Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Jak "kupić" dobrego pracownika i zatrzymać go w firmie?

0
Podziel się:

Poszukiwanie odpowiednich pracowników jest coraz trudniejsze. Dynamicznie zmieniający się rynek pracy oraz oczekiwania względem przyszłych pracodawców powodują, że tradycyjna rekrutacja staje się mało skuteczna.

Jak "kupić" dobrego pracownika i zatrzymać go w firmie?
(imago stock&people/EASTNEWS)

Jeśli zależy nam na pozyskaniu najlepszych kandydatów, musimy zastanowić się nad tym, jak... _ sprzedać _ naszą ofertę pracy.

Jakiś czas temu ukazał się artykuł o tym, że młodzi ludzie wykonujący wolne zawody coraz częściej pracują w kawiarniach. W tekście opisane są zasady etykiety obowiązujące w _ coffice _. Z kolei na Facebooku rekordy popularności bije Mordor Na Domaniewskiej. Młodzi ludzie narzekają na brak pracy, a pracodawcy narzekają na brak ludzi do pracy i na pokolenie roszczeniowo nastawionych nieuków – czy to z powodu ich własnego lenistwa, czy też fatalnego systemu edukacji. Finansowa motywacja pracowników traci swoją skuteczność.

Dla niektórych powyższe zjawiska to zupełnie oderwane od siebie wątki. Jednak gdy przyjrzeć się im bliżej, składają się w spójną całość. Co tak naprawdę się dzieje? Jak w tych okolicznościach pozyskać i przede wszystkim zatrzymać dobrego pracownika?

Pracę sprzedam od zaraz

Po pierwsze, potwierdzam – z moich obserwacji także wynika, że bardzo trudno jest znaleźć dobrą pracę. Jednak jeszcze trudniej jest znaleźć dobrego pracownika. Nie ważne przy tym, czy firma poszukuje pracowników wykwalifikowanych czy też nie. Okazuje się bowiem, że i o jednych, i o drugich jest naprawdę trudno. Pracę trzeba zatem kandydatom... sprzedać – to znaczy odpowiednio zachęcić ich do pracy. A rynek kandydatów nie jest łatwy. Mamy do czynienia z ludźmi, dla których coraz ważniejsza staje się wolność, autonomia, bycie zauważonym, miła atmosfera, możliwość rozwoju, ale także work-life balance i zabawa. Jeszcze kilka lat temu było łatwiej – większy procent osób, szczególnie w dużych miastach, podążał schematem: żona/mąż, mieszkanie na kredyt i dziecko.

Takiego pracownika łatwiej było zatrzymać, gdyż tak naprawdę w obliczu windykacji prowadzonej przez bank on sam kurczowo trzymał się pracy. Jednak obecnie coraz więcej młodych ludzi szuka dróg wyjścia z systemu. Przeważnie w jakiś sposób są w stanie się utrzymać, przynajmniej na takim poziomie i przez taki okres czasu, żeby nie musieć pracować za wszelką cenę. I mogą pozwolić sobie na to, żeby kwestie finansowe nie były ich głównym motywatorem. Takie osoby do pracy w konkretnej firmie trzeba zachęcić. Innymi słowy – trzeba je _ kupić _, ale niestety nie pieniędzmi. Pytanie zatem: czym?

Buduj relacje z prawdziwym sobą

Ludzie pracują z ludźmi, nie w firmach. Choć może wydawać się inaczej, dotyczy to także korporacji. Nazwa i logo są zachętą, obietnicą i doskonale sprawdzają się na etapie rekrutacji. Gdy jednak kandydat staje się pracownikiem, kurz opada – kończy się otoczka i kult marki, a zaczyna codzienna _ bieżączka _ w biurze. Z Tomkiem współpracownikiem, Kaśką z hr-ów i managerem Piotrem. To z nimi, nie z korporacją, pracownik spędza swój czas. I to ich prawdziwe oblicze poznaje i obcuje z nim każdego dnia. Sformułowanie _ prawdziwe oblicze _ źle się kojarzy. Niepotrzebnie – prawdziwe oblicze jest po prostu prawdziwe.

Od 5-ciu lat jestem konsultantem dla przedsiębiorców. To biznes silnie relacyjny – wie o tym zarówno każdy konsultant, jak i każdy przedsiębiorca, który z konsultantów korzystał. Tu do współpracy warunkiem koniecznym i najczęściej wystarczającym jest chemia.

Od niedawna jednak dla jednego ze swoich klientów buduję zespół sprzedawców. Wydawać by się mogło – prosta sprawa. Wystarczy dać dobrą podstawę, motywujący system prowizyjny i _ po temacie _. Nic bardziej mylnego. Pierwsze ogłoszenie o pracę dałem zgodnie z zasadami sztuki w branży – _ fajny język _ oraz długa opowieść o wszystkim, tylko nie o tym, że firma szuka sprzedawców. Wtedy jeszcze szukałem _ Specjalistów ds. Obsługi Klienta _. CV dostałem mało, na rozmowę dotarło jeszcze mniej osób. Następnego dnia do pracy przyszła jedna osoba. Była z polecenia, wytrzymała dwa dni.

O AUTORZE

Paweł Szwarcbach jest członkiem Stowarzyszenia Mensa Polska (w latach 2012-2014 pełnił funkcję Członka Zarządu - Koordynatora ds. Rozwoju). Obecnie doktoryzuje się z zarządzania na SGH. Od 5 lat prowadzi działalność consultingową - zajmuje się głównie optymalizacją procesów i zasobów ludzkich w przedsiębiorstwach usługowych.

W każdą środę w serwisie Manager.Money.pl będzie publikować felietony z poradami dla przedsiębiorców w zakresie zarządzania procesami, ludźmi i innowacją.

Kiedy pisałem drugie ogłoszenie, zacząłem od zastanowienia się nad tym, z jakimi ludźmi chciałbym pracować, z jakim zespołem będę dobrze się czuł. Bo to ze mną ci ludzie będą każdego dnia się spotykali. A jeśli ja będę się dobrze czuł w ich towarzystwie, to najprawdopodobniej oni w moim również. Puściłem ogłoszenie – wskaźniki były znacznie lepsze. Mam mały zespół, atmosfera jest dokładnie taka, jaką obiecałem, a ludzie tacy, jakich się spodziewałem.

Co było w ogłoszeniu? Prawda: że firma szuka sprzedawców. Takich, którzy potrafią sprzedać wszystko każdemu. Że atmosfera będzie zaje... (cytat z ogłoszenia). Że w pracy będzie można przeklinać, w tym także na szefa. Że można wysłać CV, ale w zasadzie wystarczy napisać SMSa. Czy takie ogłoszenie sprawdzi się wszędzie – absolutnie nie. Sprawdziło się tutaj, gdyż akurat ja, akurat w tym momencie i akurat w tych okolicznościach chciałem zbudować akurat taki zespół, wiedząc, że będę czuł się w nim swobodnie. Wniosek z tego płynie jeden – niech każdy menadżer buduje sobie taki zespół, w jakim on będzie dobrze się czuł.

Tylko niech mówi i pisze prawdę – o sobie, o pracy, o atmosferze. Jeśli jest sztywniakiem, to niech napisze ogłoszenie tak, żeby zachęcić innych sztywniaków. Chodzi tutaj o jedną zasadę – maksimum prawdy, maksymalnie spójny przekaz i żadnej pustej marketingowej nowomowy. Chyba, że chce się wylądować w Mordorze.

Unikaj działu HR

Konsekwentnie, pod żadnym pozorem nie należy pozwolić sobie na oddanie procesu rekrutacji swojego zespołu działowi HR. Dział HR bowiem może jedynie znaleźć pracowników pasujących do schematu i procedur. A nowi pracownicy będą pracować z menadżerem – człowiekiem, a nie ze schematami i procedurami. Mój dobry znajomy, odkąd sięgam pamięcią, pracował w korporacjach. I odkąd sięgam pamięcią, sam rekrutował sobie ludzi. Miał swoje (napisane przez siebie) testy, sam prowadził rozmowy. Potem następowały rozmowy z innymi członkami jego zespołu. Dział HR był na końcu, żeby dopiąć formalności. Znajomy rzadko zmieniał korporację, jednak kiedy już to robił, to wraz za nim szła połowa zespołu.

Stwórz zgrany zespół pracowników

Ja swój obecny zespół buduję między innymi na zasadzie _ my kontra reszta świata _. My jesteśmy zespołem, my razem myślimy, jak więcej sprzedawać. Razem się cieszymy, razem się wku... (my się nie denerwujemy). W zeszłym tygodniu dostałem informację, że kawa w biurze jest dla wszystkich. W piątek informacja została zweryfikowana – kawa tylko dla managementu, sprzedawcy mają mieć swoją. Poszedłem zatem do swoich sprzedawców i im to powiedziałem: _ Słuchajcie, zostałem wprowadzony w błąd – ta ogólnodostępna kawa nie jest tak całkiem ogólnodostępna. Także jaką kawę mam dla Was kupić, żebyście mieli? _ Dostałem zamówienie: kawa sypana, mleko i cukier. W tym przypadku poszło o kawę – jeśli obiecałem, to będzie, choćbym miał sam za nią zapłacić. W pierwszy dzień bonusem był browar. Do tych okoliczności to właśnie pasuje.

Ale oczywiście na sprzedawcach świat się nie kończy. Wracając do trendu coffice z początku artykułu – jeśli firma szuka pracowników z wolnych zawodów (zakładając oczywiście, że z jakichś przyczyn potrzebuje ich w roli stałych pracowników), powinna zastanowić się nad tym, czego ci konkretni ludzie chcą. Według mnie, najważniejsze będzie dla nich poczucie swobody. Aby zapewnić im takie poczucie, można zrobić różne rzeczy. Po pierwsze, można po prostu zorganizować biuro na wzór kawiarni – ze stolikami, kelnerami, kawą i ciastkami. Pewnie nawet nie będzie trzeba oferować tego za darmo. Po drugie – należy zaspokoić ich najważniejszą potrzebę, czyli dać im elastyczne godziny pracy i pozwolić na robienie innych rzeczy w czasie pracy. Takie osoby i tak są rozliczane za efekty. Ktoś popuka się w głowę, bo nikt tak nie robi – przecież praca to nie kawiarnia. Ale może właśnie dlatego warto spróbować?

Podsumowując, nie ma jednej dobrej rady na to, jak zrekrutować i zatrzymać cennych pracowników. Na pewno trzeba jednak wcielić w życie kilka uniwersalnych prawd. Po pierwsze, należy zastanowić się, jakiego dokładnie pracownika oczekujemy i jasno to napisać. Po drugie, rozważmy to, co dla takich osób jest w pracy ważne i właśnie tym je zachęcajmy. Po trzecie, nie oszukujmy – ani w dwóch powyższych tematach, ani w temacie atmosfery, w jakiej przyjdzie im pracować.

Czytaj więcej w Money.pl

rekrutacja
strategie firm
strategie
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)