Notowania

producent
23.05.2013 06:00

Kto czyta, nie błądzi. Sprawdzaj etykiety na produktach

Producenci wykorzystują przekonanie, że najważniejsza jest niska cena.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Eric Herchaft/Reporter)

Ponad trzy czwarte Polaków przy zakupie artykułów żywnościowych głównie kieruje się ceną. W czasach kryzysu odsetek cenożerców jest jeszcze większy. Konsumenci szukają też na etykiecie daty ważności i na tym ich zainteresowanie etykietą się kończy. A szkoda, bo zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami oznakowanie produktu powinno zawierać wiele przydatnych informacji. Za rok wymagania jeszcze bardziej się zaostrzą, gdyż skończy się okres przejściowy i zacznie obowiązywać nowe rozporządzenie unijne w tej sprawie.

Prawo żywnościowe jest w Polsce rozproszone w kilku aktach prawnych. Najważniejsze to: ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia, ustawa o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych oraz rozporządzenie w sprawie znakowania środków spożywczych. Do tego dochodzą trzy akty unijne. Wszystko ma się zmienić w grudniu przyszłego roku, gdy wejdzie w życie rozporządzenie 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Przepisy we wszystkich krajach UE będą ujednolicone, co oznacza dostosowanie istniejących krajowych aktów prawnych. Jeśli producenci nie przygotują się w porę do zmian, mogą się narazić na koszty związane z pospieszną zmianą opakowań oraz na kary, które wymierzy im inspekcja handlowa.

Nieprzestrzeganie przepisów dotyczących oznakowania jest na porządku dziennym. Ostatnia ogólnopolska kontrola PIH wykazała wiele uchybień. Wśród produktów dostępnych w handlu w opakowaniach jednostkowych najwięcej zastrzeżeń dotyczyło mięsa i surowych wyrobów mięsnych (10 proc.). Wśród produktów nieopakowanych lub pakowanych przy sprzedaży aż co drugi nie był należycie oznakowany. Kontrolerzy zakwestionowali 70 procent badanych partii przetworów mięsnych, 60 procent jaj kurzych i prawie co drugą partię ryb i pieczywa.

Opakowania produktów spożywczych powinny zawierać nazwę rodzajową produktu, termin przydatności do spożycia lub datę minimalnej trwałości, wykaz użytych składników, zawartość netto, warunki przechowywania i oznaczenie producenta. Oprócz tego, w zależności od grupy rodzajowej produkt musi spełniać wiele dodatkowych warunków.
Mięso i jego przetwory najczęściej nie były zaopatrzone w informacje o procentowej zawartości tłuszczu i stosunku tkanki łącznej do białek mięsa. Częsty proceder to stosowanie niewłaściwej nazwy. _ Mięso mielone _ powinno zawierać (oprócz mięsa) tylko sól, natomiast w jednym ze zbadanych produktów były w nim jeszcze: dekstroza, ekstrakty przypraw, błonnik pszenny, przeciwutleniacz, izoaskornbinian sodu.

Jeszcze więcej niespodzianek zawierały przetwory mięsne. Kiełbasę homogenizowaną wędzoną o nazwie _ Cielaczki _ zdobiły na opakowaniu właśnie dwa cielaki, z czego konsument mógł wywnioskować, że chodzi o parówki cielęce. A skład produktu był następujący: mięso wieprzowe 30 proc., mięso z kurczaka 28,3. proc., tłuszcz wieprzowy, skórki wieprzowe, a cielęciny zaledwie 2, 3 proc.
Tylko na podstawie tych wyrywkowych przykładów widać, że producenci traktują sprzedaż produktów jako rywalizację z klientem. Na różne sposoby sprawdzają jego czujność i wykorzystują przekonanie, że najważniejsza jest niska cena.
Wspomniane rozporządzenie unijne wprowadza jeszcze więcej drobiazgowych zapisów i wymogów odnośnie oznakowania produktów.

Jednym ważnych zapisów jest określenie minimalnej wielkości czcionki, jaka musi być zastosowana w obowiązkowych infomacjach, które powinna zawierać etykieta. Jest to wysokość 1,2 mm ( w przypadku opakowań, których największa powierzchnia jest mniejsza niż 80 cm kwadrat. minimalna wysokość wynosi 0,9 mm.) Obowiązkowe będzie też znakowanie wszystkich środków spożywczych wartością odżywczą (z nielicznymi wyjątkami).

Jak każde nowe rozporządzenie, także i to już wywołuje wiele kontrowersji, nie tylko wśrod producentów żywności, ale i urzędników. Wiele kwestii uregulowanych rozporządzeniem można interpretować na różne sposoby. Jeśli producent zdecyduje się wprowadzić zmiany już teraz, żeby przygotować się na nową sytuację prawną, może za kilka miesięcy stanąć przed koniecznością kolejnych zmian. Z kolei zwlekanie do końca okresu przejściowego (grudzień 2014), może skończyć się wprowadzaniem nowych etykiet na ostatnią chwilę. I jedno, i drugie sporo kosztuje.

Czytaj więcej w Money.pl
Lidl czy Tesco? Tak markety zdobywają klientów Niskie ceny to dziś za mało, by skłonić klienta do zakupów.
Pikniki dla ratowania opinii o naszej żywności Międzyresortowy zespół roboczy opracuje strategię promocji polskiej żywności.
Żywność niebezpieczna? Nowa inspekcja Minister rolnictwa dodał, że zabiega o to, aby nad pomysłem jego resortu pochylił się rząd
Tagi: producent, strategie firm, kraj, strategie, marketing i sprzedaż, z rynku, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
Codes
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz