Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
ludzie
03.12.2013 13:36

Wszyscy jesteśmy dziwni. O micie masowości i końcu posłuszeństwa

Gdy się jedzie drogą nr 55, prowadzącą z Chicago na południe, po pokonaniu 205 kilometrów dociera się do miejscowości Normal w stanie Illinois.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Yuri_Arcurs/iStockphoto)

Witamy w Normal

Gdy się jedzie drogą nr 55, prowadzącą z Chicago na południe, po pokonaniu 205 kilometrów dociera się do miejscowości Normal w stanie Illinois.

Znajdziemy tam restauracje Biaggi's, Subway i Pizza Hut -- wszystkie sieciowe lokale funkcjonujące również wszędzie indziej. Normal z pewnością nie jest miejscem, dla którego warto zboczyć z drogi na obiad.

Normal to dobre miasto, w którym mieszkają dobrzy ludzie. Niestety nie można go opisać jako dobre centrum restauracyjne. Sama normalność też nie jest dobrą strategią i nie odzwierciedla tego, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Nie jesteśmy normalni. Jesteśmy dziwni. Wszyscy.

*Witamy u dziwaków *

Stoję na rogu First Avenue i 8th Street na Manhattanie. Czyż w całym Nowym Jorku istnieje jakiś inny bardziej gwarny punkt handlowy?

Po drugiej stronie ulicy widzę centrum kultury islamskiej, a obok niego lokal ze skrzydełkami sieci Atomic Wings. Tuż za rogiem znajduje się Veniero's, sławna włoska piekarnia, przed którą stoi grupa dwudziestu turystów z Chin. Za plecami mam Momofuku, tradycyjny japoński bar z makaronem we współczesnym wydaniu, prowadzony przez koreańskiego kucharza, który wychował się w Wirginii. Przez ulicę przechodzą elegancki, zamożny prawnik i wytatuowany dzieciak (a może wytatuowany prawnik i dobrze ubrany dzieciak?). Chodnik jest do tego stopnia zatłoczony, że kto się chce zatrzymać, ten musi stanąć na ulicy. Nie wspominałem jeszcze o sklepie z hydroponicznymi ziołami, kolesiu sprzedającym świeże korzenie ostryżu oraz o Nuyorican Poets Cafe, gdzie spotykają się znani i nieznani poeci, aby układać i odczytywać rymy --przekrzykując odgłosy dochodzące z zaplecza. Znajdziemy tu również piekarnie z produktami bezglutenowymi, piekarnie wegańskie, pewnie nawet kilka osób sprzedających ciastka z haszem.

Wokół mnie nie dzieje się absolutnie nic, co przez przybysza z 1965 roku zostałoby uznane za normalne (no może za wyjątkiem ciastek z haszem). Nie brakuje za to przeplatających się koncepcji i kultur. Różne idee mieszają się ze sobą w zupełnie nieoczekiwany sposób, często generując przy tym pozytywną energię.

*I znów wracamy do normalności *

Jakieś pięćdziesiąt przecznic dalej od tego niewielkiego skrzyżowania, w East Village, znajduje się nowojorskie epicentrum turystyki handlowej. Przy Fifth Avenue jest sklep Abercrombie, a zaraz naprzeciwko mieści się Tiffany's.

Przed obydwoma sklepami stoi kolejka turystów oczekujących na wejście. Oba sklepy oferują produkty, które można bez problemu kupić online. Oba zarabiają krocie, sprzedając wielkie ilości drogich drobiazgów ludziom pragnącym kupić coś w charakterze pamiątki i łaknącym nowego doświadczenia. Nauczyliśmy społeczeństwo kojarzyć takie drobiazgi z określonym stylem życia, z elitarnym statusem. Moje gratulacje, znalazłeś się na szczycie góry mas. Przez ostatnie pięćdziesiąt lat praktycznie każda amerykańska firma stawiała sobie za cel wejście na masowy rynek: przeciętne produkty dla przeciętnych ludzi, sprzedawane w dużych ilościach i po wysokich cenach. Podobne przesłanie do znudzenia fundowano konsumentom: żeby znaleźć się na samym szczycie środka, wystarczy się trochę postarać. Obowiązywała jedna prosta zasada: odniesiesz sukces, jeżeli potrafisz rozbudzić wśród mas pragnienie posiadania twojego produktu i jeżeli będziesz w stanie hurtowo zaspokajać ich potrzeby w tym zakresie.

„He can't be a man 'cause he doesn't smoke, the same cigarettes as me”.

Brzmi jak dzieło marketera, prawda? Keith i Mick z pewnością zamierzali pobawić się trochę kosztem speców od reklamy i masowych marketerów -- kosztem wszystkich tych, którzy potrafili z powodzeniem zasiać w społeczeństwie ziarno normalności. Właśnie na tym zależało marketerom. Dążąc do pozyskania jak najliczniejszej grupy odbiorców, bardzo ciężko pracowali nad tym, abyśmy powszechnie alienowali wszystkich innych, którzy nie są normalni (czyli tacy jak my).

*Co oznacza słowo „normalny”? *

Okazuje się, że statystycy mają dość konkretną definicję tego pojęcia. Weźmy na przykład wzrost dorosłego mężczyzny zamieszkującego Stany Zjednoczone. Cytując za amerykańską Wikipedią:

W rachunku prawdopodobieństwa rozkład normalny (zwany też rozkładem Gaussa) jest ciągłym rozkładem prawdopodobieństwa [...]. Przeciętny wzrost dorosłego mężczyzny zamieszkującego Stany Zjednoczone wynosi 70 cali przy odchyleniu standardowym równym 3 cale. Oznacza to, że wzrost większości mężczyzn (około 68%, przy założeniu rozkładu normalnego) mieści się w przedziale plus/minus 3 cali od średniej, czyli w jednokrotności odchylenia standardowego.

Jeżeli czyjś wzrost zawiera się w przedziale od 67 cali do 73 cali, statystyk określiłby go mianem osoby mieszczącej się w jednokrotności odchylenia standardowego od średniej. Potocznie powiedzielibyśmy, że jest to osoba normalnego wzrostu.

Średnia okazuje się często mniej istotna niż _ odchylenia _ od niej. Wyobraź sobie, że stoisz w dwóch wiadrach z wodą, której średnia temperatura wynosi 32°C. Prawdopodobnie będzie Ci dość komfortowo -- chyba że woda w jednym wiadrze będzie miała 2°C, a w drugim 62°C. Z perspektywy średniej wszystko jest w porządku. Gdy natomiast uwzględnimy odchylenia od średniej, sytuacja przestaje być zabawna.

Rozważania te miałyby wyłącznie semantyczny charakter, gdyby nie fakt, że zróżnicowanie populacji nieustannie rośnie, i to w szybkim tempie.

Nie mam tu oczywiście na myśli zróżnicowania wzrostu amerykańskich obywateli płci męskiej. Rośnie natomiast zróżnicowanie tego wszystkiego, na co mamy wpływ i o czym możemy decydować. Nasze zachowania zaczynają wykraczać poza wartość jednego odchylenia standardowego, co przekłada się na erozję 68-procentowej górki.

_ Wszystko, co nie jest normalne, jest dziwne. W dzisiejszym świecie mamy więcej dziwactwa niż kiedykolwiek wcześniej. _Ale czy to źle?

Dziwactwo (odchyłka od normalności) świadczy o tym, że dokonałeś wyboru -- opowiedziałeś się za tym, w co wierzysz, i zrobiłeś to, co chciałeś, a nie to, czego chcą marketerzy. Do takich zachowań dochodzi coraz częściej.

*Co oznacza słowo „dziwny”? *

W niniejszym manifeście zajmuję się nie kwestią odmienności, z którą się rodzimy, lecz ludźmi, którzy świadomie decydują się na bycie dziwnymi. Pewnie tkwi w tym jakiś paradoks, ale większość ludzi dokonujących takich wyborów zabiega o akceptację. Oczywiście zależy im nie tyle na powszechnej akceptacji, ile raczej na akceptacji ze strony członków swojego plemienia -- ludzi, których podziwiają i przez których chcą być szanowani.

Dziwacy nie są samotnikami, nie są też sami. Dziwacy są dziwni, ponieważ zrezygnowali z komfortu i wydajności mas na rzecz tworzenia mniejszych grup, w których dziwactwo uznaje się za pożądane i oczekiwane.

Podstawowym aspektem bycia dziwnym jest już sam fakt dokonania takiego wyboru.

Artykuł stanowi fragment książki pt. „Wszyscy jesteśmy dziwni. O micie masowości i końcu posłuszeństwa” Setha Godina

Czytaj więcej w Money.pl
20 proc. osób nie wie, że jest kara śmierci Jedna dziesiąta Białorusinów uważa, że kara śmierci w ich kraju została już dawno zniesiona.
Lista chińskich miliarderów coraz dłuższa Na szczycie listy znalazł się szef korporacji Wanda, baron sektora nieruchomości Wang Jianlin, który w ciągu ostatniego roku podwoił swoje prywatne aktywa.
Rośnie liczba bezdomnych Polaków Nad Wisłą jest ich blisko 31 tysięcy. To 19 procent więcej niż 2 lata temu.
Tagi: ludzie, psychologia biznesu
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz