Notowania

wiadomości
25.12.2015 14:03

Lizus, profesjonalista czy kreatywny? Sprawdź, jakim typem jesteś i jak zostać ulubieńcem szefa

Spędzanie całych nocy w pracy, ani bycie pod telefonem przez 24 godziny na dobę to nie jest dobra metoda.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PeskyMonkey/iStockphoto)

Aby zostać prawą ręką szefa, nic nam nie da typowe podlizywanie się. Ani spędzanie całych nocy w pracy, ani bycie pod telefonem przez 24 godziny na dobę. Taki typ lizusostwa Adriana Legowicz, specjalista ds. HR w Lebo Recruitment, nazywa syndromem Toudiego.

- Pracowałam wtedy w jednej z wejherowskich księgarni. Mieliśmy tam jednego śmiesznego kolegę, który okupował kuchnię, żeby tylko być pierwszym, który zrobi kawę szefowi - wspomina Legowicz. - Była to ewidentna walka. Pan Krzysztof miał nawet kapcie i spał w pracy.

W taki sposób możemy jedynie zniechęcić do siebie kolegów z pracy. - Lizus jest nielubiany szczególnie, kiedy próby przypodobania szefowi się udają. Dzięki temu osiąga pewne korzyści i lepsze warunki działania w firmie. Wtedy zaczynamy odczuwać z jednej strony zazdrość, z drugiej - niesmak. Poza tym w Polsce, jeszcze przez czasy PRL, lizus po prostu z definicji źle się kojarzy - podsumowuje Magdalena Robak, psycholog biznesu z Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Jednak najważniejszy w firmie jest szef, a nie koledzy. Każdy powinien być świadomy, że kariera w głównej mierze zależy właśnie od niego. Aby mimo wszystko nie stracić całkiem szacunku współpracowników, najlepiej wystrzegać się przesadnego lizusostwa i brać pod uwagę konsekwencje działania.

Jakim typem lizusa jesteś?

Lizusów można podzielić na pięć typów: perfekcjonista, kreatywny, pokorny, manipulator i tzw. wazeliniarz.

Pierwszy rodzaj lizusa, to taki, który prezentował właśnie pan Krzysztof. Zawsze jest gotowy do ciężkiej pracy i nadobowiązkowy. Dąży samodzielnie za wszelką cenę do zrealizowania celów, które wydają się na pierwszy rzut oka nierealne. Takie osoby są zdolne do wszelkich poświęceń na rzecz firmy, ale przynoszą jej dzięki temu duże zyski. Płacą oni jednak za to wysoką cenę. Zazwyczaj są bardzo zapracowani, wyczerpani, nerwowi i szybko się wypalają. - Nie zawsze przecież perfekcjonista to lizus. Takie postrzeganie ludzi może wynikać po prostu z innego podejścia do pracy. Perfekcjonizm u innych, gdy sami tacy nie jesteśmy, możemy postrzegać negatywnie i naklejać im łatkę lizusa - mówi Magdalena Robak.

- Pan Krzysztof był perfekcjonistą. Nic nie osiągnąłby tylko robieniem kawy. W biznesie trzeba być po prostu profesjonalistą, bo za wszystkim stoją cyfry. Nie zaszkodzi jednak dodatkowo, trochę zadbać o wygodę szefa - żartuje Adriana Legowicz.

Typ kreatywnego lizusa to człowiek zawsze tryskający energią i nowymi pomysłami. Właśnie w ten sposób próbuje zdobyć uznanie szefa. Trzeba jednak być w pełni świadomym, że w stabilnej firmie nie zawsze są oni dobrze odbierani. Zmiany i innowacje są milej widziane w nowo powstałych firmach, lub jeśli całe przedsiębiorstwo jest w trakcie modernizacji. - Pojawia się pytanie, czy pomysły idą w ilość czy w jakość. W pierwszym przypadku mogą szybko zirytować szefa, bo nie są związane z rzeczywistym usprawnianiem firmy - przekonuje psycholog z SWPS.

Lizus pokorny to taki, który robi dokładnie to, co zostanie mu zlecone. Zazwyczaj nie ma wygórowanych ambicji, ale za to jest w pełni usłużny. Nie jest asertywny i bierze na siebie wszystkie obowiązki, które zrzucają na niego koledzy z zespołu. Nie kwestionuje żadnych decyzji lidera. - Przez to, takie osoby mogą mieć poczucie ciągłego wykorzystywania - komentuje Robak.

Manipulator sięga po wyrafinowane sposoby, aby zdobyć wymierne korzyści z przebywania blisko szefa. Często przynosi mu prezenty, a oprócz tego wykorzystuje kolegów i przypisuje sobie sukcesy całego zespołu. Zdarza się, że manipulatorzy specjalnie rozsiewają plotki i nastawiają zespół przeciwko sobie. Traci na tym przede wszystkim zaufanie współpracowników, a ostatecznie może stracić również pracę, kiedy zostanie zdemaskowany.

Niechlubnie nazywany lizus-wazeliniarz, to z kolei osoba, która nie boi się prawić osobistych komplementów szefowi. Stara się nieustannie być blisko niego i donosić na innych pracowników. Wielu liderów nie lubi tego typu ludzi, ale jak mówi Kaja Wasilewska, szefowa Centrum Rekrutacji Stoczniowcy.pl, nadal niestety zdarzają się szefowie, którzy uwielbiają takie zachowanie i faworyzują tego typu ludzi.

Co innego koledzy

Lizus to osoba powszechnie nielubiana w firmie i narażona na często niewybredne żarty. Zdarzają się nawet sytuacje, kiedy zgrana ekipa chce takiego delikwenta pozbyć się z miejsca pracy. Chcąc to zrobić można na przykład zacząć stosować jego technikę i również się podlizywać szefowi. Jeśli wykażesz się kompetencjami i większą chęcią do wykonywania zadań, to możesz po prostu wygryźć uprzykrzającego się _ pupilka _.

Jeśli wiesz, że nie tylko ciebie denerwuje jego zachowanie, możesz porozmawiać na ten temat z innymi ludźmi. To rozładuje emocje i może doprowadzić do wspólnego rozwiązania problemu. Wtedy lizus najprawdopodobniej poczuje się odizolowany i zrozumie, że zespół nie toleruje jego zachowania.

Zawsze można także wbić takiej osobie popularną "szpilę". Jeśli skupia się bardziej na podlizywaniu niż na pracy, można zwrócić na to uwagę szefa. Gdy uda się udowodnić faktyczną bezużyteczność lizusa, a on sam zobaczy swoje słabe punkty, powinno go to skutecznie zniechęcić do dalszych prób wkradania się w łaski szefa.

W ten sposób osiągniesz sukces

Jak zatem zbudować pozycję w firmie i zostać prawą ręką szefa, a jednocześnie nie narazić się kolegom? Można powiedzieć, że sprawa jest bardzo łatwa. John Maxwell w swojej książce "360 stopniowy lider" opisał dokładnie zasady, jakimi trzeba się kierować w pracy, żeby stać się ulubieńcem szefa. Przy czym zawsze podkreślał, że żadna z nich nie może być wymuszona.- Wszystko, co robimy, trzeba robić naturalnie. Jeśli się zmuszamy do pewnych zachowań, to prędzej czy później wyjedzie szydło z worka - ostrzega Magdalena Robak.

Rady Maxwella wydają się pozornie dość tajemnicze i dziwne. Jednak po lekturze wiemy, że aby wkraść się w łaski szefa na pewno nie wystarczy wozić dzieci do szkoły czy kupować mu prezentów. "Wczuj się w bicie jego serca" - pisze Maxwell. Popieraj jego pomysły i pomagaj w ich realizacji. Nie można też pętać się po firmie bez celu, bo w ten sposób pokażesz tylko, że nie potrafisz być dobrym szefem dla samego siebie.

Mówi się czasem, że "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu". Nie w pracy. W firmie, trochę tak jak w szkole, docenia się ludzi, którzy znają odpowiedź na pytanie lub rozwiązanie trudnej sytuacji. Warto zatem czasem zająć się tym, do czego nikt inny specjalnie się nie garnie. Zwłaszcza, jeśli postawione zadanie jest ryzykowne i trudne.

Takim zachowaniem faktycznie możesz wkraść się w łaski szefa, ale tylko w danej chwili. Ważne, żeby myśleć perspektywicznie. Nie skupiać się tylko na obecnej sytuacji, ale zastanowić się, co może przynieść korzyść firmie w przyszłości. Tutaj pole manewru ma na przykład lizus kreatywny.

Stwórz chemię między tobą a szefem

John Maxwell stawia także na tak zwaną _ chemię relacji _ pomiędzy tobą a szefem. To dokładnie tak samo jak w związku. Żeby być szczęśliwym, trzeba poznać potrzeby partnera. Wiedzieć co wzmaga w nim entuzjazm, a co wręcz furię.

I tak samo jak w związku, warto pomagać szefowi, gdy tego naprawdę potrzebuje. – Nie chodzi o to, żeby warować pod drzwiami i ciągle pytać: czy już, czy już – tłumaczy Magdalena Robak. Kiedy jednak zaczniesz zbytnio się wychylać i wchodzić w kompetencje szefa, może się to skończyć bardzo boleśnie.

Dlatego nie wolno stać w miejscu! Takie podejście jest dobre dla ciebie, bo nieustannie się uczysz, ale i często jest dobrze widziane przez szefa. Nikt przecież nie lubi leni, ani ludzi, z którymi można rozmawiać tylko na jeden temat.

Ostatnia zasada brzmi: zostań zawodnikiem rozgrywającym. To zawsze najtrudniejsze zadanie zarówno na boisku, jak i w pracy. Działając pod wielką presją czasu i ataków różnego rodzaju przeciwników, musisz pokazać, że dajesz sobie radę. Na nic zdadzą się tłumaczenia, że nie miałeś czasu, albo motywacji. - Trzeba działać skutecznie i efektywnie, nawet gdy lider nie patrzy - tłumaczy Magdalena Robak.

Różnica pomiędzy byciem prawą ręką szefa a lizusem, polega na tym, że nie zwracasz szczególnej uwagi na to, jak się zachowujesz oraz na celu, jaki sobie stawiasz. - Jeśli biegasz po firmie i kombinujesz, jak i co zrobić, żeby szefowi było dobrze i dzięki temu zasłużyć na specjalne przywileje, które merytorycznie ci się nie należą, to jest to działanie manipulacyjne - ostrzega psycholog z SWPS w Warszawie. - Jeśli natomiast pracujesz z pełną świadomością i zaangażowaniem dla organizacji, to wcale nie musisz zastanawiać się, jak postępować. To przychodzi samo i jest całkowicie naturalne.

Tagi: wiadomości, gospodarka, psychologia biznesu, strategie, najważniejsze, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz