Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
zarządzanie
28.02.2006 13:16

Czasowi Prezesi

Firma Booz Allen Hamilton przeprowadzila doroczne badanie sukcesji dyrektorów zarządzających w 2 500 największych firmach na świecie. Z badania wynika, że wkroczyliśmy w erę czasowych dyrektorów zarządzających.

Podziel się
Dodaj komentarz

Firma Booz Allen Hamilton przeprowadzila doroczne badanie sukcesji dyrektorów zarządzających w 2 500 największych firmach na świecie. Z badania wynika, że władza w organizacjach stale przechodzi z rąk do rąk - wkroczyliśmy w erę czasowych dyrektorów zarządzających.

Ostatni rok przyniósł wiele zmian na stanowiskach Prezesów. Pracę stracili między innymi: Richard Shirrefs (Eurotunnel), Douglas Daft (Coca-Cola Company), Thomas Holtrop (T-Online) i Franklin Raines (Fannie Mae). Początek roku 2005 przyniósł kolejne rezygnacje, między innymi w firmach Disney, Hewlett-Packard, Boeing oraz AIG.

Ponad 14 proc. prezesów badanych firm straciło pracę w 2004 roku, w tym 1/3 została zwolniona z powodu niezadowalających wyników lub w efekcie sporu z radą nadzorczą. To najwyższy dotąd procent przymusowych rezygnacji. W stosunku do roku 1995, kiedy po raz pierwszy przeprowadzono badanie, zaobserwowano 300 proc. wzrost rotacji na stanowiskach dyrektorów zarządzających.
Tak częste zmiany stają się "nowym standardem" wyznaczanym przez efemerycznych prezesów.

Niezadowoleni akcjonariusze zmagają się o władzę z dyrektorami zarządzającymi na wszystkich rynkach, choć znacznie bardziej dramatycznie w Europie i w Azji niż w Ameryce. To naturalna odpowiedź na dzisiejsze trudne biznesowe środowisko - stałą presję na zwrot z inwestycji, niepewność geopolityczną, rozrastającą się biurokrację oraz międzynarodową wojnę o talenty. Prezesi są coraz częściej traktowani podobnie, jak dyrektorzy departamentów lub kierownicy średniego szczebla - jeśli nie są w stanie poprawić wyników, przechodzą do historii.

Ten trend był obserwowany w Ameryce Północnej jeszcze przed 2000 rokiem, w Europie i w Azji, jest jednak zjawiskiem stosunkowo nowym. Przyspieszenie rotacji na tych rynkach jest ogromne - prawdopodobieństwo, że dyrektor zarządzający zostanie zwolniony jest obecnie dwa razy większe w Europie niż w Stanach Zjednoczonych.

Biorąc pod uwagę ogół firm, w 2004 roku nieco ponad 7 proc. dyrektorów pożegnało się z pracą w swoich organizacjach z powodów naturalnych - przejścia na emeryturę lub śmierci. W rezultacie niezadowalających wyników lub sporu z radą nadzorczą zostało zmuszonych do rezygnacji 4,4 proc. dyrektorów. To najwyższy zanotowany dotąd wskaźnik rotacji z tego powodu. Jedyną kategorią, w której badacze zanotowali spadek, jest zwolnienie prezesa, jako rezultat fuzji firm. W 2004 roku z tego powodu straciło pracę 2,4 proc. prezesów.

Udział dyrektorów zarządzających, którzy odeszli z organizacji, jak i tych, którzy zostali do tego zmuszeni są obecnie znacznie wyższe w Europie i w Azji niż w Stanach Zjednoczonych. Procent rezygnacji w rezultacie niezadowalających wyników osiągnął w Europie rekordowy wynik. Ogółem udział dyrektorów, którzy zmienili miejsce pracy w Europie i w Azji - odpowiednio 16.8 i 15.6 proc. - osiągnął poziom zbliżony do obserwowanego w Stanach Zjednoczonych w 2000 roku, w następstwie upadków dot-com'ów.

W 2004 roku 42 proc. zmian na stanowiskach prezesów w Europie było rezultatem kiepskich wyników uzyskiwanych przez zarządzane przez nich firmy. W tym samym czasie z tego powodu straciło pracę 31 proc. prezesów w Stanach Zjednoczonych. Najczęściej zmieniani byli w 2004 roku dyrektorzy zarządzający w Niemczech.

Wyjaśnienie tak dużej częstotliwości zmian na stanowiskach prezesów w Europie przynoszą między innymi wprowadzone w niektórych europejskich krajach reformy i regulacje skłaniające prezesów do bardziej aktywnego zarządzania ryzykiem. Akcjonariusze, zarząd, związki zawodowe nadzorują działania firm znacznie skuteczniej niż kilka lat temu.

Na to nakładają się liczne wyzwania, z jakimi mierzyli się w ostatnim roku prezesi w Europie - spowolnienie gospodarcze, międzynarodowa ekspozycja firm i ograniczona zdolność do przeprowadzania koniecznych zwolnień i restrukturyzacji.

W regionie Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii) obserwowana jest jeszcze większa rotacja na stanowiskach dyrektorów zarządzających. W Australii, gdzie zlokalizowanych jest 18 proc. największych firm regionu, wyniosła ona w ubiegłym roku ponad 18 proc., w tym 36% zmian, to rezygnacje wymuszone przez rady nadzorcze.

W Japonii 2004 rok przyniósł wzrost rotacji prezesów wywołanej kiepskimi wynikami oraz fuzjami firm, co potwierdza wcześniejsze obserwacje o przesunięciu się biznesu w tym kraju w stronę zachodniego modelu zarządzania. Jednocześnie, na wskaźnik rotacji w Japonii wpływa tradycyjny system selekcji prezesów, kładący nacisk na długo-okresowy rozwój wewnętrznych kandydatów, którzy zajmują stanowisko w zaawansowanym wieku (przeciętnie 59,4 lat w 2004 r.) i mają z góry określony, niezbyt długi czas do emerytury. Nawet odnoszący sukcesy dyrektor zarządzający zajmuje tu swoje stanowisko niewiele dłużej niż prezes - nieudacznik prowadzący firmę w Stanach Zjednoczonych (odpowiednio 6,3 lata i 5,2 lata).

W Ameryce rotacja na stanowiskach prezesów utrzymuje się od jakiegoś czasu na stałym poziomie, z planowaną, 6-procentową, naturalną sukcesją oraz liczbą przymusowych dymisji na poziomie 4 procent. Zmiany na stanowiskach dyrektorów zarządzających spowodowane połączeniami firm oscylują od kilku lat w okolicach 3 procent. (2,8 procent w 2004 roku).

W 2004 roku, prezesi nie uzyskujący zadowalających wyników byli zwalniani średnio po 4,5 roku. Wydaje się, że w dzisiejszej szybko zmieniającej się rzeczywistości gospodarczej to wystarczająco długi okres czasu, by udowodnić swoje kompetencje. Z drugiej strony - jak dowodzą badacze Booz Allen Hamilton - dyrektorzy zarządzający potrzebują średnio od 3 do 5 lat na rozwinięcie swojej strategii i uzyskanie rezultatów z jej wdrożenia. Zagrożenie zwolnieniem może ich skłaniać do podejmowania bardziej ryzykownych inwestycji, które mogą, choć nie muszą, przynieść szybsze rezultaty.

W Europie cierpliwość akcjonariuszy jest zmniejsza od przeciętnej na świecie. W 2004 roku prezesi byli tu zwalniani średnio po 2,5 roku. Tymczasem wdrożenie wielu fundamentalnych zmian wymaga znacznie dłuższego czasu, zwłaszcza w regionie, gdzie związki zawodowe mają tradycyjnie bardzo duże wpływy.

Dla kontrastu, w Stanach Zjednoczonych, zmiany prezesów, którzy nie odnoszą sukcesów następują zbyt wolno. Dopiero po 5,2 roku podejmowane są decyzje o ich zwolnieniu. To znacznie później niż w innych krajach świata. Także wskaźnik rotacji spowodowanej słabymi wynikami jest tu niski - wynosi 3.6 procent ogólnej liczby prezesów, którzy w 2004 roku opuścili swoje stanowiska.

Badacze Booz Allen Hamilton zaobserwowali jeszcze jedną ciekawą prawidłowość: prezesi pozyskani poza organizacją dają sobie lepiej radę w firmach, w których potrzebne są radykalne zmiany, restrukturyzacje, świeże spojrzenie na biznes - odchodząc po kilku latach zostawiają zazwyczaj takie firmy w lepszej kondycji. Prezesi pochodzący z organizacji, radzą sobie natomiast lepiej, gdy w momencie obejmowania stanowiska firma dobrze prosperuje i konieczne jest utrzymanie kursu.

Na podstawie: Chuck Lucier, Rob Schuyt, Edward Tse, The World's Most Prominent Temp Workers, www.strategy-business.com

Tagi: zarządzanie, kariera, praca, stanowiska, manager, strategie, marketing i zarządzanie
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz