Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Czy macho jest dobrym inwestorem?

Naukowcy udowadniają: stężenie testosteronu przekłada się bezpośrednio na generowane zyski.

Podziel się
Dodaj komentarz

Naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge badali przedsiębiorców z londyńskiego City.

Na tej podstawie stwierdzili, że wzrosty poziomu testosteronu odpowiadają za ekonomiczne wzloty i spadki uczestników rynku finansowego. Innymi słowy: stężenie męskiego hormonu płciowego przekłada się bezpośrednio na generowane zyski (Proceedings of the National Academy of Sciences). Okazało się też, że stężenie kortyzolu (hormonu stresu) wpływa na podejmowane ryzyko.

W eksperymencie uczestniczyła niewielka grupa mężczyzn. W ciągu dnia dwukrotnie, o 11 i 16, mierzono u nich stężenie testosteronu. Następnie wskazania te porównywano z generowanymi przez daną osobę zyskami bądź stratami. Ujawniono, że w dniach, kiedy handlowcowi udawało się osiągnąć zysk wyższy od swojej średniej, poziom testosteronu był wyższy.

Naukowcy wyjaśniają, że podobne zjawisko obserwuje się także u sportowców. Tak zwany efekt zwycięzcy powoduje wzrost stężenia męskiego hormonu. To z kolei nasila pewność siebie i skłonność do podejmowania ryzyka. Szanse na dalsze zyski rosną, ale tylko do pewnego momentu. Jeśli opisany schemat powtarza się zbyt często, delikwent przestaje decydować racjonalnie. Jednym z przykładów tego typu zachowania jest eskalacja ryzyka podczas tzw. bańki. Zbytnia pewność siebie, niestety, nie popłaca.

"Nasze studium sugeruje, że zachowanie handlowców może być ukształtowane przez czynniki emocjonalne i hormonalne, których dotąd szczegółowo nie rozważano" - podkreśla profesor Joe Herbert.

Podczas gdy wzrosty poziomu testosteronu mogą wywoływać coś w rodzaju uzależnienia od ryzyka, skoki stężenia kortyzolu skutkują jego aktywnym unikaniem. Z pewnością pogarsza to wyniki osiągane w sytuacji kryzysu, spadku itp. Chroniczna ekspozycja na działanie dużych ilości hormonu stresu prowadzi do zjawiska opisanego przez psychologów jako wyuczona bezradność.

"Gdy się tak zdarzy, banki centralne mogą zmniejszyć stopy procentowe tylko po to, by odkryć, że maklerzy nadal nie przejawiają chęci zakupu ryzykownych aktywów. W takich okolicznościach ekonomiści powinni wziąć pod uwagę fizjologię, a nie racjonalizm inwestorów" - konstatuje dr John Coates.

Tagi: psychologia, psychologia biznesu, strategie, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz