem jest jeszcze miejsce w sieci na nowe serwisy społecznościowe?

- Na rynku zawsze jest miejsce na nowe produkty, w tym przypadku społeczności. Tylko w ten sposób odpowiada to zmianom zachowań konsumenckich, zmianom środowiskowym czy potrzebom, które pojawiają się co dzień - mówi Jacek Gadzinowski, Business Development Director, Momentum Worldwide.

Również Marcin Barciński, Strategy Director w Agencji Społem, uważa, że powstawanie nowych platform społecznościowych ma sens. - Serwisy społecznościowe jak każda marka podlegają cyklom życia - powstają, zyskują popularność, potem ją tracą na rzecz innych. Z tego powodu zawsze jest miejsce na nowe - dające lepsze funkcjonalności i lepiej zaspokajające potrzeby użytkowników – komentuje.
Spora aktywność na serwisach społecznościowych plus brak przywiązania do konkretnej marki dawałby szansę nowym produktom. Czy zatem najpopularniejsze z portali powinny czuć się zagrożone?

Specyfika społeczności, zdaniem Barcińskiego, preferuje "starych" graczy (tzn. dysponujących dużą bazą użytkowników), daje bowiem możliwość znalezienia na serwisie osób, które się już zna jest bardzo istotnym powodem rejestracji. Zbudowana baza znajomych to dodatkowa bariera wyjścia. - Z tych powodów sytuacja nowych graczy jest dosyć trudna – komentuje.

Jak stworzyć serwis?

Zdaniem Jacka Gadzinowskiego ci, którzy chcą wkroczyć do sieci z własnym serwisem społecznościowym powinni być przygotowani na zderzenie z dwoma czynnikami: infrastrukturą i skalowaniem. - Jeśli społeczność zbyt szybko się rozwinie, stanie się ofiarą własnego sukcesu – komentuje Gadzinowski.

Barciński podkreśla, że obecna sytuacja daje szansę rozwoju niszowym społecznością, zwłaszcza takim, których działanie wymaga funkcjonalności nie oferowanych przez ogólne społeczności. - Najważniejsze w przypadku tworzenia nowego serwisu jest dostarczenie wartości dodanej - czegoś, czego istniejące społeczności nie oferują. A to jest naprawdę poważne wyzwanie – dodaje.

Czym przekonać internautów może Buzz? Oferuje wiele opcji znanych z innych popularnych serwisów, część z nich jest bardziej rozbudowanych, część bardziej przejrzystych. Jednocześnie trudno którakolwiek z nich nazwać „nową” - bazują na wcześniejszych rozwiązaniach. Buzz nie jest również produktem niszowym. Brak stargetowania na określonych odbiorców może w tym być zarówno szansą, jak i utrudnieniem.

W tym wypadku ciągle pamiętać należy, że Buzz jest po pierwsze produktem giganta Google, po drugie – jest zintegrowany z pocztą Gmail. Inaczej sytuacja wygląda, gdy na rynek wkraczają całkiem nowi gracze, zwłaszcza, gdy jest to rynek lokalny, np. polski.

- W Polsce dominuje i długo będzie dominował model "skopiujmy wszystko, co sie rusza". Jestem sceptyczny co do możliwości, ponieważ działamy na rynku lokalnym, który daje złudne poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Albo idziemy w zbyt niszowe "potrzeby", co z marszu skazuje dana społeczność czy narzędzie na uwiąd – uważa Gadzinowki.

Marcin Barciński przekonuje natomiast, że sytuacja na rynku polskim i światowym nie różni się znacząco, jeżeli chodzi o miejsce dla nowych graczy. - Największe społeczności (takie jak Facebook czy MySpace) działają globalnie, dominując serwisy lokalne. W Polsce na razie ta sytuacja wygląda inaczej - największa jest Nasza-Klasa, ale bardzo wyraźnie widać ekspansję Facebooka – dodaje.

Tagi: polska, rynek, serwis, media, polski, premier, sieci, strona, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz