Notowania

polityka
02.02.2010 10:07

Kolporter nie przestrzega licencji GPL?

Kolporter nie chce udostępniać kodu źródłowego, jaki wykorzystuje w swoich czytnikach e-booków eClicto. Jak przekonują eksperci, taka decyzja może naruszać prawo. Dlaczego? Firma skorzystała z kodu oznaczonego licencją GNU GPL, która zakłada, że użycie i przetworzenie jej jest możliwe tylko pod warunkiem, że firma zezwoli na pełny dostęp do kodu i listy zawartych w nim zmian innym podmiotom.

Podziel się
Dodaj komentarz

Kolporter nie chce udostępniać kodu źródłowego, jaki wykorzystuje w swoich czytnikach e-booków eClicto. Jak przekonują eksperci, taka decyzja może naruszać prawo. Dlaczego? Firma skorzystała z kodu oznaczonego licencją GNU GPL, która zakłada, że użycie i przetworzenie jej jest możliwe tylko pod warunkiem, że firma zezwoli na pełny dostęp do kodu i listy zawartych w nim zmian innym podmiotom.

Serwis eKsiazki.org zamieścił obszerny komentarz po rozmowie z Maciejem Topolskim, rzecznikiem prasowym Kolporter Info. W informacji czytamy, że choć Kolporter wykorzystuje oprogramowanie na GPL, to nie chce udostępniać kodu źródłowego:

Pan Maciej przekonywał, iż według ekspertyz ich prawnika firma nie jest zobowiązana udostępnić jakikolwiek kod, jeśli tylko uważa, że może to naruszyć bezpieczeństwo ich systemu. Stwierdził również, że są gotowi pokazywać kod tym, którzy zwrócą się do nich z prośbą - aczkolwiek będzie to odpłatne, bo wiązało się będzie to z poświęceniem przez któregoś z pracowników swojego czasu (kod bowiem można będzie zobaczyć na laptopie Kolportera tylko w siedzibie ich firmy, nie ma możliwości uzyskania kopii kodu).

Jak przekonują eksperci, taka polityka firmy może jednak naruszać prawo. Licencja GPL związana jest z tzw. otwartym oprogramowaniem, a na jej warunkach udostępniono m.in. system Linux. GPL pozwala twórcom oprogramowania na swobodne wykorzystanie kodu źródłowego programu, w tym także komercyjnie - pod warunkiem jednak, że firmy będą udostępnić swoje programy na tej samej licencji i zezwolą na dostęp do listy zmian, jakie dokonały w kodzie.

Na blogu Lege Artis, prawnik Olgierd Rudak komentuje:

Jakby bowiem nie czytać treści licencji GNU GPL v. 2 (opieram się o ten dokument jako nadal najpopularniejszy -- zresztą GPL v. 3 jest jeszcze bardziej rygorystyczna), to:

    * owszem, każdy może brać i przetwarzać pozyskany na licencji GPL kod, ale powstały w ten sposób produkt musi być udostępniony na tej samej licencji;
    * skoro produkt musi być oznaczony tą samą GNU GPL, to oznacza, że nikomu nie można stawiać przeszkód w zajrzeniu w kod, jego dalszej modyfikacji czy jakimkolwiek grzebaniu (pod warunkiem udostępnienia swojej twórczości w oparciu o tę samą licencję);
    * udostępniając publicznie program należy dołączyć (bądź umożliwić pozyskanie każdemu) kodu źródłowego -- i to zarówno w celu testowania i wyszukiwania błędów, jak i w celu dalszego doskonalenia i wypuszczenia własnego produktu;
    * jedyną zaś opłatą jaką można pobierać w takim przypadku jest zwrot kosztów przygotowania nośnika (oraz ewentualnie wynagrodzenie za udzielenie płatnego serwisu).

O przestrzeganie GPL dba organizacja gpl-violations.org, która doprowadziła w roku 2006 do potwierdzenia znaczenia licencji GPL w sądzie niemieckim. Sprawy o naruszenie licencji z organizacją przegrały firmy D-Link i Skype.

Wpis z serwisu eKsiazki.org znalazł się na Wykopie. Niestety, póki co nie udało nam sie uzyskać komentarza ze strony Kolportera.

Źródło: Lege Artis, eKsiazki.org

Tagi: polityka, serwis, system, prawo, strona, bezpieczeństwo, komentarz, rok, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz