Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Drenaż mózgów w Wielkiej Brytanii. Polak chce zarobić na Brexicie

Drenaż mózgów w Wielkiej Brytanii. Polak chce zarobić na Brexicie

Marcin Czyża, założyciel ExpatExit.com
Marcin Czyża, założyciel ExpatExit.com

Blisko 40 proc. osób pracujących w londyńskim City to obcokrajowcy. Wielu przez Brexit chce opuścić Wyspy i poszukać sobie nowego miejsca do życia. Szybko dostrzegł to Polak Marcin Czyża. W jego serwisie ExpatExit.com zarejestrowało się już ponad tysiąc osób, które chcą reemigrować z Wielkiej Brytanii.

Marcin Czyża pracował w Austrii, w Niemczech, ale ostatnio zakotwiczył się w Holandii. Tak jak innych zaskoczyła go decyzja Brytyjczyków o opuszczeniu Unii Europejskich. Szybko jednak ochłonął i postanowił poszukać sposobu, by na tym kryzysie zarobić. Stwierdził, że w koło niego jest mnóstwo menadżerów i specjalistów, którzy chcą mieć spokojne życie i niezłą pensję, ale nie przywiązują się do kraju, w którym mieszkają.

- Tymczasem Brexit to największy powód do zmartwień od lat. Oczywiście, na razie nie widać jeszcze jego efektów, ale wiele osób patrzy w perspektywie nie roku czy dwóch lat, ale następnych kilkunastu lat. I dla nich oczywiste jest, że City nie będzie już wtedy takim miejscem, jakim jest dziś - mówi WP money Czyża, który wpadł na pomysł, by pomóc w opuszczeniu tonącego okrętu, zanim jeszcze woda wedrze się na pokład.

Tak powstał serwis ExpatExit.com, który zrzesza ludzi chcących opuścić Wielką Brytanię. Jego założyciel przyznaje, że swoisty "drenaż mózgów", czyli ucieczka z Wysp osób wykształconych i z doświadczeniem w różnych branżach, dopiero się zaczyna. Z danych jego serwisu wynika, że uciekać chcą finansiści, programiści, menadżerowie, ludzie reklamy. W kilka miesięcy zgłosiło się do niego ponad tysiąc osób, które szukają nowych wyzwań. O jego inicjatywie pisała też zagraniczna prasa, m.in. "Independent" czy "Business Insider".

- Przyznam szczerze, że zainteresowanie przerosło moje oczekiwania. Nawet w Google pozycjonowania czy reklamy nie wykupiłem. W tej chwili szukam firm, które chciałyby ze mną współpracować, w poszukiwaniu pracy dla moich użytkowników. To jest spora grupa ludzi, specjalistów, często o specyficznym doświadczeniu i umiejętnościach - mówi Czyża.

Przyznaje, że jest już po rozmowach z dużym koncernem energetycznym działającym w Europie Środkowej, polskimi bankami czy firmami konsultingowymi, które są chętne do zatrudnienia tego typu pracowników. Teoretycznie mogą znaleźć ich na LinkedIn, ale baza Czyża zawiera tylko osoby chętne do porzucenia swojej dotychczasowej pracy i szukania nowych wyzwań. Słowem zdecydowanych na wyjazd.

- Agencje headhunterskie liczą minimum tysiąc euro za znalezienie pracownika. Nawet jeśli tylko połowa z zarejestrowanych u mnie osób zdecyduje się na zmianę pracy i miejsca zamieszkania, to moja baza jest warta pół miliona euro - twierdzi biznesmen.

Reemigracja także do Polski

Kierunki wymarzonej podróży są różne. Według Czyża, osoby po 30. i 40. roku życia szukają raczej spokojnych miejsc w Niemczech, Danii czy Szwecji. Młodsi są bardziej skłonni do eksperymentów. Ich interesują także kierunki azjatyckie - Hongkong czy Dubaj. Skorzystać może też Polska, bo wracać chce wiele osób, które zrobiły karierę na Wyspach, ale boją się tego, co dalej będzie się tam działo.

- Osób z innych krajów, które chcą pracować w Polsce jest niewiele, ale zdarzają się takie przypadki - mówi Czyża.

Założyciel ExpatExit.com przyznaje, że Brexit to najgorsze z możliwych rozwiązań jeśli chodzi o drenaż mózgów. Gdyby na podobny krok zdecydowały się Włochy czy Hiszpania, nie miałoby to dla ich rynku pracy wielkiego znaczenia. Z racji tego, że angielski jest tak uniwersalny, każdemu pracownikowi City stosunkowo łatwo będzie znaleźć pracę w dowolnym miejscu na świecie. - Ja od lat pracuję w Holandii, ale nie znam niderlandzkiego. Wystarcza mi angielski - tłumaczy.

Jak tłumaczy, on do swojej bazy poszukuje tylko emigrantów, a nie rdzennych Brytyjczyków. A to osoby, które już raz zdecydowały się na wyjazd, wiedzą, co to znaczy. Liczba takich reemigrantów może być naprawdę spora.

Z danych firmy PwC wynika, że z ponad 5,2 mln zatrudnionych w City aż 38 proc. to osoby urodzone poza Wielką Brytanią. Jak zapisano w raporcie „W obliczu faktów: wpływ imigrantów na Londyn, jej pracowników i gospodarkę", większość z nich to obywatele innych krajów unijnych (13 proc.).

Według PwC, Polacy to druga nacja emigrantów w Londynie po Hindusach. W stolicy Wielkiej Brytanii żyje ok. 160 tys. naszych rodaków. To 1,9 proc. populacji miasta. Na pierwszym miejscu są Hindusi - 3,3 proc., a tuż za nami są Pakistańczycy - 1,5 proc.

londyn, brexit, reemigracja, marcin czyża, expatexit
Czytaj także
Polecane galerie
ROMAN
2017-03-17 22:21
ROMANGABRYELCZYK.24.@OPPL
Głos
2017-03-12 11:11
tyle czasu co Anglia okupowała Indie to nic dziwnego że głównie ta nacja jest na ich terenie i po brexicie dopiero docenią Polaków i ich pracę na już nas tam nie będzie.
greg
2017-03-12 03:58
Artykuł o idi...ocie pisany przez idi...te
Pokaż wszystkie komentarze (46)