Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
polska
23.02.2010 10:00

Społeczności w geo-lokalizacyjnych okolicznościach przyrody

Jest styczeń 2012 r. Hipermarket z elektroniką. Trwa wyprzedaż pierwszych modeli telewizorów 3D, na których wszyscy chcą obejrzeć sequel ,,Avatara". Spokojnie patrzysz na szalejący tłum. Wyciągasz smartfona. Sprawdzasz konto i widzisz, że właśnie w tym momencie i w tym miejscu czeka na ciebie, tylko na ciebie, oferta specjalna, o której marzyć nawet nie mogą rozgorączkowani dookoła ludzie.

Podziel się
Dodaj komentarz

Jest styczeń 2012 r. Hipermarket z elektroniką. Trwa wyprzedaż pierwszych modeli telewizorów 3D, na których wszyscy chcą obejrzeć sequel ,,Avatara". Spokojnie patrzysz na szalejący tłum. Wyciągasz smartfona. Sprawdzasz konto i widzisz, że właśnie w tym momencie i w tym miejscu czeka na ciebie, tylko na ciebie, oferta specjalna, o której marzyć nawet nie mogą rozgorączkowani dookoła ludzie.

Społeczności oparte na geo-lokalizacji (ang. „location based networking”) , takie jak Foursquare, Rummble, Brightkite, Google Latitude, czy Gowalla, to, według, wielu przewidywań prawdziwe eldorado marketerów. Dla wielu żyjących social mediami społeczności lokalizacyjne, to „next big thing”, kolejne szaleństwo po Facebooku i Twitterze. Są logicznym rozwinięciem i uzupełnieniem funkcjonalności tej wielkiej dwójcy.

Oczywiście są też dla niej konkurencją, ale kto powiedział, że obok nich (i w dużym stopniu w integracji z nimi) nie może z powodzeniem rozkwitać byt trzeci – geo-społeczność. Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że oprócz technicznej perfekcji, niezawodności w Web 2.0 liczy się także moda i urok nowości.

Nietrudno więc wyobrazić sobie sytuację, w której mimo opracowania przez Facebook i Twitter świetnych lokalizacyjnych funkcjonalności (pytanie czy i kiedy?), z powodzeniem rozwijać się będzie jako oddzielna usługa np. Foursquare.

##Szersza geo-rzeczywistość

W swojej fundamentalnej, publikowanej w serwisie CNN, liście trendów, które trzeba obserwować w 2010 roku, szef Mashable, Pete Cashmore, zamieścił punkt pt. „Location, location, location”.

„Foursquare może być rewelacją tego roku” – zapowiadał Cashmore, człowiek, którego słowo w świecie social media waży sporo. Oczywiście, jak zastrzegł, pod warunkiem, że Twitter i Facebook, zaśpią gruszki w popiele.

Warto też za Cashmorem wyjaśnić sobie, że nie należy usług i funkcjonalności geo-lokalizacyjnych rozumieć jako oddzielnego serwisu. To raczej kolejna „warstwa” Internetu, niejako dodanie geograficznych „okoliczności przyrody” do zwyczajowej aktywności użytkowników społecznościówek, przesyłania aktualizacji statusów, publikowania zdjęć, wiadomości, komentowania i konwersowania. Zresztą z „geo-social-mediami” wiąże się ściśle inne modne, odmieniane obecnie przez przypadki pojęcie: „rozszerzona rzeczywistość” (ang. augmented reality), kolejny po społecznościach opartych na lokalizacji punkt przewidywań kierownika Mashable.

Koncept rozszerzonej rzeczywistości wychodzi od wędrówki człowieka, np. po mieście, który w swoim wyposażonym w GPS, mapy Google’a urządzeniu mobilnym, widzi coś więcej niż inni przechodnie lub przejezdni, mianowicie informacje z Wikipedii o mijanych miejscach, recenzje restauracji, sklepowe okazje z takich serwisów np. jak Yelp, rekomendacje, porady, dokąd się udać, zdjęcia z wnętrz, zza płotów itd.

Kiełkującą, rozszerzoną rzeczywistość geo-społeczności, uzupełnia kwestia mobilnych płatności. Usług i serwisów tego typu jest już bez liku. Na pewno warto wspomnieć o pionierskim projekcie twórców Twittera - Square, które jednak ogranicza się na razie tylko do platformy iPhone, a także o mobilnej usłudze popularnego PayPala.

Najciekawsze z punktu widzenia społecznościowego świata perspektywy co do mobilnych płatności dotyczą możliwości regulowania rachunków (chociażby częściowo) za pomocą specyficznych „walut” opartych na aktywności i lojalności użytkowników takich serwisów jak Foursquare. Może więc czas wyjaśnić…

##…jak to działa

Na jakich zasadach funkcjonuje i jakimi ścieżkami podąża taka geo-społeczność? W serwisie Foursquare użytkownik zakłada konto i ma tu swój profil, co dla obytych użytkowników społecznościowek pierwszyzną nie jest. Podstawową aktywnością w tej społeczności są tzw. check-ins (na polski użytek możemy to nazwać „meldunkami”). Przebywając w kawiarni, restauracji, klubie, sklepie, na plaży, na stoku lub gdzie bądź, użytkownik, daje znać o swojej lokalizacji innym np. przez wciśnięcie guzika w np. w mobilnej aplikacji w swojej komórce.

Nazwy lokalizacji są podsuwane użytkownikowi w postaci gotowych list miejsc w najbliższej okolicy. Jeśli miejsca, w którym jesteś, na liście nie ma, to możesz je dodać. Możesz załączyć również porady i sugestie dla społeczności, co w tym miejscu można i warto robić. Za aktywność, czyli za meldunki w określonych miejscach oraz za dodawanie do listy nowych miejsc do meldowania, zbierasz punkty.

Punkty gromadzone przez użytkowników, oficjalnie wciąż są głównie elementem pewnego sportu, ale łatwo sobie wyobrazić (i wiele firm wychodzi tu już poza czystą wyobraźnię) komercyjne zastosowanie tej „waluty”, w programach lojalnościowych, na przykład.

Dla dbających o prywatność istotna może okazać jeszcze jedna funkcja Foursquare o nazwie „off-the-grid”, pozwalająca „ukryć” się przed przyjaciółmi, przy zachowaniu możliwości dokonywania „meldunków”.

Oczywiście społeczność ta jest dzieckiem ery iPhone’a, Blackberry, smartfonów na Androidzie czy też na Windows Mobile i odpowiednie, wygodne aplikacje mobilne czekają na użytkowników. Można też meldować z innych telefonów z wykorzystaniem mobilnej wersji Foursquare’a lub nawet za pomocą zwykłych SMS-ów (choć to akurat na razie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych).

##Crème de la crème…

… serwisu Foursquare jest usługa o nazwie "Foursquare for Businesses", skierowana do sprzedawców, restauratorów, organizatorów rozrywki itd. Na zdjęciu, widać naklejoną przy wejściu do lokalu informację, że „Foursquare Mayor pije za darmo”.

„Mayorem” zostaje się w wyniku aktywności, gromadzenia punktów i tzw. badges w swoistej, terenowej grze społecznościowej w której uczestniczą użytkownicy i „miasto”, czyli miejsca, lokale, sklepy, kluby itp.

Dennis Crowley, jeden z twórców Foursquare’a, zauważa w wypowiedzi dla Advertising Age: „Kiedy planuję wypad na miasto, często wybieram miejsca, gdzie mam tytuł lub mam szansę na bycie Mayorem, zdobędę nowy badge. Ludzie meldują się u nas z siłowni, z pracy, z supermarketów… widziałem nawet jeden check-in z publicznej kliniki – wszystko po to, aby zdobywać punkty”.

Niektórzy widzą w Foursquare specyficzną wersję World of Warcraft z realnymi jednak, przeliczalnymi na twarde korzyści finansowe, gratyfikacjami.

##Bogactwo pomysłów i usług

W Polsce rozwija się już przez od niedawna rosnącą liczbę check-in’ów Foursquare. I tej właśnie społeczności wieszczy się najczęściej sukces, który, jeśli nie przyćmi, to przynajmniej powtórzy szaleństwo na punkcie Twittera.

Jednak, jak to zwykle bywa, zanim wyłoni się wyraźny lider, mnożą się i kuszą podobne do siebie start-upy, niekiedy nawet ciekawsze i bogatsze w funkcjonalności. Na tym etapie nie powinniśmy ich pominąć milczeniem.

Na pierwszy ogień niech pójdzie Rummble, serwis zdający się skupiać głównie na ocenach i rekomendacjach miejsc, form aktywności i rozrywek. Zwraca uwagę większa niż w Foursquare liczba „wyjść” na platformy mobilne i społecznościowe.

Inna lokalizacyjna społecznościówka, Brightkitewydaje się koncentrować bardziej na wydarzeniach, imprezach, wszystkim tym, co w szerokim świecie się dzieje i gdzie są użytkownicy serwisu. „Wydaje się” dlatego, że ostateczne oblicze i charakter tej, jak i wielu innych sieci społecznościowych ukształtowane zostaną przez użytkowników, podobnie jak to było z Twitterem, który obecnie jest czymś zupełnie innym niż stosunkowo skromnie pomyślany projekt mikroblogowy sprzed kilku lat.

Zorientowany „eventowo” jest także geo-social o nazwie Hot Potato, zaś PegShot koncentruje się na relacjach foto i wideo i miejsc wydarzeń.

Silniej z systemem punktacji Foursquare’a kojarzy się Gowalla, z tym, że zamiast check-ins, stosuje „stemplowanie” wirtualnego paszportu. Ciekawostką jest tu kategoria „trips”, czyli szlaki przebyte przez członków społeczności z zaznaczeniem miejsc, w których się „meldowali” i „stemplowali” swoje paszporty.

Looptzaprojektowany został zapewne przez wybitnych specjalistów od użyteczności serwisów, na co wskazuje oparta na konkretnych podstawowych potrzebach i zadaniach konstrukcja: „połącz się”, „głodny?”, „znudzony?”.

Z kronikarskiego obowiązku trzeba wspomnieć o Google Latitude, nienowym zgoła społecznościowym narzędziu lokalizacyjnym potentata. Niestety, jak wiele ostatnich produktów Google’a, Latitude nie wyróżnia się na tle młodszych, bardziej dynamicznych graczy.

Na pewno jednak warto zwrócić uwagę na geo-lokalizacyjne aspekty Google Buzz, nowinki ostatnich dni, o której pisało się głównie w kontekście rozszerzenia funkcjonalności Gmaila.

Czołową usługą oferującą rozszerzoną rzeczywistość jest Layar, który zgodnie z tym, co sugeruje nazwa jest warstwą, którą nałożyć można nałożyć na serwisy, narzędzia i usługi webowe. Przykładem połączenia społeczności takiej jak Foursquare i warstwy rozszerzającej rzeczywistość jest dostępna w iTunes aplikacja Sekai Camera, umożliwiająca „tagowanie świata” i dzielenie się z innymi treściami. Z kolei z połączenia augmentem reality z zabawą powstały urządzenie aplikacja i urządzenie Parrot AR.Drone, które, jak widać na tym filmie, wiele radości może sprawić graczom.

Gdy mówimy o AR, nie wypada pominąć usługi jednego z największych graczy na tym rynku, serwisu Yelp, którego usługa tego typu, o nazwie Monocle, została odkryta przez Roberta Scoble w sierpniu ub. roku.

##Ludens i economicus w jednym

Według niedawno opublikowanego sondażu Mashable, Foursquare najbardziej podoba się użytkownikom mobilnych opartych na lokalizacji społeczności, wyprzedzając popularnego, zwłaszcza w USA, Yelpa, i Gowallę. Wynika z tego oczywiście nie tyle, że jest od zdobywców srebra i brązu, oraz od całej reszty, „lepszy”. O nie. Jest po prostu z jakichś przyczyn bardziej lubiany.

Jeszcze trzy-cztery lata temu zarówno Facebook niczym szczególnym nie wyróżniał się od Myspace i setek innych społecznościówek, ale to jednak on wygrał i jest obecnie światowym dominatorem. Podobnie Twitter wyłanił się z pierwotnego bulionu pełnego podobnych narzędzi do update’owania statusu.

Teraz jako ich następca i w konkurent (bardziej oczywiście dla Twittera), a, przede wszystkim, jako kandydat do ogromnego sukcesu, namaszczany jest Foursquare. Być może jest tak ze względu na swoisty element zabawy i gry wpisany w tę mobilną społeczność. Byłoby więc to niezwykle udane połączenie homo ludens z homo economicus.

Tagi: polska, usa, internet, rynek, praca, serwis, media, system, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz