Notowania

książki
23.10.2009 14:45

E-handel tak, ale tylko na swoim podwórku

Z opublikowanego w czwartek raportu Komisji Europejskiej wynika, że obywatele UE dokonując zakupów przez internet, mogą korzystać jedynie z krajowych sklepów on-line. Zamówienia u sprzedawcy z innego kraju nie są realizowane w 60 procentach, a w przypadku Polski - w 66 procentach.

Podziel się
Dodaj komentarz

*Z opublikowanego w czwartek raportu Komisji Europejskiej wynika, że obywatele UE dokonując zakupów przez internet, mogą korzystać jedynie z krajowych sklepów on-line. Zamówienia u sprzedawcy z innego kraju nie są realizowane w 60 procentach, a w przypadku Polski - w 66 procentach. *

Zazwyczaj albo sprzedawca odmawia wysyłki za granicę, albo nie ma możliwości dokonania ponadgranicznej zapłaty. Na fakt ten złożyły się m.in. takie czynniki, jak różnice w przepisach o ochronie konsumentów, różne stawki VAT czy normy i opłaty dotyczące recyklingu towarów, które sprawiają, że przedsiębiorstwa chcące handlować za granicą, muszą sobie radzić z mozaiką zróżnicowanych reguł. Założenie jednolitości rynku europejskiego w przypadku sprzedaży detalicznej, jest kompletnym fałszem.

- Rynek eCommerce jest według mnie w początkowej fazie rozwoju. Sensownej formy nabrał na przełomie ostatnich 10 lat. Dopiero teraz zjawisko handlu internetowego nabiera na sile na tyle, aby warto było skupić się na ułatwieniach i regulacjach pewnych elementów, jak różnica w VAT, etc. w ramach UE. Gdyby działania podjęto wcześniej - gdy rynek dopiero nabierał kształtu - nie byłoby pewności, że zmiany przyniosą zamierzone efekty i nie odbiją się negatywnie na samym rynku - komentuje Artur Pszczółkowski, Group Marketing Web Coordinator.

6 na 10 zamówień u sprzedawcy z innego kraju nie jest realizowanych - tak wynika z badań ekspertów Komisji Europejskiej, którzy anonimowo próbowali złożyć w sieci ponad 11 tys. zamówień na najbardziej popularne produkty (aparaty fotograficzne, płyty kompaktowe, książki czy ubrania). Jak podkreśla Pszczółkowski, sytuacja ta jest niekorzystna przede wszystkim dla klientów poprzez zmniejszanie konkurencyjności. - Zmiana tego stanu rzeczy mogłaby skutkować zwiększeniem jakości przy jednoczesnym spadku cen handlu w sieci... Jednocześnie część podmiotów sprzedających nie wytrzymałaby tej konkurencji - wyjaśnia Pszczółkowski i dodaje: - Wzrost konkurencji między sklepami internetowymi wiązałby się ze zwiększeniem jakości customer service oraz -przynajmniej chwilowym - spadkiem cen. Dla kupujących byłaby to zdecydowanie korzystna sytuacja.

W przypadku większości krajów co najmniej połowę produktów można za granicą kupić taniej niż u krajowych sprzedawców, nawet jeśli włączy się w to koszty transportu. W połowie krajów połowa produktów, które chcieli kupić eksperci, była dostępna tylko za granicą. Polscy internauci połowę produktów mogą kupić taniej za granicą niż w kraju, z czego trzy czwarte - taniej o ponad 10 proc. Co trzeci towar, który unijni ekspertów zaliczyli do kategorii "typowe", nie jest dostępny do kupienia w Polsce przez internet. Równocześnie różnica procentowa w ilości niezrealizowanych transakcji, jaka istnieje między Polską a innymi krajami członkowskimi, wynosi aż 6 procent - na niekorzyść Polski.

- Mam wrażenie, że powodem jest mocna hermetyczność polski, jeśli chodzi o dostęp do różnego rodzaju e-usług. Wspominał o tym gość zeszłorocznego IAB Forum z Yahoo i sam bardzo często to widzę w swojej pracy poza granicami Polski - i na wschodzie i na zachodzie - mówi Artur Pszczółkowski. Przyczyny tego stanu rzeczy widzi w tym, że do Polski nie weszli potentaci Internetowi ponieważ mamy własne, dobrze rozwinięte usługi, które często są tańsze lub darmowe w porównaniu z zachodnią konkurencją. - Analogię zakładam w eCommerce - polskie eCommerce'y są powiązane z polskimi klientami i w chwili obecnej żadna ze stron nie ma większych potrzeb - z czasem to się pewni zmieni... - wyjaśnia.

Sami przedstawiciele Komisji Europejskiej podkreślają, że są teraz w dyspozycji konkretnych faktów i danych liczbowych pokazujących, w jak dużym zakresie europejski jednolity rynek nie sprawdza się w przypadku sprzedaży detalicznej przez internet. - Lepsze oferty i większy wybór produktów dla konsumentów na naszym ogromnym europejskim rynku mogłyby stać się dostępne na kliknięcie myszki, ale w rzeczywistości granice krajów są w dalszym ciągu przeszkodą dla kupujących - skomentowała unijna komisarz ds. konsumentów Meglena Kunewa. Komisarz dodaje, że nawet tam, gdzie KE chce ujednolicić zasady, to nie ma szans przekonać rządzących poszczególnymi krajami np. do jednolitej stawki VAT.

Podczas gdy odsetek obywateli UE, którzy dokonują zakupów on-line, wzrósł od 2006 do 2008 r. z 27 proc. do 33 proc., to odsetek kupujących, którzy dokonali tak zakupu z innego państwa UE, pozostał na tym samym poziomie 6-7 proc. Co to oznacza dla rozwoju rynku eCommerce w przyszłości? - Ograniczenia nie zatrzymają trendu, jakim jest globalizm i wychodzenie poza granice kolejnych usług webowych - także z eCommerce'u. Będą natomiast ten trend skutecznie spowalniać, więc warto je zniwelować możliwie szybko - podsumowuje Pszczółkowski.

Tagi: książki, polska, internet, rynek, praca, vat, polski, sieci, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz