Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Fakty i mity o nietypowych nośnikach reklamowych

0
Podziel się:

Tunel w kształcie gigantycznego nosa, frytki zamiast przejścia dla pieszych, kawa w studzience kanalizacyjnej. Zobacz najlepsze przykłady reklamy ambientowej.

Fakty i mity o nietypowych nośnikach reklamowych
(źródło: www.ambientguerilla.blogspot.com)
Niemal każda w miarę nadająca się powierzchnia w mieście jest zagospodarowana na reklamę. Zaklejona, zamalowana i w sumie w większości przypadków oszpecona. Nadmiar reklam i nośników, szczególnie w krajach gdzie prawo tego nie reguluje, powoduje coraz mniejszą zauważalność poszczególnych grafik. Ciężko z masy bilbordów, siatek i banerów wychwycić coś, co skupia uwagę, nawet jeśli jest to naprawdę ciekawy przekaz. To powoduje, że coraz więcej agencji i działów marketingu szuka niszy wśród nośników i miejsc na reklamę. I tu pojawia się ambient media.

O AUTORZE

Nie da się wyznaczyć wyraźnego początku tego nurtu w reklamie, można jedynie poszukać czasu, kiedy został on nazwany. Sama nazwa powstała w 1996 roku, wymyślona przez brytyjską agencję Concord Advertising.

Na czym właściwie polega tak zwany Guerilla marketing? Generalnie chodzi o to żeby nośniki były unikatowe. Większość specjalistów ze świata reklamy podkreśla, że reklama ambientowa kończy się w momencie gdy nośnik staje się regularną powierzchnią do wynajęcia. Dobrym przykładem są tutaj środki komunikacji miejskiej.

Jeszcze kilkanaście lat temu nie była to regularna powierzchnia, którą można było wynająć. A jednak miejsce było atrakcyjne ze względu na liczbę _ odsłon _ reklamy, przecież mnóstwo ludzi dziennie ogląda autobusy, tramwaje czy metro. Kreatywni postanowili to wykorzystać, zakrywając nie zawsze estetycznie wyglądające pojazdy barwnymi i coraz bardziej pomysłowymi reklamami.

Domy mediowe szybko zaczęły negocjować umowy z przewoźnikami i zaczął się wysyp reklam na komunikacji miejskiej. Naturalnie wtedy przestała być to już nisza i ambient, a co za tym idzie zmalała też pomysłowość na te layouty. Warto pamiętać, że dobre reklamy ambientowe to te, które idealnie wpasowują się w miejsce, w otoczenie i wykorzystują jego elementy. To takie adoptowanie przestrzeni na potrzeby reklamy. Najczęściej takie reklamy są po prostu projektowane pod dane miejsce, lub też ich założenia są takie żeby mogły być eksponowane na przykład na wszystkich śmietnikach z klapą, jak na przykład kampania społeczna _ Your Garbage is his lunch _ zaprojektowana przez ukraińską agencję Mex.

_

źródło: www.2007adfestival.com.ua _

Liczy się przede wszystkim pomysł i rzetelnie wykonany projekt. Są to w większości kampanie, które nie wymagają dużych nakładów finansowych. Pomysły są po prostu _ samograjami _ a wrażenia znacznie większe niż po barwnych wielkoformatowych siatkach.

Oczywiście pojawiają się również wątpliwe atrakcje wizualne, np. w postacie wielkich dmuchanych psów, które były określane mianem ambientu, jednak do końca jego założeń nie spełniały. Nie były wpasowane o otoczenie, i pomysł po prostu nie był szczególnie twórczy.

Pomysłową natomiast można z czystym sumieniem nazwać akcję Multikina z 2007r. Przykład celnej adaptacji przystanku autobusowego na salę kinową. Boki przystanku zostały oklejone w barwach sieci kinowej, a ławka została zastąpiona kinowymi siedzeniami z otworami na napoje oraz składanymi siedziskami. Każdy mógł poczekać sobie na autobus w miniaturce sali kinowej. I o to chodzi!

Ale cóż poradzę, jest jednak pomysłowym przykładem na wykorzystanie przestrzeni zastanej, czyli podajnika na papier toaletowy. O to ścigają się właśnie twórcy dobrego ambientu. O umiejętne wkomponowanie swojej reklamy w otoczenie, o znalezienie obiektów kojarzących się z produktem, lub takich, które przez zastosowanie prostych środków będę się z nim kojarzyły.

Innym ciekawym przykładem reklamy wyżej wspomnianego giganta jest promocja w Irlandii zielonych shake'ów. Wykorzystano do tego rzekę, co roku barwioną na zielono z okazji dnia Świętego Patryka. Wystarczyło położyć w różnych miejscach przy linii brzegowej przewrócone kubki, z których shake niby rozlał się do rzeki. To pokazuje jakie myślenie kieruje autorami niektórych kampanii ambientowych. Szukają interesujących miejsc i do nich dostosowują reklamę. Czyli nie zawsze zaczyna się od produktu, a wręcz przeciwnie, często natchnienie do reklamy bierze się właśnie z wyglądu konkretnego miejsca.

Możemy zamienić fontannę w filiżankę herbaty, jak przy promocji Alicji w Krainie Czarów Burtona w Cannes. Możemy z tunelu samochodowego zrobić wielki nos z dużym natężeniem ruchu, czy ze studzienki filiżankę apetycznie dymiącej kawy. Tyle ile miejsc tyle pomysłów!

_ _

Łamiąc kolejne konwencje, można w końcu przecież do ambientowych akcji zaangażować niczego nieświadomych, przypadkowych przechodniów, którzy dzień w dzień będę odgrywali role pcheł w reklamie produktu Frontline! To dopiero niebanalny pomysł wykorzystujący przestrzeń, ale też nas, czyli bezwiednych statystów. Jest to ogólna idea zatrudniania do naszych reklam otaczającej nas rzeczywistości, czy to w postaci ulic, budynków, samochodów czy właśnie ludzi. Ponoć najlepiej oceniane kampanie ambientowe to te, które najniższym kosztem uzyskują największy efekt.

Reasumując, chodzi o to, żeby się nie ograniczać, ale chodzi też o odwagę reklamodawców. To jest chyba największa bolączka z nietypowymi nośnikami, szczególnie w Polsce.

Pole do popisu jest ogromne i praktycznie nieograniczone. Wprawdzie można u nas znaleźć przykłady ciekawych rozwiązań ambientowych, ale uważam, że jest wciąż u nas duża nisza.

Marketerzy nadal wybierają tak zwane bezpieczne rozwiązania w przypadku outdooru, czyli siatki, bilbordy czy citilighty. Niezbyt popularne są odważne decyzje o pójście w nietypowe nośniki kosztem kilku bilbordów, a warto dodać, że koszty wynajęcia wielkich formatów wahają się od kilku w przypadku bilbordów, do kilkudziesięciu tysięcy złotych za miesiąc w przypadku siatek wielkoformatowych.

A efekt? No właśnie, warto o tym pomyśleć. Co bardziej zapamiętujemy w obecnych czasach, kolejną trzydziestą czwartą tego dnia wielką reklamę, czy na przykład parującą studzienkę ściekową przerobioną na smakowitą filiżankę kawy? Jeszcze jedną mrugającą do nas z bilbordu śliczną modelkę, czy gigantyczne frytki zamiast zebry na ulicy? Cóż mogę rzec, odwagi marketerzy, odwagi!

Czytaj więcej w Money.pl
Reklama agresywna. Jakie ma zadania? Czy są jakieś granice dobrego smaku, bądź estetyki, których jednak nie powinno się przekraczać?
Tajemnice fioletowej krowy. Podbija świat Mało kto wie, że np. sympatyczna fioletowa krowa reklamująca czekolady Milka, produkt koncernu Kraft Foods, stanęła po raz pierwszy przed kamerą w 1973 roku.
Cała prawda o reklamach z udziałem gwiazd Myślisz, że gwiazda piłki spędza długie godziny w laboratoriach komponując swój zapach? Przekonaj się, jak jest naprawdę.

_ _

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)