Notowania

praca
28.12.2009 13:15

Polscy internauci chwalą się swoimi danymi całkowicie obcym osobom

Wystarczy dwa tygodnie i fikcyjne konto na Naszej-klasie.pl czy na Facebooku, by zdobyć od polskich internautów dane takie, jak adres, numer telefonu, mail, data urodzenia, zdjęcia czy informacje, kiedy danej osoby nie będzie w domu - tak wynika z eksperymentu przeprowadzonego przez dziennikarzy ,,Dziennika".

Podziel się
Dodaj komentarz

Wystarczy dwa tygodnie i fikcyjne konto na Naszej-klasie.pl czy na Facebooku, by zdobyć od polskich internautów dane takie, jak adres, numer telefonu, mail, data urodzenia, zdjęcia czy informacje, kiedy danej osoby nie będzie w domu - tak wynika z eksperymentu przeprowadzonego przez dziennikarzy ,,Dziennika".

Eksperyment

Dziennikarze "Dziennika" chcieli sprawdzić, na ile o bezpieczeństwo swoich danych troszczą sie polscy internauci. Wyniki eksperymentu pokazały, że znaczna część użytkowników sieci bez zastanowienia udostępnia innym informacje o sobie.

Pomysłodawcy akcji stworzyli na serwisach Nasza-klasa.pl i Facebook profile fikcyjnej postaci – Marka Bajora. O Marku można było dowiedzieć się, że urodził się dnia 11 stycznia 1983, ukończył UW, aktualnie mieszka w Warszawie i pracuje. Początkowo na profilach widniało również zdjęcie mężczyzny w ciemnych okularach – później zmienione na fotografię Johna McClaina, głównego bohatera serii filmów "Szklana pułapka" granego przez Bruce'a Willisa.

Co chcesz o mnie wiedzieć?

Bajor przez dwa tygodnie „wysłał” na każdy z serwisów zaproszenia do kontaktu do 100 losowo wybranych osób. Aż 35 użytkowników Facebooka i 24 Naszej Klasy przyjęło jego zaproszenie. Część z nich zapytała wcześniej, czy się znają. Niezależnie od odpowiedzi (brak, "jeszcze nie, ale może teraz się poznamy", "z zajęć/imprezy")kilku internautów z każdej grupy zaakceptowało zaproszenie. Na proces przyjmowania do grona znajomych Marka nie miała wpływu zmiana jego zdjęcia.

Warto zwrócić uwagę na to, że de facto co trzeci zaproszony internauta zdradził przed zupełnie obcą osobą swoje prywatne dane. 30 osób podzieliło się swoimi datami urodzin, 35 adresem mejlowym, 5 numerem telefonu komórkowego, a 3 numerem telefonu domowego. 5 internautów podało swoje numery Gadu Gadu lub Skype'a, 2 pełny adres domowy, 3 - adres pracy. 10 osób pochwaliło się zdjęciami dzieci, mieszkań i samochodów, a nawet fotografiami, na których widać, jak sami zażywali narkotyki (2 osoby). Kilku użytkowników napisało Markowi, co planują robić w Sylwestra.

Okradnij mnie!

Zbigniew Engiel specjalista od bezpieczeństwa sieciowego z firmy Mediarecovery zajmującej się informatyką śledczą komentuje, że takie zachowanie to przerażający obraz ludzkiej bezmyślności: - Ludzie zupełnie nie zdają sobie sprawy, że w taki sposób otwierają furtkę dla wirtualnych i realnych przestępców. Podając obcym adres mailowy aż proszą się o to, by zostać zawalonym spamem, pod który mogą być podczepione niebezpieczne wirusy. Podawanie swojej daty urodzenia, miejsca zamieszkania i zdjęcia to z kolei zaproszenie, by ktoś się pod nich podszył, choćby na infolinii banku i wydobył w ten sposób jeszcze więcej informacji – tłumaczy na łamach „Dziennika”.

- Nawet już samo zdjęcie samochodu czy domu w połączeniu z nazwiskiem i ogólnym adresem zamieszkania i informacją, że wyjeżdża się na Sylwestra to wyraźny sygnał: przyjedź i okradnij mnie – dodaje Paweł Odor z Kroll Ontrack, innej firmy zajmującej się bezpieczeństwem sieciowym.

Źródło: Dziennik

Tagi: praca, serwis, bank, dom, akcja, polski, sieci, bezpieczeństwo, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz