Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
marketing
30.04.2014 06:00

Google Ara. Czas na rewolucje w smartfonach

Nowy telefon internetowego giganta może być zagrożeniem dla operatorów telefonii komórkowej.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Google)

W dobie niezliczonej liczby aplikacji mogłoby się wydawać, że nic nas już nie zaskoczy. Telefony ze stałym dostępem do internetu, dzięki którym możemy sprawdzić interesujące nas informacje wszędzie i o każdej porze to dla wielu z nas szczyt myśli technologicznej. Tymczasem może się okazać, że czeka nas prawdziwa rewolucja w dziedzinie telekomunikacji.

Najnowsze smartfony są tak jednolite, że nie sposób z nich nawet wyciągnąć baterii – jest tylko slot na kartę SIM i niekiedy kartę pamięci. Temu trendowi wyraźnie przeciwstawia się Google, projektując telefon modułowy. Moduły będą różne: pamięć, bateria, procesor, nocna fotografia oparta na podczerwieni czy miernik poziomu tlenu we krwi na podstawie dotyku palca. Wszystko ma się łatwo wkładać i wyjmować, zupełnie jak dawniej w PC-ach.

Co więcej, Google planuje wdrożenie polityki open source do swojego nowego hardware’u. Szkielet telefonu zostanie całkowicie otwarty. Będzie się w nim znajdować pewna liczba slotów, do których każdy będzie mógł zaprojektować swoje własne moduły. To główna różnica pomiędzy nowym projektem Google a niedawnym pomysłem chińskiej firmy ZTE – tam też był telefon modularny, lecz moduły te były z góry zdefiniowane, a przez to ograniczone co do typu (pamięć, ekran, procesor, bateria, kamera) oraz wariantów dla każdego z nich.

Google w najbardziej podstawowej wersji projektuje swoje urządzenie dla krajów ubogich. Planuje wypuścić wersję bez modemu karty SIM – trudno to wciąż nazwać telefonem – a z modułami: Wi-Fi, podstawowy procesor, pamięć, bateria, ekran. Koszt produkcji firma szacuje na 50 dolarów, a pilotaż chce przeprowadzić w krajach Centralnej lub Południowej Ameryki, gdzie połączenia głosowe są drogie, lecz jest dużo hotspotów.

W całym projekcie tak naprawdę nie chodzi o innowację na rynku telefonów komórkowych – chodzi o rewolucję, która dokonuje się na naszych oczach. Rewolucja ta ma kilka aspektów, a każdy z nich może mieć potężne znacznie dla firm działających w wielu różnych branżach.

##Koniec operatorów komórkowych?

Nowy telefon Google w wersji podstawowej to tak naprawdę przenośne urządzenie podłączone do Internetu. Rozwój dostępu do sieci już jakiś czas temu zaczął być zagrożeniem dla operatorów telefonii komórkowej. Projekt Google może jednak udowodnić, że urządzenia korzystające z tradycyjnej oferty operatorów kupowaliśmy głównie z przyzwyczajenia. Przekonamy się o tym po pierwsze na podstawie powodzenia pilotażowego wdrożenia, a po drugie na podstawie tego, jakie moduły będą najczęściej wybierane.

Ale to zagrożenie jest nie tylko zagrożeniem dla samych operatorów. Ewentualne odejście od połączeń telefonicznych wpłynie także na wiele innych dziedzin, choćby marketing. Choć telemarketing, zwłaszcza do tzw. _ zimnych baz _, już doświadcza spadku zainteresowania, to w przypadku ziszczenia się omawianego trendu będzie musiał się całkowicie przekształcić. Połączenia głosowe przeniosą się bowiem na VoIP, Skype albo jakieś inne nowe rozwiązania.

##Gdzie wyścig?

O AUTORZE


Paweł Szwarcbach jest członkiem zarządu i koordynatorem ds. rozwoju Stowarzyszenia Mensa Polska. Obecnie doktoryzuje się z zarządzania na SGH. Od ponad 3 lat prowadzi działalność consultingową - zajmuje się głównie optymalizacją procesów i zasobów ludzkich w przedsiębiorstwach usługowych.
* W każdą środę w serwisie Manager.Money.pl będzie publikować felietony z poradami dla przedsiębiorców w zakresie zarządzania procesami, ludźmi i innowacją.*

Przypomnijmy sobie początki telefonów komórkowych. Producenci prześcigali się wtedy w funkcjonalności i designie oferowanych przez siebie urządzeń. Przodowały Nokia, Ericsson (jeszcze bez Sony) i Siemens. Telefony różniły się wyglądem i tym, co można było _ na nich _ robić.

Następnie były dwa _ skoki _ – kolorowe wyświetlacze i pojawienie się smartfonów, czyli telefonów, które mogły znacznie więcej od swoich poprzedników. Najbardziej popularne były te, które opierały się na Windows i tak naprawdę niewiele się od siebie różniły. Funkcjonalność oferowana przez dane urządzenie wciąż zależała niemal wyłącznie od jego producenta.

W końcu nastała era smartfonów, jaką znamy dzisiaj. Różnią się one zarówno sprzętem, jak i systemem operacyjnym. Jako konsumenci, największą uwagę zwracamy na hardware – jeśli będziemy mieć dobry sprzęt, to sami ściągniemy sobie odpowiednie i najwygodniejsze dla nas aplikacje. Wyścig ograniczył się więc już tylko do hardware’u i designu.

I Google właśnie przerywa ten wyścig. Tak samo jak dzisiaj w obszarze dostosowania aplikacji mobilnych do systemu Android, tak samo jutro wszystkie firmy produkujące sprzęt mobilny będą musiały dostosować się do szkieletu Google’a. Wyścig przeniesie się z projektowania urządzeń do projektowania komponentów, oczywiście odpowiadających szkieletowi. Google rozbudowuje zatem swój ekosystem.

##Co dalej?

Ale przecież ten wyścig – w zakresie projektowania modułów do szkieletu Google – jest tylko chwilowy. W krótkim czasie moduły zaczną projektować wszyscy, włącznie z nastolatkami w garażu. Jednak w odróżnieniu od aplikacji mobilnych, problem będzie leżał w produkcji – aplikacje produkuje się znacznie prościej niż hardware. Jednakże to również tylko chwilowe kłopoty. Już bowiem na tym etapie projektu, Google zakłada drukowanie na drukarkach 3D obudów do swoich nowych telefonów, zgodnie z kształtem i kolorem wybranym przez użytkownika. Przewiduje też, że takie obudowy mogą z czasem zacząć zawierać baterię lub antenę.

Kolejny etap wyścigu jest zatem łatwy do przewidzenia – przedmiotem obrotu będą projekty komponentów, które każdy będzie mógł sobie wyprodukować. Oczywiście będzie to oferta dla leniwych, ponieważ geekowie będą sami sobie _ robić _ telefony.

Można by powiedzieć – to melodia przyszłości. Można, ale ta melodia zaczyna być bardzo wyraźnie słyszalna. Możemy też stwierdzić – _ To branża telefonów komórkowych, mnie to nie dotyczy _. Ale skoro takie zjawiska dzieją się w tej branży, dlaczego nie mogą wydarzyć się w innej? Weźmy jako przykład chociażby branżę motoryzacyjną, w którą Google również powoli wkracza. Być może w swoich samochodach także wdroży system modułowy?

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: marketing, strategie firm, strategie, marketing i sprzedaż, z rynku, czołówki, marketing i zarządzanie, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz