Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Pupa, Osram, Siku. Najdziwniejsze nazwy firm

Pupa, Osram, Siku. Najdziwniejsze nazwy firm

Fot. iconogenic/iStockphoto

Marka kosmetyków kolorowych Pupa, producent resoraków Siku, słynny niemiecki wytwórca żarówek Osram. Każda z tych firm cieszy się międzynarodową renomą w swojej branży i każda ma nazwę, która w języku polskim brzmi co najmniej niefortunnie. A Polacy się śmieją i... kupują.

Nazwa Osram wzięła się z połączenia dwóch wyrazów, nazw pierwiastków chemicznych: osmium i wolframium. Niemiecka firma ma na polskim rynku długą tradycję, wokół której narosło wiele żartów i anegdotek. Najsłynniejszą jest ta opowiadająca historię wizyty króla Afganistanu Ammanullaha Khana, którego podejmował sam marszałek Piłsudski. Egzotyczny gość, chcąc zabłysnąć swoją polszczyzną, wygłosił na powitanie frazę, jaka rzuciła mu się w oczy w kilku punktach Warszawy: Ewedel Polonia! W odpowiedzi Piłsudski wypalił: Tungsram, Osram, Afganistan!

Choć od zdarzenia minęło już prawie osiemdziesiąt lat, obaj wytwórcy żarówek nadal z powodzeniem funkcjonują na rynku. O ile jednak pierwszy z nich nie wzbudza większych emocji, o tyle marka Osram nadal jest ulubionym obiektem drwin Polaków. I, co ciekawe, jednym z najbardziej cenionych przez nas specjalistów w swojej branży.

Zmieniać, czy nie zmieniać?

Czy warto przenosić na polski rynek oryginalne nazwy zagranicznych firm, nawet te mocno niefortunne? - To zależy od tego, czy mówimy o marce (nazwie) korporacji, o brandzie pojedynczego produktu, czy też o pojedynczej linii produktowej – tłumaczy w rozmowie z Money.pl Marcin Grządka z agencji ŁubuDubu PR, który sam postawił na wyróżniające się logo firmy.

- Nie wyobrażam sobie, że koncern, który ma jednolitą markę i szerzej - corporate identity - na całym świecie, będzie nagle wyłącznie na potrzeby polskiego rynku szykował coś całkowicie innego - tłumaczy. - Natomiast, jeśli mówimy o produkcie czy linii produktowej, to jak najbardziej warto rozważyć lokalną odmianę brandu – dodaje Grządka. Tak było choćby w przypadku terenówki Mitsubishi Pajero, która na rynkach hiszpańskojęzycznych funkcjonuje pod nazwą Montero. Dlaczego? Pajero to po hiszpańsku onanista.

Zmiany nazwy firmy nie rozważał natomiast amerykański producent osprzętu rowerowego SRAM, drugi po firmie Shimano duży gracz na rynku. Jego logo wzięło się od imion założycieli marki: Scotta, Raya i Sama i można je zobaczyć na sprzęcie światowej sławy zawodników, w tym polskich.

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
biznes, osram, siku, pupa
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie