Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Kiedy twarz celebryty zadziała w reklamie?

Czy wystarczy znane nazwisko żeby wcisnąć nam każdy produkt? Czy genialny aktor Kevin Spacey zachęcił nas do brania kredytów za pomocą spotów o znacznie mniej genialnych scenariuszach?

Podziel się
Dodaj komentarz
(kadr z serialu House of Cards)

Co jakiś czas wracamy do tematu celebrytów i tego, jak wiele firm używa ich w swoich kampaniach reklamowych. Nie od dziś wiadomo, jaką potęgę niesie za sobą ich medialność i jak bardzo wpływa na postrzeganie i popularność produktów, które reklamują bądź propagują. To wynika z kilku czynników, ale głównie z konsumenckich aspiracji. Chcemy po prostu nosić się jak ludzie znani i cenieni w szerokich kręgach.

Dziś gwiazdy reklamują produkty dostępne dla zwykłych śmiertelników, nie zawsze są to auta za miliony złotych, więc tym bardziej chętnie sobie na nie pozwalamy. To się tyczy znanych osób właściwie z każdej branży - aktorów, reżyserów, sportowców, czy ludzi znanych z tego że są znani... A takich niestety również jest niemało. Tendencja ta wzrasta. Bazujemy coraz częściej na opiniach, poradach i rekomendacjach celebrytów. Sygnują oni swoimi twarzami akcje społeczne i podpisują się pod różnymi inicjatywami humanitarnymi. Całe tłumy potrafią ślepo podążać za swoimi ulubieńcami, ale czy to ma jakieś granice?

Pachnieć i wyglądać jak oni

Wizerunki gwiazd na całym świecie wykorzystywane są głownie do sprzedawania produktów. W dobie, kiedy gwiazdy reklamują produkty na które możemy sobie pozwolić, bardzo chętnie po nie sięgamy. Kiedy Brad Pitt i Goerge Clooney nosili zegarki Omega, badania pokazały, że dla klientów marki był to istotny. Dlaczego? Ponieważ w dodatkowy sposób nobilitował posiadaczy tychże zegarków. Nieco to próżne, ale działa!

Świetnym przykładem są całe linie kosmetyków rzekomo komponowanych przez same gwiazdy, a w rzeczywistości sygnowane jedynie ich nazwiskami. Szczególnie jest to widocznie wśród perfum z różnych półek cenowych – pewnie w zależności od tego z której półki jest sama gwiazda. Ten typ reklamy nigdy nie minie, ponieważ wyzwala najbardziej pożądany przez marketerów efekt, czyli efekt aspirowania do naszych wzorców, idoli z różnych dziedzin. Kobiety chętnie będą chwaliły się torebkami, które reklamuje i nosi Victoria Beckham a mężczyźni zapewne gaciami Davida Beckhama...

To ciekawe, bo Dave wystąpił ostatnio za niemałe pieniądze w reklamie H&M, w której właśnie pozuje w samej bieliźnie. Może to być nieco optymistyczny akcent, że Beckham nosi majtki za 29,90. Zastanawiałem się jednak przez chwilę, czy to mężczyzn pociąga jego widok w bieliźnie, czy może gwiazdor ma raczej skłonić kobiety do kupienia jej swoim mężom?

Źródło: hm.com

Otaczać się przedmiotami, których używają

Często przy umowach podpisywanych na jakieś okres na promowanie pewnego produktu, gwiazdy mają zwarte w nich podpunkty o używaniu go na co dzień. To szczególnie tyczy się tak zwanych ambasadorów danej marki, którzy utożsamiają się z nią i promują jej wartości. A cóż może być piękniejszego niż ujrzeć na ulicy, czy może w naszych realiach na łamach tabloidu, naszego idola z takim iPhonem jak nasz, czy w oprawkach tej marki co nasze.

Wszelkie badania pokazują, że taki przekaz działa niekiedy lepiej niż sama reklama, jest on bowiem znacznie wiarygodniejszy dla szerokiego grona konsumentów. Skoro na danej gali, zdjęciu czy w wywiadzie nasza gwiazda miała taki produkt, to znaczy że rzeczywiście go używa, nie jest to żadna reklama.

Jednak w wielu przypadkach jest to wyłącznie działanie marketingowe. To pewna odmiana product placementu, tyle że poza kamerą. Przytoczę tu głośną niedawno sprawę sławnego _ selfie _ z tegorocznej gali Oscarów. Zdjęcie obiegło już z pewnością cały świat i wdzieli je już zapewne aborygeni z najdalszych zakątków Autralii, ale nie o to chodzi. Sławne zdjęcie zrobiła Ellen DegGeneres, prowadząca ostatnią galę, Samsungiem Galaxy Note3. Na zdjęciu oprócz samej Ellen znalazły się między innymi takie sławy jak Brad Pitt, Angelina Jolie, Jared Leto, Meryl Streep czy Kevin Spacey. Momentalnie pojawiły się spekulacje, co musiał zrobić Samsung, żeby w ten sposób zaistnieć na najsławniejszej gali filmowej świata.

Najbardziej popularne są dwie wersje: w jednej Samsung wypiera się ustawienia tego wydarzenia mówiąc, że to było spontaniczne i zainicjowane przez samą Ellen, w drugiej z kolei dowiadujemy się że Samsung za product placement na całej gali wydał 20 milionów dolarów – tak donosi Wall Street Journal. Całej prawdy się nigdy nie dowiemy, ale w takim miejscu i biznesie nie ma zbyt wiele miejsca na przypadki i zbiegi okoliczności.


Źródło: phandroid.com

Najlepszym przykładem na to jest dosyć świeże ogłoszenie koncernu Apple, który poszukuje buzz marketing managera, czyli właśnie osoby, która będzie dbała o obecność produktów z jabłkiem w mediach, filmach i otoczeniu znanych ludzi. Apple poczuł się wyraźnie zagrożony popularnością Samsunga, szczególnie po sławnej gali. Warto wspomnieć, że produkty Apple występują obecnie w ponad pięćdziesięciu procentach amerykańskich produkcji filmowych. Ostatnio możemy je z dużym natężeniem oglądać w sławnym serialu House of Cards ze znakomitym Kevinem Spacey.

Kolejnym przykładem mogą być samochody. Wiele koncernów bardzo chętnie je rozdaje gwiazdom zupełnie za darmo, bo przecież co może być lepszą reklamą marki auta niż znana osobowość za jej kółkiem, a my przecież też chętnie powiemy znajomym, że jeździmy tym samym autem co znany piłkarz lub aktor, choć to już nieco większy wydatek niż bielizna czy torebka. W przypadku aut koncerny chętnie zwracają się też do dziennikarzy motoryzacyjnych, którzy będąc autorytetami w tej dziedzinie wspaniale podbijają wartość marki i konkretnego samochodu, którym jeżdżą na co dzień.

Słuchać ich przesłań

O AUTORZE


Krzysztof Pałys, absolwent wrocławskiej ASP, od ponad ośmiu lat zawodowo związany z rynkiem reklamowym. Kompozytor, instrumentalista oraz zapalony podróżnik.
* Co tydzień w piątek w serwisie Manager.Money.pl pisać będzie felietony o wszystkim, co jest związane z najciekawszymi i najbardziej kontrowersyjnymi kampaniami reklamowymi w Polsce i za granicą.*

Tu docieramy do bodajże najszlachetniejszego z działań z pomocą celebrytów, i to na dodatek działania non profit. Nie od dziś wiadomo, że wszelkie akcje charytatywne czy inicjatywy społeczne, w które angażują się znane nazwiska przynoszą lepsze efekty, większe zainteresowanie tematem, czy w końcu hojniejsze datki. Gwiazdy angażują się w takie akcje na całym świecie, jedni robią to, żeby rzeczywiście pomóc, a inni żeby roztoczyć wokół siebie pozytywny PR. Może Angelina Jolie jako maszynka do adopcji nie jest tu idealnym przykładem, lecz tak czy siak wiele osób poszło szlachetnym śladem gwiazdy którą podziwia.

Gdy Johnny Depp prowadził zbiórkę na szpitale dziecięce, to dzięki jego wizerunkowi uzbierano zawrotne sumy, a gdy z Jurkiem Owsiakiem grają na Orkiestrze znane gwiazdy ze świata sportu, filmu czy muzyki wystawiając na licytacje swoje przedmioty, to ustawia się po nie cała kolejka zawzięcie licytując za niemałe kwoty. Tak to działa na całym globie.

Jednak oprócz tego gwiazdy wspaniale mobilizują swoich fanów do aktywności, biorąc udział w różnych akcjach popierających szlachetne idee, a jeśli towarzyszą temu jakieś gadżety, to nieświadomie przyczyniają na dodatek się do ich lawinowej sprzedaży. Jakiś czas temu były dwie głośnie akcje zainicjowane przez piłkarzy, związane z protestem przeciwko rasizmowi. W 2004 roku piłkarz Thierry Henry poruszony rasistowskimi zachowaniami w stosunku do czarnoskórych piłkarzy, założył na galę World Player of the Year dwie bransoletki, jedną czarną, drugą białą. Nie trzeba było długo czekać na naśladowców na całym świecie. Do akcji nawet dołączył Nike ze swoją kampanią, a na świecie sprzedano miliony białych i czarnych, plastikowych bransoletek.

W 2014 roku piłkarz Neymar został na meczu obrzucony bananami. Postanowił zainicjować w sieci akcję antyrasistowską _ Wszyscy jesteśmy małpami _, w której znani piłkarze a następnie całe rzesze internautów zaczęli umieszczać w sieci zdjęcia, na których jedzą banany. Daleko też nie trzeba szukać, jedną z zabawniejszych polskich inicjatyw inspirowanych przez znane osoby było zakończenie kariery w skokach narciarskich Adama Małysza, kiedy to całe masy ludzi robiły sobie zdjęcia z wąsami, własnymi lub sztucznymi. Tak więc to gwiazdy poruszają tłumy i odpowiednio wykorzystane mogą nawet przy inicjatywach non profit przyczynić się do popularności pewnych produktów, zjawisk czy zachowań.

Źródło: zdjęcie z profilu na facebooku Roberta Lewandowskiego

No dobrze, ale czy zawsze to działa? Czy wystarczy znane nazwisko żeby wcisnąć nam każdy produkt? Czy naga Doda przewinięta jedynie w szarfy zachęciła nas do wizyty w sklepach Media Ekspert? Czy genialny aktor Kevin Spacey zachęcił nas do brania kredytów w BZWBK za pomocą spotów o znacznie mniej genialnych scenariuszach? Czy Kevin w ogóle kiedykolwiek musiał brać na coś kredyt? Może na kupno jakiejś wyspy... Czy Kevin Costner zachęcił kogokolwiek do zakupu konserw Rio Mare? Skąd pomysł na niego w tych spotach? Czyżby Kevin był wystawiony na jakiejś przecenie z powodu braku ról w ostatnim czasie? Czy jest znanym miłośnikiem konserw rybnych?

Źródło: krakow.naszemiasto.pl

Idąc tym tropem można by spróbować nakręcić reklamę blachotrapezu z Johnnym Deppem... może ktoś by to kupił. Rynek tego produktu dowiedziałby się o Deppie, a fani Deppa o takim produkcie...

O tym też warto pamiętać. Nie wystarczy samo nazwisko, musi być jeszcze dobry pomysł, a produkt czy akcja musi w jakikolwiek sposób wiązać się z osobowością bądź na przykład zainteresowaniami znanej osoby. Inny mechanizm działa przy wszelkich akcjach społecznych, które może wspierać każdy i im więcej znanych osób temu towarzyszy tym lepiej. Przy zwykłych komercyjnych działaniach mających na celu jedynie sprzedaż produktu sprawa jest już nieco trudniejsza. Konsumenci są bardziej wymagający, myślący i analizujący. Nie wystarczy powiedzieć im, że Zbigniew Bródka pija mleko Łowickie i dlatego zdobył medal w Soczi...

Ciężko zapraszać do kampanii promującej zdrowie żywienie gwiazdy które w ogóle nie są z tego znane, itd. Jak zwykle w marketingu każde narzędzie trzeba odpowiednio wykorzystać. Znane nazwiska to ogromny potencjał, jednak muszą być poparte odpowiednim pomysłem i pasować do konwencji reklamy, akcji czy idei. W innym przypadki cała masa pieniędzy pójdzie na kiepskie spoty, o których nikt nie będzie pamiętał, jak w przypadku reklam wody z Monicą Bellucci czy makaronów z Sophią Loren. Czasem przed rozpoczęciem jakieś akcji warto zrobić wśród swojej grupy celu badania jej preferencji związanych z idolami i autorytetami, to może być cenna wskazówka do dalszych działań marketingowych. Naturalnie problemem będzie, jeśli wyjdzie że nasza grupa celu chętnie kupi produkt reklamowany przez prezesa PiS-u bądź papieża...

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: marketing w sieci, wiadomości, strategie firm, wiadmomości, gospodarka, strategie, marketing i sprzedaż, najważniejsze, z rynku, czołówki, marketing i zarządzanie, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz