Notowania

zarządzanie
06.11.2013 06:06

Nokia, Intel, Polaroid. Te firmy przespały zmiany na rynku

Nie dostrzegli zmian na rynku i zostali wyparci przez zupełnie nowych graczy. Jak nie dopuścić do takich sytuacji?

Podziel się
Dodaj komentarz
(AdrianHancu/iStockphoto)

Kiedy szef Barnes&Noble, kiedyś największej amerykańskiej sieci księgarni, dwadzieścia lat temu zobaczył w gazecie notkę o tym, że Amazon rozpoczyna internetową sprzedaż książek, zlekceważył ją. Dziś o jego firmie mało kto pamięta. Podobnie swoją szansę przespały Nokia, Intel, Polaroid. Jak nie dopuścić do takiej sytuacji?

Prezesi dużych firm nie zawsze potrafią realnie ocenić swoje położenie. Przekonani o przewadze nad konkurencją zamykają się na nowości i nie dostrzegają zagrożeń wynikających ze zmiany specyfiki rynku. Co zrobić by nie powielać błędów Nokii, Intela czy Polaroida? Jak wygrać walkę z niepewnym jutrem?

Współcześnie otoczenie biznesu zdominowane jest przez globalne połączenia, pełną transparentność, sieci peer-to-peer, symetrię informacyjną i natychmiastowość. Wszelkiego rodzaju interakcje zachodzą praktycznie w czasie rzeczywistym. To wszystko zmusza przedsiębiorstwa do ciągłego modyfikowania swoich modeli biznesowych, strategii oraz struktur.

<O AUTORZE


Paweł Szwarcbach jest członkiem zarządu i koordynatorem ds. rozwoju Stowarzyszenia Mensa Polska. Obecnie doktoryzuje się z zarządzania na SGH. Od ponad 3 lat prowadzi działalność consultingową - zajmuje się głównie optymalizacją procesów i zasobów ludzkich w przedsiębiorstwach usługowych.
* W każdą środę w serwisie Manager.Money.pl będzie publikować felietony z poradami dla przedsiębiorców w zakresie zarządzania procesami, ludźmi i innowacją.* Jednocześnie menedżerowie mają na przemyślenia znacznie mniej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Ponadto taka rzeczywistość sprawia, że firmy stawiają sobie fundamentalne pytanie: o prawdziwość ich dotychczasowych paradygmatów. Bez wątpienia jest to niewygodne, i zmuszające do radykalnej zmiany swojego biznesu, pytanie. Zarazem jest to pytanie konieczne, a unikanie tego typu rozważań prowadzi do całkowitego wypadnięcia z rynku. Oto przykłady.

Szaleństwo Amazon kontra tradycja Barnes&Noble

Tradycyjna, stacjonarna księgarnia Barnes&Noble była swego czasu największą księgarnią w USA. Rozbudowana sieć sprzedaży, doświadczenie, rozpoznawalne logo, duży udział w rynku, wypracowane relacje z dostawcami oraz rozbudowana infrastruktura magazynowa dawały firmie ogromne szanse na dalszy rozwój.

W jednym z wywiadów prezes firmy przyznał, że czytając gazetę zauważył napisaną drobnym drukiem informację o rozpoczęciu sprzedaży książek przez Amazon. Co wówczas zrobił? Zlekceważył ją! Uznał, że internet nigdy nie wyprze tradycyjnej sprzedaży książek, a kupowany egzemplarz trzeba wziąć do ręki, obejrzeć, przekartkować i przeczytać informacje na tylnej stronie okładki. Rok później było już za późno.

Patrząc na ten przykład z perspektywy Amazona możemy uznać, że jego twórcy (według wczorajszych standardów) byli szaleńcami. Nie posiadali zaplecza magazynowego i nie mieli wypracowanych relacji z dostawcami, a mimo to porwali się do walki na rynku, który był zdominowany przez jedną firmę. Gdyby przeprowadzić dla nich analizę SWOT okazałoby się, że nie mieli żadnych szans na powodzenie. Co zatem przesądziło o ich sukcesie? Byli na tyle szybcy i elastyczni, by pokonać ociężałego lidera, który swój status quo traktował jako oczywisty i niezmienny.

Bolesne upadki wielkich firm

Przykłady firm, które pomimo ogromnej przewagi względem konkurencji przegapiły swoją szansę można mnożyć. Będąca liderem rynku telekomunikacyjnego Nokia nie zauważyła, że czasy telefonów komórkowych opartych na autorskim oprogramowaniu zostały wyparte przez smartfony, których oprogramowanie zapewnia im pełną integralność z innymi urządzeniami.

Intel nie zorientował się, że urządzenia mobilne zaczynają wypierać komputery tradycyjne. Dziś udział firmy w rynku procesorów do smartfonów jest praktycznie żaden, a branża jest zdominowana przez firmy, które jeszcze kilka lat temu nie istniały. Kolejnym przykładem jest Polaroid, który do końca swojego istnienia rozwijał swój innowacyjny, niepowtarzalny i zaawansowany technologicznie produkt nie zauważając w porę, że nikt już tego produktu nie potrzebuje.

Crowdsourcing sposobem na sukces?

Powyższe przykłady dobitnie pokazują, że dzisiejsze czasy powodują ogromne zagrożenia dla dużych firm i ogromne szanse dla małych przedsiębiorstw. Aby odnieść sukces, trzeba jednak spełnić kilka koniecznych warunków.

Po pierwsze, firmy muszą zrozumieć, że coraz mniej innowacyjnych wynalazków jest dziełem jednego człowieka, czy nawet jednej firmy. Aby dostosować się do tych realiów, należy nauczyć się korzystać z crowdsourcingu, czyli powierzania rozwiązania swoich problemów dużym grupom przypadkowych osób, a nie jedynie swoim pracownikom, specjalistom w danej dziedzinie.

Dobrym przykładem jest tutaj firma Procter & Gamble, która pomimo posiadania 900 tysięcy pracowników R&D postanowiła skorzystać z crowdsourcingu, dzięki czemu uzyskała praktycznie bez kosztowy dostęp wiedzy i pomysłów do kolejnych 1 800 tysięcy osób.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/94/m115550.jpg ) ] (http://manager.money.pl/strategie/zarzadzanie/artykul/jak;wspolistniec;na;rynku;z;konkurencja;wcale;nie;trzeba;walczyc,101,0,1375333.html) *Jak współistnieć na rynku z konkurencją? * Zamiast pchać się tam, gdzie firm jest już pełno i biją się o konsumenta, znajdź sobie przestrzeń jeszcze niezagospodarowaną. To daje szansę na większe zyski - pisze Paweł Szwarcbach, specjalista zarządzania. Po drugie, firmy muszą pogodzić się z tym, że w dzisiejszych czasach nic nie jest trwałe, nic nie jest przewidywalne. Menedżerowie muszą ciągle zadawać sobie pytanie, czy ich oferta i model biznesowy są skuteczne i odpowiednie w odniesieniu do tego, co może przynieść jutro. Modele zarządzania oparte na specjalizacji, podziale pracy i kontroli odeszły bezpowrotnie.

Firmy powinny zauważyć to zarówno w skali wspomnianego wcześniej zarządzania strategicznego, czyli ciągłego dostosowania oferty i modeli biznesowych, jak w również na poziomie zarządzania ludźmi czy procesami - tylko maksymalna elastyczność w tym zakresie może pozwolić na szybkie reakcje i nie powielanie błędów Nokii czy Polaroida.

Po trzecie, muszą wdrożyć koncepcję _ rozpryśniętego widoku _ (z ang. splatter vision concept) w zarządzaniu strategicznym. Koncepcja ta polega na stosowaniu świadomej, nie ukierunkowanej koncentracji, która pozwala przygotowanemu obserwatorowi wykryć drobne nieregularności.

Co to oznacza w praktyce? Sukcesu firmy nie są już w stanie zagwarantować jedynie wybitni specjaliści wąskich dziedzin, którzy uważnie obserwują zmiany zachodzące jedynie w obrębie ich wąskich obszarów zainteresowań. Potrzebne są antydyscyplinarne zespoły, które przyglądają się otoczeniu firmy w szerszym wymiarze. Osoby takie szukają wszelkich nieregularności, zjawisk i trendów, które najbardziej odstają od znanej i zaakceptować rzeczywistości. Tylko takie obserwacje w połączeniu z strategią elastycznego zarządzania mogą pozwolić firmie zmierzyć się z jutrem.

Tagi: zarządzanie, wiadomości, strategie firm, wiadmomości, gospodarka, strategie, najważniejsze, z rynku, czołówki, marketing i zarządzanie, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz