Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Dobry fach w ręku to skarb, a dobra krawcowa to dziś artystka. Szycie wraca do łask, bo kupowanie w sieciówkach jest passe. Liczy się unikatowość

Dobry fach w ręku to skarb, a dobra krawcowa to dziś artystka. Szycie wraca do łask, bo kupowanie w sieciówkach jest passe. Liczy się unikatowość

Justyna Nagłowska i Anna Olejniczakowska stworzyły swoją firmę,</br> bo marzyły o wygodnych ubraniach dla dzieci Fot. Marta Pruska
Justyna Nagłowska i Anna Olejniczakowska stworzyły swoją firmę,
bo marzyły o wygodnych ubraniach dla dzieci
Jedne fachu uczyły się od mam i babć. Podpatrywały je i naśladowały, by stworzyć swoje pierwsze autorskie kreacje. Najpierw stroje dla lalek, potem dla siebie. Inne wszystkiego uczyły się same. Po latach wyciągnęły z szaf zakurzone singery i łuczniki i wróciły do szycia. Pasja i talent sprawia, że robią to, co naprawdę kochają. W dodatku nieźle na tym zarabiają, bo krawiectwo wraca do łask. Swojej pracy za nic w świecie nie zamieniłyby na etat w korporacji czy urzędzie. Poznaj współczesne krawcowe.

 

To historia jak z filmu. Ania spotyka na spacerze Justynę. Obie są młodymi mami. Dzieci biegają po podwórku, a one zaczynają rozmawiać. Okazuje się, że są sąsiadkami. Umawiają się na następny dzień, potem spotykają coraz częściej, bo tematów do rozmów im nie brakuje. Mówią o ubraniach dla dzieci, o tym że trudno znaleźć w sklepach ciuchy wygodne dla maluchów, że pełno jest tandety z cekinami, zameczkami i błyszczącymi ozdobami. Wpadają na pomysł, by zacząć szyć wygodne ubrania dla swoich dzieci. Tak powstaje pierwsza bluza dla 2-letniej Frani, córeczki Justyny.

- Potem uszyłyśmy kolejne dwie dla synka Ani i mojej drugiej córki. Powstały spodenki, t-shirty - opowiada Justyna Nagłowska, współwłaścicielka firmy Flawless. - Ubrania były utrzymane w minimalistycznym stylu, wygodne, mięciutkie. Skrajnie inne od tych sieciowych, szytych w Chinach, farbowanych chemią, z nadrukami i w pstrokatych kolorach.

Duże kaptury, pumpiaste spodnie i wygodne czapy

Pomysły zachwyciły znajomych dziewczyn, którzy zaczęli składać pierwsze zamówienia. Szybko posypały się kolejne, bo dzieci Justyny i Ani były chodzącą reklamą. Na spacerach co chwilę ktoś je zaczepiał i pytał, gdzie kupiły takie fajne ubrania dla dzieci. Tak powstała firma Flawless (z angielskiego: bez skazy). Spotykały się raz u jednej, raz u drugiej w domu i szyły do późnych godzin nocnych. Pierwszą partię ubranek pokazały na pchlim targu. Rozeszły się w mgnieniu oka.

Okazało się, że oferta ubrań, które nie krępują ruchów, nie gryzą i nie wrzynają się w ciało podczas zabawy, to strzał w dziesiątkę. Obszerne bluzy z dużymi kapturami, pumpiaste spodnie i wygodne czapki, które są dziś znakiem firmowym marki, idealnie wpasowały się w potrzeby rodziców. Liczba zamówień przeszła najśmielsze oczekiwania. Wkrótce dom Justyny zmienił się w magazyn ubrań, a każdy dzień trzeba było zaczynać od przejrzenia zasypanej emailami od klientów skrzynki pocztowej.


Justyna Nagłowska, współwłaścicielka firmy Flawless
fot. Marta Pruska
Flawless działa od niewiele ponad roku. Już po sześciu miesiącach działalności Justyna i Ania uznały, że ofertę trzeba poszerzyć, bo w wygodnych, minimalistycznych ubraniach chcieli chodzić także rodzice. Teraz każdy model powstaje w 15 rozmiarach. W duecie Flawless szyciem zajmuje się Ania Olejniczakowska, bo jest fachowcem. Studiowała w London College of Fashion.

Justyna pomaga w projektowaniu, ale krojenia i szycia też szybko się nauczyła. Znalezienie własnej drogi zawodowej zajęło jej trochę czasu. Skończyła dziennikarstwo i warszawską filmówkę, zrobiła też kurs reżyserski w szkole Andrzeja Wajdy. Pracowała na planach filmowych, a także przy produkcji reklam i teledysków. Potem na Woli otworzyła klub squashowy. Dziś cieszy się, że firma, którą stworzyła razem z Anią tak dynamicznie się rozwija.-

Najważniejsze dla nas jest to, że klienci, którzy zamówili nasze ubrania, wracają do nas i kupują kolejne: dla dzieci, dla siebie i dla mężów- mówi Justyna Nagłowska. - Tworzymy kolejne kolekcje, mamy mnóstwo pomysłów. Kolejne sklepy włączają nasze ubrania do swojego asortymentu. Mamy też fajne plany związane ze światem sztuki, ale szczegółów na razie nie zdradzę. Nie chcę zapeszyć - śmieje się.

Rzeczy niepowtarzalne, czyli nerka musi się przyjąć

Kinga Kulon w swojej pracowni Drugie Szycie potrafi wyczarować prawdziwe modowe hity. Sympatyczna 29-latka z kurtki zrobi spódnicę, z bluzki torbę, z podkoszulka uszyje spodenki a polar zmieni w sukienkę. Niczego nie szyje od początku, przerabia niemodne rzeczy i nadaje im drugie życie. Mówi o sobie, że jest ubraniowym szperaczem. W lumpeksach spędza sporo czasu, wyszukując oryginalne materiały i tkaniny.

- Ciuchy mnie inspirują. Czasami patrzę na bluzkę czy spódnicę i od razu wiem, co z nich powstanie, innym razem szukam czegoś pod konkretne zamówienie - opowiada Kinga Kulon. - Potem przychodzę do pracowni, pruję i zszywam po swojemu zgodnie z ideą recyklingu. Szycie to nie tylko pomysł na biznes, to moja filozofia życia i wyraz buntu przeciwko konsumpcjonizmowi i koncernom, które zbijają fortuny, łamiąc prawa człowieka - dodaje.


Kinga Kulon w swojej pracowni Drugie Szycie,
z archiwum prywatnego Kingi Kulon
Pasją szycia zaraziły ją babcie i sąsiadka, mama koleżanki, którą podpatrywała w pracy. Na 18-tkę dostała swoją pierwszą maszynę do szycia - arkę radom. Do dziś znakomicie się sprawuje.

Studiowała rzeźbę na warszawskiej ASP. Szyciem zajmowała się w wolnych chwilach. Długo nie wierzyła w swój talent. Ale pewnego dnia ktoś poprosił ją o poprowadzenie warsztatów z krawiectwa. Wtedy przekonała się, że to ludzi naprawdę kręci. A może by tak założyć własną firmę? - pomyślała. Latem 2012 roku złożyła w urzędzie wniosek o dotację.

- Udało się - opowiada Kinga. - Te pieniądze na działalność to był taki wiatr w żagle. Potwierdzenie, że to co robię ma sens, może się podobać. Dzięki dotacji wyremontowałam w domu swoją pracownię, zrobiłam osobne wejście i wreszcie mogłam na poważnie zająć się szyciem.

Czytaj tekst na drugiej stronie i poznaj historię Patrycji, która szyje unikatowe torby

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
praca, biznes, kariera, ubrania, szycie, krawcowa
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Mariola1806
83.3.148.* 2015-02-17 09:31
Każdy fach jest dobry, o ile potrafi się coś zrobić własnymi rękami przy pomocy główki. A powiedzenie ,że "Potrzeba jest matką wynalazków " sprawdza się w tym wypadku w 100%
Ertuk
46.113.192.* 2015-02-11 13:48
Większość krawcowych emigrowała. Nie tylko w tej branży nie ma kto robić.
karola 30
87.112.126.* 2015-02-11 12:21
Potrzebna mi krawcowa, bo skusilam sie na implanty.
teraz moje cialo ma rozmiar 36/38 ale nie w biuscie bo mam miseczke F, i nic na mnie nie pasuje, nic sie nie dopina. a jak wezme wiekszy rozmiar to wisi w ramionach , wygladam okropnie.
musze miec krawcowa.
szukam kogos miedzy szczecinem a kolobrzegiem
Zobacz więcej komentarzy (102)