Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Marketingowe śledztwa w sieci? Wszyscy jesteśmy na celowniku

0
Podziel się:

Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak pewne skrawki informacji, zostające po nas w sieci, pomagają firmom w budowaniu strategii marketingowych.

Marketingowe śledztwa w sieci? Wszyscy jesteśmy na celowniku
(Krzysztof Pałys)

Dane osobowe to źródło potężnej wiedzy o konsumencie. Pozyskanie ich od profesjonalnych firm kosztuje krocie, a solidna baza danych to często klucz do sukcesu marketerów. Ale właściwie dlaczego?

O AUTORZE

Krzysztof Pałys, absolwent wrocławskiej ASP, od ponad ośmiu lat zawodowo związany z rynkiem reklamowym. Kompozytor, instrumentalista oraz zapalony podróżnik.

Co tydzień w piątek w serwisie Manager.Money.pl pisać będzie felietony o wszystkim, co jest związane z najciekawszymi i najbardziej kontrowersyjnymi kampaniami reklamowymi w Polsce i za granicą

W dzisiejszych czasach najskuteczniejszym sposobem na dotarcie do konsumenta jest poznanie jego potrzeb. Coraz więcej produktów jest skierowanych do wąskich lub wyspecjalizowanych grup odbiorców. Marki o szerokim zasięgu chcą z kolei jak najdokładniej określić swoją grupę docelową, żeby wiedzieć, jak się z nią komunikować.

To właśnie do tego potrzebne są im dane osobowe. Określają one wiek, zawód, gusta, zainteresowania i preferencje konsumentów. Ale czasem marketerom wystarczą szczątkowe informacje, np. o zainteresowaniach grupy celu, aby stworzyć komunikat, który do nich trafi.

Oczywiście im pełniejsze dane tym lepiej, ale często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak pewne skrawki informacji, zostające po nas w sieci, pomagają firmom w budowaniu strategii marketingowych.

Najczęściej proces pozyskiwania danych o konsumentach i ich zachowaniu czy opinii, polega na zleceniu tego profesjonalnej firmie, zajmującej się badaniami focusowymi i konsumenckimi. Firmy takie gromadzą grupę celu za pomocą różnych narzędzi - przeprowadzają badania bezpośrednie w miejscach sprzedaży, robią badania telefoniczne czy internetowe.

Większe firmy wyspecjalizowane w takich badaniach posiadają już zazwyczaj zdefiniowane grupy respondentów, z których wybierają na przykład tysiąc osób odpowiadających profilowy zlecającego. Jak taki profil wygląda? Zazwyczaj dosyć prosto, na przykład: osoby w wieku 25-40 lat, wykształcenie średnie, zarobki 2000-3000zł brutto, mieszkańcy większych miast.

Im bardziej sprofilowany produkt tym węższa i trudniejsza do zbadania grupa docelowa, która wymaga zastosowania precyzyjniejszych narzędzi. Dane i badania takich grup, w zależności od ich szczegółowości, mogą kosztować od 20 aż do100 tysięcy złotych, a nawet więcej. Dostarczane są w formie rzetelnych raportów, przejrzystych tabelek i wykresów, dzięki czemu umożliwiają firmie zlecającej stworzenie odpowiedniego przekazu lub kampanii albo po prostu dowiedzenia się czegoś więcej o swoich klientach. To jednak najdroższa praktyka - choć niektóre duże firmy jedynie taką stosują.

Tańsze zamienniki

Tu otwiera się morze mniej lub bardziej legalnych możliwości. W internecie zostawiamy po sobie całe mnóstwo śladów, wypełnionych formularzy, danych adresowych, informacji o naszych zainteresowaniach. Oczywiście coraz bardziej świadomi omijamy wirtualne miejsca gromadzące nasze dane, jednak funkcjonując w dzisiejszej rzeczywistości internetowej nie jesteśmy w stanie ominąć wszystkich. Które z nich najczęściej kolekcjonują i przetwarzają nasze dane?

Portale społecznościowe to temat rzeka. Wiele dyskusji towarzyszyło kolejnym klauzulom, które swoim użytkownikom kazały akceptować najbardziej znane z nich. Ile informacji zostawiamy o nas na naszych profilach? To prawdziwa kopalnia. Zaczynamy przecież od wypełnienia formularza rejestracyjnego - tu naturalnie część informacji może się lekko mijać z prawdą, ale im dokładniejszy i bardziej wiarygodny profil, tym lepiej funkcjonujące konto. Zazwyczaj przy końcu wypełniania tego typu formularzy akceptujemy klauzulę o przetwarzaniu danych - to najważniejsze zakończenie każdej rejestracji, oczywiście najważniejsze - ale nie dla nas.

W pewnym sensie to swego rodzaju wymuszenie, ponieważ w wielu przypadkach, bez zaznaczenia tego pola, ukończenie rejestracji jest niemożliwe. Niestety według obecnego prawa o ochronie danych, portale mają prawo prosić nas o zatwierdzenie takiej klauzuli. Unia Europejska dopiero pracuje nad poprawkami do tej ustawy, które mają zapobiec wymuszaniu danych. Ale póki co _ dobrowolnie _ przekazujemy je firmie zarządzającej portalem.

W przypadku portali społecznościowych sprawa nie kończy się na tym. Pamiętajmy, że w znacznej większości ludzi udostępniają na nich trzy czwarte swojego życia. Mówimy tam o swoich pasjach, preferencjach, rodzinie, ulubionych filmach czy potrawach. Istnieją firmy zajmujące się przetwarzaniem takich danych i wyłanianiem grup targetowych na podstawie takiego zbioru informacji. I nie trudno znaleźć kupców.

Sklepy internetowe to kolejne miejsce w wirtualnej przetrzeni, gdzie do pełnej rejestracji potrzebujemy danych, i to tym razem rzetelnych. To tam podajemy swój adres, numer telefonu, adres e-mail itd. Te dane to wszystko to, co potrzebne jest żeby się z nami skontaktować, rozesłać nam mailing, ofertę smsową czy przysłowiową gazetkę z promocjami.

Na podstawie tak zgromadzonych danych tworzone są grupy odbiorców posegregowane według wieku, zainteresowań (o to pyta nas przecież wiele sklepów internetowych) czy nawet rodzaju przedmiotów jakie licytujemy. Nie muszę dodawać, że w wielu przypadkach również musimy zaakceptować odpowiednią klauzulę. Sklepy internetowe to również wspaniała przestrzeń dla reklamodawców, którzy chętnie dowiedzą się czegoś więcej o swoich potencjalnych odbiorcach - czyli zweryfikowanych użytkownikach.


ebay.com

Są jeszcze fora internetowe. Tutaj, oprócz tradycyjnego mechanizmu zgłoszeniowego, istnieje często jeszcze jeden aspekt. Fora są zazwyczaj tematyczne, skupione na danych zagadnieniach, czy na zainteresowaniach. To idealne miejsca, w których firmy mogą się dowiedzieć więcej na temat użytkowników ich produktów, szczególnie w przypadku niszowych branż.

Marketerzy stale śledzą najważniejsze dla ich produktów fora o największej liczbie zweryfikowanych użytkowników. Wypowiadamy tam przecież nasze zadnie, opiniujemy i doradzamy, z tego wszystkiego korzystają również firmy. To również wspaniałe miejsce dla marketingu szeptanego i wirusowego, czyli umieszczaniu sztucznych postów i kont, które służą jedynie zachwalaniu pewnych produktów lub usług.

Fora bywają niebezpieczne. Jakiś czas temu użytkownicy pewnego forum erotycznego, służącego do nawiązywania bliższych kontaktów, wielce się zdziwili kiedy okazało się, że klauzula którą podpisali upoważnia portal do reklamowania się ich zdjęciami w internecie...

Kolejnym wartościowym narzędziem dla marketerów są konta e-mail i komunikatory internetowe. Na podstawie zgłoszeń i formularzy dostajemy na nasze skrzynki mailingi stargetowane zgodnie z naszymi danymi. To dotyczy darmowych skrzynek na znanych portalach, gdzie niejednokrotnie musimy wyrazić zgodę na otrzymywanie reklam.

profil.o2.pl

Reklamy są przesyłane za pośrednictwem portalu do którego należy poczta, natomiast ich kontent może być dowolny. W większości firm i instytucji musimy wyrazić zgodę na otrzymywanie mailingów, lub w dowolnym momencie możemy z nich zrezygnować. W przypadku darmowych kont pocztowych nie zawsze mamy taką możliwość. Obecnie wiele kont mailowych połączonych jest również z komunikatorami, z których treści przecież nie trafiają w próżnię i podobnie jak fora internetowe są administrowane. Co oznacza, że ktoś prócz nas i naszego rozmówcy widzi nasze konwersacje i posty...

Niestety to nie koniec listy wirtualnych miejsc, w których pozostawiamy informacje o nas. Mamy przecież panele do kont bankowych, internetowe rejestracje do różnych instytucji czy choćby ankiety internetowe.

No i rzecz najważniejsza, handel danymi osobowymi między firmą, której je powierzamy podpisując stosowną klauzulę, a innym podmiotem jest nielegalny, co wcale nie znaczy, że nie ma miejsca. To proceder powszechnie stosowany, a my nawet nie mamy o tym świadomości. A dane po nas zostają i są chętnie katalogowane i sprzedawane.

To jedynie kilka przykładów, i zarazem przyczynek do zastanowienia się nad funkcjonowaniem w dzisiejszej przestrzeni wirtualnej. To jasne, że nie możemy się nagle odciąć od internetu i naszych przeróżnych i licznych kont, ale możemy po prostu bardziej uważać na to gdzie i co po sobie pozostawiamy.

Czytaj więcej w Money.pl
Oto, jak handlowcy robią nas w balona Kawka, herbatka, relaksująca muzyka w tle i miła pogawędka ze sprzedawcą? Tu nic nie jest przypadkowe.
Płacą jej za to, że jeździ po świecie Pracowała dla Reserved, Nokii i ONZ - wszędzie kreowała trendy. Bo projektowanie nie polega na ich odwzorowywaniu.
Ranking reklam. Wybierz najlepszą Sezon ogórkowy za pasem, a tymczasem w świecie reklamy praca wre.
W reklamie nie ma świętości Jak się wyróżnić? Wystarczy mieć oryginalny pomysł, albo wszystkich zaszokować.
wiadomości
wiadmomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(0)