Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
sprzedaż
23.04.2013 12:31

Czym jest dzisiaj produkt?

Kiedy rano wybiegam z domu, mam zawsze ze sobą swojego smartfona opartego na systemie Android.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Yuri_Arcurs/iStockphoto)

Włączam odtwarzacz plików, aby podczas biegania posłuchać audiobooka, oraz aplikację, która śledzi mój bieg, podając różne użyteczne dane, takie jak prędkość, długość trasy, spalone kalorie itd. Ponieważ ostatnio jesteśmy z żoną na etapie kupowania nowego domu, kiedy przebiegam obok nieruchomości na sprzedaż, robię zdjęcie i zapisuję na karcie, która jest w telefonie. Czasami zdarza się, że podczas biegu odpowiadam na jakieś bardzo pilne wiadomości. Mój smartfon ma jedną cechę, która jest bardzo dobra: ma duży, ponadpięciocalowy wyświetlacz, więc wszystko dobrze i wyraźnie na nim widać. Oczywiście tak duży wyświetlacz ma także swój minus: telefon jest duży i niewygodny. Poza tym doszedłem pewnego dnia do wniosku, że biegając z nim po kilkadziesiąt kilometrów tygodniowo, mogę go uszkodzić. Wziąłem więc swojego poprzedniego smartfona BlackBerry, z którego byłem bardzo zadowolony, ale z którego zrezygnowałem ze
względu na zbyt małą klawiaturę i niewielki ekran. Wciąż darzę ten telefon ogromnym sentymentem. Jednak _ jeżynka _ ma coś w sobie. Podłączyłem go do laptopa, wprowadziłem wszystkie uaktualnienia i zainstalowałem aplikację do biegania. Cała procedura trwała kilkadziesiąt minut. Jednak jakoś przez nią przebrnąłem i szczęśliwy, z mniejszym telefonem, wybiegłem na drugi dzień z domu. Biegło się znakomicie. Telefon jest lekki i niewielki, więc w ogóle go nie czułem. Wszystko było dobrze, dopóki nie chciałem przełączyć się pomiędzy aktualnie używaną aplikacją a odtwarzaczem MP3, aby odsłuchać raz jeszcze ostatnie zdanie z audiobooka. Na smartfonie z systemem Android taka operacja wymaga dotknięcia ekranu. Ale w BlackBerry… Okazało się, że aby wyjść z aplikacji i dostać się do odsłuchiwanego właśnie pliku, musiałem wykonać sześć ruchów, z czego cztery to przesuwanie kciukiem po tzw. touchpadzie, czyli gładziku będącym głównym urządzeniem pozwalającym wykonywać większość operacji na tym smartfonie. Gładzenie
podczas biegu, jak łatwo się domyślić, do czynności łatwych nie należy, więc pomimo tego, że wykonując sześć ruchów, można osiągnąć to, co chciałem, mnie się nie udało. Wykonałem ich co najmniej dziesięć.

Kiedy powróciłem do domu i dokonałem dokładnej analizy, okazało się, że aplikacja ma możliwość bezpośredniego przejścia dwoma dotknięciami do odtwarzacza MP3. Jednak ta sama aplikacja przy pełnej funkcjonalności na platformie Androida jest darmowa, a na BlackBerry trzeba za nią zapłacić.

Na drugi dzień biegałem znów z moim dużym i mało wygodnym, ale za to ogromnie funkcjonalnym smartfonem.

Od wielu lat marzy mi się zakup samochodu marki Citroën DS, takiego, jakim jeździł prezydent Francji Charles de Gaulle. Samochód ten jest według mnie wyjątkowej urody i nic nie stracił na atrakcyjności. Już kilka razy byłem bliski zakupu. To auto, które wymaga troski, ponieważ czas nieubłaganie wpływa na jego wygląd i sprawność. Jednak postanowiłem, że mógłbym od czasu do czasu fundować mu SPA w jakimś zakładzie mechanicznym. Ale kiedy do niego wsiadłem i zobaczyłem jego wnętrze, czar prysł. Z zewnątrz wygląda świetnie, ale wewnątrz… Nie byłbym w stanie w nim wytrzymać nawet kilku minut. Jest stary, zegary i kierownica mają bardzo przestarzałą linię, a fotele wyglądają jak w syrence mojego sąsiada sprzed trzydziestu lat. Okazało się, że to jednak sport nie dla mnie. Rozumiem osoby, które cieszą takie wnętrza, ale ja do nich nie należę.

Podobnie jak z moim starszym smartfonem, i w tym przypadku odzywa się czasami sentyment, ale wystarczy obejrzeć kilka zdjęć i wsiadam do swojego maksymalnie wyposażonego i bardzo wygodnego audi S8.

Czasy się zmieniają, niezależnie od tego, czy się nam to podoba, czy też nie. Każdy z nas ma jakieś sentymenty. Można zbierać etykiety na zapałki, kupować stare samochody, używać telefonów Nokia z monochromatycznymi wyświetlaczami, spędzać wczasy na Helu…

Co by się jednak nie mówiło, lepiej jest zbierać spadające jabłka z drzew i jeść je od razu. Przyjemniej jest jeździć na co dzień bezpiecznym, szybkim i wygo­dnym samochodem. Wygodniej jest korzystać z telefonu, który jest szybki i prosty w obsłudze i ma tysiące przydatnych aplikacji. A jadąc na wczasy w Egipcie, na 100% spotkamy słońce, co niestety nie jest pewne na Helu. Zawsze będą ci, którzy dokonują innych wyborów, ale świat idzie do przodu, wszystko wciąż się rozwija. Chcemy więcej i otrzymujemy więcej. Tak już jest, ponieważ postęp jest nieunikniony, czy nam się to podoba, czy nie.

Rozwój i postęp jest wszędzie. Najbardziej zauważalny jest w technologii.

Dzisiaj wchodząc do sklepu, trudno nie zauważyć ogromnych kilkudziesięciocalowych telewizorów, które z roku na rok są coraz większe, cieńsze i oferują coraz lepszej jakości, nawet trójwymiarowy obraz. A jeszcze trzydzieści lat temu normalny telewizor był czarno-biały i miał kilkunastocalowy ekran, który był niczym innym jak wypukłą i ciężką lampą kineskopową.

Dzisiaj trudno jest znaleźć samochód bez kilku poduszek powietrznych czy systemu ABS. A jeszcze dwadzieścia lat temu było to wyposażenie dodatkowe, za które trzeba było płacić osobno.

Dzisiaj na kolorowych, wysokiej rozdzielczości ekranach smartfonów oglądamy filmy z dźwiękiem 5.1. A jeszcze dziesięć lat temu w ogóle nie istniały takie telefony. Szczytem luksusu osiągalnym tylko dla nielicznych była nokia 6310 z monochromatycznym wyświetlaczem, i to nawet bez aparatu!

Dzisiaj… Przykłady można mnożyć.

Jednak postęp dokonuje się także w innych dziedzinach, nie tylko w technologii. Widać go także w podejściu coraz większej liczby ludzi do świata, do siebie i do natury. Chodzi tu nie tylko o kupowanie samochodów. Coraz więcej osób sortuje śmieci, kupuje ekologiczne produkty spożywcze i przechodzi na wegetarianizm.

Ten rozwój nie ominął także sprzedaży. Trudno sobie wyobrazić, aby było inaczej.

Dzisiaj na rozległych parkingach przed hipermarketami stoją setki samochodów, podczas gdy ich właściciele przemierzają kilometry przestrzeni sklepowych i niczym nieograniczeni mogą dokładnie przyjrzeć się każdemu produktowi, który planują zakupić. A jeszcze ćwierć wieku temu musieli stać w kolejkach, aby kupić podstawowe produkty spożywcze, których wybór był niewielki.

Dzisiaj nie trzeba jechać za granicę, by kupić sobie produkty, które na polskim rynku są niedostępne. Wystarczy zarejestrować się na e-bay i kupić dowolny produkt w Australii, Japonii czy w Chile.

Dzisiaj kiedy kobiecie kończy się krem lub cień do powiek, dzwoni do swojej koleżanki, która jest dystrybutorem znanej marki kosmetyków. Na drugi dzień spotykają się na kawie i gawędząc, przyjemnie dokonują transakcji.

_ Niniejszy fragment pochodzi z książki ”Biblia sprzedaży” Arkadiusza Bednarskiego (Onepress 2013). _

Czytaj więcej w Manager.Money.pl
Banderas proponuje kredyt, Willis kusi setką wódki Zagraniczna gwiazda w reklamie to opłacalna inwestycja. Kluczem do sukcesu jest jednak trafny wybór celebryty.
Marka Żywiec odmładza wizerunek
Nie lubimy oszczędzać na dzieciach Dziewczynki bawią się w odgrywanie scenek, chłopcy wolą budować - wynika z raportu Lego, legendarnego producenta klocków.
Tagi: sprzedaż, psychologia biznesu
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz