Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Dobry fach w ręku to skarb, a dobra krawcowa to dziś artystka. Szycie wraca do łask, bo kupowanie w sieciówkach jest passe. Liczy się unikatowość. strona 2 z 2

Dobry fach w ręku to skarb, a dobra krawcowa to dziś artystka. Szycie wraca do łask, bo kupowanie w sieciówkach jest passe. Liczy się unikatowość

Justyna Nagłowska i Anna Olejniczakowska stworzyły swoją firmę,</br> bo marzyły o wygodnych ubraniach dla dzieci Fot. Marta Pruska
Justyna Nagłowska i Anna Olejniczakowska stworzyły swoją firmę,
bo marzyły o wygodnych ubraniach dla dzieci

Dziś w jej pracowni powstają akcesoria: torby, nerki oraz ubrania. Lubi szyć na zamówienie, bo to dla niej zawsze nowe wyzwanie. Wsłuchuje się w potrzeby klientów i tworzy rzeczy unikatowe.

- Zawsze powtarzam, że nerka musi się przyjąć - śmieje się Kinga. - Dlatego zanim zabiorę się za szycie, lubię z klientem porozmawiać, dowiedzieć się czegoś o nim. To co zamawia musi być być skrojone na potrzeby danej osoby.
Na liczbę zamówień nie narzeka. Do tego stopnia, że pomału zaczyna myśleć o znalezieniu kogoś do pomocy.


Spódnica z podkoszulka. Tak Kinga daje ubraniom drugie życie
z archiwum prywatnego Kingi Kulon
- Mam coraz mniej czasu na szycie - przyznaje właścicielka Drugiego Szycia. - Muszę odpowiadać na emaile, prowadzić fanpage, robić zdjęcia produktom, potem je obrabiać i wrzucać. Jest co robić. Kończy się na tym, że szyję wieczorami i po nocach.

Haruje jak wół, ale jest szczęśliwa. Nie wyobraża sobie pracy na etacie w wielkiej korporacji. W pracowni czuje się jak ryba w wodzie. Nikt nie patrzy jej na ręce. Uruchamia wyobraźnię i działa. Po zwariowanym okresie świątecznym, teraz zamówień jest trochę mniej, ale wychodzi na swoje. Czeka na wiosnę, bo jak robi się ciepło, przychodzi kolejna fala klientów. Świeci słońce i ludzie chcą ubierać się wesoło, oryginalnie i kolorowo. Marzenia?

- Moje marzenia właśnie się spełniają - wyznaje. - Rozwijam się i mam wciąż sporo pomysłów na nowe produkty. Jestem szczęśliwa, że moja praca jest też moją pasją, spełniam się zawodowo a jednocześnie mam przy tym dużo frajdy. Marzę o tym, żeby co raz więcej osób dostrzegało wartość takich produktów jak moje - unikatowych, przyjaznych środowisku i ludziom, bo to wciąż nisza na polskim rynku.

Przepis na sukces? Prostota i wysoka jakość

Patrycja to typ samouka. Jako mała dziewczynka szyła ręcznie, głównie sukienki dla lalek. Od początku jej wychodziło, bo miała do tego dryg. Jako nastolatka robiła ubrania głównie dla siebie. Te w sklepach nie podobały jej się. Były nudne i oklepane.


Patrycja, właścicielka firmy Patkas
- Firma Patkas powstała więc naturalnie. Szyłam ubrania, które sama chciałabym nosić - opowiada Patrycja. - Do tej pory to jedyna zasada, którą się kieruję. Nie tworzę rzeczy, w których nie wyszłabym z domu. Nie śledzę trendów. To nie dla mnie. Moje rzeczy są ponadczasowe i powstają w oderwaniu od tego, co w danych sezonie jest modne. Ale nie jestem ortodoksem, zdarza mi się kupić coś w sklepie.

Kiedy urodziła się jej pierwsza córka, zaczęła szyć dla niej. Wkrótce także dla jej koleżanek, bo ich mamy oszalały na punkcie pomysłów Patrycji. Postawiła na prostotę. Tworzy ubrania i torebki, które trafiają w gust dojrzałych kobiet, ceniących sobie klasykę. Nie walczy o klientki ceną. Jej rzeczy nie są tanie. W końcu nie każdą panią stać na torebkę za 600 złotych. Ale Patkas od ilości zamówień napływających z całego świata nie może się opędzić. Mimo to Patrycja wciąż wszystko szyje sama. Przy maszynie spędza czasami 10 godzin dziennie. Pracuje też w nocy.

- Chcę mieć pewność, że wszystko jest dopracowane, jestem perfekcjonistką - przyznaje. - Stawiam na dobre gatunkowo materiały i na jakość. Moje torebki długo służą klientom. Firma jest na rynku już dziewięć lat, a ostatnio wróciła do mnie jedna z moich pierwszych klientek, która poprosiła o wymianę rączek w torebce. Uwielbia ją i nie chce zmieniać. To dla mnie największy komplement.

Rok temu wraz z mężem i trzema córeczkami przeprowadziła się do Berlina. Marzenia w własnym sklepie są coraz bardziej realne. Tymczasem sprzedaje w internecie. Z dumą przyznaje, że dzięki ciężkiej pracy osiągnęła sukces. Przede wszystkim dlatego, że wypracowała niezależność, którą ceni sobie ponad wszystko.

- Mam pracę, którą kocham, która mnie inspiruję. Mogę ją wykonywać kiedy chcę i gdzie chcę - mówi Patrycja. - Przetrwałam na rynku już blisko dziesięć lat i z każdym rokiem jest coraz lepiej. Coraz więcej ludzi zamiast kupować w sieciówkach, wybiera oryginalne, dobre jakościowo rzeczy stworzone przez młodych projektantów. To dla nas dobry czas.

Ostatnio jej projektami zainteresowali się Chińczycy i podrobili torebkę marki Patkas. - Ukradli nie tylko projekt, także zdjęcie. Ale to podobno komplement - śmieje się Patrycja.

Czytaj więcej w Money.pl
Tak internet niszczy karierę
Jeden wpis może zniszczyć twoją przyszłość. Możesz jednak obronić się w sądzie i dostać odszkodowanie.
  • 1
  • 2
Następna strona
praca, biznes, kariera, ubrania, szycie, krawcowa
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Mariola1806
83.3.148.* 2015-02-17 09:31
Każdy fach jest dobry, o ile potrafi się coś zrobić własnymi rękami przy pomocy główki. A powiedzenie ,że "Potrzeba jest matką wynalazków " sprawdza się w tym wypadku w 100%
Ertuk
46.113.192.* 2015-02-11 13:48
Większość krawcowych emigrowała. Nie tylko w tej branży nie ma kto robić.
karola 30
87.112.126.* 2015-02-11 12:21
Potrzebna mi krawcowa, bo skusilam sie na implanty.
teraz moje cialo ma rozmiar 36/38 ale nie w biuscie bo mam miseczke F, i nic na mnie nie pasuje, nic sie nie dopina. a jak wezme wiekszy rozmiar to wisi w ramionach , wygladam okropnie.
musze miec krawcowa.
szukam kogos miedzy szczecinem a kolobrzegiem
Zobacz więcej komentarzy (102)