Notowania

internet
16.04.2010 12:21

Pornowirus straszy internautów kompromitującymi materiałami

Nowy pornowirus - Kenzero - skanuje historię komputera i ujawnia kompromitujące dane w Internecie. Ich brak i tak oznacza żądanie wpłaty grzywny - pod pretekstem złamania praw autorskich.

Podziel się
Dodaj komentarz

Nowy pornowirus - Kenzero - skanuje historię komputera i ujawnia kompromitujące dane w Internecie. Ich brak i tak oznacza żądanie wpłaty grzywny - pod pretekstem złamania praw autorskich.

Japoński wirus instaluje się na komputerach za pomocą popularnej usługi wymiany plików, o nazwie Winni, której używa niemal 200 milinów internautów. Jego ofiarą padają przede wszystkim ci, którzy pobierają nielegalne kopie gier z gatunku anime i manga o tematyce pornograficznej.

Grzywna lub kompromitujące dane będą w sieci

Schemat działania złośliwego trojana wygląda następująco: podszywając się pod ekran instalacyjny gry, zwraca się do właściciela komputera z prośbą o podanie danych osobistych. Następnie skanuje historię przeglądanych przez użytkownika zasobów sieciowych i publikuje je w Internecie. W krótkim czasie użytkownik otrzymuje informację z żądaniem uiszczenia opłaty w wysokości 1500 jenów (około 50 zł) za wcześniejsze naruszenie przez niego praw autorskich i usunięcie kompromitującej go strony.

Wirus, znany jako Kenzero, jest monitorowany przez Trend Micro z Japonii, firmę zajmującym się bezpieczeństwem sieciowym. Jak podaje BBC, strona, na której publikowana jest obciążająca internautę historia należy do firmy Romancing Inc. i jest zarejestrowana na fikcyjna osobę, Shoena Overnsa. Według Rika Fergusona, starszego doradcy ds. bezpieczeństwa w firmie Trend Micro, za przestępstwem może stać organizacja, która na stałe jest zaangażowana w tego rodzaju kryminalną działalność.

Japoński pornowirus już w Europie

Złośliwy trojan dotarł też do Europy. Badane są już przypadki, które koncentrują się na europejskich ofiarach.

Fikcyjna organizacja, nazywająca samą siebie fundacją praw autorskich ICPP, grozi europejskim internautom opublikowaniem danych, uzyskanych przez wirusa, który przeszukuje dysk twardy komputera w poszukiwaniu nielegalnych treści. Niezależnie od tego, czy znajdzie coś obciążającego – w przypadku nieuiszczenia 400 dolarów opłaty tzw. grzywny za nielegalne dane – grozi postępowaniem sądowym, a nawet karą pozbawienia wolności.

Tagi: internet, pomoc, strona, dane, japonia, usługi, kara, komputer, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz