Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
tłum. Robert Susło
|

Internet: Web 2.0 jest dziś, co będzie jutro?

0
Podziel się:

Właśnie powstał serwis społecznościowy oferujący "wirtualne nagrobki". Dla branży to znak, że czas na kolejny krok do przodu.

Internet: Web 2.0 jest dziś, co będzie jutro?
(PAP / EPA)

Kiedy Europa będzie miała coś do powiedzenia na rynku online? Czy może cały business pozostanie w Kalifornii? Na konferencji Nextwebw Amsterdamie przedsiębiorcy i inwestorzy dyskutowali nad przyszłością serwisów i aplikacji internetowych.

Nagrobki Web 2.0

Czy myśleliście już o tym, by wspominać zmarłych online? Za pomocą tekstów, zebranych zdjęć, filmów i z dostępem, który na życzenie można ograniczyć wyłącznie dla określonej grupy osób?

Respectance.com chce oferować takie "wirtualne nagrobki". Założyciel uważa, że to doskonały pomysł na interes. Wraz z liczbą żyjących w sieci ludzi, rośnie również liczba postrzeganych tam zgonów. Ponieważ populacja internetowa jest młodsza od rzeczywistej, zdarza się to wciąż niezmiernie rzadko.

Na razie umieranie w sieci nie jest uwzględniane ani na blogach, ani w serwisach typu MySpacelub Facebook. Jednak i to stanie się kiedyś normalne. Dlaczego więc nie " dzielić się wspomnieniami", jak mówi slogan tego serwisu?

Kalifornia Über Alles

Najwięcej firm odnoszących sukcesy na rynku online pochodzi z USA. Szczególnie dobrze młode projekty dojrzewają w Kalifornii. Najpierw kapitał wykładają pomysłodawcy. Część start-upów szybko umiera, ale ten, który przeżyje ma szansę stać się dużą rybą w stawie.

Skype i inne duże firmy z Silicon Valley zostały założone przez Europejczyków, niektóre z nich mają nawet europejskich inwestorów. I mimo to: firmy te osiedlają się prawie zawsze w USA. Także Respectance.com jest polsko-amerykańskim Joint Venture z siedzibą w San Fransisco i Krakowie. Głównymi inwestorami są Holendrzy.

W Europie wariaci nie są cool

W Amsterdamie założyciele małych start-upów spotkali się prezesami odnoszących już sukcesy firm internetowych, przedstawicielami dużych firm i inwestorami w ryzykowne przedsięwzięcia. "Czego brakuje nam a co ma Silicon Valley? To po pierwsze, myślenie w dużych kategoriach, a po drugie, gotowość do ryzyka.", mówi inwestor Saul Klein, który jest partnerem m.in. Skype'a.

W Europie warunki dla e-biznesu są świetne. Pomysłów, kapitału i programistów jest tu nawet więcej niż w USA. Główny problem jest często mentalność. Według Kleina w Europie brakuje zrozumienia dla kreatywnych osób. Kto ze swymi pomysłami określany był w Silicon Valley jako "cool", w Europie był nierzadko uważany za wariata.

Duńczyk Tommy Ahlers z pewnością nie jest wariatem. Nie chce niczego więcej, niż obecności jego firmy Zybw każdym telefonie komórkowym. Oferuje software, umożliwiający przechowywanie wszystkich danych z telefonu na serwerze. W ten sposób zachowane zostaną kontakty, sms`y, zdjęcia także po utracie aparatu. Danymi można dzielić się również z innymi użytkownikami Według Zyb z platformy korzysta obecnie prawie 140.000 użytkowników, którzy przechowują tam prawie 6,5 miliona kontaktów.

Obecnie Ahlers negocjuje z wieloma operatorami i producentami telefonów możliwość fabrycznej instalacji Zyb. Kapitał otrzymał od inwestorów venture capital. Jesienią będzie chciał zdobyć kolejnych. Kiedy Zyb zacznie zarabiać? Tego Ahlers nie jest w stanie powiedzieć.

Przyszłość to revenue sharing

Zarabiać na internecie chce dziś wielu ludzi. Większość serwisów jak YouTube utrzymuje się z reklam, niektóre, jak popularny serwisy zdjęciowy Flickr lub XING, oferują płatne konta, które dają użytkownikom więcej możliwości.

Wspólne dla prawie wszystkich projektów jest to, że najpierw się do nich dopłaca. I dlatego strategia wielu firm brzmi: rozwój, rozwój, rozwój. Kto ma wystarczająco wielu użytkowników, może wprowadzić swój produkt na większy rynek lub odsprzedać go większemu inwestorowi. W przeciwieństwie jednak do czasów internetowej bańki w latach 1995-2001, mało które z takich przedsiębiorstw wybiera się przedwcześnie na giełdę.

Jednak zanim odniesie się sukces w internecie, należy przekonać użytkowników by zainteresowali się ofertą. Jest to największy problem, tym bardziej, że chodzi o to, czego nam w XXI wieku najbardziej brakuje: czas. Dlatego najważniejszym słowem kluczowym po wikis, blogs, social networking i Web 2.0 będzie prawdopodobnie "revenue sharing", czyli o model biznesowy, w którym serwisy dzielą się z użytkownikami przychodami z reklam.

Z kolei TipItchce podążać inną drogą: tu przychody nie są dzielone pomiędzy użytkowników - za to użytkownicy mogą przekazać właścicielowi serwisu "Tip", czyli napiwek. Sęk w tym, że koszty przelewu małych kwot przekraczają często wielkość przekazywanej kwoty. TipIt.to zbiera najpierw wszystkie przekazywane przez użytkowników kwoty w formie wirtualnej. Pieniądze przekazywane są dopiero po uzbieraniu kwoty, przy której przelew jest opłacalny.

W Europie też się da

WidSetspodąża tą drogą już od dłuższego czasu. Firma należy do fińskiego producenta telefonów komórkowych Nokia, jednak swoje usługi oferuje niezależnie od producenta i marki telefonu. WidSets specjalizuje się w aplikacjach dla telefonów komórkowych.

Użytkownicy mogą łatwo zainstalować bezpłatne aplikacje – nie licząc kosztów transferu danych. Dzięki temu mogą na komórce korzystać z serwisów: Twitter, Weblogs, Wikipedia lub eBay. Przed rokiem WidSets przedstawił swój projekt w Amsterdamie. Już w maju 2007 miał milion użytkowników.

Pod względem użytkowania urządzeń mobilnych Europa jest jednak nadal wyraźnie w tyle za krajami azjatyckimi - Japonią, Koreą Południową.

Saul Klein określa europejskie wysiłki jako "puzzle, które nie zostały jeszcze złożone". Obiecujące firmy, jak serwis telewizyjny Joostlub mający ponad 10 milionów użytkowników serwis RSS Netvibes, gdzie można zestawiać oferty wielu serwisów według własnych zainteresowań, pokazują co w Europie jest możliwe do zrobienia.

Ważne, żeby granice państw nie były przeszkodą dla założycieli start-upów. Klein jest zdania, że pojawienie się pierwszego, wartego miliardy dolarów europejskiego projektu internetowego stworzonego od zera, to tylko kwestia czasu. Prawdopodobnie nie będą to akurat wirtualne nagrobki z Respectance.com.

wiadomości
styl
KOMENTARZE
(0)