Notowania

polska
11.03.2010 10:00

Kampania wyborcza w sieci - cz. 1

Podczas zbliżających się kampanii wyborczych polscy politycy być może po raz pierwszy profesjonalnie wykorzystają media społecznościowe. Ich działania najprawdopodobniej upłyną pod znakiem budowania społeczności skupionych wokół kandydata oraz jego poglądów.

Podziel się
Dodaj komentarz

Podczas zbliżających się kampanii wyborczych polscy politycy być może po raz pierwszy profesjonalnie wykorzystają media społecznościowe. Ich działania najprawdopodobniej upłyną pod znakiem budowania społeczności skupionych wokół kandydata oraz jego poglądów.

Wbrew panującym opiniom, głównie w tzw. mainstreamie, obecność polityków w sieci nie powinna kończyć się na założeniu profilu w serwisie społecznościowym, wypełnieniu go krótkimi informacji o sobie, a następnie publikowaniu jak największej ilości treści. Obowiązkiem musi stać się przesunięcie działań z takiego – błędnego - pojmowania spraw, w kierunku interakcji oraz ukierunkowania sposobu komunikacji. Tak, aby potencjalny wyborca poczuł możliwość uczestniczenia w realnej rozmowie z danym kandydatem, wykraczając również poza tylko kwestie polityczne, np. umożliwiając wyborcy poznania go również od strony prywatnej.

W 2009 roku Polska polityka oszczędziła nam wydarzeń mogących określić przebieg zmian, jakie mogą mieć miejsce w kształtowaniu wizerunku, komunikacji oraz interakcji w politycznym świecie w nadchodzących miesiącach. Jesienny maraton wyborczy (prezydenckich - 2010, samorządowych - 2010 i parlamentarnych 2011) , a także komunikacja związana z półroczną prezydencją Polski w UE, wymusi najprawdopodobniej na naszych politykach poznanie nowych narzędzi docierania do potencjalnego wyborcy.

Od kilku lat systematycznie wzrasta ilość osób korzystających z internetu. Według Megapanel PBI/Gemius liczba internautów w wieku powyżej 18 roku życia - czyli mających prawa wyborcze - sięga już ok. 14 mln osób. Z kolei według badania OMG Digital, sieć zastępuje w coraz większym stopniu inne media – prasę, radio, telewizję. Internet to także medium, gdzie informacja w bardzo szybki sposób się rozprzestrzenia, a także istnieje możliwość jej dosyć sprawnego zweryfikowania.

Społeczność wokół kandydata

Miernikiem sukcesu w przypadku polityków będzie zaangażowanie potencjalnych wyborców na rzecz danego kandydata, a następnie próba przeniesienia zaangażowania na sferę offline, czyli realny głos. Spowodowanie sprzężenia zwrotnego będzie tutaj kluczowym czynnikiem. Od „pionowego” zaangażowania się w postaci chociażby pomocy przy kolportowaniu materiałów wyborczych, organizacji eventów czy wspomagania finansowo kandydatów, do zaangażowania „poziomego”, jak propagowanie treści głoszonych przez kandydatów wśród swojego kręgu znajomych bądź obserwujących. Niezbędne będzie stworzenie przestrzeni dla społeczności i przekazanie jej narzędzi oraz aplikacji „społecznościowych”. Dzięki nim sympatycy będą mogli podjąć działania na rzecz kandydata, np. związane z komunikacją skierowaną do innych potencjalnych zwolenników. Będzie to możliwe dzięki przesunięciu punktu ciężkości ze strony działań samych kandydatów i działaczy partyjnych w kierunku serwisów społecznościowych. W zależności od wielkości komitetu wyborczego,
partie czy koalicje mogą skierować się ku stworzeniu własnego serwisu społecznościowego (czytaj: PiS będzie miał własny portal społecznościowy).

Jak można stworzyć efektywną społeczność wokół siebie pokazuje przykład kandydatki na fotel gubernatora Californii - Meg Whitman. Warto zaznaczyć, że jest to polityk, który jeszcze w styczniu przegrywał różnicą 4 punktów proc. w sondażach ze swoim najgroźniejszym kandydatem. Natomiast już w lutym zrównała się w poparciu – oboje mają po 43 proc. poparcia.

Innym, dość orientalnym, jednak bardzo ciekawym przykładem jest wykorzystanie Facebooka przez kandydatów na urząd prezydenta Sri Lanki. Biorąc pod uwagę ludność Sri Lanki (20 mln) oraz liczbę głosujących w niedawno przeprowadzonych wyborach (10 mln wyborców) i odnosząc to do osób deklarujących posiadanie dostępu do Internetu (1 mln), liczba 120 tysięcy osób, które zgromadziły strony fanów kandydatów, robi wrażenie. Nie należy również zapominać o znajomych, rodzinach osób korzystających z Internetu. W rzeczywistości przekaz dociera do znacznie większej liczby wyborców. Warto także zauważyć że fani byli bardzo aktywną grupą, komentującą każdy wpis w mediach społecznościowych kandydata.

Fundusze z sieci

Innym trendem, który na większą skalę może ujawnić się w polskiej polityce w nadchodzących miesiącach, jest możliwość zbierania funduszy na kampanię wyborczą przez kandydatów zgłaszanych przez Komitety Wyborcze. Dotyczy to zwłaszcza kandydatów bezpartyjnych, niezależnych, bez zaplecza partyjnego. Wtedy nie ma on możliwości otrzymania środków na prowadzenie kampanii wyborczej z Funduszu Wyborczego partii politycznej. Logicznym wyjściem z tej sytuacji jest wiec próba zaangażowania w finansowanie samych wyborców. Dzięki prostym narzędziom i odpowiedniej strategii nic nie stoi na przeszkodzie, aby umożliwić wpłaty swoim zwolennikom. Według prawa, wszystkie wpłaty od osób fizycznych muszą być przekazywane w formie bezgotówkowej. Osoba fizyczna będzie więc mogła wspomóc wybranego polityka piętnastokrotnością najniższego wynagrodzenia. W sytuacji, gdy kandydat udostępni mikropłatności, przy dużej skali może zebrać znaczną część funduszy na prowadzoną przez siebie kampanię wyborczą. Efektem jest także to, że w
dłuższej perspektywie odpowiednio planujący kampanię kandydat będzie w stanie być mniej zależny od partii politycznej, a bardziej od obywateli, co nie jest bez znaczenia z punktu widzenia ordynacji wyborczej i finansowania partii politycznych z budżetu państwa.

Przykładem polityka, który bez dużego zaplecza politycznego brał udział w prawyborach na urząd gubernatora stanu Illinois, jest Amerykanin polskiego pochodzenia - Adam Andrzejewski. Podczas kampanii, każdy wyborca mógł go wspierać, m.in. dokonując mikropłatności za pomocą odpowiedniej funkcji na jego stronie głównej.

Należy także pamiętać o nieformalnych grupach osób skupionych wokół konkretnych wartości i działań w Internecie, często świetnie się w nim poruszających. Dotarcie do nich i porozumienie będzie cennym wsparciem dla działań kandydatów. Próbą, a także nowym zjawiskiem, będzie nie tylko inicjowanie i utrzymanie społeczności wokół kandydata, ale także pozyskanie poparcia wśród już istniejących.

Wysłużone blogi znów w służbie polityki

Dotychczas działania polityków w blogosferze ograniczały się do założenia i prowadzenia własnego pamiętnika w sieci, w większości przypadków opartego na platformie dostarczanej przez główne portale. Często spotykane była praktyka blokowania internautom komentowania, co przeczyło jednej z podstawowych zasad komunikacji z wyborcami. Wraz z upowszechnieniem się tej formy dialogu na linii kandydat-wyborca, nadchodzące kampanie mogą zmienić sposób wykorzystywania kanału, jakim są blogi internetowe. Możliwe, że upowszechni się nie stosowany do tej pory „blogger outreach” oraz przeznaczanie części środków na blog advertising.

Blogger outreach, bardziej znany do tej pory w USA jako „netroots”, przyczynił się do porażki Joe Liebermana w prawyborach partii Demokratycznej w stanie Conncetictut, (skutecznie pokazując, że istnieje alternatywa wśród społeczności lokalnej dla kandydata), również i w Polsce ma szansę zaistnienia. Wraz z podziałami, jaki zaistniały wśród prowadzących blogi obywateli, każdy liczący kandydat ma możliwość porozumienia się ze swoimi sympatykami. Liczba użytkowników blogu prowadzenego przez potencjalnego zwolennika też nie jest bez znaczenia. Dla przykładu platforma salon24.pl w październiku 2009 odnotował prawie 300 000 tzw. real users.

Blogerzy, w wyniku wspólnego działania na rzecz danego kandydata, są w stanie zbudować strukturę mogącą mobilizować wyborców do działania oraz pomóc kandydatom w zbieraniu środków pochodzących od sympatyków. We współpracy z blogerami ważna jest także waga wzajemnej komunikacji. Coraz częściej osoby prowadzące blogi są brane pod uwagę podczas dyskusji w mainstreamie i ten proces prawdopodobnie będzie się pogłębiał. Niektóre blogi, jak kataryna.blox.pl (44 579 real users) czy azraelk.eu (4 441 real users), posiadają wierną i liczną rzeszę osób zainteresowanych tym, co napiszą.

Włączenie ich w działania polityczne pozwoli wpłynąć na przekaz, jaki na co dzień kierowany jest do obywateli. Wsparcie blogerów, zwłaszcza tych zajmujących się polityką, to także potencjał ukryty w zaangażowaniu na rzecz idei i wartości. Większa motywacja w celu wywierania wpływu na przeciwników politycznych wspieranego kandydata.

W nadchodzących wyborach będziemy również świadkami pierwszych kampanii politycznych, wykorzystujące możliwość umieszczenia reklamy na blogach, tematycznie związanych z polityką, a skatalogowanych w takich sieciach jak: Blogvertising czy AdTaily. Przy niskich nakładach i odpowiedniej strategii można osiągnąć bardzo dobre efekty.

Część druga w poniedziałek.

Tagi: polska, usa, internet, wybory, pis, polityka, prezydent, serwis, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz