Notowania

polska
31.08.2010 06:00

Szeptanie jest w cenie. Raport Interaktywnie.com

W informacje znalezione w sieci wierzy niemal trzy czwarte Polaków. Jedynym europejskim narodem, który wyprzedza nas pod względem zaufania do internetu w tegorocznym badaniu European Trusted Brands, prowadzonym przez Reader's Digest okazali się Czesi. Z wynikiem na poziomie 72 procent osób, deklarujących zaufanie do internetowych treści dalece przekraczamy europejską średnią. Ta wynosi "zaledwie" 49 procent.

Podziel się
Dodaj komentarz

W informacje znalezione w sieci wierzy niemal trzy czwarte Polaków. Jedynym europejskim narodem, który wyprzedza nas pod względem zaufania do internetu w tegorocznym badaniu European Trusted Brands, prowadzonym przez Reader's Digest okazali się Czesi. Z wynikiem na poziomie 72 procent osób, deklarujących zaufanie do internetowych treści dalece przekraczamy europejską średnią. Ta wynosi "zaledwie" 49 procent.

Składa się na to zapewne wiele czynników. Wydaje mi się jednak, że nie do przecenienia jest aspekt psychologiczny - ocenia **Paweł Suchocki**, dyrektor zarządzający firmy Buzz Media. - Przez dziesiątki lat oficjalny ustrój, panujący w PRL i Czechosłowacji uczył obywateli, iż mediom nie można wierzyć. Przekaz płynący z radia, telewizji i prasy ukazywał zafałszowany obraz rzeczywistości, a prawdziwie wiarygodne informacje zdobywało się „pocztą pantoflową”.

Zdaniem Pawła Suchockiego nieufność wobec mediów jest w dalszym ciągu głęboko zakorzeniona w naszych umysłach, toteż rekomendacje w internecie są bardziej wiarygodne, gdyż pochodzą od konsumenta.

W podobny sposób wysoki poziom zaufania Polaków do sieci tłumaczy Zuzanna Rutkowska z zajmującej się działaniami w społecznościach agencji Brand Karma. Dużą rolę – jej zdaniem - odrgywa również nasz apetyt na nowoczesność.

Jesteśmy zmuszeni, aby coraz szybciej odnajdywać i przetwarzać coraz większą ilość informacji. To z kolei wpływa na sposób w jaki konsumujemy internet – wyjaśnia Rutkowska. - Innym czynnikiem, wynikającym z naszej mentalności jest brak zaufania do polityków oraz instytucji publicznych. Zaufanie to lokujemy w mediach nadając im rolę demaskatorską.

Czy to za sprawą marketingowych tricków, czy zaszłości historycznych - wyniki, jakie uzyskane zostały w badaniu European Trusted Brands nie są jednak przypadkowe. Rok wcześniej, w globalnej skali firma badawcza Nielsen przepytała przeszło 25 tysięcy osób w 50 krajach świata – w tym również w Polsce Opinie w sieci są wiarygodne – czyim rekomendacjom wierzymy przed podjęciem decyzji o zakupach. Wynik okazał się dla internetu niezwykle korzystny. Bardziej niż opiniom, wyrażanych przez z reguły nieznanych nam bliżej internatów, wierzymy tylko bliskim znajomym. Co więcej, w ciągu dwóch lat – analogiczne badanie Nielsen przeprowadził w 2007 roku – stopień wiarygodności internetowych opinii podniósł się o 9 punktów procentowych.

Obraz dopełniają publikowane na początku roku wyniki badania TNS OBOP, który przy współpracy z Google i Media Saturn Holding mierzył tzw. efekt ROPO (Research Online, Purchase Offline), czyli zachowania konsumenckich w internecie przed dokonaniem zakupu w tradycyjnych kanałach sprzedaży. Z badania wynika, że w przypadku podejmowania decyzji o zakupie sprzętu AGD/RTV aż 74 procent badanych przyznało się, do poszukiwania informacji i opinii w różnych miejscach sieci.

Działa to również w drugą stronę. Streetcom, agencja marketingu szeptanego wspólnie z instytutem SMG/KRC bada efektywność marketingu rekomendacji w Polsce. Mierzona w pierwszej połowie tego roku skuteczność „product seeding”, polegającego na udostępnianiu wybranym konsumentom produktów do testów i próbek dla znajomych, by stworzyć grupę promotorów marki, dała wynik 5,3. Oznacza to, że osoba, która spotkała się z rekomendacją promotora przekazuje informację kolejnym – średnio właśnie 5,3 – osobom. Świadomość promowanej w ten sposób marki wzrosła u osób, które zetknęły się z kampanią o 25 procent.

Rynek WoMM pęcznieje w oczach

Trudno się zatem dziwić, że firmy starają się dotrzeć do potencjalnych klientów również kanałem mniej oficjalnym. Chcą być nie tylko reklamowane i promowane. Chcą być też rekomendowane. Firma badawcza PQ Media w ubiegłym roku opublikowała dane, z których wynika, że za Oceanem wydatki na marketing szeptany, czyli WoMM (Word-of-Mouth- Marketing) oparły się wszelkim kryzysom i rok rocznie notują dwucyfrowe wzrosty.

Do 2013 roku wydatki na tę formę promocji sięgnąć mają 3 miliardów dolarów. Szacunki na rok 2009 mówią o poziomie 1,5 miliarda dolarów. Dla porównania, cały rynek reklamy online – jak szacuje IAB w raporcie AdEx 2009 - wart był w ubiegłym roku około 1,4 miliarda. Tyle, że złotych.

Jednak i na polskim rynku widać błyskawicznie rosnącą popularność WoMM. Streetcom, jedna z większych polskich agencji marketingu szeptanego chwali się wzrostem zainteresowania w ubiegłym roku o 60 procent w porównaniu do roku 2008. Dwucyfrową, sięgającą 40 procent dynamiką dochodów chwali się też Buzz Media, a aż o 90 procent więcej niż dwa lata temu w ubiegłym roku wydali klienci SmartPR.

Wydatki na marketing szeptany w Stanach Zjednoczonych
rok wydatki w milionach dolarów wzrost
2003 313
2004 489 55,6 %
2005 772 48,3 %
2006 981 35,9 %
2007 1 351 37,7 %
2008 1 543 14,2 %
2009 1 701 10,2 %
2010 1 918 12,8 %
2011 2 204 14,9 %
2012 2 572 16,7 %
2013 3 043 18,3 %

źródło: PQ Media

O wzroście zapotrzebowania na WoMM świadczą również inne sygnały. We wrześniu ubiegłego roku specjalną komórkę do zadań związanych z marketingiem szeptanym utworzyła duża agencja interaktywna K2 Internet, a w kwietniu IAB Polska opublikowała Dokument Dobrych Praktyk Marketingu Szeptanego. Termin pojawił się nawet podczas tegorocznej kampanii prezydenckiej. Wykorzystanie marketingu szeptanego oficjalnie deklarował sztab Waldemara Pawlaka. A ma być jeszcze lepiej.

Tagi: polska, internet, rynek, media, strona, rynku, wyniki, sieci, e-marketing, strategie
Źródło:
interaktywnie.com
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz