Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
jajka
21.03.2008 13:46

Faberge - dzieło sztuki na Wielkanoc

Jaja Fabergé, zwane też jajami carskimi, to połączenie tradycji wielkanocnej z jubilerskim mistrzostwem.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)

Jaja Fabergé, zwane też jajami carskimi, to połączenie tradycji wielkanocnej z jubilerskim mistrzostwem. Można je porównać do luksusowej wersji współczesnego jajka-niespodzianki.

Pierwszy egzemplarz powstał w 1884 roku na zamówienie Aleksandra III, który chciał je podarować swojej małżonce Marii Fedorownej. Po śmierci ojca w 1894 r. tradycję kontynuował car Mikołaj II, jednym jajkiem obdarowując matkę, a drugim żonę Aleksandrę. We wnętrzu filigranowego dzieła sztuki kryła się niespodzianka. Do momentu otwarcia nie wolno było zdradzać, co nią jest.

Cudeńka powstawały w pracowni nadwornego jubilera Petera Carla Fabergé. Po carze zamówienia zaczęli składać inni członkowie rodziny królewskiej. Tylko 12 egzemplarzy wykonano dla osób spoza niej, wszystkie z zachowaniem odpowiednich standardów.

Mistrz suspensu i wykończenia

Peter Carl Fabergé (naprawdę Karl Gustawowicz Fabergé) urodził się w Sankt Petersburgu w 1846 roku. Był synem dwojga imigrantów: francuskiego złotnika Gustawa i Charlotte Jungstedr, z pochodzenia Dunki. Uczęszczał do różnych szkół, m.in. szkoły handlowej w Dreźnie. Gdy skończył 14 lat, rozpoczął połączoną z nauką podróż po świecie. We Frankfurcie nad Menem wziął udział w kursie jubilerskim. Ze świetnym wykształceniem w 1864 roku powrócił do Sankt Petersburga i dołączył do prowadzenia rodzinnego interesu. Przejął go w pełni w 1870 r. To ważna data w historii firmy, ponieważ wyznacza początek drogi ku wielkiej sławie.

W 1882 roku Peter i jego młodszy brat Agathon zachwycili widzów i jurorów moskiewskiej Pan-Russian Exhibition i zdobyli złoty medal. Dwa lata później car Aleksander III uczynił z Domu Fabergé oficjalnego dostawcę towarów złotniczych, wtedy też złożył zamówienie na wielkanocne jajo. Pod koniec XIX wieku (w 1897) dwie inne rodziny królewskie, z Norwegii i Szwecji, zatrudniły panów Fabergé na stanowisku nadwornych złotników. Z rozkazu cara Mikołaja II Peter reprezentował Rosję na Wystawie Światowej w Paryżu w 1900 r. Za miniaturowe repliki klejnotów koronnych ponownie zdobył pierwszą nagrodę, odznaczono go także Legią Honorową.

Peterowi pomagali dwaj synowie, a także grupa współpracowników, którym przewodził szwajcarski rzemieślnik François Berbaum. Fabergé dokonał przełomu w jubilerstwie. Dzięki niemu zaczęto tworzyć obiekty nie tyle ekskluzywne i konwencjonalne, co fantazyjne. Jako że odebrał wykształcenie we Francji, Włoszech, Anglii i Niemczech, zainspirowały go dzieła sztuki powstałe na zamówienie króla Ludwika XVI. Szybko zaczęły prosperować niezależne warsztaty w Moskwie, Kijowie i Londynie (mistrz nadzorował, oczywiście, ich pracę). Fabergé zatrudniał wielu fachowców. Najlepszym z najlepszych był Michael Perchin.

Pachnące Fabergé

Po śmierci Petera firma nie święciła aż takich triumfów. Po drugiej wojnie światowej rodzina odkryła, że nazwisko jest bezprawnie wykorzystywane przy sprzedaży perfum.

Ponieważ nie było jej stać na kosztowny proces sądowy, sprawę z Fabergé Inc. załatwiono polubownie. W 1951 r. spadkobiercom Petera wypłacono odszkodowanie w wysokości 12 tys. funtów.

Rekord za rekordem

Pod koniec listopada zeszłego roku jedno z jaj carskich pobiło naraz dwa rekordy ceny: 1) najdroższego rosyjskiego dzieła sztuki i 2) najcenniejszego zegara na świecie. Na licytacji w londyńskim Christie's uzyskano za nie ponad 17 mln dolarów (8,9 mln funtów). Nabywcą był prywatny rosyjski kolekcjoner.

Nigdy wcześniej nie widziano różowo-złotego zegara, zapiski na jego temat widniały jedynie w dokumentach rodzinnych. W 1902 roku został wykonany przez Petera Carla Fabergé. W 1905 roku baron Edouard de Rothschild podarował go w ramach prezentu zaręczynowego Germaine Halphen.

Poprzedni rekord ustanowiło w 2002 roku jajo Zima. Sprzedano je wtedy za ponad 6,6 mln funtów.

Prawdziwe czy podrabiane?

Na jajach carskich umieszczano specjalne znaki, w tym pieczęć nadzorującego produkcję złotnika. Przed 1903 rokiem był nim Michael Perchin, a po tej dacie Henrik Wigstrom. Określano też czystość metalu. Posługiwano się zołotnikami (jeden karat to ok. 4 zołotników). Nie mogło również zabraknąć pieczęci miasta lub regionu pochodzenia. W przypadku Sankt Petersburga składały się na nią dwie skrzyżowane kotwice, a Moskwy: święty Jerzy i smok. Za czasów panowania cara Mikołaja II znaki regionalne zastąpiono jednym ogólnopaństwowym: kobietą noszącą kokosznik, czyli kiczkę.

Lakier to nie wszystko...

Produkcję jaj carskich kontynuowano do 1917 roku. Wszystkie odnosiły się do ważnych wydarzeń lub person w historii Rosji. W 1912 r. uhonorowano w ten sposób carewicza, w środku dzieła sztuki ukryto jego portret. Na innych uwieczniono pałace, Kreml, jacht królewski Standart, kolej transsyberyjską, a w czasie wojennej zawieruchy nawet symbol Czerwonego Krzyża i militaria. Po zamordowaniu rodziny Romanowów Fabergé opuścił Kraj Rad. Swoje udziały w firmie sprzedał pracownikowi. Umknął przez Rygę i Berlin, ostatecznie zatrzymując się w Wiesbaden. Zmarł w 1920 roku w Lozannie. Jego szczątki przeniesiono do Cannes, gdzie spoczął koło żony Augusty. Bolszewicy plądrujący dobra królewskie sprzedawali jaja zagranicznym kolekcjonerom. Wiele okazów (lub ich zawartość) zaginęło. Po czasie część znaleziono w prywatnych zbiorach albo w muzeach.

Do produkcji jaj carskich wykorzystywano wiele materiałów. Metale (złoto, srebro, miedź, nikiel i pallad) mieszano w zmiennych proporcjach, by w ten sposób uzyskiwać różne barwy. By jeszcze bardziej urozmaicić kolor, mistrz kilkakrotnie pokrywał jaja prześwitującą emalią. Po każdorazowym pomalowaniu następowało wypalanie. Choć w jubilerstwie XIX wieku wykorzystywano niewiele kolorów, Fabergé postanowił poeksperymentować i zwiększył liczbę odcieni aż do 140! Wedle współczesnej wiedzy, tylko w trzech okazach zamontowano mechanizm zegarowy.

Fabergé wykorzystywał wzór _ guilloche _ (plecionkowy). Fale i prążkowania wykonywano ręcznie bądź maszynowo. Kolor uzyskiwano nie tylko dzięki lakierowi, ale także za pomocą wysadzania pospolitymi w okolicy minerałami, np. jaspisami, bowenitami, rodonitami, kryształami górskimi, agatami, nefrytami, lazurytami oraz awenturynami. Kamienie szlachetne (szafiry, rubiny i szmaragdy) stanowiły tylko kosztowną ozdobę. Jeśli mistrz decydował się ich użyć, stosował szlif kaboszonowy (od fr. _ cabochon _ - główka od szpilki), czyli obły, bez płaskich ścianek i krawędzi.

Niektórzy porównują Petera Fabergé do choreografa, który potrafił połączyć życzenia swoich klientów z maestrią. Jego współcześni, w tym inni jubilerzy, zastanawiali się, czym tym razem zachwyci publiczność, jaka ekstrawagancja stanie się jej udziałem. Nazwisko rzemieślnika-artysty pozostało znane do dziś. Nawet jeśli ktoś nigdy nie widział jaja carskiego, kojarzy je z jego twórcą. A niepowtarzalne dzieła sztuki zaczynają, by skorzystać z porównania dziennikarzy Forbesa, wracać do gniazda, czyli Rosji...

Tagi: jajka, styl, highlife, lifestyle
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz